Kolejne wypadki w Tatrach
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Wyczuwam delikatny prztyczek w moim kierunku, gdyż sama chodziłam z dziećmi po Tatrach i tym się chwaliłam.gb pisze:To z pewnością - ale też czytają rozmaite historyjki o tym jak Wspaniali Rodzice szczepili w dziecku miłość do gór jeszcze podczas wycieczek w czasie prenatalnego życia napoczętego.Basia Z. pisze:Ludzie już kompletnie nie myślą.
Żeby była jasność - nie zamierzam odnawiać dyskusji na temat kto, kiedy, i w jaki sposób powinien "wprowadzać" dzieci w góry. A zwłaszcza dyskusji o wieku tychże wprowadzanych.
Po prostu - i to się odnosi do wszystkich publicznych wypowiedzi - należy zawsze mieć świadomość, że może tę wypowiedź przeczytać każdy. I "wybrać" sobie z niej tylko to - czego akurat potrzebuje...
Ale po pierwsze to moje dzieci, kiedy w wieku nieco starszym niż 5 lat zabrane zostały na Orlą Perć to były "na sztywno" asekurowane liną przez ojca, który się na tym zna, bo wcześniej się przez 20 lat wspinał i sam uczył adeptów na kursach wspinaczkowych.
Wcześniej chodziły z nami po szlakach łatwiejszych.
Po drugie - ojciec nie pomyliłby tras i nie zlazł 100 m od szlaku (jak to teraz miało miejsce), dlatego że ten szlak doskonale zna i wcześniej przeszedł go wielokrotnie tam i z powrotem.
W ogóle sobie nie przypominam abym poszła z dzieckiem do wieku lat około 10 na szlak, którego wcześniej nie znałam i nie przeszłam samodzielnie (dotyczy Tatr).
Zaś ojciec, który poszedł z 5-latkiem na Orlą Perć (i to jeszcze w trudnych warunkach śniegowych) jest po prostu skończonym idiotą.
myślisz o wzroście odpowiedzialności nieco starszych dzieci ?gb pisze:(bo to jest OGROMNA zmiana) w "podejścia" do odpowiedzialności
luknij na moje panoramy i galerie
Grzegorzu, wiem, oczywiście z przekąsem zażartowałem, pocieszę Cię może tym, ze jako doskonale pilnowany (przez dorosłych) szkrab (wszyscy znali moje możliwości), dawałem radę wsadzić rękę w sieczkarnię, walnąć głową w krawężnik po locie w powietrzu, czy nie móc zahamować przed przepaścią po zbieganiu z góry. Ale widać mam szczęście... , to pomaga teraz bezstresowo planować czas wolny 
luknij na moje panoramy i galerie
Na innym forum górskim pewna pani pisze, że chodzi na spotkania SM, gdzie uczestnicy mówią o bólu i robi się im raźniej.
Dalibóg, czy muszę wiedzieć, że SM ma jeszcze inne znaczenie, niż narzucające się staremu libertynowi ?
Tymczasem piszę, że na takich spotkaniach chyba się nie tylko mówi o bólu.
Otrzymuję odpowiedź, że tak, owszem, również o nowych metodach
W tym momencie zanim zacznę dyskusję o pejczach i dybach, postanawiam jednak sprawdzić, co zacz
A wiesz, czemu się nie pogrążyłem ?, ano dlatego, że moja interlokutorka ani razu nie użyła emotki.
stało się powszechne, że dowcip trzeba zakończyć buźką, ironię - buźką, niewinny flirt - buźką.
Spróbuj o tym zapomnieć - otrzymasz grono obrażonych i urażonych, nawet użycie emoty niczego nie gwarantuje. przecież lista świętości nieszargalnych stale się powiększa, a mozliwości umysłu przeciętnego Polaka - wprost przeciwnie
Dalibóg, czy muszę wiedzieć, że SM ma jeszcze inne znaczenie, niż narzucające się staremu libertynowi ?
Tymczasem piszę, że na takich spotkaniach chyba się nie tylko mówi o bólu.
Otrzymuję odpowiedź, że tak, owszem, również o nowych metodach
W tym momencie zanim zacznę dyskusję o pejczach i dybach, postanawiam jednak sprawdzić, co zacz
A wiesz, czemu się nie pogrążyłem ?, ano dlatego, że moja interlokutorka ani razu nie użyła emotki.
stało się powszechne, że dowcip trzeba zakończyć buźką, ironię - buźką, niewinny flirt - buźką.
Spróbuj o tym zapomnieć - otrzymasz grono obrażonych i urażonych, nawet użycie emoty niczego nie gwarantuje. przecież lista świętości nieszargalnych stale się powiększa, a mozliwości umysłu przeciętnego Polaka - wprost przeciwnie
luknij na moje panoramy i galerie
Czekan i raki ? Na szlaku ? W czerwcu ?Agaar pisze:"Szlak na Rysy o tej porze ciągle jest bardzo trudny. Ci turyści nie mieli wyposażenia i ulegli nieszczęśliwemu wypadkowi".
Ciekawe do ilu wypadków jeszcze dojdzie zanim ludzie się nauczą, że bez czekana i raków się w takie miejsca nie chodzi.
Dziewczyno ...
Z moich kilkunastoletnich, w większości właśnie czerwcowych doświadczeń, wynika jedno - NIKT* nie używa sprzętu zimowego w takich miejscach, bez względu na warunki jakie akurat panują.
Jedynie w czerwcu 2006 parę osób na odcinku Pośrednia Turnia - Świnica ze sprzętem zimowym widziałem, a i sam też raki ubrałem. Ale to miało miejsce po świeżych, naprawdę sporych opadach i mało kto się pchał wyżej, przynajmniej wtedy gdy ja tam byłem.
Tegoroczny czerwiec obfitował w stary śnieg, i co z tego... Ano nic - ludzie walili np. przez Zawrat czy Kozią w czym kto tam akurat miał, nawet w trampkach.
I moim skromnym zdaniem, wypadków zdarzyło się naprawdę mało jak na tę sytuację. A przynajmniej mało takich do których wzywano TOPR.
*żeby nie było - słówko "nikt" oznacza po prostu że ja nikogo takiego nie spotkałem.
Każdemu jego Everest...
Byłem w kwietniu w Tatrach. Chodziłem w wysokich butach z ciężką twardą podeszwą do której można wpinać raki.andy67 pisze:Tegoroczny czerwiec obfitował w stary śnieg,
Tak się złożyło że szedłem od Wodogrzmotów Mickiewicza na Rówień Waksmundzką. W pewnym momencie musiałem zawrócić bo napotkałem misia. Pamiętam że gdy go usłyszałem przez myśl mi przeszło - zacznij klaskać ale się opamiętałem i uciekłem.
Na małym podejściu pokrytym starym śniegiem pośliznąłem się, wypieprzyłem jak długi i zacząłem zsuwać. Chwyciłem się złamanego świerka i zatrzymałem. Kiedy się pozbierałem ruszyłem dalej. Prawa kostka bolała mnie tak jakby mocno uciskały ją buty. Przeklinałem - co za cholerne buty. Tyle noszone a jeszcze nie ułożone. Wlokłem się utykając i wręcz jęcząc z bólu. Jakoś dokuśtykałem do Palenicy.
Zrezygnowałem i wróciłem autobusem do Krakowa. Po wyjściu z busa myślałem że się zesram z bólu. Powlokłem się do Galerii i kupiłem bandaż w aptece. Owinąłem sobie kostkę ale nic to nie dało. Bolało dalej. Założyłem klapki. Było lepiej. Pomyślałem - nie będę chodził w klapkach po Krakowie. Po pewnym błądzeniu po Galerii znalazłem sklep sportowy gdzie kupiłem sandały za przystępną cenę. Byłem uratowany.
Po powrocie do domu poszedłem do lekarza. Stwierdził że naciągnąłem sobie torebkę jakąś tam.
To było w wysokich butach na starym śniegu w krzakach.
Pozdrawiam
Spadają deski
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
Szliśmy kiedyś z żona na początku czerwca na Rysy. Do Buli leżał śnieg - dość twardy, szczególnie na trawersie. Tego dnia na Rysy od polskiej szlismy tylko my i jakaś jeszcze para. Grupa młodzieńców w rakach i z całym szpejem jak na Księżyc wycofała się i nas też namawiała (nie da się dziś iść - śmierć czyha za rogiem
). Cała reszta towarzystwa toczyła się na pierwszych zakosach nad Stawem. Na nas patrzono jak na samobójców, w najlepszym razie nieodpowiedzialnych idiotów narażających dzielnych Toprowców.
Przecież zlitujcie się, raki to nie żadne antidotum, można bić stupaje, jak kto lubi. Raki to tylko wygoda i szybkość.
Były lata zimne i śnieżne.. wchodzilismy bez sprzętu zimowego i na Czerwoną ławkę żlebem, i schodzilismy z Lodowej (jeszcze bez schodów) i na Rohatkę i na Zawrat - też się da, tylko może najpierw trzeba troszkę po Tatrach pochodzić, troskę w warunkach zimowych, troszkę się nauczyć iść, nauczyć oceniać możliwość wejścia, nauczyć oceniać rodzaj śniegu, a nie nakupić szpeju i zacząć od Rysów zimą
Przecież zlitujcie się, raki to nie żadne antidotum, można bić stupaje, jak kto lubi. Raki to tylko wygoda i szybkość.
Były lata zimne i śnieżne.. wchodzilismy bez sprzętu zimowego i na Czerwoną ławkę żlebem, i schodzilismy z Lodowej (jeszcze bez schodów) i na Rohatkę i na Zawrat - też się da, tylko może najpierw trzeba troszkę po Tatrach pochodzić, troskę w warunkach zimowych, troszkę się nauczyć iść, nauczyć oceniać możliwość wejścia, nauczyć oceniać rodzaj śniegu, a nie nakupić szpeju i zacząć od Rysów zimą
ja swoje "przygody" prawie zawsze mam w łatwym turystycznym terenie, często po minięciu jakiś tam "kluczowych" trudności, gdy wszelkie zagrożenie powinno własnie minąćlukka pisze: w wysokich butach na starym śniegu w krzakach
luknij na moje panoramy i galerie
Lepiej nosić niż się prosić .dagomar pisze:Przecież zlitujcie się, raki to nie żadne antidotum, można bić stupaje, jak kto lubi. Raki to tylko wygoda i szybkość.
Oczywiście ,że da się zrobić "wszystko" ale przecież chodzi o zminimalizowanie ryzyka.
Jest tyle gór do zdobycia .
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
ależ tak, jedynie to mam na myśli, że najpierw ćwiczymy podejście/zejście 20% bez raków n.p. w maju, czerwcu, przechodzimy strome płaty śniegu na szlakach po wydeptanej ścieżce, uczymy się chodzić po śliskim, uczymy się zachowania podloża, a potem kupujemy raki. Jeżeli ktoś odwróci ten cykl, to idąc w rakach nie będzie miał tego wyczucia i łatwiej mu wtedy o wypadek, otrzymuje złudne poczucie bezpieczeństwa, które ma jedynie warunkowo, bo jeśli nie będzie umiał stawiać kroków, to i w rakach poleci, gdy trafi na coś nietypowego.
Sam noszę, zakładam gdzie tylko potrzebuję, ale nie uważam ich za panaceum tym bardziej, ze mój najpiękniejszy spad był właśnie w rakach, gdy pod wpływem zmęczenia czujność i precyzja ruchów osłabła
Sam noszę, zakładam gdzie tylko potrzebuję, ale nie uważam ich za panaceum tym bardziej, ze mój najpiękniejszy spad był właśnie w rakach, gdy pod wpływem zmęczenia czujność i precyzja ruchów osłabła
luknij na moje panoramy i galerie
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Wakacje w Tatrach
...
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=23769
Najpierw pisali, że miała 18 lat - teraz, że 24...
Tak, czy tak - szkoda młodego życia
......
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=23769
Tak, czy tak - szkoda młodego życia
Ostatnio zmieniony wt 15 lip, 2014 przez Zakochani w Tatrach, łącznie zmieniany 1 raz.
Zakochani w Tatrach
pozwolę sobie wkleić z Fejsa zdjęcie uzytkownika: Tatromaniak , jednym zdaniem bardzo trafnie charakteryzuje średni poziom dyskusji w polskiej prasie:


luknij na moje panoramy i galerie
Widziałam to .... i to jest też z pewnej strony przykre.... pewnie też niebawem będzie seria selfie z helikoptera TOPR takich jak celebryci w szpitalach robią..... ale jak nawet wyprawy w najwyższe góry mamy online i miliony znawców kanapowych ....dagomar pisze:pozwolę sobie wkleić z Fejsa zdjęcie uzytkownika: Tatromaniak
Bolesna prawda i świetna puenta....
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3 ... ,id,t.html
Mam nadzieję, że ich znajdą żywych.
Znajomy, który szedł z nimi zawrócił - a oni poszli dalej
================
W tej chwili usłyszałam w TV, że znaleziono ich w Chacie pod Rysami, gdzie spędzili noc.
TP też już napisał.
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=23779
Tym razem szczęśliwe zakończenie wyprawy
.
Wczoraj nad Tatrami było burzowo. http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=23777
Mam nadzieję, że ich znajdą żywych.
Znajomy, który szedł z nimi zawrócił - a oni poszli dalej
================
W tej chwili usłyszałam w TV, że znaleziono ich w Chacie pod Rysami, gdzie spędzili noc.
TP też już napisał.
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=23779
Tym razem szczęśliwe zakończenie wyprawy
Wczoraj nad Tatrami było burzowo. http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=23777
Zakochani w Tatrach
Dopiero jedna akcja poszukiwawcza się zakończyła a już kolejną osobę szukają
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-z ... Id,1469920
Oby znalazł się cały i zdrowy
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-z ... Id,1469920
Oby znalazł się cały i zdrowy
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=23793
Pod artykułem, w komentarzach jest zacytowany apel do turystów ratownika TOPR Andrzeja Maciaty , ale co z tego gdy "turyści" wyjeżdżając w góry zostawiają rozum w domu
Zakochani w Tatrach
Zakochani w Tatrach pisze:W tej chwili usłyszałam w TV, że znaleziono ich w Chacie pod Rysami, gdzie spędzili noc.
A nie można było tego wcześniej stwierdzić, trzeba było najpierw wysyłać śmigłowiec na poszukiwania? Czy chata pod Rysmi ma tylko mobilny telefon i nie można się z nimi w żaden sposób skontaktować?
Z tego co mówił ratownik TOPR Tomasz Wojciechowski w informacjach to nie ma tam anie satelitarnego telefonu, ani zwykłego stacjonarnego (co oczywiste), no a zasięg mobilny hmmm mam Pomarańczę i zasięgu w Tatrach nie mam w ogóle. Koleżanka miała różową telefonię i tyle o ile miała nawet ładny zasięguszba pisze:Czy chata pod Rysmi ma tylko mobilny telefon i nie można się z nimi w żaden sposób skontaktować?
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos




