http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html
Przyznam się, że mam uczucia mieszane. Byłem w Syrii w październiku 2009 roku, czyli jeszcze za spokojnych czasów.
Pokrótce - odprawa paszportowa na granicy jordańsko - syryjskiej trwała ok. 3 godz. (dla porównania na lotnisku w Amannie w Jordanii kilkanaście minut). Na wjeździe do pierwszego miasteczka dwa wielkie posągi obu Asadów - ojca i syna. Podobnie w centrum miasteczka i na wyjeździe - tak było we wszystkich miejscowościach. Jadąc można zauważyć bardzo dużą ilość nowiutkich budynków, których otoczenie w odróżnieniu od typowego bliskowschodniego bałaganu odznacza się nienagannym porządkiem; solidne płoty, zwieńczone drutem kolczastym. To obiekty policyjne lub wojskowe. W trakcie jazdy do Damaszku w kilku miejscach były roboty drogowe - samochody KRAZ, MAZ, ZIL, radzieckie maszyny drogowe (w Jordanii takich nie było, wszystko amerykańskie, niemieckie, francuskie, angielskie itp). Wreszcie Damaszek - centrum nowoczesne plus zabudowa z pierwszej połowy XX wieku, gdyby nie "robaczki" na szyldach można by sądzić, że jest się we Włoszech lub południowej Francji. Wychodzimy wieczorem na spacer - na chodnikach mało ludzi za to na jezdniach rzeka pojazdów - skrzyżowań z światłami prawie brak i przejście przez jezdnię to potężna dawka adrenaliny - ale miejscowi refleks mają wyborny i hamulce też. Na bocznych uliczkach ruch niewielki, spokojnie i bezpiecznie mimo, że policji prawie nie widać (wszystkie te uwagi dotyczą też Aleppo, drugiego wielomilionowego miasta w Syrii).
Do meczetów "niewierni" mogą wejść, do niektórych za opłatą - czyli odwrotnie niż w dość europejskiej Jordanii i Maroku.
Rano jedziemy na zwiedzanie okolicy, tym razem drogą podrzędną nie główną - zaraz za centrum rozpoczyna się dzielnica potwornych slumsów, przy których kairskie są wytworne. W Amannie a w zasadzie całej Jordanii slumsów nie ma w ogóle.
Odwiedzamy dwa słynne sanktuaria prawosławne w Sedinai i Maluji (jedyne miejsce na świecie, w którym używa się języka aramejskiego, czyli tego, którym mówił Jezus). Oba sanktuaria, stareńkie lecz przepięknie odnowione, podobno za kasę cerkwi moskiewskiej - mnóstwo turystów rosyjskich ale nie tylko, równieeż sporo muzułmanów.
Olbrzymia dzielnica chrześcijańska w Damaszku - sporo nowych lub odnowionych domów, tysiące sklepików, restauracji, kafejek - targować się tutaj w odróżnieniu od sklepów arabskich nie ma sensu - ceny są wywieszone i nie do negocjacji. W dodatku ceny znacznie niższe - jedna z pań z wycieczki była wściekła jak zobaczyła, że identyczna branzoletka, którą kupiła w arabskim sklepie po długim targowaniu tutaj była o połowę tańsza. Do sklepów w tej dzielnicy chodzą nie tylko chrześcijanie i turyści - miejscowi muzułmanie też tu przychodzą, szczególnie do żywnościowych, towar jest tańszy i lepszej jakości. W samym Damaszku i okolicy bardzo często kościoły a raczej cerkwie stoją tuż obok meczetów (podobnie jest w Jordanii).
Ten "obraz", sądząc z medialnych informacji i zdjęć w dużej mierze to chyba przeszłość. Na niektórych filmach rozpoznaję miejsca w których byłem - kompletnie zrujnowane.
Ten kraj w dużej mierze żył z turystyki. W Damaszku, Aleppo, Palmyrze itd mnóstwo hoteli, pod każdym z nich wieczorem parkowało wiele autokarów. Na parkingu przy słynnych wykopaliskach antycznych w Palmyrze przed południem stało tak na oko ok. trzystu autokarów - teraz pewnie ani jednego, nie sądzę aby jakiekolwiek biuro podróży zaryzykowało wysłanie tam turystów.
Na lotnisku w Damaszku przy odlocie do kraju trzykrotna kontrola paszportowa, funkcjonariusze uzbrojeni po zęby, poczułem się jak groźny terrorysta, no i trwało to jakieś dwie godziny.
"Uzbrojony" w te swoje wspomnienia, nie czuję się upoważniony aby jednoznacznie potępiać tą konferencję w której wziął udział Korwin - Mikke. Asad junior to na pewno nie facet z mojej bajki ale wszystkie drogi, które stwarzają najmniejszą szansę aby ten kraj umęczony wieloletnią wojną domową zaznał wreszcie pokoju zasługują na życzliwe spojrzenie.
PS.
Podobno większość ludności chrześcijańskiej, która w Syrii żyła w względnym spokoju przez setki lat uciekła z kraju, wielu chrześcijan podobno wymordowano i raczej nie zrobiły tego wojska rządowe Asada.
Korwin-Mikke w Damaszku
Korwin-Mikke w Damaszku
Jestem gorszego sortu...
Zastąpienie Asada "demokratycznym" przywódcą z poparciem USA skończyłoby się przejęciem Syrii przez Państwo Islamskie i dalej niszczono by kraj nalotami Jankesów i Izraela. Państwo Islamskie u bram Jerozolimy to jatka na dziesięciolecia. Hezbollach finansowany przez Syrię to przy tym pikuś.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Spadają deski
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty

