Widzę że jednak wołam na puszczy. Czy my żyjemy w kraju oczywistych przewidywań, dopracowanych procedur?Basia Z. pisze:A to trudno przewidzieć, że teraz jest taki okres, kiedy jest lód na chodnikach, ludzie się przewracają i łamią ręce nogi ?
Ten prosty fakt o którym piszesz łatwo przewidzieć.
Ale od przewidzenia tego faktu nie biorą się automatycznie rezerwy w terminach przyjęć lekarzy. Ktoś musi stworzyć narzędzia do takiej rezerwy.
Nie ma żadnego proceduralnego "motywu" do blokowania np. 2 terminów dziennie u ortopedy zimą wobec przewidywanej większej zgłaszalności.
Co więcej, kierownik przychodni który wprowadziłby takie blokady mógłby się zdecydowanie spodziewać problemów, kontroli, podejrzeń wobec dziwnych działań, oskarżeń że "przecież jest kolejka czekających a tu blokuje się terminy" itd.
Nie ma procedury "pilnej konsultacji". Owszem jest takie pojęcie i wymóg pilnego przyjęcia pacjenta ze strony NFZ ale jak zwykle tkwi to w proceduralnej próżni.
To tak jak wymóg NFZ dla POZ że ma przyjąć KAŻDEGO pacjenta zgłaszającego się w danym dniu. Przeciętny POZ ma pod opieką 8-10 tysięcy pacjentów.
Papier przyjmie wszystko.
Ale gdzieś w tym jeszcze musi być sens.
Oczywiście- POWINNA być możliwość przyjęcia pilnego tu czy tam.
Ale z samej "oczywistości przypuszczenia" to się nie zrobi.




