STYCZNIOWO, SPACEROWO, BIAŁO I LODOWO .

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

STYCZNIOWO, SPACEROWO, BIAŁO I LODOWO .

Post autor: Zakochani w Tatrach »

W styczniu nowego roku, dalszy ciąg beznadziejnej pochmurnej i wietrznej pogody. Moja cierpliwość w grzebaniu w portalach pogodowych wszelkiej maści też już była na wykończeniu...ileż można czekać...

W końcu pokazało się kilka dni jakiej takiej pogody, nie za przepięknej, ale gdzieś w duszy liczyłam na odrobinę szczęścia górskiego, które czasem mi dopisuje. Może i tym razem ???

Z tą nadzieją spakowałam manatki i pojechałam sama do Zakopanego. Małżonek miał badania przed operacją ręki i musiał zostać w domu.

Ogromna radość mojej gaździny Zosi i chociaż chałupa pełna, bo najechało się ludzisków na skoki narciarskie – to dla mnie pokoik się znalazł.
Znów wspólnie spędzone na pogawędkach wieczory, a nawet obiady na które byłam zapraszana po przyjściu z gór.

W Zakopanem ciapa, brudny śnieg i ślisko.Wystarczyło jednak wyruszyć za miasto, żeby natychmiast wejść w bajeczny świat, który marzył mi się przez prawie trzy miesiące...
Poszłam na spacer do Morskiego Oka. Wprawdzie byliśmy tam na początku listopada, ale to taka ni to zima ni to jesień.
Teraz w białej otulinie i przy zamarzniętym stawie wygląda zupełnie inaczej.
Zima, to jednak magiczny czas.

1.
Obrazek


2.
Obrazek


Ten piękny słoneczny dzień na początek, wprawił mnie w doskonały humor. Spodziewałam się sporej ilości ludzi – jak zwykle na tym szlaku, a tu o cudzie …. ruch niewielki....
Szłam sobie w ciszy i spokoju, mrucząc pod nosem ulubione piosenki i melodie m.in. pieśń Chóru Niewolników z opery Verdiego – pt. Nabucco.
Bardzo lubię ten utwór i zawsze mi się przyczepi jak sama idę, lub jadę samochodem .
:think: .. Może dlatego, że sama stałam się takim niewolnikiem Tatr i robią ze mną co chcą :)).

Tu w przesympatycznym wykonaniu Kambodżańskich i Tybetańskich Dzieci – z koncertu z Pavarottim moim ulubionym ...
https://www.youtube.com/watch?v=_oGGwDftODc


Powinnam raczej nucić jakiś utwór anielski, bo na tak pięknym szlaku czułam się właśnie niebiańsko, tym bardziej, że i takiż widok mi się ukazał na horyzoncie.



3.
Obrazek


4.
Obrazek



5.
Obrazek


Mimo że słońce odbywało swoją zimową wędrówkę za Mięguszami, postanowiłam posiedzieć nad stawem. Nie za bardzo ciepło w cieniu , ale nie wiało.
Było tak cudnie, że nawet nie czułam zimna.
Usiadłam na oczyszczonej ze śniegu poręczy i zaserwowałam sobie niezłą krioterapię – zimne jak lód piwo, taką samą przekąskę, a na koniec lodowaty jogurt. Myślałam, że moje organy wewnętrzne i gardło tego nie wytrzymają, ale dały radę - przeżyłam w zdrowiu i wielkim szczęściu. :)) .


6.
Obrazek


Tyle razy oglądany widok, a zachwyca za każdym razem tak samo.


7.
Obrazek

Ostatnia chyba okazja, żeby zobaczyć jeszcze odbicie Żabiej Grani przed całkowitym zamarznięciem Morskiego Oka.


8.
Obrazek


W kolejnym dniu wiał halny.... może nie bardzo mocno w porównaniu do ostatniego listopadowego – ale chmurzyska wiszące nad górami i lodowe szlaki na dodatek, skutecznie zniechęcały do pójścia choć odrobinkę wyżej. Żeby nie siedzieć w chałupie cały dzień – tylko mały spacerek na Kalatówki i na tym koniec.

Wyjątkowo szybko zaczął się wiatr uspakajać , z czego najbardziej cieszyli się organizatorzy i kibice skoków narciarskich, których zjechało do Zakopanego bardzo dużo. Na ulicach świąteczną, sportową atmosferę było widać, słychać i czuć.


9.
Obrazek


Lubię takie rzeczy, ale na krótko, więc uciekłam od tego ulicznego zgiełku do cichutkiej Doliny Białego Potoku,


10.
Obrazek


a potem jeszcze na dokładkę do Strążyskiej.


11.
Obrazek


12.
Obrazek


Wszystkie szlaki wyglądały tak :


13.
Obrazek


Tu Ścieżka pod Reglami, ale Kościeliska identyczna na całej długości – w Strążyskiej i Białym Potoku niewiele lepiej.



Niedziela była niezbyt ładnym dniem, pochmurnym, choć dość ciepłym. W taki dzień można nadrobić zaległości w zwiedzaniu ciekawszych miejsc w Zakopanem. Żeby nie wypaść z formy, poszłam pieszo do sanktuarium na Krzeptówkach. Byłam tam wprawdzie, ale dość dawno.
Po drodze wstąpiłam do Koliby, gdzie miły dla liczykrupy fakt – w niedzielę wstęp za darmo :)) . Tam, oprócz stałych eksponatów jak ten

14.
Obrazek


- bardzo ciekawa wystawa karykatur, autorstwa Kazimierza Sichulskiego i o dziwo - sporo zwiedzających. Przeważnie chodzimy sami po muzealnych salach – a tu kilka osób się skusiło.


15.
Obrazek


Sanktuarium na Krzeptówkach zadziwia pięknym wystrojem, wnętrzem rzeźbionym w góralskim stylu, w drewnie
Niedawno były święta, więc jeszcze i szopkę można obejrzeć.
Trochę wprawdzie orginalna – taki tryptyk z trzema papieżami …, ale ładna.


16.
Obrazek


Zejście na dół, do papieskiego ołtarza przypominało tor bobslejowy – ale polazłam, w dodatku bez raczków, których mi się nie chciało zakładać na tak krótko.
Z powrotem wyszłam po murku i krawężnikach.
Tu pustki, bo nie było chętnych do takiej gimnastyki, więc bez krępacji kombinowałam jak koń pod górę z samymi kijkami :)) .
Na niedzielny obiad i nie tylko ;) zaprosiła mnie moja kochana zakopiańska koleżanka – Góralka Hanka i musiałam trochę skrócić to zwiedzanie.
Biedna, chora i to mocno – nie mogłyśmy i tym razem obie połazić..... co za pech...
Niezbyt ładny dzień też można miło spędzić, jak się ma takie wspaniałe towarzystwo :D.


Poniedziałkowy poranek też optymizmem nie napawał...mglisto, trochę przejaśnień … nie wiadomo co się z tego rozwinie.
No to kolejny spacer – niezawodnie piękną o każdej porze roku Doliną Kościeliską. Wprawdzie w ostatnich czasach zmaltretowana, ale liczyłam, że będzie litościwie okryta śnieżną kołderką.
Nie była.
Do Polany Pisanej przymglony krajobraz, ale dalej piękne, błękitne oko – co mnie samą wprawiło w zdumienie, bo nic nie wskazywało na taki cud pogodowy.


17.
Obrazek


18.
Obrazek


W słoneczku ciepło, więc do schroniska nie wchodziłam, rozłożyłam bety na ławie. Konsumowałam przyniesione pyszności i napawałam się widokami, oraz niespodzianką pogodową.
W pewnym momencie usłyszałam przepięknie, czysto wykonywaną kolędę na flecie. Potem drugą i kolejną ... Rozejrzałam się i zobaczyłam klęczącą na śniegu dziewczynkę z fletem – zupełnie jak z obrazu Wyczółkowskiego.
Słuchałam chwilę jak zaczarowana i musiałam podejść, żeby jej powiedzieć, ile mi przyjemności sprawiła swoją grą. Zrobiło się tak jakoś …. trudno mi nawet określić ….nieziemsko , ciepło, świątecznie ....
Zosia z mamą przyjechała z Wrocławia, a na flecie nauczyła ją grać właśnie mama. Zdolna dziewczyna, aż żal, że nie kształci się w szkole muzycznej.


19.
Obrazek


20.
Obrazek


Tu widać, gdzie kończy się Błękitne Oko Opatrzności... dalej już zimna mgła .


21. 783
Obrazek


Mojej gaździnie musiałam pokazać fotki, bo za nic nie mogła uwierzyć w taką pogodę :)) .
W Zakopanem było nieźle, ale słońce nie pokazało się nawet na chwilkę, a o lazurowym niebie można było tylko pomarzyć....



I kolejny mglisty poranek..... ale spacer po dolinkach w takich warunkach też ma swój urok.
Poza tym bardzo rzadko mam okazję popatrzeć na znane widoki zza takiej woalki..


22.
Obrazek



23.
Obrazek


Nawet mi się podobały, choć potem się rozpogodziło.


24.
Obrazek



Szkoda mi było wracać, więc jeszcze zajrzałam do Jaworzynki.


25.
Obrazek


26.
Obrazek


W dniu wyjazdu biały puch przykrył zakopiańskie brudne chodniki, zrobiło się biało i pięknie.
I znów było mi żal wyjeżdżać.....
Jak zwykle zresztą, mimo, że ranek znowu zamglony.


27.
Obrazek


Z niewielką nadzieją, że coś zobaczę, poszłam popatrzeć na Tatry z Antałówki.


28.
Obrazek



Nie zawiodły ...pożegnały mnie pięknym pokazem chmur.



Do zobaczenia wkrótce :).



Ala :).





Panoramki:


Obrazek


Obrazek



Obrazek



Obrazek
Ostatnio zmieniony śr 20 sty, 2016 przez Zakochani w Tatrach, łącznie zmieniany 3 razy.
Zakochani w Tatrach
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Cieszmy się zimą bo lato będzie gorsze!




( Jest to parafraza motta do książki " Wojna była lepsza" autorstwa Miodraga Bulatowica, które brzmiało - cieszcie się wojną bo pokój będzie gorszy)
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Alu iście niebiańska relacja bo aż się ciepło na serduchu zrobiło :) Co jak co ale pogoda dopisała na swój specyficzny sposób . Fajna sytuacja z tą małą flecistką :)

A co do szlaku pod reglami to piękne lodowisko było (ostatnio raczki musiałam używać w mieście, bo niektóre chodniki wyglądem przypominały to co uwieczniłaś na zdjęciu) Baśniowo wyszły turnie w tych delikatnych mgiełkach :D
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

To też będzie parafraza ....

Cieszcie się zimą, tak szybko odchodzi.

W Lublinie, to nawet na jeden dzień nie przyszła. Nie pamiętam takiej zimy, zimy bez śniegu i mrozu poniżej dychy. Nawet Zalew Z. nie zamarzł.
Dlatego i ja musiałem zakosztować tego specyfiku i udałem się w tym celu już trzeci raz na południe ..., może będzie czwarty, jak zdążę.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

krzymul pisze:W Lublinie, to nawet na jeden dzień nie przyszła.
Taak, my też, żeby dziecko pojeździło na sankach aż pod Rawkę musieliśmy się udać ;-)

Alu, zdrówka życzę i czekam niecierpliwie na jeszcze bardziej śnieżną relację :-)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

U nas trochę ładnej zimy było, nawet z porządną zadymką śnieżną, ale w Zakopanem – to dopiero był odlot :)) .
Jak się trochę pozbieram, to coś napiszę.

Na razie wybrałam kilka ciekawostek ze Słowacji, może kogoś zainteresują. Wstawię dziś, albo jutro.

Póki co, dość mocno zwinęła mnie grypa, ale się nie daję.
Ponieważ nie znoszę leżeć w łóżku – po niecałych dwóch dniach z niego wyszłam, mimo, że ciśnienie miałam jak nieboszczyk :)) .
Jutro może wyjdę na powietrze – parę spraw czeka pilnie na załatwienie :? ...

Miejmy nadzieję, że lato będzie piękne …. (nad morzem ;) ) ... bo tak właściwie, to w górach mi bardziej zależy na pięknej wiośnie i jesieni.
Z lata niewiele w Tatrach skorzystam niestety, a jak tam będzie słoneczne i ciepłe – to mi się na tych płaszczyznach hektolitry żółci codziennie uleją .
W dodatku mój Tatrzański Głód obgryzie mnie do kości :?

:think: A będzie miał co obgryzać :)) .


Pozdrawiam ciepło.


Ala :) .
Zakochani w Tatrach
ODPOWIEDZ