Temat zupełnie nie górski...(dysktretny powrót "Mysiej&
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
No właśnie, które. Bo ja jakoś sobie nie przypominam, aby kogoś wsadzono do ciupy za zanucenie np. Rozszumiały się wierzby płaczące?
Zakazy nie dotyczyły też piosenek wojskowych z frontu cachodniego Np. "Czerwonych maków na Monte Casino", wbrew temu co niektóre głupole wypisują.
Oczywiście były pewne niuanse związane z intensywnością rozpowszechniania. Ja np. byłem w harcerstwie tak długo dopóki ono jeszcze przypominało to przedwojenne i przypominam sobie, że jeszcze w 1951 roku, czyli czasach oględnie określając nieciekawych, maszerowałem z taką pieśnią na ustach jak "Bo dla naszej kompanii ogniowej" i mogę Cię zapewnić, że kompania o której wtej piosence mowa napewno nie walczyła pod Lenino tylko pod Tobrukiem. Z tego co wiem to jednak w oficjalnym śpiewniku ZHP jej już nie było ale w użyciu jak najbardziej.
To wszystko, Drogi Tomku, nie jest takie proste. Np. w podręcznikach oraz czasopismach można było przeczytać róne rzeczy o Powstaniu Warszawskim, ale tak radykalnych sądów o nim, które przecytałem w Obłędzie 44 to nie. A książki o Powstaniu które ukazały się po 1956 choć raczej nie podzielały ideologii dowództwa AK to jednak bardzo rzetelnie opisywały bohaterstwo i zaangażowanie powstańców.
Taka jest prawda i prezentowane tu i ówdzie poglądy, że "Najweselszy barak w całym obozie" był tylko chutrym pomysłem władzy na rozbrajanie napięć, nie są do końca prawdziwe, choć i w nich też coś jest.
Historia Polski powojennej to nie informatyka, czyli same O i 1. Tych cyfr było znacznie więcej.
Zakazy nie dotyczyły też piosenek wojskowych z frontu cachodniego Np. "Czerwonych maków na Monte Casino", wbrew temu co niektóre głupole wypisują.
Oczywiście były pewne niuanse związane z intensywnością rozpowszechniania. Ja np. byłem w harcerstwie tak długo dopóki ono jeszcze przypominało to przedwojenne i przypominam sobie, że jeszcze w 1951 roku, czyli czasach oględnie określając nieciekawych, maszerowałem z taką pieśnią na ustach jak "Bo dla naszej kompanii ogniowej" i mogę Cię zapewnić, że kompania o której wtej piosence mowa napewno nie walczyła pod Lenino tylko pod Tobrukiem. Z tego co wiem to jednak w oficjalnym śpiewniku ZHP jej już nie było ale w użyciu jak najbardziej.
To wszystko, Drogi Tomku, nie jest takie proste. Np. w podręcznikach oraz czasopismach można było przeczytać róne rzeczy o Powstaniu Warszawskim, ale tak radykalnych sądów o nim, które przecytałem w Obłędzie 44 to nie. A książki o Powstaniu które ukazały się po 1956 choć raczej nie podzielały ideologii dowództwa AK to jednak bardzo rzetelnie opisywały bohaterstwo i zaangażowanie powstańców.
Taka jest prawda i prezentowane tu i ówdzie poglądy, że "Najweselszy barak w całym obozie" był tylko chutrym pomysłem władzy na rozbrajanie napięć, nie są do końca prawdziwe, choć i w nich też coś jest.
Historia Polski powojennej to nie informatyka, czyli same O i 1. Tych cyfr było znacznie więcej.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nie dziwota, bo głowna teza to, że obłedem bylo liczyć, że Sowieci pomogą. Tak czy owak - mamy ponoć wolność słowa więc mozna publikować nawet największe głupoty. Tylko za pisanie biografii Wałęsy traci się pracę.Janek pisze:Np. w podręcznikach oraz czasopismach można było przeczytać róne rzeczy o Powstaniu Warszawskim, ale tak radykalnych sądów o nim, które przecytałem w Obłędzie 44 to nie.
Do ciupy może nie, ale kłopoty mozna było mieć gdy ktoś zyczliwy doniósł gdzie trzeba.Janek pisze:Bo ja jakoś sobie nie przypominam, aby kogoś wsadzono do ciupy za zanucenie np. Rozszumiały się wierzby płaczące?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Na rajdach studenckich Politechniki Śląskiej śpiewaliśmy mnóstwo piosenek legionowych, wszystkich dokładnie nie pamiętam, ale jakaś taka była "szable w dłoń, bolszewika goń, goń goń", oraz "ja myślałam że to śmieci, że to gówno drogą leci, a to sowieci, sowieci, sowieci".
Oczywiście była też z jednej strony "Pierwsza Brygada", a z drugiej taka przyśpiewka "Jedna atomowa, druga atomowa i wrócimy znów do Lwowa".
Były też tworzone liczne nowe, np. kolega, z wydziału Chemii, który miał talent poetycki stworzył:
Co mi tam polityczne wice
Mamo ja chcę do huty Katowice
Albo na jakąś inną budowę,
ja chcę budować Polskie nowę
Stosy belek wiązać w snopy
by nam rosły w górę stopy
by nam rosły w górę krzywe
Te fałszywe i te prawdziwe
Była ona zupełnie oficjalnie wykonywana na rajdach, w pociągu, przy ogniskach, na występach kabaretów studenckich.
Bywały takie wieczory, że się nic innego nie śpiewało.
A po roku 1981 powstało kilka bardzo dobrych i do dziś śpiewanych piosenek, które były wtedy prezentowane nawet na festiwalu w Opolu.
A ponieważ mam dobrą pamięć do piosenek, więc prawie wszystkie pamiętam
I zawsze przodowałam w śpiewaniu, bo mam mocny głos, zwłaszcza po wypiciu kilku piw
Różne ludzie mieli przykrości z różnych czasem dziwnych powodów, ale nie przypominam sobie aby ktokolwiek miał nieprzyjemności z powodu śpiewania.
Tak, ze Twoje informacje Mefistofelesie są mocno przesadzone.
Jak mi się nie podoba, kiedy ludzie, którzy o czymś tylko przeczytali usiłują być autorytetami dla tych, którzy znają pewne fakty z własnego (aż pewnie wycinkowego) doświadczenia.
Mam też taką znajomą, w wieku lat 30, która uważa i usiłuje wszystkim to w mówić, że za komuny było u nas lepiej, bo nie było wszechobecnej komercji, była większa wolność (!!!).
No po prostu witki opadają jak się jednego czy drugiego czyta !
Oczywiście była też z jednej strony "Pierwsza Brygada", a z drugiej taka przyśpiewka "Jedna atomowa, druga atomowa i wrócimy znów do Lwowa".
Były też tworzone liczne nowe, np. kolega, z wydziału Chemii, który miał talent poetycki stworzył:
Co mi tam polityczne wice
Mamo ja chcę do huty Katowice
Albo na jakąś inną budowę,
ja chcę budować Polskie nowę
Stosy belek wiązać w snopy
by nam rosły w górę stopy
by nam rosły w górę krzywe
Te fałszywe i te prawdziwe
Była ona zupełnie oficjalnie wykonywana na rajdach, w pociągu, przy ogniskach, na występach kabaretów studenckich.
Bywały takie wieczory, że się nic innego nie śpiewało.
A po roku 1981 powstało kilka bardzo dobrych i do dziś śpiewanych piosenek, które były wtedy prezentowane nawet na festiwalu w Opolu.
A ponieważ mam dobrą pamięć do piosenek, więc prawie wszystkie pamiętam
I zawsze przodowałam w śpiewaniu, bo mam mocny głos, zwłaszcza po wypiciu kilku piw
Różne ludzie mieli przykrości z różnych czasem dziwnych powodów, ale nie przypominam sobie aby ktokolwiek miał nieprzyjemności z powodu śpiewania.
Tak, ze Twoje informacje Mefistofelesie są mocno przesadzone.
Jak mi się nie podoba, kiedy ludzie, którzy o czymś tylko przeczytali usiłują być autorytetami dla tych, którzy znają pewne fakty z własnego (aż pewnie wycinkowego) doświadczenia.
Mam też taką znajomą, w wieku lat 30, która uważa i usiłuje wszystkim to w mówić, że za komuny było u nas lepiej, bo nie było wszechobecnej komercji, była większa wolność (!!!).
No po prostu witki opadają jak się jednego czy drugiego czyta !
Pamiętam to ze znacznie wcześniejszych lat, bo 60-ych, z MurowańcaBasia Z. pisze:oraz "ja myślałam że to śmieci, że to gówno drogą leci, a to sowieci, sowieci, sowieci".
Obydwie sytuacje mają jedno i to samo źródło - brak wiedzy i myślenie życzeniowe. Tylko informatorzy są inni. Ot, życie...Basia Z. pisze:Jak mi się nie podoba, kiedy ludzie, którzy o czymś tylko przeczytali usiłują być autorytetami dla tych, którzy znają pewne fakty z własnego (aż pewnie wycinkowego) doświadczenia.
Mam też taką znajomą, w wieku lat 30, która uważa i usiłuje wszystkim to w mówić, że za komuny było u nas lepiej, bo nie było wszechobecnej komercji, była większa wolność (!!!).
Jestem gorszego sortu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Jestem synem uczestnika Powstania Warszawskiego i mam powstańczą opaskę Ojca - Stanisław Skibicki r.1920; pl. podch. Bumbo z batalionu Ruczaj, pierwotnie Baszta . Ta opaska dla mnie to relikwia...gb pisze:Powstańcy w większości scen mają opaski z literkami W.P (Wojsko Polskie), który to napis zastępował A.K (co nawet wtedy by "nie przeszło").
Otóż, na tej opasce, na jej białej części są wyraźnie widoczne, choć już mocno wyblakłe:
- w górnej linii: W, orzeł, P,
- w dolnej linii: numer plutonu 156, choć powinno być 134, ale to temat na inne wspomnienia.
Znałem kilku kolegów Ojca z Powstania i widziałem ich opaski. Na żadnej nie było żadnego AK, "kotwicy", czy czegokolwiek innego. Można to sprawdzić w Muzeum Powstania Warszawskiego... Dzisiejsze "opaski powstańcze" ze znakami AK albo kotwicą, to czysta iluzja zresztą... także polityczna.
Autentyczność opasek powstańczych nie jest i nigdy nie była kwestią błahą, bo Niemcy w trakcie działań próbowali przebierać się za powstańców (na odwrót zresztą także!) i autentyczność opasek była niezmiernie ważną sprawą już wtedy, choć były także wydawane papierowe dokumenty identyfikacyjne - zdecydowanie mniej przydatne zwłaszcza w drugim miesiącu Powstania. Był także rozkaz Dowództwa Powstania o zmianie ramienia z lewego na prawe, na którym noszono opaski, co na pewien okres pozwalało już na odległość strzału identyfikować przebierańców niemieckich.
A dokładnie w temacie... Oglądałem wraz z Ojcem pierwotną, kinową wersję filmu "Zakazane piosenki" - tą ze śmiercią uciekającego chłopca. Skomentował Ojciec ten film krótko: to nie tak było!
Tegoroczny film "Powstanie Warszawskie" też pokazuje tylko to, co zdołali ci dwaj chłopcy nakręcić i co jakoś przetrwało oraz dało się użyć. Pytania można postawić dwa:
- czego istotnego o Powstaniu Warszawskim nie nakręcili, bo z przyczyn oczywistych wszędzie być nie mogli?
- co się zachowało, a do filmu nie "weszło", bo dziś...nie pasowało?
Zatem, jeśli ktoś chce zbliżyć się do prawdy historycznej, nie powinien szukać jej w filmach, zwłaszcza fabularnych. Sita "scen dla sprawy istotnych" dla: autora scenariusza + reżysera + kolaudatorów filmu, powodują, że publikowany film, to nie jest materiał historyczny... nigdy.
Trochę o moim Ojcu i Powstaniu.
Jeśli by była taka potrzeba, to zdjęcie opaski Ojca mogę tu zamieścić.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
