Kuchenki turystyczne - gazowe i benzynowe
Absolutna zgoda co do wagi osłony - ogromna oszczędność paliwa. Ja po prostu robię własne - można ze złożonej parę razy folii aluminiowej, albo jeszcze lepiej z takich jednorazowch form do pieczenia ciasta, z trochę grubszej folii aluminiowej, które można kupić w każdym sklepie spożywczym. Warto też podłożyć krążek (n.p. dno z takiej okrągłej formy) pod palnik - działa jak reflektor.
Jeszcze większa oszczędność paliwa (i czasu), to tzw "pot cosy" - "futerał" izolujący na garnek, łatwo zrobić "na miarę" swojego własnego garnka z kawałków starej karimaty. Większość jedzenia wystarczy wtedy tylko chwilę zagotować, zamknąć w "futerale" i poczekać do 10 minut. Po tym czasie jest ładnie ugotowane, i jeszcze ciągle za gorące na jedzenie
Jeszcze większa oszczędność paliwa (i czasu), to tzw "pot cosy" - "futerał" izolujący na garnek, łatwo zrobić "na miarę" swojego własnego garnka z kawałków starej karimaty. Większość jedzenia wystarczy wtedy tylko chwilę zagotować, zamknąć w "futerale" i poczekać do 10 minut. Po tym czasie jest ładnie ugotowane, i jeszcze ciągle za gorące na jedzenie
Taką?manfred pisze:Oglądałem maszynkę jednak zakupię primusa który jest już z dedykowaną osłoną od wiatru.
http://www.addnature.com/xl_image_viewe ... pf_id=1548
Wygląda dokładnie jak to, co można zrobić samemu w ok. 5 minut
No ale ktoś musi zarobić na nas, górołazach i im podobnych
Jak już ma być "dedykowany", to są i do palników Fire Maple/Pinguin:
http://www.fire-maple.com/en/productsinfo.aspx?pid=78, tak samo "chałupniczy",
...albo już solidniejszy, do wbicia w ziemię:
http://www.fire-maple.com/en/productsinfo.aspx?pid=90
Manfred - którą kuchenkę kupiłeś i co mógłbyś o niej powiedzieć? Szukam właśnie kuchenki na zimowe warunki i interesuje mnie każda opinia. Już mam dość męczenia się z gotowaniem na śniegu 
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Czegoś nie rozumiem... Jeśli nie chcesz gotować na śniegu, to po co ci kuchenka na zimowe warunki?Agaar pisze:Szukam właśnie kuchenki na zimowe warunki i interesuje mnie każda opinia. Już mam dość męczenia się z gotowaniem na śniegu
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
I tu mam absolutnie odmienne zdanie, ale tak to już bywa: co użytkownik, to inne preferencje...manfred pisze:najważniejsze to żeby kuchenka miała wężyk...
Zdecydowanie sugeruję kuchenkę doprężną ze "zwrotką" termiczną, ale taką na różne paliwa płynne w tym koniecznie na naftę. Jeśli trzeba, wyjaśnię, dlaczego...
Przepraszam za złamanie moich własnych zasad odnośnie unikania reklamy, ale skoro jest wyraźne zapytanie o model, to co najmniej pół turystycznego świata zimą używa Coleman Multi Fuel lub co najmniej Dual Fuel - warto obejrzeć filmik (nie mój!) - https://www.youtube.com/watch?v=8E4SD8B6pis

Ja od dwudziestu lat zimą używam Coleman'a 442 - fotka zrobiona tuż przed pierwszym odpaleniem:

Dziś ta maszynka wygląda mocno... sponiewierana, ale nadal niezawodna!
Formalnie to ona jest tylko na benzynę bezołowiową, ale na nafcie też dobrze śmiga, tyle że od minus 10-ciu w dół rozpalam ją żelem, a taką wybrałem z dwóch powodów:
1. innych wtedy nie było,
2. jak zobaczyłem ceny Dual i Multi, to już nie żałowałem, że ich nie było.
Inna sprawa, że chwalę, co mam, ale tego typu kuchenek jest dość sporo i to zdecydowanie tańszych niż Coleman'y, ale o ich niezawodności nie wiem prawie nic...
P.S.: No, może powinienem coś napisać o radzieckich Szmielach, bo wiele lat tego używałem: praktycznie niezawodne, ale ta waga...!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Zygmuncie, zastosowałam skrót myślowy. Mam dość męczenia się z gotowaniem na śniegu przy użyciu kiepskiej, letniej kuchenki.
Pierwsze na co zwróciłam uwagę to waga:
Coleman Exponent Multi-Fuel 22 oz (624 g)
Primus Express Spider - 7 oz (198 g)
Trzeba oszczędzać kręgosłup i kolana, a cały sprzęt wspinaczkowy, namiot, jedzenie już waży zbyt dużo.
Czy ktoś testował kuchenkę Primusa, Pinguina lub inną (z wężykiem) w zimowych warunkach?
Pierwsze na co zwróciłam uwagę to waga:
Coleman Exponent Multi-Fuel 22 oz (624 g)
Primus Express Spider - 7 oz (198 g)
Trzeba oszczędzać kręgosłup i kolana, a cały sprzęt wspinaczkowy, namiot, jedzenie już waży zbyt dużo.
Czy ktoś testował kuchenkę Primusa, Pinguina lub inną (z wężykiem) w zimowych warunkach?
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Porównujesz wagę całej kuchenki z wagą jedynie palnika z wężykiem.Agaar pisze:Pierwsze na co zwróciłam uwagę to waga:
Coleman Exponent Multi-Fuel 22 oz (624 g)
Primus Express Spider - 7 oz (198 g)
Ja bym to policzył dokładniej...
Zimą kartusz gazowy to absurd, i tak musisz mieć naftę, a nawet benzynę, a to musisz mieć w stosownej butli, która ma swoją wagę. Do tego zawór z pompką... Jak to podsumujesz wagowo, to wcale tak różowo nie będzie wyglądało, jak podajesz...
Tak wygląda minimalny komplet:

A przydała by się jeszcze osłona boczna i ekran dolny... Bez tego zimą... masakra!
Postawisz ten "stojaczek" na śniegu, odpalisz i będziesz gotować?
Według mojej wiedzy, to jest kuchenka zdecydowanie letnia w dodatku do wykorzystania tylko w bardzo osłoniętych miejscach.
Ale, oczywiście można i zimą... tyle że w naszym klimacie raczej wyłącznie w jakimś schronie, ewentualnie kolebie, ale na pewno nie w warunkach namiotowych.
Ostatnio zmieniony śr 08 lip, 2015 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Myślałam bardziej o stawianiu kuchenki na łopacie, którą i tak się zawsze nosi zimą - widziałam taki patent na filmie. Gotowałam kilkanaście obiadów w warunkach zimowych namiotowych, na wysokości mniej więcej 2000 m n.p.m. w przedsionku namiotu, używając karimaty jako podkładki. Da się nawet i na letniej kuchence, tyle że można umrzeć z głodu. Dlatego też szukam innych patentów, ale jakoś nie uśmiecha mi się wnosić benzyny czy nafty na duże wysokości.Zygmunt Skibicki pisze:A przydała by się jeszcze osłona boczna i ekran dolny... Bez tego zimą... masakra!
Postawisz ten "stojaczek" na śniegu, odpalisz i będziesz gotować?
Według mojej wiedzy, to jest kuchenka zdecydowanie letnia w dodatku do wykorzystania tylko w bardzo osłoniętych miejscach.
Ale, oczywiście można i zimą... tyle że w naszym klimacie raczej wyłącznie w jakimś schronie, ewentualnie kolebie, ale na pewno nie w warunkach namiotowych.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
I w tym tkwi problem: wydajność cieplna wszystkich bez wyjątku kuchenek kartuszowych, właśnie z racji samego paliwa już w okolicach zera Celsjusza robi się dramatycznie mała(*). Dlatego wszelkie, jeszcze z głodu nie wymarłe "małpy śniegowe" używają na śniegach kuchenek benzynowych, a poniżej minus 5 stopni praktycznie wyłącznie naftowych.Agaar pisze:Gotowałam kilkanaście obiadów w warunkach zimowych namiotowych, na wysokości mniej więcej 2000 m n.p.m. w przedsionku namiotu, używając karimaty jako podkładki. Da się nawet i na letniej kuchence, tyle że można umrzeć z głodu. Dlatego też szukam innych patentów, ale jakoś nie uśmiecha mi się wnosić benzyny czy nafty na duże wysokości.
Z fajansami ogłaszane bajery o tak zwanych "zimowych mieszankach butan-propan" sprawdzają się, ale tak mniej więcej do plus 5 stopni - poniżej... masakra. To nie kuchenki są letnie lub zimowe, a paliwa, które, co oczywiste, definiują poszczególne konstrukcje kuchenek - zapamiętnij
Istotne przed zakupem: w danych technicznych rozważanych kuchenek trzeba poszukać wykresu bądź tabeli zależności ich wydajności cieplnej od temperatury dla poszczególnych paliw. I się zdziwisz, bo dla kuchenek kartuszowych producenci takich zależności nie publikują. Zgadnij... dlaczego? Jak to zrobisz, a chwilkę pomyślisz, co dla Ciebie jest lepsze, to z pewnością wybierzesz słusznie.
Fizyka jest jedna i całkowicie niezależna od... uśmiechania się bądź... nie, tryndów oraz mód środowiskowych - na szczęście!
Mnie możesz nie wierzyć, co zrozumiałe, ale wystarczy spytać kogoś z licznego i dość komunikatywnego wszak grona himalaistów lub polarników, którzy zazwyczaj dość chętnie dzielą się doświadczeniami... Wieku Ci nie wypominam, ale zajmujesz się góroszwendactwem już od iluś lat i chyba kogoś z mocno kumatych w te klocki zdążyłaś poznać na tyle, by mu zaufać i zadać stricte techniczne pytanie.
A tak przy okazji tej niechęci do nafty...
Nafta ma co prawda laboratoryjnie nieco niższe (ok. 10%) wartości opałowe niż butan propan, ale uwzględniając zdecydowanie większe wydajności cieplne kuchenek naftowych i nieporównywalnie większą ich skuteczność finalną w niskich temperaturach, to akurat do konkretnych zimą celów żywieniowych lub grzewczych nafty trzeba zabrać ze sobą mniej niż butanu-propanu... nawet uwzględniając opakowania! O kosztach nawet nie wspominając! Nafta bezwonna to obecnie około 10-11 złotych za litr!
Powodzenia!
(*) - można tu "palnąć" poparty slajdami wykład o zależności prężności par nad płynnymi węglowodorami w funkcji temperatury, cieple parowania itd., ale... po co? Kto się wymądrza, ten się wygłupia, jak mawiał pewien mądry facet... Fakty fizyczne są jednoznaczne, a jak ktoś nie wierzy faktom lub nie ma ich świadomości, to... próbuje zwalać winę na innych...
Warto wszak zajrzeć - tu!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Zygmunt, w jakich warunkach testowales wyzej wymieniona kuchenke? Na jakiej wysokosci, w jakiej temperaturze, w namiocie czy na zewnatrz? Gotowales pelnowartosciowy posilek? Ile czasu Ci to zajelo (nie licze gotowania wody na liofy)?
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Zdefiniuj, co przez to rozumiesz?Agaar pisze:Gotowales pelnowartosciowy posilek?
Na pewno nie gotowałem ziemniaków...
Ani szparagów...
Grochówki domowej ani wojskowej też...
Rosołu na padlinie drobiowej także nie.
Aha... schabowych też nie smażyłem.
A tak przy okazji...
Sprawności i wydajności kuchenek wyprawowych nie da się przedstawiać w jednostkach "pełnowartościowych posiłków", a przynajmniej nie są mi znane takie jednostki miary...
Moc kuchenek podaje się w... oczywiście międzynarodowych jednostkach mocy, czyli kilowatach - moja ma deklarowaną 2,2 kW... Są lepsze!
Skuteczność kuchenek turystycznych i wyprawowych użytkownikom mniej kumatym technicznie podają producenci w... czasie zagotowania pinty(*) wody w otoczeniu ok. 20 st. C. i w warunkach osłoniętych w półlitrowej cienkościennej menażce stalowej pod przykryciem - moja to robi w 2 minuty latem, a zimą w około 4 od stopienia śniegu. Sprawdzałem to w menażce tytanowej w dobrej kolebie w Dolinie Złomisk - circa 1 900 m. n.p.m. Na zewnątrz było minus 15...
Praktycznie, poza kwestiami "wiatrowych" strat ciepła poza menażką (osłona!) nie ma znaczenia ile jest "minusów". I tak już na poziomie ok 2 000 m. n.p.m. tyle samo ciepła(**) co podgrzanie od zera do wrzenia pochłania samo przejście śniegu o temperaturze zera Celsjusza w wodę o tej samej temperaturze. Fizyka jest jedna!
Inną kwestią jest na przykład konieczność dłuższego gotowania ryżu, kaszy czy makaronu na wysokości (niższe ciśnienie i niższa temperatura wrzenia!) i moc cieplna kuchenki nie ma tu nic do rzeczy. Przypominam, że kuchenki doprężne są całkowicie odporne na aktualne warunki zewnętrzne! Oczywiście tylko do granicy zamarzania ich paliwa. Dla nafty jest to -20 st. Celsjusza. Poniżej trzeba stosować benzynę lub tak zwaną naftę lotniczą, które zamarzają dopiero w temperaturze ok -50 stopni Celsjusza. Rozpalanie kuchenek doprężnych w tak niskich temperaturach to odrębna umiejętność, ale zazwyczaj żele spirytusowe wystarczają.
Żeby nie było niedomówień... Temperatura wrzenia wody na wysokości 2 000 m. n.p.m. to jest około 93 stopnie Celsjusza i jest ona oczywiście zależna od aktualnego ciśnienia atmosferycznego na poziomie morza.
Zależność ciśnienia i temperatury wrzenia wody od wysokości nad poziomem morza jest taka:
na poz. morza - 1000 hPa - 100 st.C.
2 000 m n.p.m. - 800 hPa - 93 st.C.
4 000 m n.p.m. - 600 hPa - 86 st.C.
8 000 m n.p.m. - 400 hPa - 69 st.C.
Zatem, sama wysokość nad poziomem morza w warunkach krajowych ma naprawdę niewielki wpływ na czas przygotowania gorącego posiłku. Wydłuża go oczywiście, bo niższa o kilka stopni temperatura wrzenia słabiej działa na składniki posiłku, ale znowu... bez przesady, da się z tym żyć! Największe, praktycznie jedynie istotne znaczenie dla czasu przygotowania posiłku ma paliwo oraz stosowne doprężenie kuchenki, bo to definiuje moc cieplną całego urządzenia, a to może zagwarantować nieprzerwane wrzenie. Nie bez znaczenia jest tu także „kumatość” samego operatora…
(*) pinta - anglosaska jednostka objętości płynów równa 0,473 litra.
(**) Jak to policzyć kalorymetrycznie dokładnie to wyjdzie tylko połowa, ale licząc w masie zużytego paliwa lub, co na to samo wychodzi, w czasie pracy kuchenki będzie prawie dokładnie tyle samo. Po prostu: im wyższa temperatura menażki, tym jej straty cieplne przez promieniowanie i konwekcję w zimnym otoczeniu stają się większe!
Przepraszam... wyszedł jednak ograniczony, wszak przecie... "wykładzik", ale w takich tematach gawędy z fajerwerkami erudycji by nas zaprowadziły na prawdziwe... manowce.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl


