
Albo ta, ukryta wśród traw...

To jezioro leży w górach Rätikonu i nazywa się Lünersee.

Przyjechałyśmy tu z Basią w poszukiwaniu jak gdyby niegdysiejszych śniegów. Góra piętrząca się nad tym jeziorem była pierwszym szczytem alpejskim który zdobyłyśmy przed wieloma laty. To taka podróż w nasze górskie "dzieciństwo".
Wchodziłam teraz na tę górę i czekałam pełna niepokoju aż coś się stanie, czekałam na jakieś wzruszające wspomnienia, może nawet na łezkę w oku.
Nic takiego jednak się nie stało. Wchodziło mi się przyjemnie, o wiele przyjemniej niż przed laty, bo szybko i bez zadyszki.
Kilka fotek z drogi na Schezaplana




Kandersteg, przejazd pociągiem w tunelu.

W drodze na Breithorn


Na szczycie Breithornu w kompletnej mgle

Tego dnia wiał silny wiatr i większość zespołów czekała na okienko. My nie mieliśmy cierpliwości i wyleźliśmy w huraganowym wietrze. Kiedy wracaliśmy, spotkaliśmy pozostałe zespoły podążające na szczyt.

Kawałek Matterhornu, który za mojego pobytu ani razu się nie pokazał w pełni.

W drodze do schroniska Monte Rosa

W tle nasz cel, którego jednak nie zdobędziemy...




cdn.
















