krzymul pisze:No i właśnie ten kto myśli inaczej, to oszołom
Ja wcale nie wyznaję tego poglądu, choć wiem, że uchodzę tutaj za politycznego "jastrezębia". Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale jak je uzewnętrznia to musi się liczyć, że się spotka z dyskusją a czasami nawet ostrą kontrą. Można więc dyskutować, np. o tym czy powinniśmy się trzymać z daleka od sprawy ukraińskiej czy też wręcz przeciwnie, można się zbliżyć w poglądach, osiągnąć kompromis, lub wręcz przeciwnie. WSZYSTKO JEDNAK LEŻY W STYLU - jeśli ktoś dyskutuje w stylu nauczycielskim, czyli poucza i w dodatku uważa, że jeeśli ktoś nie podzielający jego poglądów jest nie tyle oszołomem co normalnym głupkiem lub idiotą to dyskusja się kończy.
Ja np.nadal uważam, że w Smoleńsku nie było żadnego zamachu, tylko zbieg złych decyzji spowodowanych naszym słowiańskim bałaganem, zarówno polskim jak irosyjskim, natomiast co do katastrofy samolotu malezyjskiego jedyną moją wątpliwością jest to czy wyrzutnię obsługiwali Rosjanie o obywatelstwie ukraińskim czy też przysłani tam w celach specjalnych "ochotnicy" z Rosji. Natomiast z pewnym rozbawieniem obserwuję jak niektórzy, którzy nie mieli wątpliwości, że Smoleńsk to zamach, teraz podnoszą, że może to jednak ci źli "banderowcy" lub zgoła MOSAD czy teżkrasnoludki -poglądy krążą czasem dziwnymi meandrami
PS.
Drogi Krzysztofie, nadal uważam, że krach na rynku porzeczkowym to wcale nie zmowa banków i supermarketów aby tereny plantacji zabudować bankami i supermarketami bo to absurd (oczywiście pojedyńczy przypadek mógł się trafić). Producenci porzeczek zwiększając obszar plantacji o 40% sami sobie strzelili w stopę, bo zapotrzebowanie na te owoce od lat jest stabilne. To pierwszy błąd - drugi to brak organizacji producentów tych owoców i umów kontraktacyjnych z producentami przetworów. Tam gdzie takie organizacje i umowy są (np. w jabłkach) problemu nie ma albo jest minimalny.
Słynny swego czasu "paprykacz" ("jak żyć, panie premierze"), hołubiony przez określone sfery i media w końcu okazał się być zwykłym lewusem i jego sąsiedzi nie mieli najmniejszych wątpliwości, że z niego dupa a nie ogrodnik.
Jestem gorszego sortu...