Mój plan był taki: pojedziemy na kilka dni w zielone wiosenne Pieniny, a potem przeniesiemy się w Tatry.
Do Zakopanego oczywiście.
W Krościenku do naszych gospodarzy zjechała rodzina z zagranicy i nie tylko. Pokoje były zajęte – ale moja kochana Małgosia dała nam domek w ogrodzie. Przestronny, wygodny – super.... na dodatek z możliwością korzystania z basenu z jacuzzi na ogrodzie. Ale mieliśmy radochę
1.

Dzień dojazdowy trochę pochmurny, ale wybraliśmy się po południu na Bukowinkę, bo szkoda było czasu na siedzenie w domku – nawet tak fajnym i pachnącym drewnem jak nasz.
Zgodnie z prognozą godzinową – co do minuty – o szesnastej pojawiło się słońce, które nie opuszczało błękitnego nieba przez kolejne 9 dni.
Na Bukowince spotkaliśmy się z naszymi przyjaciółmi Elą i Zbyszkiem, którzy z rodzinką też wpadli na trzy dni do Szczawnicy.
2.

Podreptaliśmy trochę po okolicy - z widokiem na nieszczęsne Zaskale. Z tej strony chociaż trochę skał widać no i nie trzeba iść “potockiem” w wodzie za kostki
3.

4.

Zielone łagodne pagóry działają jak kojący wszystkie emocje i bóle plaster. Można tak wlec się krok za krokiem bez słów , po miękkich dywanach z trawy, wśród cieszących oko widoków.
W takich chwilach czuję się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
5.

6.

7.

Do pełni tego szczęścia brakowało mi tylko Tatr .
Choć w tym wyjeździe były planowane, to gdzie tam jeszcze kilka dni ….... a ja muszę - po prostu muszę – JUŻ.
Długo się z tym nie miałam zamiaru męczyć.
W kolejnym dniu pobudka o piątej rano i o siódmej przez Łapszankę prosto do Starego Smokowca .
Widok z tego miejsca jest wprost powalający. Wczesnym rankiem jeszcze rześkie, przejrzyste jak kryształ powietrze, więc Tatry wydają się tak blisko, że tylko przebiec przez łąkę ustrojoną dmuchawcami ….
Samo mi się zaśpiewało na cały głos
Dmuchawce, latawce, wiatr ….
Wokoło tak cudny świat ...
Tatry kochane... w sercu schowane
Więc popatrz
Na piękny horyzont ten
Co jawi się jak złoty sen
Zostaw w pamięci … na czasy niechęci
Do życia.....
8.

W Smokowcu udało się zostawić samochód w miejscu bezpłatnym - co zawsze dobrze wpływa na mój humor - i poszliśmy na Sławkowski, do punktu widokowego Maksymilianka.
Na szczyt wybierzemy się innym razem, gdy będziemy mieszkali w Novej Leśnej.
Przede mną moje ukochane stare kąty, więc w głową w wyobrażonych obłoczkach (bo na niebie ani ich śladu) , z duszą lekką jak piórko koliberka, unosiłam się i płynęłam po niebieskim szlaku.
9.

10.

11.

Violi nie było w tym czasie w domu, więc tylko tęsknym okiem popatrzyłam na “mój” domek z daleka.
Ostatnio pokazała mi cały harmonogram wyjazdowy, więc chyba dopiero na jesieni się zobaczymy
12.

Na Sławkowskim byliśmy tylko raz. Upał, droga daleka, a ponad lasem kilka godzin jak na patelni. Dało nam porządnie w kość, ale to już zapomniałam. Pamiętam natomiast niesamowite widoki i bardzo mam ochotę powtórzyć tą wycieczkę.
Wreszcie się dowlekliśmy.....Slavkovska Wychliadka – czyli Maksymilianka
13.

14.

Wspaniały widok na Łomnicę, Pośrednią Grań i Rywocińskie.
15.

16.

17.

Zniszczony las odsłonił szlaki. Z góry jakoś to wygląda, ale idąc tamtędy wśród uschniętych powywracanych drzew – to sama masakra i żal .
18.

Teraz stąd można podejrzeć Wodospad Obrovskiego.
To co widać zwykle :
19.

i to, czego z dołu się nie zobaczy – czyli cały w swojej krasie.
20.

Po dość długim odpoczynku, wracaliśmy przez Hrebieniok.
21.

22.

23.

Znów nas wysmażyło i aż się prosiło o relaks na basenach we Vrbovie – co też z wielką radością zrobiliśmy.
Tym bardziej, że po drodze taka panorama - urozmaicona różnymi kolorami kwiatów chwastów przydrożnych
24.

25.

Po trzygodzinnym moczeniu czterech liter wracaliśmy pięknie widokową drogą przez Przełęcz Spiską.
Moja tęsknota za Tatrami została na chwilę utulona. Później jeszcze ją ukołyszę
W kolejnym błękitnym, gorącym dniu – kółeczko wśród cudnych widoków i okwitniętych, pachnących łąk.
Lajtowa fajna wycieczka.
26.

27.

Widok z pod Rozdzieli na Bukowinkę.
28.

29.

No i wiadomo
30.

31.

32.

33.

34.

35.

Jezusicku....nie wiem czy jestem zboczona, bo mi się te zadki bardzo podobały.
Wszystkie
36.

37.

38.

Tyle na razie. Pozdrawiam nieuśpionych.
Ala
panoramki













