LISTOPADOWE OPOWIEŚCI.

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

LISTOPADOWE OPOWIEŚCI.

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Listopad zaczyna się dniami, w których nasze myśli i wspomnienia wędrują do tych co odeszli już na tamtą stronę światła............do najbliższych z którymi upłynęło dzieciństwo i młodość, ale również do osób znanych tylko z opowiadań, książek, przekazów telewizyjnych.
W tym roku te dwa listopadowe dni postanowiłam spędzić w Tatrach, ponieważ zapowiadała się piękna pogoda - co w tym roku w górach nie było zjawiskiem częstym.
Ze względów rodzinnych – niezbyt fortunnie..... ale nic to....
Porządki na cmentarzu zrobione, groby wyszorowane, kwiaty i znicze postawione dwa dni wcześniej.
Z tego co zdążyłam się zorientować - nie ja jedna na to wpadłam. Po przyjeździe zajrzę ponownie. Rodzina się podąsa i przejdzie im.
Uspokoiłam własne sumienie, dałam sobie rozgrzeszenie, spakowałam manatki i 30 października pojechaliśmy do Zakopanego............ przez Vrbov :)) .
Tym razem pogoda pozwoliła delektować się krajobrazem za którym tęsknię nieustannie.
Tatry z drogi do Velkiej Łomnicy wyglądały przepięknie, mimo że ostrość widzenia zakłócały trochę ostre promienie słoneczne. Musiałam się zatrzymać, pogapić i zrobić fotki. :D.

1.
Obrazek

Trzy godziny przyjemności wodnych, godzina za kierownicą - i właściwie już o zmroku dotarliśmy do chałupy.
Tam czekała na nas cała zadowolona gaździna ze świeżo upieczoną pyszną szarlotką, której zapach roznosił się po całym domu.
Jak nam potem powiedziała – nie lubi być w chałupie sama. Choć z bardzo nielicznymi gośćmi ma tak dobre kontakty jak z nami - w tych dniach szczególnie ciężko znosi pusty dom, toteż jej radość z naszego przyjazdu była ogromna. Byliśmy jedynymi gośćmi , więc miała towarzystwo na tydzień zapewnione.
Ja też lubię te nasze wieczorne pogawędki. Dużo ciekawych rzeczy można się dowiedzieć o góralskich rodach, dawnych czasach i zwyczajach.
O bieżących sprawach rodzinnych i sąsiedzkich też plotkujemy :))
Trzeba było tak poukładać plany wycieczek, aby zajrzeć na cmentarz, ale i nie stracić ładnego dnia.
Ostatniego października poszliśmy na spacer nad Morskie Oko.
Tłumów nie było, ale jak na listopad to i tak sporo osób dreptało po asfalcie..
Zwróciłam uwagę na konie, które po awanturze z obrońcami zwierząt na postoju w Palenicy i Włosienicy - były okryte pledami. Wszystkie .
Ranek był zimny.

Promienie słoneczne i błękit. W okolicy Polany Włosienica, a potem blisko schroniska w Morskim Oku, przy samej drodze pasły się łanie z młodymi , zupełnie nie zwracając uwagi na fotografujących je turystów. Czasem tylko jelonek podniósł łepetynę i postawił uszy na odbiór.
Sielankowo.


2.
Obrazek


Nad stawem słońce o tej porze roku nie świeci zbyt długo, a w cieniu zimno, dlatego na posiłek weszliśmy do schroniska - co nam się niezbyt często zdarza. W słońcu - nawet zimą - wolę zjeść nad stawem na kamieniu, lub obok schroniska na ławach..
Teraz – przy okazji, wykorzystuję takie chwile aby przyjrzeć się ciekawym starym fotografiom, którymi ozdobione są ściany wnętrz i opisom dawnych dziejów tego miejsca.


3.
Obrazek


Pierwszego listopada chciałam koniecznie odwiedzić Pęksowy Brzyzek. To cmentarz wyjątkowy w swoim rodzaju.
Pamiętam, jak w czasach w których Zakopane i Tatry były mi znane tylko z pocztówek i czasopism, marzyłam sobie, że jak kiedyś tam pojadę – to w pierwszej kolejności pójdę właśnie w to miejsce.
Przemyślałam sprawę i wyszło mi, że najbardziej sensownie będzie zrobić kółeczko przez Dolinę Białego Potoku, Sarnią Skałę, Strążyską - i Kasprusiami do celu.
Dni teraz krótkie, więc za bardzo nie ma się co rozpędzać.

W Dolinie Białego pustki. Nie spieszyliśmy się, bo przecież to niezbyt długa - jak na Tatry - wycieczka.
Chciałam nacieszyć się niczym nie zmąconą ciszą, szumem potoku, delikatnym tańcem gałęzi mijanych drzew, zapachem wilgotnych jesiennych liści.


4.
Obrazek


5.
Obrazek


Na szczycie Sarniej grupka osób, która tu dotarła wcześniej – zbierała się do zejścia i zostaliśmy prawie sami. Towarzyszyła nam sójka, która chętnie pozowała do zdjęć.


6.
Obrazek


Małżonek – choć nie taki uroczy jak sójeczka :)) - pozazdrościł jej i też ustawił się na tle Giewontu.


7.
Obrazek


Przekładaniec chmur i śnieżna kołderka okrywająca góry podkreślały zgodnie w przejrzystym powietrzu, urodę krajobrazu Tatr Zachodnich...


8.
Obrazek


…. Bielskich i Wysokich.


9.
Obrazek


10.
Obrazek


Patrzyłam zachwycona, a przecież byłam tu nie raz...... wydawało mi się, że dopiero teraz odkrywam to niezbyt wybitne – choć piękne miejsce.

Ot – magia Tatr.

Na Pęksowym Brzyzku są mogiły ludzi zasłużonych dla naszej kultury i groby symboliczne tych, których przytuliły na zawsze - z daleka od Ojczyzny - ukochane góry..
Przy każdym z nich chwila zadumy i refleksji...
Ale są i takie takie, gdzie jest mi bardzo trudno opanować wzruszenie.
To groby ratowników, którzy zginęli w górach niosąc pomoc innym. Tu zawsze kieruję moje pierwsze kroki.. Szczególnie żal mi tych dwóch chłopaków....
Młodzi, nie zdążyli posmakować życia, ani zrealizować swoich górskich planów......
Czytając informację o tym wypadku pod Szpiglasową Przełęczą i opis akcji ratunkowej w sylwestrową noc - gnębi mnie myśl …. może nie musieli zginąć :? ….


11.
Obrazek


Szybko – jak zwykle o tej porze – zapadł zmrok , w którym w świetle kolorowych lampek jeszcze bardziej czuć było powiew starych dziejów dawnego Zakopanego.
Moje klimaty....


Na Dzień Zadusznych zaplanowałam odwiedziny innego oryginalnego miejsca upamiętnienia ludzi gór.
To Symboliczny Cmentarz pod Osterwą – miejsce magiczne.
Kto tam jeszcze nie zajrzał – bardzo polecam.
Słoneczny poranek w okolicach Ździaru .... Kiedy przejeżdżaliśmy tędy jadąc do Vrbova, przy okazji pobytu w Pieninach - gęsta mgła zasłaniała wszystko. Teraz mogłam stanąć i popatrzeć tęsknie w stronę Szerokiej Przełęczy Bielskiej, na odwiedzenie której mam wielką chęć.
Choć od strony Doliny Monkowej szlak prowadzi cały czas mocno do góry i daje mocno popalić – zwłaszcza w upale – warto.

12.
Obrazek


Parking w Popradzkim Plesie - o dziwo zapełniony w połowie i cały czas samochody dojeżdżały.
Listopad …. a tu taki ruch...
Niektórzy – w tym Polacy – zaparkowali za linią ciągłą na zakręcie drogi bocznej ze Szczyrbskiego Plesa. Chcieli za darmo – a wyszło za drogo. Policja wezwana prawdopodobnie przez obsługę parkingu wypisywała ochoczo powitalne zaproszenia do zapłaty mandatu.
Tak to czasem można przekombinować :? …..

Wiedziałam, że szlak na cmentarz – tak jak inne szlaki na Słowacji – zamykany jest na okres od 1 listopada do 15 czerwca, ale małżonek upierał się, że ten trochę później. Choć jego rozumowanie wydawało się logiczne, niestety to ja miałam rację.
Jak zwykle w takich przypadkach chęci biły się z rozsądkiem, który podpowiadał możliwość powtórzenia sytuacji z parkingu.
Co za mądra głowa wymyśliła, żeby przed takimi świętami zamykać cmentarz - choćby symboliczny …. przecież można zrobić wyjątek dla tego szlaku i przesunąć datę zakazu wstępu na 3 listopada ….
Zanim rozstrzygnęła się moja walka wewnętrzna, nadeszła spora grupa Słowaków i nie przejmując się zakazem poszli śmiało na cintorin.
Pomyślałam sobie, że chyba wiedzą co robią, a w razie czego w większej grupie zdołamy przekonać strażnika parku, o kompletnym braku logiki tego przepisu - i poszliśmy za nimi.

Nie można sobie wyobrazić bardziej właściwego miejsca, do pielęgnowania pamięci o tych, którzy za swą miłość do gór zapłacili cenę najwyższą.
Każda miłość jest piękna i trudna, bywa zaborcza i ślepa, a ta jest dodatkowo - niebezpieczna....
To jedyny cmentarz, który nie jest smutny. Kolorowe przepiękne krzyże wprowadzają jakąś nutkę optymizmu...
Tak cudna okolica w której wspomina się tych, dla których góry były całym życiem daje poczucie, że ich dusze mają tu swoje miejsce, do którego wracają z wędrówek po niebiańskich graniach.

13.
Obrazek


Choć nie chciałam przeciągać i kusić losu tym nielegalnym pobytem - dłuższą chwilę zatrzymaliśmy się przy skale z polskimi tablicami. W ostatnich czasach przybyło ich kilka.

14.
Obrazek


Zastanawiało nas tylko, dlaczego tablica Macieja Berbeki i Tomka Kowalskiego jest w języku angielskim :think: ..... "wszak Polacy nie gęsi” ...

15.
Obrazek


Popradzki Staw i przeglądające się w nim schronisko, to widok przyciągający wzrok każdego turysty.


16.
Obrazek


Przy budynku ładnie wyrzeźbiona w drewnie figura nosicza, nad drugą – na razie nie wiadomo kogo – biedził się dłutem starszy rzeźbiarz .


17.
Obrazek


Poszliśmy jeszcze tam, gdzie wolno – czyli do rozejścia dróg pod Zabimi Plesami.


18.
Obrazek


19.
Obrazek


W powrotnej drodze na pożegnanie dostaliśmy wspaniale oświetloną, cudną Dolinę Złomisk....


20.
Obrazek


….. i Tępą w całej okazałości.


21.
Obrazek


Patria się do nas słonecznie uśmiechnęła ...


22.
Obrazek


… a księżyc przypomniał, żeby się za bardzo nie rozczulać, nie ubolewać że to już koniec wycieczki, tylko przyspieszyć - bo pewno inne ciekawe rzeczy i widoki jeszcze po drodze będą, a potem trzeba wracać serpentynami polskimi i słowackimi po ciemku – co już do moich przyjemności nie należy.


23.
Obrazek


...i miał rację.
Tu trzeba było popatrzeć na pracę anonimowego artysty.... .


24.
Obrazek


...a tu na cudne dzieła Matki Natury.


25.
Obrazek


26.
Obrazek


Kolejny bezchmurny dzień przeznaczyliśmy na Dolinę Chochołowską i Grzesia. Małżonek nie widział szkód wyrządzonych przez sławetny grudniowy halny, ale ponieważ już były uprzątnięte – nie zrobiły na nim większego wrażenia.
On nie ma w sobie tyle romantyzmu i miłości do Tatr co ja, więc jest mu lżej w tych sprawach.


27.
Obrazek


Powietrze jak kryształ, więc szanse na wspaniałe widoki z Grzesia ogromne.


28.
Obrazek


29.
Obrazek


30.
Obrazek


31.
Obrazek


Takie właśnie były, ale już dały się odczuć podmuchy zbliżającego się halnego.
Wzmagający się wiatr sprawił, że tylko pół godziny spędziliśmy na szczycie Grzesia.
Patrząc na zdjęcia wydawałoby się, że sucho i fajnie.
No nie do końca.....
Podejście na przełęcz między wierzchołkami Grzesia mocno zalodzone .
Ja tam swoje wiedziałam , zabrałam raczki – za co zostałam obśmiana – ale ten się śmieje, kto się śmieje ostatni :)) .
Zeszłam sobie spokojnie i bez gimnastyki, a mężowi jakoś mniej do śmiechu było – chociaż sobie jakoś poradził .
W dół zawsze gorzej.


32.
Obrazek


W następnym dniu - słonecznym i ciepłym wiało tak, że o wyjściu w góry nawet nie myślałam.
Czasem po większe zakupy lub do bankomatu na Jagiellońską lubimy iść przez Anatałówkę – teraz też mnie podkusiło.
Mało nie wyfrunęliśmy w powietrze, choć do chuderlaków nie należymy :)) . Z wielką obawą szłam obok dużych drzew na zboczu – miałam wrażenie że zaraz które się na nas zwali. Nawet na Krupówkach można było zginąć jak Hanka Mostowiakowa – od kartonów, które w sporych ilościach halny gnał w wielkim pędzie ulicą :)) .
W porywach wiatru przewracały się z wielkim hukiem reklamy i toczyły metalowe kosze na śmieci
Wstąpiliśmy do Muzeum Tatrzańskiego przy Rondzie Kuźnickim. gdzie też z niepokojem patrzyłam na sklepienie budynku, które skrzypiało, trzeszczało i wydawało z siebie dziwne dźwięki.
Żywioł ….

Dwa piękne dni zabrał nam halny – nie wykorzystaliśmy ich tak, jak można było - gdzieś wyżej :? .
Z braku innego pomysłu na spędzenie czasu - wymyśliłam ponownie baseny we Vrbowie, ale też bałam się jechać ...
Jak się okazało - słusznie, bo wiatr powywalał drzewa na drodze Baltzera i przez jakiś czas w okolicy Łysej Polany była nieprzejezdna, a sama podróż tamtędy w takich warunkach do bezpiecznych raczej nie należy.

W tych dniach wybierałam się na króciutko w Tatry i znów jakaś nieszczęsna “Ola” pokrzyżowała mi plany :x .....
Ech.....

Panoramki:


Obrazek



Obrazek



Obrazek



Obrazek



Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Przeczytałem, tylko zastanawiam się ....
Zakochani w Tatrach pisze:Na szczycie Sarniej grupka osób, która tu dotarła wcześniej – zbierała się do zejścia i zostaliśmy prawie sami. Towarzyszyła nam sójka, która chętnie pozowała do zdjęć.
...kto do cholery na Sarniej postawił ten słupek drewniany. :-(
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Piękne te Twoje opowieści. Jak zwykle, fajnie złapane zwierzątka. Tak Cię poznałam, pamiętasz? W drodze na Halę Kondratową. Akurat zaczaiłaś się wtedy na jakiegoś ptaszka :-)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

krzymul pisze:Przeczytałem
:)) :))
Dziękuję, dziękuję.... bo coraz mniej osób czyta i komentuje w pokoju “relacje” ….
krzymul pisze:kto do cholery na Sarniej postawił ten słupek drewniany.
On tam chyba był od zawsze, ale jest mały i nie rzuca się w oczy . Sama go zauważyłam dopiero wtedy, gdy siadła na nim ta sójka .
Nie wygląda na świeżo wkopany.

uszba pisze:Tak Cię poznałam, pamiętasz? W drodze na Halę Kondratową.
No... “jak nie - jak tak” :)) … takich fajnych momentów się nie zapomina :D .

Podsumowaniem roku 2014 planuję zakończyć tą moją pisaninę. Nic specjalnie nowego już w Tatrach nie odkryję, a - jak ktoś kiedyś napisał - “ileż razy można oglądać zdjęcia tych samych okolic “ ;) :) ….

Mam nadzieję, że pokazałam trochę pięknych miejsc w Tatrach i zachęciłam PRAWDZIWYCH MIŁOŚNIKÓW do ich poznania.

A Ty Uszba – nigdzie ostatnio nie byłaś ???
Zawsze czekam na Twoje relacje, które pokazują piękno gór, nie dla każdego - z różnych przyczyn - dostępnych....


Pozdrawiam ciepło.


Ala :) .
Zakochani w Tatrach
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Zakochani w Tatrach pisze: Podsumowaniem roku 2014 planuję zakończyć tą moją pisaninę.
No chyba żartujesz. Nie rób tego, góry nigdy nie są takie same.

Zakochani w Tatrach pisze: Mam nadzieję, że pokazałam trochę pięknych miejsc w Tatrach i zachęciłam PRAWDZIWYCH MIŁOŚNIKÓW do ich poznania.
no ba


A Ty Uszba – nigdzie ostatnio nie byłaś ???

W wyższych górach to ostatnio w październiku. Od roku nie wspinam się bo najpierw nie mogłam chodzić z powodu problemów ze ścięgnem Achillesa a teraz od końca lipca padło ścięgno prawego nadgarstka. Czeka mnie prawdopodobnie operacja. Nie jeżdżę chwilowo z tego powodu również na rowerze.
Nie tracę jednak nadziei że kiedyś wszystko wróci do normy.
W najbliższym czasie wybieram się na jakąś turę w rakietach ale...no cóż, czekam na śnieg. Na razie cienko.

No a poza tymm...pracuję Alu. W szkole nadal...a więc najbliższe wakacje dopiero za tydzień.


Pozdrawiam serdecznie.


uszba
włóczęga

-#5
Posty: 583
Rejestracja: czw 12 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: włóczęga »

Zakochani w Tatrach pisze:bo coraz mniej osób czyta i komentuje w pokoju “relacje” ….
Niestety, to prawda. Ja również nie wrzucam już swoich wspomnień, choć spisanych trochę mam. Pogineły /zniknęły/ zdjęcia bo IS jest teraz płatny ... i w ogóle.
Zaglądan tu niekiedy i czytam. Piękne są Alu Twoje relacje, Iwonki - też, ale to już nie to samo forum co kiedyś. Inne fora /a bywałem czesto na e-tatry/ też cierpią na ciszę.
Teraz jest modny Fb.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

uszba pisze:Nie tracę jednak nadziei że kiedyś wszystko wróci do normy.
Oby jak najszybciej, czego Ci bardzo życzę :D.

Wspomniałam sobie wczoraj nasze spotkania forumowe na szlakach. Wszystkie - mimo sklerozy ;)- pamiętam bardzo dobrze :)) .
Całkiem sporo ich było. Do tego jeszcze bardzo miłe spotkania z kilkoma niezarejestrowanymi czytelnikami Forum, którzy nas rozpoznali.
No i fajne Forumowe Zloty..... jakoś wszystkim się chciało.
Teraz większość z nich już nie zagląda na Forum – albo zagląda, ale się nie odzywa. Taka moda zapanowała.
Nawet Smolik w SB, swoim wesołym “dzień dobry “ od czasu do czasu o poranku przestał nas witać.....Ech :( ....

włóczęga pisze:Pogineły /zniknęły/ zdjęcia bo IS jest teraz płatny
No fakt, starsze relacje już bez zdjęć. Wredna ta żaba - mogli przecież zaszłości zostawić.
Janek podał link do programu za pomocą którego można przesyłać foty na Forum , korzystam z niego i całkiem dobrze działa.

http://tinypic.com/

Jedynym mankamentem są hasła, które trzeba co chwilę wpisywać – ale to mały problem. Wpiszę i leci jak burza.

włóczęga pisze: Ja również nie wrzucam już swoich wspomnień, choć spisanych trochę mam.
Bardzo żałuję - i pewno nie tylko ja - że nie wstawiasz już swoich wspomnień.
Ostatnie, choć bez zdjęć jest tak pięknie napisane... czytałam kilka razy. Masz talent pisarski i lekkie pióro ….. Twoje opowiadania to prawdziwe perełki.
Nie żałuj nam tej przyjemności przeżywania z Tobą pobytów w Tatrach... i nie tylko.

Fora cierpią na ciszę, wszyscy nad tym ubolewają i dalej nikt się nie odzywa :?
Jeszcze ci starsi jakoś to Forum trzymają :) .
Być może faktycznie młodzi przenieśli się na Fb … oni nie przywiązują się do miejsc, rzeczy i ludzi. Rzucają wszystko bez żalu, sentymentów, idą z modą i postępem.

Czasem to im nawet zazdroszczę, bo ja tak nie potrafię :?.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Zakochani w Tatrach pisze:.
Być może faktycznie młodzi przenieśli się na Fb … oni nie przywiązują się do miejsc, rzeczy i ludzi. Rzucają wszystko bez żalu, sentymentów, idą z modą i postępem.

Czasem to im nawet zazdroszczę, bo ja tak nie potrafię :?.
To nie całkiem tak.
Ja mam konto na FB - i tam też nic ciekawego (przynajmniej dla mnie) się nie dzieje.
Owszem - otrzymuję informacje o imprezach, po to mam to konto, ale nie da się dłużej rozmawiać, prezentować zdjęć, bo po jakimś (dość krótkim) czasie wszystko przepada gdzieś w odchłaniach sieci i trudno tam potem sięgać.
FB stanowczo nie sprzyja nawiązywaniu bliższych kontaktów. Co najwyżej może służyć do bieżących powiadomień.

Jeśli chodzi o dyskusje - trochę tu mało opowieści ścisłe "górskich", a za dużo polityki i w związku z tym przeniosłam się na inne forum, a Uszba wie gdzie, bo też tam zagląda.
Akurat tam jest więcej bardziej mnie interesujących opowieści beskidzkich, mniej tatrzańskich (chociaż tatrzańskich też trochę jest).

Jako "weteranka internetu" - niedługo będzie 20 lat jak go używam widzę , że jest pewną regułą, że każde forum czy miejsce do dyskusji ma swój "okres trwałości" - tak od 8 do 10 lat a potem powoli większość osób się nudzi.
Najdłużej utrzymuję kontakty z osobami, które poznałam pod koniec lat 90 za pośrednictwem usenetu i grupy dyskusyjnej pl.rec.gory. Ale teraz już prawie w ogóle nie dyskutujemy ze sobą w Internecie a tylko dwa razy w roku spotykamy się w górach.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Zakochani w Tatrach pisze:Podsumowaniem roku 2014 planuję zakończyć tą moją pisaninę
No nie wygłupiaj się, chyba nie zajmiesz się polityką w Hyde Parku ?
Zakochani w Tatrach pisze:Fora cierpią na ciszę, wszyscy nad tym ubolewają i dalej nikt się nie odzywa :?
Jeszcze ci starsi jakoś to Forum trzymają :) .
Być może faktycznie młodzi przenieśli się na Fb
Myślę, że przyczyna leży w braku dopływu świeżej krwi ( inaczej - blokada forum)...., a że nie chce się pisać niektórym ?,... no cóż, ile można pokrzymulać tu obecnym, że nie jestem wielbłądem.
Też mi się nie chce ... jak to Alan napisał ? .... o właśnie - "przynudzać już"

PS. Dobry w pokrzymulaniu jest niejaki janek745, na pewno będzie miał więcej do pokrzymulenia niż ja i dużo ciekawych relacji napisze o tym co go uwiera w majty ( i zafirmuje to moim nikiem ) gdy po ciemku wraca z wyrypy. Ech ... piękna była to relacja ... serio, aż żal dupę ściska, że to se nevrati.
Ostatnio zmieniony ndz 28 gru, 2014 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Miło się czyta Wasze relacje Zakochani. W dodatku okraszone pięknymi zdjęciami.
krzymul pisze:Zakochani w Tatrach napisał/a:
Podsumowaniem roku 2014 planuję zakończyć tą moją pisaninę

No nie wygłupiaj się, chyba nie zajmiesz się polityką w Hyde Parku ?
Ulu no tylko nie to. Ja nawet po raz bilionowy mogę słuchać, czytać i oglądać relację nawet z Dolinki za bramką :-)

Sama cierpię na chroniczny brak chwili by wpaść na forum.... a co dopiero gdzieś w góry... jednocześnie zgodzę się z Basią
Basia Z. pisze:Jeśli chodzi o dyskusje - trochę tu mało opowieści ścisłe "górskich", a za dużo polityki
Bo chyba coraz mniej się dzieje w tematyce górskiej , za to co tam Panie w polityce( i nie tylko ) dzieje się dużo
Nawet zima się wygłupia i zasypała Stany a u nas nic.... :-(
Liczę że z nowym rokiem się trochę poprawi :-)
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Zakochani w Tatrach pisze:To jedyny cmentarz, który nie jest smutny. Kolorowe przepiękne krzyże wprowadzają jakąś nutkę optymizmu...
A ja Wam zazdroższe, że macie tyle czasu, aby zwiedzać ten cmentarz. Mi go zawsze brakowało, a już po ciemku zwiedzać nie było sił i chęci. Tego wieczoru mimo zmęczenia poszliśmy i klimat cmentarza przy świetle czołówek oraz palących się zniczy jest niesamowity :)
ODPOWIEDZ