Szukamy pomyslu i porad na wypad w Zachodnie na Slowacji

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Marta&Hub

-#1
Posty: 8
Rejestracja: czw 26 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Szukamy pomyslu i porad na wypad w Zachodnie na Slowacji

Post autor: Marta&Hub »

Witamy serdecznie, jestesmy nowicjuszami w tego typu forum. Szukamy pomyslu i porad. Bardzo chcemy pojechac na dwa tygodnie latem polazic po Zachodnich po slowackiej stronie. Bylismy jesienia i zima wiele razy w Tatrach Zachodnich, ale tylko po polskiej stronie. Jezdzilismy na nartach w Kosciliskiej, Na Tomanowej Wyzniej, Przyslupiu Mietusim. Jednak to za malo, zeby wiedziec od czego zaczac wypad na dluzej na slowacka strone. Mamy mapy i przewodniki. Szukamy dobrych rad. Pomozcie "nowym", od czego zaczac? Wyjazd planujemy na przelom lipca i sierpnia lub w pierwszej polowie sierpnia. Na mapach jest niewiele schronisk. Moze macie jakies pomysly lub linki do roznych stron. A moze ktos z Was ma za soba podobna wyprawe? Oczywiscie przeczytam wszystko, co znajde na tych stronach. Gdybyscie mieli czas i ochote, to podajemy tez swoj adres email: hubert@tse.com.pl
Pozdrawiamy serdecznie i z gory dzieki za wskazowki.
Marta i Hub
zoltan

-#3
Posty: 110
Rejestracja: śr 11 maja, 2005
Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna

Post autor: zoltan »

Cześć!
Nigdy nie byłem w Słowackich Tatrach Zachodnich, ale sporo o nich czytałem. Plan waszych wycieczek jest raczej uzależniony od tego czy będziecie chodzili od strony litowskiej, czy od orawskiej. Chyba macie już pewne doświadczenie, więc może na początek okolice Siwego Wierchu, a potem to główna grań tatrzańska z Banówką , Ostrym i Płaczliwym Rohaczem (te okolice przypominają fragmenty Orlej Perci). Będąc na Liptowie warto wybrać się na Baraniec i Bystrą (najwyższy szczyt Tatr Zachodnich).
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

Zacznijmy od gry wstepnej - mozecie/chcecie uzywac samochodu, czy nie, od tego Slowackich Tatrach Zachodnich duzo zalezy i znakomicie ulatwia odpowiedz na pytanie.
Marta&Hub

-#1
Posty: 8
Rejestracja: czw 26 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

chielismy bez samochodu...

Post autor: Marta&Hub »

Czesc, dzieki za szybka reakcje :) Odpowiadam po kolei. Myślałam, żeby zacząć od Orawskiej strony, bo wygląda lżej na rozgrzewkę a widokowo tez pieknie (z mapy) Jesli chodzi o samochod, to mialam nadzieje na wakacje bez, ale nie wiem, jak z dojazdami. Nie chcialabym tracic dwóch dni na dojazd na raty do wsi po slowackiej stronie. Na pewno szukam tras do spania w chatkach, schroniskach. Karimata tak, ale namiot niekoniecznie. Slowacka strona kojarzy mi sie tak: schroniska sa, ale u wlotu dolin, a nie na gorze, to tak, jakby na nocleg nie schodzilo sie na Ornak, tylko trzeba bylo za kazdym razem isc "autostrada" do Kir? z mapy wynika, ze jedyna wyzej polozona chatka jest Ziarska.Moze sie myle? Czy po tamtej str, tez jest tak, ze jak nie ma miejsca, to mozna wziac "glebe"?
Na Rohacze wejdziemy, ale od ktorej strony najlepiej? Od trzech Kop czy od Wolowca?
Marta
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Na noclegi w chatach bym nie liczył - w sezonie zapchane a do "gleby" Słowacy podchodzą bardziej uczciwie - naprawdę musisz nie mieć szans wrócić. Dlatego Tomtom ma rację - samochód rozszerza możliwości, powiedziałbym poetycznie - dodaje szkrzydeł.
Pięknoduchy i inni ekolodzy będą może kręcić nosem i mamrotać, że śmierdzi - ale spójrz na mapę i zobacz ile masz możliwości jeśli zaparkujesz auto na parkingu mniej więcej w jednej trzeciej drogi między Zvierovką a tym co zostało po Tatliakowej Chacie. (Ciągniki TANAPU robią napewno znacznie więcej smrodu i hałasu niż Twoje auto). Takich miejsc jest tam więcej.
Zastanawia mnie to zdanie o traceniu dwóch dni na dojazd? Czyżbyście jechali z Wybrzeża? No i co, kolej może szybsza ale jaki koszmar, brrrrr.
No i jeszcze jedno - Słowacja to nie tylko Tatry. A w Tatrach bywa że leje. A wtedy Wy ruszacie trochę dalej na południe. W inne góry lub po prostu na zwiedzanie. A tam jest taka prawie Toskania. No i naogół nie leje - iny klimat. Naprawdę warto!
Powodzenia
Jestem gorszego sortu...
Marta&Hub

-#1
Posty: 8
Rejestracja: czw 26 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

przesadzilam z tym dojazdem oczywiscie

Post autor: Marta&Hub »

Jak nie powinnismy liczyc na chaty w sezonie, to znaczy ze za kazdym razem wracac do horskiego hotelu, czy w dolinach jest tak duzo kwater prywatnych,,, ze nie ma problemu? Z samochodem, to oczywiscie masz racje i chetnie przy tloku pojedziemy na Mala Fatre. Ale jako ze tereny sa nam obce zupelnie, to od czegos chcialam zaczac. Czytajac z mapy: startujac z Jalovca, na Brestovą, Salatin, Banikov, zlazimy do Ziarskiej, zeby nastepnego dnia wejsc z niej na Rohacze, a jak nie bedzie miejsca, to musimy zejsc do Sihotu i rano isc znowu Ziarską Doliną? A moglbys opisac jakies swoje szlaki, ktore przeszedles? :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zaraz, zaraz - dlaczego z Jalovca? Nadmiar sił witalnych? :D Proponuje zamieszkać "po bożemu" w Zubercu albo Habovce, kwater od czorta ale lepiej pochodzić po necie i poszukać oraz zarezerwować kwaterę. Stamtąd autem do Zvervki - auto na parking (chyba bezpłatny, ale pewien nie jestem) i niebieskim na Predni Salatin, Brestovą a potem czerwonym na Salatin i nim do Banikov. Z Banikova z powrotem na Banikovskie Sedlo i z niej żółtym do Rohackiej a potem czerwonym (asfalt) do Zverovki. Następnego dnia (o ile zakwasy Was nie zmogą to znowu do Zverowki i jeszcze dalej do parkingu, obok którego wczoraj przechodziliście - tu zostawiacie auto i piechotą do bufetu, kóry stoi tam gdzie była kiedyś Tatliakova Chata. Od bufetu żółtym i zielonym na Rakoń, potem na Wołowiec i dalej na Rohacze - proponowałbym skończyć na Smutnym Sedle i niebieskim w dół do bufetu. Jeśli sił starczy to do Banikova i dalej tak jak już poprzedniego dnia. Co do innych możliwości proponuję "kukać" do Tomtoma bo to jego tereny łowieckie i zna je lepiej odemnie. Ja tam jestem raczej z Wysokich.
Powodzenia
Jestem gorszego sortu...
Marta&Hub

-#1
Posty: 8
Rejestracja: czw 26 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Dzieki serdeczne :)

Post autor: Marta&Hub »

No wlasnie chodzilo mi o to od czego zaczac, a co potem, to zobaczymy :) Przeczytalam tez Twoja opowiesc o Rysach. Ku przestrodze potomnych. Nie dziwie sie, ze nie napisales nic o wrazeniach, widokach, kozicach ... :D Ja nie lubie wyscigu w gorach, szybko ide dolinami, ale jak sie zaczyna kosowka to tak zwalniam, ze az mnie poganiają, a ja zwyczajnie nie moge wzroku oderwac i juz.
Co do Zachodnich to zaczniemy od Rohackiej, wlasnie bylam na stronie tatromaniaka i ogladalam fotki. niewiele informacji, ale za to kokretne przejscia. Juz mi swita plan. Hubert placze ze malo skalek i lancuchów. On woli Wysokie. Poczekam az bedzie leczyl zakwasy po podejsciu na Ostry Rohacz. Tak czy siak pojedziemy w Zachodnie. Ciekawi mnie jeszcze sprawa przejsć przez granice. Czy mozna isc na polska stronę, przenocowac i wrócic na Slowacje? Ale o to moge dowiedziec sie na miejscu. Jak wrocimy na pewno zdamy relacje. Jeszcze raz dziekujemy za rady. Tymczasem - na rowerki i do Mamy. Pozdrowionka :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Masz rację - przy "schnell-zapierdalance" nie widzi się dokładnie nic po pewnym czasie tylko czubki własnych butów. Całe stado kozic mogłoby się paść i też bym nie zauważył. Innymi słowy - "sch-zap" to coś w rodzaju obozu koncentracyjnego. Ale za młodych i głupich lat trzeba wszystkiego doświadczyć, choćby dlatego aby to wiedzieć i później nie robić z tego kapliczki (ku własnej czci! :D) No i to właśnie chciałem tym tekstem przekazać.
Hubert niech się nie martwi, na Rohaczach też trochę żelaziwa jest a i powspinać się trochę trzeba na samej skale bo Słowacy żelastwo oszczędniej serwują. Tak mi się przynajmniej wydaje. :)
Wracać na polską stronę oczywiście można, ale nielegalnie, jeszcze nie ma Schengen a tamtych stronach podobnie szczególnie upierdliwi pogranicznicy się kręcą. Nasi, nie Słowacy. My to chyba tak lubimy doładować swoim.
Jadąc autem polecam lecieć z Warszawy aż do Bielska (cały czas 2 jezdnie) a potem na Żywiec i Korbielów i do Zuberca. Niech Was Pan Bóg chroni przed Zakopianką - to droga dla (pewna reklama)
Tomtom ma chyba zaprzyjaźnione kwatery w Zubercu, on się chyba też tam wybiera, może połączycie siły!
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krakus

-#5
Posty: 710
Rejestracja: sob 19 mar, 2005
Lokalizacja: inąd

Post autor: krakus »

Janek pisze: Proponuje zamieszkać "po bożemu" w Zubercu albo Habovce,
Ja mieszkałem w Habovce: http://pilar.hej.pl/
Z tego co wiem, była możliwość dogadnia się aby za drobną opłatą ktoś podwiózł na parking, a dalej ... :D
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

No to po kolei, w ramach kultywowania tradycji formalizowania wypowiedzi (hi Dresik :D) bedzie w punktach:

1. Zakwaterowanie. Zuberec bodajze 233, jadac od Habovki na rozstaju przed wsia odbic prosto (glowna idzie w lewo), pierwsza chata za cmentarzem. Szefowa nazywa sie Jana Altanerova, jest gdzie postawic fure, osobne wejscie dla gosci, dostepne trzy pokoje 2/3 osobowe na pietrze, wspolna lazienka i stol do robienia wyzerki tudziez grania w brydza, lodowka. Czysto i przyjemnie, koszt w granicach 200-240 koron od glowy zaleznie od zdolnosci negocjacyjnych i wzajemnego zrozumienia (zasada - ty mowisz po polsku, ona po slowacku, wczesniej czy pozniej sie dogadacie).

2. Zuberec jako taki w niczym nie przypomina powiedzmy Korbielowa. Transport publiczny turystow ma zupelnie gdzies, acz da sie dojechac do Zverovki czy na Hucianska (gorzej z powrotem...). Wszyscy w zasadzie wynajmuja jakies pokoje, ale atmosfery turystycznej nie ma za grosz i bardzo dobrze. Trzy knajpy na krzyz i jedna mordownia, piwo smiesznie tanie (polecam Kelt). W sklepie nie dostanie sie zadnych porzadnych wedlin, a ichni chleb robiony jest z ziemniakow (sadzac po smaku), co mnie osobiscie kosztowalo szybki wypad do Zakopca, bo nie lubie w gory brac kanapek z byle czego. Dobre zarcie daja juz w dolinie Zuberskiej, okolo 200 metrow w gore od skrzyzowania, na ktorym sie zjezdza na polane Zverovka - knajpa nazywa sie Szyndlovec, zostawilem tam kupe szmalu. Swietne miejsce na trzydniowy pobyt, ale za pokoje licza sobie slono. Uprasza sie nie zostawiac tam auta idac w gory w ramach przyciecia 50 skk (bo tyle licza za dzien na parkingach przy schronisku i pod Adamcula), bo potem na Polakow patrza krzywo i podaja im cieple piwo, co wywoluje niepotrzebne napiecia w stosunkach bilateralnych.

3. Inne potencjalne miejsca zakwaterowania: Zverovka - wiadomo. Zarska Chata - teoretycznie mozna dojechac samochodem jesli sie jest mieszkancem schroniska, acz nie wiem, nie sprawdzalem, nie bylem. W Jalovcu nigdy nie bylem, nie znalazlem tez w sieci kwater tamze (a czego w sieci nie ma to dla mnie nie istnieje), nie polecam poszukiwania dojazdu tam po ciemku. Liptowski Mikulasz odpada, dla mnie bardzo parszywe miejsce i wszedzie daleko. Przybylina - teoretycznie niezly punkt wypadowy w rejon doliny Raczkowej i Kamienistej, praktycznie od wylotu dolin oddalona o 4km asfaltu, poza tym jedyna kwatera ktora mi sie tam podobala olala 12 moich maili w trzech jezykach, wiec nie sprawdzilem. 300 metrow od wylotu doliny Raczkowej jest pole namiotowe a obok hotel bodajze osiemnastogwiazdkowy sadzac po cenach. Jest to idealne miejsce na schronisko, ale kogo to obchodzi, lepiej otworzyc Chate pod Naruzim, no comment.
cdn.
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

4. Wycieczki - prosze wziac poprawke na towarzystwo, ktore w gorach bylo drugi raz i mialo 10 lat:

a) odsypiamy podroz, na parking ( o dziwo nikt sie nie zglasza po kase), na Adamcule, do stawow Rohackich, powrot przez Tatliakowa Chate. W planie bylo opalanie nad Stawem, jednak zrobilo sie zimno, troche popadalo, wiec do domu i laba.

b) pod schronisko Zverovka, skasowano 50 skk, na Przelecz w Osobitej, grzbietem na Grzesia, Rakon, Przelecz Zabrat, Dolina Latana do auta. Przepiekna trasa.

c) 7.47 ostatni rozsadny autobus na Hucianska Przelecz. Siwy Wierch i w dol niekonczacym sie zoltym szlakiem.

d) bladym switem do fury, alpejska droga (yeas!) do Mikulasza i dalej przez Przybyline do wylotu doliny Raczkowej. Jamnicka w gore na Zarska Przelecz, na Rohacz Placzliwy, panie schodza na strone orawska przez Przelecz Spalona, ja przez Baraniec wracam w samotnosci i upodleniu do samochodu. Przy knajpie Szyndlovec jestem pierwszy, a wcale tak bardzo na serpentynach nie pedzilem :)

e) bladym switem do fury (no moze niewystarczajaco bladym jak sie potem okazalo), dolina Raczkowa. Panie dnem doliny do Raczkowych Stawow, gdzie urzadzaja sobie popas, ja przez Otargance na Raczkowa Czube i w dol do Stawow. Lajtowy dzien. Mialo byc ambitniej, czyli przez Klin na Bystra i w dol dolina Bystra, ale jakos nie wyszlo.

f) single malt scotch whisky, czyli zrobmy sobie dobrze. Bladym switem do fury, parking w Zuberskiej i wio przez Tatliakowa na Rakon, Wolowiec, grania do Brestowej. Z zalem konstatuje, ze umowilem sie z paniami (ktore zrobily sobie kolejny lajt dzien) w knajpie Szyndlovec, w zwiazku z czym czas schodzic niebieskim. Dodam, ze w materii przejscia grani z mojego pova Nyka prawde rzecze, natomiast w niektorych miejsach lze jak pies. Z Brestowej do asfaltu niebieskim wycenia o ile dobrze pamietam dwie i pol, ktore zrobilem w godzine pietnascie, majac w nogach polowe Zachodnich Tatr. No comment. Wracajac do konstatacji - siedze sobie na Brestowej i zal mi, bo spokojnie dalbym rade za dnia zejsc nawet na Hucianska. W trakcie konstatacji tandetny piorun rodem z filmow klasy B uderza w Rohacz Ostry. Bez dyskusji wraz z dwojka napotkanych po drodze Polakow - fotografow schodzimy pokornie w dol.

g) gdzies po drodze pojechalismy tez do Oravic (z Zuberca przez Trstene, chyba ze ma sie solidna terenowke typu LandRover Defender), gdzie z trudem wcisnelismy sie na parking pelen polskich rejestracji, z pogarda i kpiacym usmieszkiem popatrzylismy na tlumek swoloczy stojacej w godzinnym ogonku by pochlapac sie w basenie o wymiarach 10x20 w towarzystwie podobnych sobie rodakow w liczbie okolo stu, po czym ruszylismy razno dolina Juraniowa na Bobrowiec. Tyz piknie.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Potwierdzam obserwacje Tomtoma odnośnie chleba. Jednakowoż: kilka kilometrów za Mikulaszem w stronę Zuberca jest taka wiocha - zabijcie ale nie pamiętam nazwy jest piekarnia, w której można dostać chleb jak z Polski - w olbrzymich 2-kilogramowych bochnach. Miejsce jest charakterystyczne - wysoka piętrowa chałupa z przylepionym do nim małym parkingiem - obok drogi, zawsze tam stoi dwa do trzech aut z polską rejestracją. Kupowaliśmy tam chleb jadąc w Zachodnie z Pavczinej Lichoty (w Demianovce - gdzie mieszkaliśmy). Wogóle generalnie chleb jest lepszy po wiochach.

Tomtom - napisał cdn!!!! Ani chybi będzie cały przewodnik. Nie poznaję go, na poprzednim forum był bardzo skąpy w słowach. Metamorfoza?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

meta-co?
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

To ja dodam:
- Żarska Chata - schronisko dość małe i ładnie położone; jeśli wszystkie miejsca są zajęte (w sezonie dość prawdopodobne) można dostać nocleg na strychu w budynku (gospodarczym?) obok schronu, 50 SKK za głowę w 2003 r.,
- pole namiotowe koło Pribyliny - są tam też domki kempingowe za 90 SKK w 2003 r. za osobę, obok kuchnia z możliwością ugotowania sobie czegoś, jest też jakaś restauracyjka - standard ww. urządzeń dość niski :) ale może to nie będzie przeszkodą.

Co do wycieczek - trzeba wziąć mapę i wymyśleć w zależności od preferencji długości tras i ew. możliwości dojazdu. Wszyscy będą polecać grań główną od Brestovej przez Banikov i Rohacze, aż po Wołowiec
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

meta-co?
wg. Kopalińskiego
Metamorfoza - przeobrażenie (się), przekształcenie się jednej formy w inną, zmiana wyglądu zewnętrznego; zool. przemiana larwy od wyklucia się do osiągnięcia postaci dorosłej

Wybieraj :D
Marta&Hub

-#1
Posty: 8
Rejestracja: czw 26 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Liczylam na kilka wskazowek, a tu ... LAWINA :)

Post autor: Marta&Hub »

Witojcie, tu Marta, bo Hubert śpi :) Janek miales racje zeby zakukać do Tomtoma, ale nawet nie zdażyłam dziobem ruszyc :) Dzięki Tomtom, na podstawie tego co napisales, postudiuje teraz mape i Nykę. Moze przesadzilam z tymi dwoma tygodniami w Zachodnich po tamtej stronie, ale zawsze mając samochód można jeszcze skoczyc na Orawę. Scigac sie nie bedziemy, ale zawsze trzeba czas wykorzystac na maksa, bo następny dlugi urlop dopiero za rok.
Jak postudiuje i przemielę w głowie to co napisałeś, to pewno będę jeszcze miała jakieś pytania. Slowacja jako kraj w Waszych relacjach nie zacheca do odwiedzin, ale nawet chlebem z ziemniaków nie zniechecą mnie do obejrzenia południowej strony Tatr. A tak na marginesie, to szkoda, że ani po naszej ani po ich stronie nie ma szlaków od zachodu do Tomanowego Wierchu. Doliny po południowej stronie Tomanowej przełęczy nawet nie są przecięte szlakami. A przeciez nie raz patrzac na Tomanowy i Smreczyński, widzialam tam ludzi ... Czyżby wszyscy mieli pozwolenia ;) no tak czy siak szkoda wielka, bo ścieżka wyraźna, więc dlaczego nie wolno :? Kiedyś były szlaki, wiem od Mariana Werona, który już jest chyba na emeryturze, a był strażnikiem TPNu. A jako ciekawostke opowiem, ze po południowej stronie wzgórza na którym jest stawik Smreczyński jest mała chatka strażników i to nie szałas, a prawdziwa chatka z małą kuchnią węglową, stołem i miejscem do spania. Byłam w niej nawet kiedyś na zaproszenie Werona, łaziłam z nim prawie do końca Pyszniańskiej. Dużo opowiadał o starych szlakach. Nie weszliśmy wtedy na Przełęcz Pyszniańska, bo śnieg był po pas a miejscami po łokcie i nie dałabym rady. Stare dzieje. Z tamtych zim zostało mi to, że na narty i tak wolę miejsca bez wyciągów.

Tomtom, a w Zachodnie jeździsz latem, czy raczej wczesną jesienią, żeby było mniej ludzi?
M.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Slowacja jako kraj w Waszych relacjach nie zacheca do odwiedzin
Rany Boskie, Dziewczyno - gdzie ja coś takiego napisałem. Wręcz przeciwnie, to piękny kraj, w którym są piękne góry, wysokie, średnie i małe, przepiękne stare, niekiedy dobrze utrzymane zamki jak z bajki, miasteczka o architekturze przypominającej Toskanię, coraz więcej restauracyjek, w których można dobrze zjeść (należy unikać dużych i "reprezentacyjnych" - tam jeszcze panuje głęboki socjalizm) oraz bardzo mili i życzliwi ludzie. A gdy już mowa o ludziach to trzeba dodać jeszcze jedno - bardzo tu dużo naprawdę pięknych dziewczyn, co zalecam mieć na uwadze niemniej pięknym polskim dziewczynom - niby ci polscy chłopcy cnotliwi i wierni niezwykle ale licho nie śpi.... :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

a w Zachodnie jeździsz latem, czy raczej wczesną jesienią, żeby było mniej ludzi?
Nie wiem jak Tomtom, ja od siebie mogę dać pod rozwagę:
- w kwestii "przeludnienia" - to nie polskie Tatry Zachodnie - tu obrazków takich jak u nas w Kościeliskiej a i w Chochołowskiej też nie uświadczysz. Jedynie dolina Rohacka trochę bardziej ale pod względem gęstości turystów można ją przyrównać do Doliny Pięciu Stawów więc można wytrzymać, nawet w pełni sezonu.
- posumuj czasy drogi, którą masz przejść w danym dniu - nawet przy minimalnych
celach wychodzi dość dużo - jesienią może zabraknąć dnia
- "polityka" parków narodowych odnośnie wyznaczania tras szlaków była, jest i będzie dla mnie niepojęta. Od Pyszniańskiej Przełęczy aż do Przełęczy Tomanowej wiódł kiedyś znakowany czerwono szlak, tak jest na mapie z 1952 roku, którą w stasznie obszarpanej postaci jeszcze posiadam. Ci ludzie, których widziałaś z dołu na grani pewno chodzą tam na "lewo" czyli tak samo jak piszący te słowa. Byłoby pewnie widać ich więcej gdyby nie to, że perć bardzo często biegnie po dnie bardzo tu okazałej rozpadliny w grani - wygląda to tak jakby góra pękała i chyba pęka rzeczywiście. Dlaczego tam TANAP nie puszcza to nie wiem - pewnikiem jakieś zielsko albo robactwo ma tam swoje "królestwo".
ODPOWIEDZ