Grzegorzu – mało kto rozbiera pisane teksty na naukowe czynniki pierwsze. Większości naprawdę jest obojętne, czy ostrzeżenie umieszczono na początku czy na końcu relacji. Tylko od własnego rozumu i rozsądku zależy czy ktoś wybierze przykład : "patrzcie jak się tego nie powinno robić" czy : "zawsze możecie liczyć, że się wam uda".
Mądry wybierze to pierwsze , durny – to drugie.
W społeczeństwie funkcjonują jedni i drudzy i nic na to nie poradzisz.
gb pisze:I prośba na koniec - potraktujcie tę relację w kategorii fikcji. Czy takie opowiadanie, taka przypowieść, z tak "nachalnie" wstawionym na końcu morałem by Wam odpowiadała?
Dla mnie ten końcowy morał nie jest nachalny – odbieram go jako szczery.
Może to naiwne odczucie prostego człowieka, z mało rozbudowanym ego, bez zacięcia dydaktycznego , ale wierzę w mądrość większości turystów.
Mniejszej jego części - durnoty nie żałuję, bo jej nie toleruję - zresztą i tak na to nic nie poradzę.
Żal mi tylko tych, którzy kończą tragicznie z nieświadomości, bo sama kiedyś zaczynałam przygodę z Tatrami z mglistym pojęciem o ich potędze.
Jak przypomnę sobie naszą pierwszą wyprawę w góry - to jeszcze dziś mi się włos na głowie jeży .... dobrze, że szczęście na początek nam dopisało.
MIĘDZY INNYMI - DZIĘKI TAKIM RELACJOM I OSTRZEŻENIOM INNYCH NABRAŁAM POKORY I DOŚWIADCZENIA.
A jak się okazuje – nawet ludzie wykształceni i z założenia inteligentni też potrafią się górach głupio zachować

...
Cytat z ostatniego komunikatu TOPR:
„W trakcie tych działań o godz. 18.32 do TOPR-u zadzwonił dyżurny z zakopiańskiej policji podając, że otrzymali informację, że poszukiwani są dwaj księża, który dzisiaj rano wyszli z Wierchu Porońca z zamiarem dotarcia przez Krzyżne do Stawów. Ich samochód stoi na parkingu na Wierchu Porońcu. Nie ma z nimi kontaktu telefonicznego, gdyż nie zabrali ze sobą telefonów. O godz. 20 z Centrali w rejon Rusinowej Polany wyjeżdża ekipa ratowników zadaniem sprawdzenia rejonu Gęsiej Szyi, Polany Waksmundzkiej, Polany pod Wołoszynem. Z Murowańca dwóch ratowników wyrusza, by sprawdzić szlak z Hali na Polanę Waksmundzką i dalej na Psią Trawkę. O godz. 21.40 w okolicy Żółtego Potoku ratownicy napotykają poszukiwanych turystów i sprowadzają ich do Murowańca. Tego dnia wiał z dużą siłą wiatr, była zamieć i opad śniegu. To nie były warunki do wysokogórskich wędrówek.”
I co tu wymagać od „zwykłych” zjadaczy chleba ?

.
gb pisze:Faktycznie mam "skrzywienie zawodowe" - choć - daliBóg - wcale nie chciałem się go nabawić.
Ja też, ale to jest niezależne od nas

.