Takie sobie alpejskie historyjki

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Takie sobie alpejskie historyjki

Post autor: uszba »

Zapraszam do obejrzenia krótkiej relacji z pobytu w Alpach, dla mnie osobiście bardzo ważnego i wzruszającego. Po poważnych problemach ze ścięgnem Achillesa i niewesołych prognóz lekarzy zaczęłam tracić nadzieję że jeszcze kiedykolwiek pójdę w góry. Po czterech miesiącach kuśtykania sprawdziłam swoje siły w Tatrach, o czym pisałam w kwietniu, a teraz przyszedł czas na góry wyższe.

Pierwszy tydzień spędziliśmy w Mittenwald, górach Karwendel gdzie w okropnych temperaturach, dochodzących do 35 C biegaliśmy w górę i w dół na czas, wcale nie dobrowolnie. Wynikało to głównie z tego że po południu nadchodziły burze i musieliśmy zapieprzać żeby zdążyć zejść. Nie zawsze się nam to udawało.
Mieszkaliśmy na campingu w Mittenwald, jak na warunki niemieckie, nieco zdziczałym i zaniedbanym, co nam bardzo odpowiadało, bo nie ma nic gorszego niż sterylność, na którą natknęliśmy się później w Austrii.

Noga spisywała się znakomicie. Jakoś tak się dziwnie składa że obuwie górskie jest jedynym, w którym noga mnie nie boli :))).



Droga na Gehrenspitze. Byłam tu już jesienią zeszłego roku ale dla Basi to pierwszy raz.


Obrazek




Obrazek




Obrazek



Zmęczenie i upał albo raczej upał i w związku z tym zmęczenie.


Obrazek



W drodze do Mailerhuette spotykamy dziewczynę ze Szwecji, która wraz z dwoma psami ( na zdjęciu niestety widoczny tylko jeden, ten mały gdzieś się zapodział) już od dwóch miesięcy przemierza Alpy. Podziwiałam ją bardzo. Zeszłej nocy szalała straszna burza a ona nocowała w namiocie w dolinie. Bardzo dzielna dziewucha. W schronisku udało mi się namówić chatarkę żeby ją przenocowała w pokoju wraz z psami, bo znowu zbierało się na burzę a schronisko leży bardzo wysoko. Dziewczyna nie chciała spać w pokoju bez psów. Jak nie wezmą psów to ona też nie będzie tam nocować.



Obrazek




Przez kilka dni pogoda wpadła w taki rytm że po południu i w nocy burze a ranki przepiękne. Rześkie i słoneczne. Tylko że gonić trzeba było.


Obrazek




Obrazek




Obrazek



Obrazek


Kiedy uznaliśmy że kondycja nam się polepszyła a i pogoda dopisuje przenieśliśmy się w Alpy Oetztalskie. Tam dwa lata temu pozostało tam moje serce, zdradziłam dla nich Dolomity.



Obrazek



Uwielbiam ich przestrzenność i ponurość. Właściwie to tylko kupa kamieni trzymana razem przez lód, wieczną zmarzlinę.


Obrazek



Obrazek




Obrazek



Obrazek



Tu nasze schronisko. Breslauer huette czyli schronisko wrocławskie.


Obrazek




Pod wieczór każdy oddaje się swoim ulubionym zajęciom



Obrazek



Jutro ciąg dalszy:)
Ostatnio zmieniony pn 23 cze, 2014 przez uszba, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

:O :O Ależ cudnie !!!

Oglądałam właśnie internet w telewizorze 42 calowym .... widoki robią ogromne wrażenie w tej wielkości.

"Cóś" pięknego .... czekam na ciąg dalszy niecierpliwie :) .
Zakochani w Tatrach
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Pokoik mamy całkiem sympatyczny, tylko za długo spać to w nim nie możemy.


Obrazek



Pogańska pora. Kiedyś złościłabym się że muszę tak wcześnie wstać ale tym razem jestem szczęśliwa że jest mi dane tak wcześnie wstać :))


Obrazek



Obrazek





Obrazek




Obrazek



W dole widać podchodzących również chętnych na Wildspitze



Obrazek



Na szczycie


Obrazek



Przechodzimy całą grań...



Obrazek




Obrazek



...aż do miejsca kiedy stwierdzamy że nie wiemy gdzie jesteśmy. I jakoś tak stromo się zrobiło.



Obrazek




Na lodowcu leży jeszcze dużo śniegu a warunki są wspaniałe więc decydujemy się schodzić tym stromym zboczem. Po godzince jesteśmy już na piargach.


Obrazek



cdn
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Oj ale cudna relacyjka tu powstaje ... oczu nie mogę oderwać. Piękne te Alpy i takie kolorowe, kontrast tu śnieg a tam soczysta zieleń. Też nie lubię upału bo wykończyć potrafi najlepszego...
Jeszcze pozachwycam się nad zdjęciami z bladego - różowego świtu, tego w lesie i z górami w morzu chmur cudnie :)
uszba pisze:niewesołych prognóz lekarzy zaczęłam tracić nadzieję że jeszcze kiedykolwiek pójdę w góry.
Lekarze nie zawsze maja 100% rację a przynajmniej można nie do końca stosować się do zaleceń ;) Bez tego nie było by tych zdjęć. A Tobie Uszbo życzę zdrówka by jeszcze dłuuugo móc przebywać kolejne szlaki i napawać się górami

P.S. czekam na cd :) Pozdrawiam
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Po zdobyciu Wildspitze mieliśmy w planach wejście na Vernagtspitze ale okazało się że schronisko jest jeszcze zamknięte. Postanowiliśmy więc zdobyć szczyt znajdujący się naprzeciwko Wildspitze, mianowicie Vorderer Brochkogel a z niego granią dalej na Hinterer Brochkogel. Już sama nazwa szczytów nie brzmi zachęcająco, przypuszczam że Broch pochodzi od słowa "brüchig" co w niemieckim oznacza - kruchy.
Ranek jest jeszcze w miarę ładny ale później pogoda się nieco popsuje.


Obrazek



Góra jest naprawdę krucha i udajemy się od razu na grań bo w ścianach nic nie można ze względu na kruszyznę zrobić.


Obrazek




Zimno i dużo chmur ale i tak szczęście że nie leje.


Obrazek



Zdobywamy Voerderer Brochkogel.


Obrazek




Dlasza grań podoba nam się tak sobie...



Obrazek



więc decydujemy się na zejście rynną, która prowadzi prosto spod szczytu na lodowiec. Z mapy wynika że będą to jakieś 250 m. Na początku idzie się nam dobrze ale potem żleb stromieje. Z ciekawości mierzę nachylenie - 55 st. Mięśnie łydek trochę bolą kiedy docieramy na stożek lawinowy, który utworzył się u wylotu żlebu.
Teraz mamy tylko jedno życzenie - aby śnieg nas niósł bo czekają nas ze dwa km lodowca. Jaki śnieg będzie miękki to umrę.

Jest jednak łaskawy i niesie.


Obrazek



Kiedy wreszcie wreszcie mamy kamienie pod nogami okazuje się że to nie .. tutaj. Mieliśmy zejść o jedną dolinę dalej.


Obrazek




Ale to nic, jakoś tam dojdziemy, musimy tylko trzy razy przejść przez lodowcowe potoki.


Obrazek





A potem to już tylko dużo zielonego


Obrazek



Obrazek




Obrazek



Obrazek





Obrazek




Pozdrawiam, również w imieniu Basi i naszego ladyńskiego przyjaciela Markusa.



uszba
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Angie84 pisze: A Tobie Uszbo życzę zdrówka by jeszcze dłuuugo móc przebywać kolejne szlaki i napawać się górami

Dziękuję! Bardzo miło jest otrzymać takie życzenia.
Awatar użytkownika
Jadzia

-#4
Posty: 306
Rejestracja: ndz 01 kwie, 2007
Lokalizacja: spod Poznania(Puszczykowo)

Post autor: Jadzia »

:D

Wspaniała relacja:) Lekarze bardzo często stawiają diagnozy standardowe, ale jak ktos jest niestadardowy to i Lekarze sa bezradni i im te diagnozy nie wychodzą :P.

ZDRÓWKA!!!
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

uszba pisze:Pogańska pora.
E tam pogańska .... najpiękniejsza !.
Mówią, że kto rano wstaje, temu .....

Zdrowia życzę. Tak trzymać uszba.
Pokonać medycynę, to jest coś. ;-) :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Jadzia pisze:Lekarze bardzo często stawiają diagnozy standardowe, ale jak ktos jest niestadardowy to i Lekarze sa bezradni i im te diagnozy nie wychodzą :P .

Do lekarzy mam stosunek ambiwalentny.


Z moim ścięgnem przeżyłam również zabawną historię. Przysięgam że nie należą do ludzi którzy leczą się w internecie ale jak moje problemy się ciągnęły bez końca to czasami zaglądałam i czytałam jak sobie z tym radzą inni dotknięci tą przypadłością. I tak natknęłam się na ćwiczenia tzw. ekscentryczne, rozciągające miąśnie łydek. Kilka dni później nadszedł termin wizyrty u trzeciego już z rządu ortopedy. Po kilku znanych mi już wypowiedziach, wyciągnął z szuflady trzy kartki i wręczył mi je. Patrzę - a to najnormalniej w życiu skopiowane te strony z internetu z ćwiczeniami, które sama znalazłam kilka dni temu . Pan doktor zapewnił mnie że tylko to może mi pomóc, w czym się nie mylił. Robię te ćwiczenia codziennie od ponad pół roku i dzięki temu chodzę + wkładki ortopedyczne.




Abstrahując od tematu ścięgna, chciałam pokazać fotki z campingu w Austrii a konkretnie łazienki i salonu fryzjerskiego. Umarłam jak to zobaczyłam. Byłyśmy tam tylko jedną noc. Nie pogardzam odrobiną komfortu ale to mi było za dużo.






Obrazek


Obrazek
ODPOWIEDZ