http://www.tatry.webd.pl/index.php?opti ... 0&Itemid=1
Pozwólcie, że się wstrzymam od komentarza. Jest dobrze, towarzysze!!! - mawiano w minionym czasie
Kolejny krok "do przodu" z strony TPN
Kolejny krok "do przodu" z strony TPN
Jestem gorszego sortu...
Tylko czemu to się nazywa Rąbaniska albo Szałasiska, a nie np. "Tabor pod Wysranki"... :] Jako że nie miałem nigdy okazji ani możliwości zagoszczenia w tych miejscach, nie jest mi specjalnie żal, że zostaną zlikwidowane. Swoją drogą nocleg w takim miejscu w kontekście wspominanych w artykule odwiedzin niedźwiedzi może być naprawdę fajnym przeżyciem...

Niedźwiedzie raczej wiedzą, że u "łojantów" z smakowitym żarciem raczej krucho a sam "łojant" też raczej nie do spożycia, bo żylaste to to i adrenalina ponoć niesmaczna. Podaną przez Ciebie nazwę potoczną oczywiście znam i przyznam, że jest to problem, dla którego nie widzę dobrych rozwiązań. Te kabinki do pięknych nie należą i trudno tu zresztą oczekiwać od ich konstruktorów jakiś przebłysków geniuszu - sławojka zawsze będzie sławojką. Pół biedy jeśli ten "obiekt" stoi gdzieś w drzewkach, ale potrzeby ludzkie w tym względzie nie kończą się wraz z górną granicą lasu. Na takich Rysach np bywa naraz sporo ludzi, statystycznie rzecz biorąc należy uznać, że wystąpią potrzeby - no to co, stawiamy? 
A wracając do problemu taborisk - dla mnie to trochę element krajobrazu, który zapisał się na trwałe i po prostu żal, tak samo jak żal tych wszystkich tak radośnie usuniętych bacówek na halach i tego budyneczku tzw. "mleczarni" na hali Pisanej sprzedanego swego czasu filmowcom aby go wysadzili w powietrze. To jedna sprawa. A druga oznacza, że postęp "hotelizacji" Tatr nieubłaganie postępuje.
Jest również kwestia "klimatu taboriska". Wiem dobrze, że dyskusje tam prowadzone dalekie były od Wersalu. Ale były i inne, całkiem ważkie, że rodziły się tam przyjaźnie a i związki rodzinne. Wiesz to tak samo dobrze jak ja. No i szkoda tego. Ale pewnie tak być musi.
A wracając do problemu taborisk - dla mnie to trochę element krajobrazu, który zapisał się na trwałe i po prostu żal, tak samo jak żal tych wszystkich tak radośnie usuniętych bacówek na halach i tego budyneczku tzw. "mleczarni" na hali Pisanej sprzedanego swego czasu filmowcom aby go wysadzili w powietrze. To jedna sprawa. A druga oznacza, że postęp "hotelizacji" Tatr nieubłaganie postępuje.
Jest również kwestia "klimatu taboriska". Wiem dobrze, że dyskusje tam prowadzone dalekie były od Wersalu. Ale były i inne, całkiem ważkie, że rodziły się tam przyjaźnie a i związki rodzinne. Wiesz to tak samo dobrze jak ja. No i szkoda tego. Ale pewnie tak być musi.
Może by tą inwestycją zainteresować właścicieli Hotelu Litwor. Taki drugi w tamtym miejscu byłby chyba w sam raz, trzeba robić porządek z tym prymitywem. Apartamenty po pięć stów za noc, w sam raz dla młodych wspinaczy, mają kasę na takie głupoty jak szpej to i na to znajdą.w miejscu Szałasisk powinien powstać porządny budynek z toaletą ,przy okazji drogę w Suchej Wodzie też przydało by się wyasfaltować i jakoś oswietlić ,bo jest strasznie nierówna ,a nocą w dodatku nic nie widać
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk


