Z WIZYTĄ U SĄSIADÓW... I NIE TYLKO .

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Z WIZYTĄ U SĄSIADÓW... I NIE TYLKO .

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Pożegnałam się z moją kochaną gaździną Zosią wyjątkowo ciepło, ponieważ za kilka dni czekał ją pobyt w krakowskim szpitalu :(

Viola miała przyjechać dopiero po południu, a mnie szkoda było stracić tak pięknego dnia, więc pojechałam rano, z zamiarem połażenia po Hrebienioku, oraz obejrzenia Lodowego Domku nazywanego w internecie nie wiadomo dlaczego – Kaplicą.
Tu trochę na ten temat:

viewtopic.php?t=9530


Tam dość długo zatrzymała mnie wspaniała muzyka Vivaldiego i czasu starczyło już tylko na spacer do Rainerowej Chaty, oraz powrót szlakiem przy Wodospadach Zimnej Wody - niestety zamarzniętych, przysypanych śniegiem. Jeśli ktoś nie wiedział, to trudno się było domyślec, że tam są jakieś wodospady.


1.
Obrazek


2.
Obrazek


3.
Obrazek


Przez rozdarte poszycie Lodowego Domku fajnie było widać Łomnicę.

4.
Obrazek


Tatrzańskie lasy są w tragicznym stanie..... poschnięte, połamane, powywracane z korzeniami przez kolejne kalamity ..... Obraz nędzy i ostatniej rozpaczy...


5.
Obrazek


6.
Obrazek


7.
Obrazek


8.
Obrazek


Jak ten czas leci niewiarygodnie - minął rok jak się nie widziałyśmy z Violą... toteż przywitanie było bardzo ciepłe i serdeczne. Miałam tylko trzy dni na pobyt, więc żeby je dobrze wykorzystać - zaraz zabrałam ją na baseny do Vrbowa.
Wiem że to lubi, mnie zresztą też się bardzo spodobało to moczenie w siarkowych oparach. Teraz byłyśmy wieczorem i o tej porze baseny są podświetlane kolorowymi diodami – świetnie to wygląda.
Do tego na niebie cienki rogalik księżyca, a nad nim ogromna Venus …. i minus cztery stopnie na dworze.
Specyficznie ... klimatycznie.


Kolejny dzień spędziłam na Skalnatym Plesie - w narciarskim świecie, na który już niestety tylko mogę popatrzeć.
Ale co tam …. popatrzeć też fajnie, choćby na zasadzie “jak się nie ma co się lubi …. “ :)) .


9.
Obrazek


10.
Obrazek


Zeszłam do Skalnatej Chaty, i kawałek do nartostrady - choć ścieżynka wąziutka, pochylona i śliska, ale w raczkach i z niezastąpionymi kijkami jakoś poszło.


11.
Obrazek


12.
Obrazek


13.
Obrazek


14.
Obrazek


W ostatnim dniu Viola wybrała się ze mną na "turu" , ale ponieważ we wczorajszym mocno się napracowała przy śniegu w ogródku, prosiła żeby wycieczka nie była zbyt męcząca.
Chciałam zrobić jej tą przyjemność, więc poszłyśmy na Popradzkie Pleso.
Zresztą ułożyłam na ten dzień taki miły plan - rano spokojna wycieczka, potem baseny we Vrbovie, a po przyjeździe wspólna kolacja i piwko. Sama radość :)) .

Nawet nie napiszę ile czasu zabrało nam dojście do schroniska, żeby uchronić czytających od pęknięcia ze śmiechu :)) .
Lubię się wlec w górach - no jednak tu przeszłyśmy same siebie.
Ale... w końcu trasa niedaleka, wokół przepiękne bielusieńkie krajobrazy, a Violę wszystko bolało - więc gdzie i "po czio" było się spieszyć...


Już ranek zapowiadał piękny dzień.


15.
Obrazek


No a potem – to już czysta bajka.


18.
Obrazek


17.
Obrazek


18.
Obrazek


19.
Obrazek


Dość długo posiedziałyśmy na tarasie schroniska. Ludzi niewiele, spokój i cudne białe góry wokół.
Śniegu nasypało ogromne ilości w bardzo krótkim czasie - i pół biedy że w Tatrach - ale zasypane były drogi, ulice, chodniki, ogródki.
Viola określiła te dni krótko - “katastrofa” ........ ale jak śpiewał Kabaret Moralnego Niepokoju -

“ Jaka pięękna katastrofa ... ech” :)) .


20.
Obrazek


21.
Obrazek


Po powrocie, zjadłyśmy razem obiad i oczywiście w te pędy, zgodnie z planem - do Vrbova na baseny. Świetna sprawa po takim spacerku.
Ostatni punkt programu z piwkiem nie doszedł do skutku, bo niestety wieczorem Viola poczuła się grypowo, miała wysoką gorączkę i musiała iść do łóżka.
Wszystkie kumpele chorowały na grypę po kolei - w końcu i ją dopadło.
Mnie - na drugi dzień po powrocie do domu - zresztą też.


Ten krótki wypad sprawił mi wiele radości. Wycieczki choć banalne – jak to u mnie w zimę - zaspokoiły trochę mojego wiecznie nienażartego Tatrzańskiego Głoda.
Codzienne długie, wesołe pogawędki, wspólne posiłki i wypady bardzo nas do siebie zbliżyły :D.

Wschody słońca – zostawiam bez komentarza, bo brak mi słów po prostu .


22.
Obrazek


Z żalem jak zwykle wyjeżdżałam z Novej Leśnej i nawet się nie spodziewałam, że tak szybko wrócę w Tatry.





TRZY DNI W TATRACH Z MAĆKIEM



Maciek, to wnuk mojej siostry ciotecznej - młody utalentowany chłopak, artysta śpiewak, tenor …. i w ogóle fajny gość.

Po kilkunastu dniach wypatrzyłam ładny weekend, a ponieważ obiecałam Maćkowi, że zabiorę go kiedyś w góry – wykorzystałam to do spełnienia danej obietnicy – tym bardziej, że miał wtedy wolny czas pomiędzy próbami i występami.


Wyjechaliśmy z samego rana w niedzielę i żeby nie stracić dnia – prosto na Łysą Polanę do Białovodskiej...


23.
Obrazek


24.
Obrazek


…. a potem jeszcze na Rusinową Polanę i Wiktorówki.
Piękna niedziela, więc cały parking na Wierch Porońcu zajęty , pobocze do samego ronda też.
Lekko po południu gdy przyjechaliśmy było już kilka wolnych miejsc na parkingu i na poboczu. Wybrałam pobocze, bo miało tą dobrą stronę, że 15 zł zostało w kieszeni :)) .


25.
Obrazek


W następnym dniu – marzenie Maćka – Morskie Oko i spacer po zamarzniętym stawie.


26.
Obrazek


Poniedziałek, ludzi mało, można było spokojnie wypić piwko obok schroniska na ławie.
Jedynie trzeba było uważać na morskooczne żebraczki orzechówki, bo podlatywały i wyrywały mojemu zaskoczonemu towarzyszowi jedzenie z ręki . Wprawdzie uprzedzałam go o tym, ale pewnie nie dowierzał - dopóki się nie przekonał na własnej przekąsce :)) .


27.
Obrazek


We wtorek kolejne marzenie do spełnienia – Kasprowy Wierch.
Kolejka do kolejki na 15 minut stania (uff...) Chciałam pokazać Maćkowi jeszcze Gąsienicową, więc postanowiłam, że kupimy bilety w jedną stronę, a z powrotem zejdziemy z Przełęczy Suchej i po odpoczynku przy piwku koło Murowańca wrócimy przez Skupniów Upłaz do Kuźnic.

Na niebie tylko kilka niesłychanie malowniczych długich chmurek, które potem całkiem zanikły, pozostawiając niczym nie skażony błękit błękitniejszy od błękitu.
Poczciwy oklepany Kasprowy – a zawsze dostarcza wspaniałych wrażeń widokowych.
Połaziliśmy trochę po kopule, potem posiedzieliśmy na słonecznym Beskidzie ...


28.
Obrazek


29.
Obrazek


30.
Obrazek


Oczywiście pamiątkowa sesja fotograficzna ...


31.
Obrazek


32.
Obrazek


I trzeba było powoli schodzić.
Początek dość ostry, śnieg zmierzwiony przez ratrak – ale w porównaniu z moją męką ostatniego lutowego wejścia w miękkiej bryi - to istna autostrada do nieba – do tego w dół .
Niżej już ścieżka twarda, śnieg udeptany... ech ... można wchodzić bez specjalnego wysiłku - a ja się tak namęczyłam :)) .


33.
Obrazek


34.
Obrazek


Przy Murowańcu ludzi mało, wolna ławka na placu bez problemu się znalazła.
Zgodnie z planem zrobiliśmy sobie odpoczynek z puszeczką w - gorących niczym latem - promykach marcowego słońca, które nas nieźle przypiekło .
Maciek był zachwycony tą wycieczką, na której można było trochę posmakować gór....
Poprzednimi zresztą też.


W środę musieliśmy wracać, pogoda zaczęła się psuć - a mój dzielny towarzysz miał po południu próbę przed czwartkowym występem.

Fajny wypad, po wakacjach zrobimy coś dalszego i wyższego..... a może jeszcze w czerwcu ? ...

Mam nadzieję ;).


Ala :) .


panoramki



Obrazek



Obrazek



Obrazek



Obrazek
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

kaplica pewnie dlatego, że przypomina kapliczkę
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Zakochani w Tatrach pisze:Maciek, to wnuk mojej siostry ciotecznej - młody utalentowany chłopak, artysta śpiewak, tenor …. i w ogóle fajny gość.
Nie zrozum mnie źle ale Maciek naprawdę wygląda na tenor. Studiowałam na PWSM we Wrocławiu i na wydziale wokalnym tak jak on wyglądały tenory. Wysokie i szczupłe. Basy i barytony z kolei zupełnie inaczej.

...no i na fajnego gościa też wygląda. :D

Wciągaj młode pokolenie w tę górską chorobę he he
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

Dokladnie te kilka dni od 7 marca byly kapitalne...znowu pojechalismy na Pilsko i do Szczyrku pokatowac sie troche narciarsko...kapitalna widocznosc byla wlasnie 8 marca

Obrazek 8)

A co do Twych fotek...o najbardziej sie zastanawialem nad 27...ale doszedlem w koncu ze to tam w glebi Dolinka za Mnichem i mur miedzy Szpiglasem a Wrotami :)) a wczesniej myslalem ze to kawalek Orlej ponad Panszczyca :D
Kapitalny jak dla mnie kadr...z zarazem bardzo rzadko spotykany,a troche juz tych fot z tego rejonu przerobilem ;)
Pozdrowki :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

"Cholerni emeryci", takim to dobrze, w Tatry jeżdżą, na wycieczki chodzą, fotki pstrykają, nic pożytecznego nie robią a kraj na psy schodzi. :-P

PS.
Ale się Wam trafiła pogoda, pozazdrościć. Ja praktycznie w tym roku śniegu nie widziałem.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Miód i malina :-) Taka relacja i same smaczki wizualne ehh Tylko pozazdrościć w pozytywnym słowa znaczeniu :-)
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Barek pisze: doszedlem w koncu ze to tam w glebi Dolinka za Mnichem i mur miedzy Szpiglasem a Wrotam
Bingo !
Poszliśmy sobie za mostek, tam jest taka górka i stamtąd widok rzucał się w oczy tymi fałdami śniegu fajnie wyrzeźbionymi.

A Wy też mieliście widoki na Tatry....

uszba pisze:Wciągaj młode pokolenie w tę górską chorobę he he
Wciągam, wciągam... już mi się następni chętni artyści z tej rodzinki zgłosili.
Tym razem sopran z małżonkiem – a raczej małżonek z sopranem.
Żeby mi tak jeszcze chcieli śpiewać na szlaku … niezbyt głośno, żeby zwierzyna ze skór nie powyskakiwała :)) ….

Masz rację – basy i barytony to przeważnie osoby mocniejszej postury niż tenorzy ... choć niekoniecznie.
Są wyjątki jak np. mój ulubiony tenor Pavarotti, który do drobniaków nie należał ...

Janek pisze:"Cholerni emeryci",
Janku – Ty też jesteś „cholernym emerytem” - jeszcze dłużej ode mnie i też sobie dogadzałeś :P ;) :)) .

A co do Kraju – to gdyby nasi władcy tak potrafili rządzić budżetem jak emeryci swoim , nasza Ojczyzna byłaby chyba najbogatszym krajem na świecie :)) .

Pogoda to nie tyle mi się trafiła, co ją w trudzie i znoju wyśledziłam na portalach wszelkiego rodzaju.
Na Słowacji też taką miałam w ubiegłym tygodniu przez pięć dni :P :P .

Angie84 pisze:Miód i malina Taka relacja i same smaczki wizualne ehh
:D
Zakochani w Tatrach
ODPOWIEDZ