Zakochani w Tatrach pisze:I to wielki - ale Ty jakoś od dłuższego czasu jesteś mało widoczny na Forum .
Jakiś problem ???
Wcześniej coś się działo z forum albo z moim kontem. Nie miałem jednak czasu aby dowiedzieć się co się dzieje. Oglądałem jednak Wasze relacje. A więc szacun również dla Was Zakochani. Uwielbiam Wasze relacje, więc czekam na kolejne i pozdrawiam.
A skoro jesteśmy przy temacie to mamy zamiar po 4 latach przerwy wybrać się w Tatry, niestety dopiero w lipcu. Na razie po prostu wpadam na forum i czytam, oglądam, wspominam.
A skoro jesteśmy przy temacie to mamy zamiar po 4 latach przerwy wybrać się w Tatry, niestety dopiero w lipcu. Na razie po prostu wpadam na forum i czytam, oglądam, wspominam.
Po 4 latach? Ja miałem przerwę najpierw w 2010, potem w latach 2012-13.
I powiedziałem sobie że nigdy więcej więc w tym roku chociaż na tydzień, na jednej nodze i bez kondycji, na emeryckie szlaki ... ale pojechałem. I nie żałuję, choć zaliczyłem jedynie szczyty typu Kopieniec, Nosal, Gęsia Szyja czy wycieczki Kościeliską i Chochołowską.
Jan Gehl o architektach (duńsk architekt i urbanista, znany specjalista od organizacji przestrzennej miasta przyjaznej dla ludzi):
Zależy im głównie na formie budynku. Im dziwniejsza, tym lepsza. Siedzą i myślą, jak by tu zbudować coś jeszcze dziwniejszego. Zapominają, że architektura to nie jest tylko forma. To interakcja pomiędzy budynkiem a człowiekiem. A oni stawiają budynek tak, jakby ptak się zesrał.
Wracając do tematu - już nie pamiętam kiedy byłem ostatnio w Tatrach, ale chyba w 2013 roku...
Strasznie długo już. W tym roku muszę po prostu. Może w końcu dorwę Zachodnie u sąsiadów.
stachu982 pisze:Małe dzieci, praca, remonty, przepuklina, takie tam...
U mnie było tak: małe dziecko i leżący stary dziadek. Ale trochę się zmieniło, dziecko ma już 4 latka, a dziadek co prawda 93, ale jest mniej kłopotliwy i marudny. Tak więc po 5 latach przerwy wreszcie byliśmy pod Tatrami. . Dziadek oczywiście został w domu pod opieką teściów.
Jasne. 2 lata to i tak OK choć subiektywnie pewnie może wydawać się wiecznością dla kogoś kto regularnie bywa w górach. Najtrudniejsze jest chyba jeśli względy zdrowotne, utrudnią lub uniemożliwią na trwałe.