Wybraliśmy się zobaczyć co ciekawego wymyślił właściciel – no i okazało się, że polotu mu nie brakuje.
Duży teren jeszcze nie całkiem zagospodarowany, ale z tego, co nam opowiadał jeden z pracowników – plany są ambitne.
Jeżeli zostaną zrealizowane , dojdzie kolejne atrakcyjne miejsce do zwiedzania, oraz spędzania czasu na wakacjach - i nie tylko.
Trzeba jednak trochę czasu, żeby posadzone kwiaty, a zwłaszcza krzewy podrosły, wtedy efekt będzie bardziej widoczny.
Na początku wycieczki wzrok przyciąga ogromny zegar z kwiatów, którego wielkie cyfry z przyciętych krzewów robią wrażenie.
1.

2.

Kierujemy się w stronę widocznej z każdego miejsca wieży widokowej, której konstrukcja oparta jest na budowie kodu DNA.
No... stamtąd jest na co popatrzeć....
Jak trochę wieje – to wieża „chodzi” i dostarcza dodatkowych emocji
3.
Urocze kwiatowe dywany......
4.

5.

6.

7.

i główna atrakcja ogrodu - ogromny labirynt.........
8.

9.

10.

Jedna jego część z napisem HORTULUS.
11.

12.

13.

Dużą atrakcją dla zwiedzających - a zwłaszcza dzieci – jest wędrówka po labiryntowych korytarzach.
Bez pomocy „ratownika” czuwającego na wieży i pomagającego zagubionym - trudno byłoby wyjść z tej plątaniny ścieżek.
My przezornie wybraliśmy spacer w niezbyt skomplikowanym - okrągłym, gdzie z góry obczaiłam którędy tam przejść,
żeby nie angażować zapracowanego labiryntowego wybawiciela
14.

15.

16.

17.

Aleja bylin....
17.

18.

19.

…...i innych kwiatów, w której wypatrzyłam miły sercu widok – szarotki .....
i natychmiast odezwał się mój Tatrzański Głód, który zassał mnie do bólu
Choć duże i dorodne – to gdzie im tam do tatrzańskich..... nie mają tej watki, która daje cały urok temu oryginalnemu kwiatuszkowi.
20.

Aleje Hortensji różnokolorowych – tu niebieska.
21.

Po trudach wycieczki można posiedzieć i odpocząć w klimatycznej Alei Zapłakanych Brzóz na wygodnych fotelach.
Obok stoją namioty ze stolikami i fotelami.
Spory parking dla samochodów , na razie na surowym leśnym podłożu, ale w przyszłości z pewnością będzie dopracowany
- jak wszystko inne zresztą.
Pomyślano nawet o ToyToy-u dość luksusowym, choć trochę ciasnym - ale za to z lustrem i umywalką.
22.

Nowy Ogród znajduje się około 2-3 kilometrów od wejścia do starego. W sumie teren ten sam, tylko dojazd z drugiej strony.
Ponieważ od wyjazdu ze skrzyżowania do bram starego ogrodu jest dosłownie kilka metrów,
nie mogłam sobie odmówić przyjemności pochodzenia po tamtejszych kwiatowych ścieżkach,
zwłaszcza czarodziejskiego angielskiego ogrodu różanego - pachnącego i kolorowego....
23.

24.

25.

26.

…...oraz zakątka Gaudiego, gdzie rośnie dość oryginalna brązowa juka.
27.

28.

Nie mogę też nigdy przejść obojętnie obok stawów, na których kwitną przecudne nenufary....
29.

30.

Trzeba przyznać, że w Ogrodach zwiedzający wycieczkowicz czuje się ważny.
Pomyślano o tym, żeby było gdzie odpocząć, w kwiatowych zakątkach stoją wygodne fotele, stoliczki – a nawet leżaki.
Już na głównej drodze, przy wjeździe na teren Ogrodu pracownicy Hortulusa, pilnują porządku i pomagają kierowcom znaleźć miejsce parkingowe.
Na skrzyżowaniu – kierują do Labiryntu.
Z wieży widokowej specjalny pracownik czuwa nad błądzącymi w labiryntowych korytarzach.
Przy zakupach roślin również można liczyć na pomoc specjalnie do tego celu wytypowanych pracowników.
Nigdzie indziej nie spotkałam się z czymś takim.
Przykład godny naśladowania. Brawo.
Naprawdę warto tam zajrzeć przy okazji pobytu w tych stronach.
Pozdrawiam.
Ala




