Celem był Kołoczyk – mniej znany zespół skał, schowany głęboko w lesie w okolicach Góry Zborów.
Po drodze zahaczyliśmy o moje ulubione Rzędkowickie Skały, gdzie zauważyłam wśród wspinaczy dzielne pięciolatki uczące się tej ciekawej sztuki. Muszę przyznać, że byłam pod wrażeniem....
1.

To wbrew pozorom nie są kwiatki, tylko twarde łupinki osłaniające nasiona tego krzewu.
Niestety nie wiem jak on się nazywa, ale jest bardzo dekoracyjny. Zebrałam kilka nasion...może uda się wychodować na działkę ?
2.

3.

Ponieważ Kołoczyk niezbyt daleko od Góry Zborów, więc i tam zajrzeliśmy ...... bo ładna
4.

.... i widoki z niej też niczego sobie ….
5.

6.

Po leśnych bezszlakowych wertepach i zaroślach, spotykając po drodze ciekawe rośliny,
7.

i grzyby
8.

dotarliśmy wreszcie do kołoczykowych skał......
9.

10.

…...ze szczytu których rozciąga się panorama na inne skały tego pasma i Górę Zborów.
11.

12.

Zazdrośnie strzegą swojej niezwykłej urody i są trudne do pokazania w całej krasie, ponieważ zarośnięte drzewami i nie można złapać dobrej perspektywy do fotki.
13.

14.

15.

16.

17.

Wspinaczy można policzyć na palcach jednej ręki, nie to co w rzędkowickich... tam tłumy przy takiej pogodzie.
18.


Dziś też tylko Jura w programie – ale wkrótce
Ala
