mefistofeles pisze:Basiu - inne pytanie. Czy komisja któej po 8 godzinach udało się cudem wydrukować protkoółz systemu nie klepnie go byle tylko isc do domu nie sprawdzając nawet czy to co naim jest zgadza sie z tym co policzyli (albo nawet widząc, ze sie nie zgadza, ale jesli jest wewnetrznei spójny to co sie bedziemy o kilka głsów kłócić)?
Zasada liczenia głosów w lokalu była taka:
- Zamyka się lokal.
- Liczy się głosy - ważne, nieważne, rozkład na poszczególne osoby.
- Nic się nie podsumowuje tylko się liczy i wpisuje ołówkiem na brudno na protokole otrzymane wyniki - liczbę wydanych kart, liczbę głosów ważnych, nieważnych, przy każdej osobie liczbę oddanych na nią głosów.
- Operator komputera (zwykle informatyk szkolny ale niekoniecznie, były to różne osoby, zwykle te same co w poprzednich wyborach) wprowadza dane do komputera do "kalkulatora".
Ma przy tym dość skomplikowaną procedurę weryfikacji, która też podobno działała nie do końca dobrze.
- Z "Kalkulatora" drukuje się protokół "na czysto".
- Komisja sprawdza "brudnopis" z "czystopisem" -
i to jest najważniejszy moment nawet jeżeli jedna osoba by oszukiwała to teraz tą zgodność powinien sprawdzić każdy i przy tym powinien być mąż zaufania. Ale to zwykle wypada tak o 2-3 w nocy. Nie każdemu mężowi chciało się czekać i to już "wina" tych co im się nie chciało.
- Komisja musi w tym momencie być cała, bo na protokole "na czysto" figurują podpisy ich wszystkich osób liczących głosy (operatora nie - on jest tylko pracownikiem "technicznym").
- Zaznaczam, że osoby do komisji były desygnowane przez poszczególne partie, w komisji jest zwykle 7-8 osób. Jedna osoba powinna "pilnować" drugiej.
Jeżeli tak nie było - to była już zasługa tych co akurat te osoby wybrały do reprezentowania danej partii w komisji.
Chętnych do pracy w komisjach było bardzo dużo, można było przebierać.
- W tym konkretnym przypadku "zawiesił się" "kalkulator" z powodu nagłego dostępu tych wszystkich operatorów na raz. System nie był przygotowany na takie obciążenie.
- Dodatkowo system działał źle - nie wychwycił niektórych błędów rachunkowych (dotyczyły kontrolnych podsumowań krzyżowych w obrębie jednego protokołu).
- Wszystkie osoby z komisji musiały czekać co najmniej do rana, a czasem i do poniedziałku wieczora aby system się wreszcie "odwiesił" i można było wydrukować i podpisać te protokoły. Ludzie byli wściekli.
System działał tylko między 6 a 8 rano w poniedziałek a potem po 20 w poniedziałek. W międzyczasie niektóre komisje miejskie podjęły decyzję o tym aby ludzie poszli do domu się wyspać (byli na nogach od 6 rano w niedzielę) i przyszli ponownie we wtorek rano.
U nas dało się wszystko wprowadzić do 8 rano w poniedziałek.
- Tymczasem protokoły spłynęły do komisji na szczeblu gminnym / miejskim a tam informatycy, którzy tak jak np. my mieli już o 8 komplet danych nie czekając na "kalkulator" podliczyli głosy z protokołów w Excelu i nawet według odpowiedniego algorytmu wyliczyli ilość mandatów na poszczególne partie na poziomie gminy, miasta, powiatu - i stąd były wyniki nieoficjalne. Myśmy to mieli około godz. 11 w poniedziałek.
- Program, ale już nie "kalkulator" tylko poziom wyżej - taki sumujący wyniki nadal nie działał - drukował głupoty, jakieś hasze i pytajniki, nie dało się podsumować wyników dla miasta (co zrobiono w 2 godz. w Excelu) a
nie było decyzji czy czekać na to, aż zacznie działać czy przepisać wyniki z Excela na protokół ręczny. Tak było od poniedziałku do czwartku.
Tymczasem codziennie dzwoniło kilkanaście osób z zapytaniem o wyniki wyborów.
- W czwartek kolejna wersja programu zaczęła wreszcie działać i w końcu sprawdzono protokoły na poziomie lokali wyborczych, okazało się że w kilku są jeszcze błędy rachunkowe, ściągnięto wszystkich członków tych komisji do wklepania wyników jeszcze raz, wydruku i podpisania protokołów.
- W czwartek po południu wysłaliśmy protokoły do Komisji Wojewódzkiej (dwutorowo - papier podpisany długopisem oraz elektronicznie podpisany podpisem elektronicznym)
Nie mieliśmy nadal wyników do sejmiku, bo mieliśmy tylko i wyłącznie wyniki z naszego miasta a na okręg wyborczy składa się kilka miast, zaś na sejmik - kilka okręgów w województwie.
- Tam na poziomie wojewódzkim dalej nie działał program sumujący i z tego co wiem analogicznie jak na poziomie miejskim podsumowywali wszystko w Excelu, tylko obwodów było więcej, coś ponad 2000.
- Podobno nastąpiła jakaś pomyłka, właśnie w Katowicach, był to błąd spowodowany tym, że dwa razy wpisano wyniki z jednego okręgu wyborczego (pewnie do tego Excela).