- Idiotka.... z wielką nadzieją na wyjście z tego stanu - cyt: "już jestem umówiona w Betlejemce na kurs a potem zakupy. "
- Kretyn ...niestety – niereformowalny - "cyt: trzeba jak najszybciej cisnać do góry i następnym razem zrobiłby tak samo..."
Dla mnie też, ale w tym przypadku to “ Pani i Pan byli dobrymi znajomymi od kilkunastu lat “ …. czyli długoletnia znajomość też czasem potrafi nieciekawie zaskoczyćAgaar pisze:ludzie umawiają się w góry i na wspinanie np. na facebooku, co dla mnie jest niepojęte...
Z tego wniosek, że nalepiej polegać na samym sobie … w górach i w życiu codziennym też
Ja nawet jak idę z małżonkiem wysoko w góry – zawsze się przygotowuję na temat szlaku, jego trudności, długości, pogody, no i oceny własnych sił.
Niestety, to co dla niego jest proste – dla mnie niekoniecznie i zdarzało się, że przecenił moje możliwości.
Dlatego przeważnie – pozwoliłam mu iść dalej, a sama bez problemu wróciłam i czekałam na niego gdzieś niżej. Jeśli szlak był trudny i wymagał pomocy z jego strony (np. Skrajny Granat) , musiał schodzić ze mną i finito.
Moje zdanie jest takie – niezależnie z kim się idzie w góry, należy się przygotować, mieć świadomość trudności szlaku, jego długości , czasu przejścia, pogody i oceny własnych możliwości.
Wtedy - nawet jeżeli partner okaże się nieodpowiedzialny – da się radę bez problemu.






