Wettersteinspitze 2298 m, góra przez którą przebiega granica między Austrią a Niemcami
Dwa razy już podchodziłam do tej góry i nie puściła. Za każdym razem przeganiał mnie deszcz lub burza. Za trzecim razem wreszcie się udało choć pogoda mimo wszystko mnie nie rozpieszczała. szłam w totalnej mgle, dopiero pod samym wierzchołkiem się przejaśniło. Tzn. dosłownie tylko wierzchołek wystawał z morza chmur.




I wszędzie grzyby...


Pleisenspitze 2569 m
Widok ze szczytu

Las ma też swój urok




Na tych następnych trzech fotografiach można zobaczyć szczyt, z którego wróciłam wczoraj. błąkał się po mojej głowie już od około dwóch lat. Szczyt nazywa się Hohe Munde i jest dwuwierzchołkowy, z czego wierzchołek zachodni jest wyższy. Na każdy z nich można wyjść z osobna mnie jednak pociągało przejście całej grani ze wschodu na zachód. Wczoraj moje marzenie się spełniło.
Cała wyprawa jest obliczona na 10 godz. Ja spotrzebowałam 11.25. No ale też nie żałowałam sobie widoków i biegania boso po jesiennych trawach.
Wyżej opisywany szczyt, to ten na ostatnim planie.



Hohe Munde 2662
Kiedy wychodzimy na trasę, całą dolinę zalegają mgły i słońce dopiero co wstało i usiłuje się przebić.

Sceneria nieco bajkowa, co spowodowane jest mgłami i słońcem które już tuż, tuż..





No i wreszcie zaczęła wyłaniać się Góra...

Szkoda że nie mogłam wziąć lustrzanki ale chyba bym nie doniosła
Widok na Wetterstein


Widok na Inntal i kawałek Karwendel

Wreszcie po 4 godz wyłażę na wierzchołek wschodni, z którego robię fotkę na wierzchołek zachodni, czyli główny.

Wierzchołek wschodni, na którym byłam przed chwilą. niestety, nieco zeszpecony zaporami przeciwlawinowymi.

Na szczycie. W prawym dolnym rogu cień krzyża szczytowego.

Znalazłam cel następnego wyjazdu, Hohe Wand w Mimminger.

Dalsza droga prowadzi trawersem tej ściany, w jej górnej połowie.

W tle koszmar Zugspitze

Zbliżenie trawersu i ludki w ścianie.

Mój towarzysz w powyższej ścianie.

Siódma godzina w drodze. Za mną 1768 m przewyższenia. Uffff

Zejście w dolinę a na drugim planie Hohe Wand, mój kolejny cel...

Pozdrowienia
uszba
















