W ostatnim numerze kwartalnika TATRY przeczytałam taką wiadomość :
“ Miro Jilek po dwudziestu latach gazdowania w Terince zrezygnował z funkcji chatara. Nowym dzierżawcą Schroniska Teryego w Dolinie Pięciu Stawów Spiskich od 1 listopada 2014 r jest Peter Michalka, kierownik sklepu sportowego w Popradzie, taternik, nosicz”
“Bezpośrednio po ogłoszeniu werdyktu powiedział, że wielkich rewolucji nie planuje. Chce trochę poprawić menu i wystrój sali jadalnej. Nie zamierza podnosić cen”
“Nowemu chatarowi życzymy, aby nie tylko skutecznie pokonywał trudności techniczne związane z działaniem schroniska, ale żeby też dbał o klimat Terinki, jedynego w swoim rodzaju miejsca w Tatrach.”
“Miro Jilek budował też to, co niematerialne, niepowtarzalną atmosferę tego miejsca, jako schroniska wysokogórskiego. Znał swoich gości, rozmawiał z nimi. Dbał o ich bezpieczeństwo. Wieczorem dyskretnie pytał, gdzie kto się wybiera następnego dnia.
Któregoś zimowego wieczoru, po gwałtownym załamaniu pogody, dwójka słowackich taterników nie wróciła na kolację, Miro wziął narty i poszedł ich szukać. Na zewnątrz szalała zamieć śnieżna, było już ciemno”.
Nie mieszkaliśmy nigdy w schroniskach, więc trudno mi coś na ten temat powiedzieć, jednak z opisów i opowiadań wiem, że Miro – to LEGENDA.
Chyba jeden raz mieliśmy okazję go zobaczyć, spieszącego po schodach do górnej części schroniska..
Myślę, że to dobra okazja do napisania czegoś o tym ciekawym człowieku.
Sporo Forumowiczów na pewno ma związane z nim fajne wspomnienia i przygody.
Zachęcam do podzielenia się tymi wspomnieniami
Bardzo żałuję, że sama nic nie mogę na ten temat napisać.
Liczę przede wszystkim na Janka – to prawdziwa “kopalnia” różnych opowieści, bo długie lata przemierzał tatrzańskie szlaki.
Nowsze opowieści młodszych Forumowiczów też z pewnością będą godne opisania
