Smierć w samochodzie
Smierć w samochodzie
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html
Rozumiem, że rodzice bronią syna. Ale dlaczego tak idiotycznie? Pan inżynier był tak pochłonięty pracą, że zapomniał odwieść dziecko do przedszkola i zostawił w samochodzie. Mógłbym zrozumieć, że to by się przydarzyło facetowi po podstawówce, który trzęsie portkami przed szefem ale nie absolwentowi Politechniki.
Rozumiem, że rodzice bronią syna. Ale dlaczego tak idiotycznie? Pan inżynier był tak pochłonięty pracą, że zapomniał odwieść dziecko do przedszkola i zostawił w samochodzie. Mógłbym zrozumieć, że to by się przydarzyło facetowi po podstawówce, który trzęsie portkami przed szefem ale nie absolwentowi Politechniki.
Jestem gorszego sortu...
Gdyby ludzie nigdy o niczym nie zapominali, nie byli zamyśleni, nie dostawali chwilowego zaćmienia umysłu, to nigdy by nie było wypadków.
Zdarza się ( szczególnie gdy wpadasz w rutynę, a on odwoził dziecko z tego co czytałem, bardzo rzadko ),... wielka tragedia dla rodziny i jego samego.
Zdarza się ( szczególnie gdy wpadasz w rutynę, a on odwoził dziecko z tego co czytałem, bardzo rzadko ),... wielka tragedia dla rodziny i jego samego.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Można zapomnieć zabrać drugie śniadanie do roboty, można zapomnieć zapłacić za ubezpieczenie auta bo nie pamiętasz daty pierwszej rejestracji, można zapomnieć o urodzinach żony lub dacie ślubu, jednakowoż zapomnienie, że ma się dziecko w aucie jakoś mi się nie mieści w głowie.krzymul pisze:Gdyby ludzie nigdy o niczym nie zapominali, nie byli zamyśleni, nie dostawali chwilowego zaćmienia umysłu, to nigdy by nie było wypadków.
Zdarza się ( szczególnie gdy wpadasz w rutynę, a on odwoził dziecko z tego co czytałem, bardzo rzadko ),... wielka tragedia dla rodziny i jego samego.
Jestem gorszego sortu...
również potrafię wyobrazić sobie siebie w tej sytuacji i dlatego tak mnie to bardzo ruszyło, dziecka nigdy nie zgubiłem co prawda, ale zdarzyło mi się zapomnieć o nim, że jest w przedszkolu, zdarzyło mi się również zostawić samochód w innym mieście, zapomnieć o nim i wrócić autobusem
luknij na moje panoramy i galerie
Kierowca z mojej dawnej pojechał służbowo Żukiem do Krakowa odebrać materiały. Załatwił szybko i postanowił trochę zwiedzić Kraków. Zaparkował na jakiejś ulicy i poszedł w miasto, zapomniwszy zapisać nazwę ulicy i nr domu. Poradził sobie - kupił plan miasta i zaznaczał na nim flamastrem ulice, które przeszedł. Znalazł auto pod koniec drugiego dnia.zdarzyło mi się również zostawić samochód w innym mieście, zapomnieć o nim i wrócić autobusem
_________________
Jestem gorszego sortu...
Nie zdarzyło mi się nigdy coś takiego, pewnie dlatego że nie mam samochodu.
Wydaje mi się zresztą, że kobiecie trudniej zapomnieć o dziecku. Mając małe dzieci i będąc w pracy co chwilę o nich myślałam, niezależnie od tego co robiłam i jak bardzo było to absorbujące. Pewnie bym sobie skojarzyła, że coś jest nie tak.
Ale zdarzają mi się takie sytuacje - muszę codziennie rano co najmniej pół godziny przed jedzeniem brać lekarstwo, ważna jest systematyczność, więc trzymam je w łazience razem ze szczoteczką do zębów. Jednak czasem się zastanawiam - wzięłam czy nie wzięłam i po powrocie z pracy liczę te pigułki.
Wczoraj zgubiłam w domu truskawki.
Było to tak.
W ramach dogadzania sobie kupiłam truskawki i lody.
Ponieważ rano tego dnia zepsuła się nam bateria umywalkowa i młody pojechał do "Castoramy" kupić nową, więc woda była zakręcona i poszłam umyć truskawki do łazienki, potem poszłam z nimi do kuchni po lody. Wtedy w pokoju zadzwonił telefon, jak się okazało od Młodego. Pobiegłam do pokoju, zaczęłam kopać w torebce w poszukiwaniu telefonu. Nie zdążyłam odebrać, musiałam oddzwonić. Młody pytał o średnicę rurek w starej baterii, więc musiałam iść do kuchni zmierzyć tą średnicę. Aby je zmierzyć musiałam iść do drugiego pokoju po miarkę i z powrotem do kuchni. Jak skończyłam rozmowę zaczęłam się zastanawiać, gdzie się podziały truskawki ?!
Obszukałam łazienkę, kuchnię, wszystkie trzy pokoje (nawet ten w którym nie byłam), przedpokój, przez który przechodziłam przedtem z 12 razy, a truskawek nie ma, znikły. Dobre 10 minut ich szukałam.
Wzięłam sobie nowe truskawki, znowu je umyłam, dołożyłam do nich lody i wychodząc z kuchni spojrzałam trochę w górę, truskawki stały wysoko na szafce.
Wydaje mi się zresztą, że kobiecie trudniej zapomnieć o dziecku. Mając małe dzieci i będąc w pracy co chwilę o nich myślałam, niezależnie od tego co robiłam i jak bardzo było to absorbujące. Pewnie bym sobie skojarzyła, że coś jest nie tak.
Ale zdarzają mi się takie sytuacje - muszę codziennie rano co najmniej pół godziny przed jedzeniem brać lekarstwo, ważna jest systematyczność, więc trzymam je w łazience razem ze szczoteczką do zębów. Jednak czasem się zastanawiam - wzięłam czy nie wzięłam i po powrocie z pracy liczę te pigułki.
Wczoraj zgubiłam w domu truskawki.
Było to tak.
W ramach dogadzania sobie kupiłam truskawki i lody.
Ponieważ rano tego dnia zepsuła się nam bateria umywalkowa i młody pojechał do "Castoramy" kupić nową, więc woda była zakręcona i poszłam umyć truskawki do łazienki, potem poszłam z nimi do kuchni po lody. Wtedy w pokoju zadzwonił telefon, jak się okazało od Młodego. Pobiegłam do pokoju, zaczęłam kopać w torebce w poszukiwaniu telefonu. Nie zdążyłam odebrać, musiałam oddzwonić. Młody pytał o średnicę rurek w starej baterii, więc musiałam iść do kuchni zmierzyć tą średnicę. Aby je zmierzyć musiałam iść do drugiego pokoju po miarkę i z powrotem do kuchni. Jak skończyłam rozmowę zaczęłam się zastanawiać, gdzie się podziały truskawki ?!
Obszukałam łazienkę, kuchnię, wszystkie trzy pokoje (nawet ten w którym nie byłam), przedpokój, przez który przechodziłam przedtem z 12 razy, a truskawek nie ma, znikły. Dobre 10 minut ich szukałam.
Wzięłam sobie nowe truskawki, znowu je umyłam, dołożyłam do nich lody i wychodząc z kuchni spojrzałam trochę w górę, truskawki stały wysoko na szafce.
Ciekawy artykuł z punktu widzenia psychologa.
http://www.charaktery.eu/artykuly/Psych ... -zamiarow/
Osobiście mam do pamiętania, w związku z pracą zawodową około 20-30 spraw do załatwienia dziennie. Dodatkowo - około połowę tego - sprawy związane z wycieczkami i ogólnie turystyką (np. zajęcia jakie non-profit prowadzę na kursie, umawianie się na odprawę wycieczek itd.).
No i jeszcze sprawy prywatne, rodzinne itd. a także przyjemności, które też są "terminowe" np. zajęcia fitness, które są o określonej godzinie.
W tym roku od początku roku raz zdarzyło mi się zapomnieć o wykładzie jaki miałam mieć na kursie przewodnickim i raz pomyliłam dzień pójścia do lekarza (spóźniłam się o jeden dzień) i nie przyjęto mnie.
Gdyby nie mój kalendarz (papierowy) to bym zginęła. Poza tym tworzymy różne elektroniczne "systemy zgłoszeń". Po każdym służbowym telefonie do mnie uprzejmie mówię "a teraz bardzo proszę aby pan /pani to do mnie napisała obiegiem dokumentów".
Mimo wszystko mam pewną hierarchię - sprawy rodzinne mają absolutny priorytet.
Dlatego się jednak dziwię, że można zapomnieć o dziecku.
Nie w danym momencie, bo to może być zrozumiałe, ale nie przypomnieć sobie przez cały dzień pracy.
http://www.charaktery.eu/artykuly/Psych ... -zamiarow/
Osobiście mam do pamiętania, w związku z pracą zawodową około 20-30 spraw do załatwienia dziennie. Dodatkowo - około połowę tego - sprawy związane z wycieczkami i ogólnie turystyką (np. zajęcia jakie non-profit prowadzę na kursie, umawianie się na odprawę wycieczek itd.).
No i jeszcze sprawy prywatne, rodzinne itd. a także przyjemności, które też są "terminowe" np. zajęcia fitness, które są o określonej godzinie.
W tym roku od początku roku raz zdarzyło mi się zapomnieć o wykładzie jaki miałam mieć na kursie przewodnickim i raz pomyliłam dzień pójścia do lekarza (spóźniłam się o jeden dzień) i nie przyjęto mnie.
Gdyby nie mój kalendarz (papierowy) to bym zginęła. Poza tym tworzymy różne elektroniczne "systemy zgłoszeń". Po każdym służbowym telefonie do mnie uprzejmie mówię "a teraz bardzo proszę aby pan /pani to do mnie napisała obiegiem dokumentów".
Mimo wszystko mam pewną hierarchię - sprawy rodzinne mają absolutny priorytet.
Dlatego się jednak dziwię, że można zapomnieć o dziecku.
Nie w danym momencie, bo to może być zrozumiałe, ale nie przypomnieć sobie przez cały dzień pracy.
Ja akurat nie odwoziłem swoich córek, ani do "pań opiekunek", ani potem do przedszkola, ani do szkoły. Z prostej przyczyny, całe swoje życie zawodowe pracowałem od godziny 7 - rano. Żona miała bardziej liberalny model pracy (w sensie jej rozpoczynania) i to była jej sprawa. Natomiast z reguły ja odbierałem. I wiecie co - pewnego dnia dotarło do mojej świadomości, że wioząc dziecko jakoś tak podświadomie jadę znacznie wolniej i ostrożniej niż będąc tylko sam w aucie.Basia Z. pisze:Dlatego się jednak dziwię, że można zapomnieć o dziecku.
Pamiętacie może taki przypadek z przed kilku lat - pani mama zostawiła dwoje dzieci, chyba 3 i 4 lata w samochodzie i wyszła tylko na kilka minut odebrać trzecie dziecko z przedszkola. Jak wróciła to samochód płonął, prawdopodobnie od zapalniczki samochodowej. Potem tłumaczyła, że robiła tak setki razy i nigdy nic się nie stało. Wniosek z tego jest jeden - NIGDY, POD ŻADNYM POZOREM NIE WOLNO ZOSTAWIAĆ DZIECKA SAMEGO W SAMOCHODZIE. I nie tylko dlatego, że w czasie upału może się udusić, także dlatego, że dziecko ma nieobliczalne pomysły. W Koszalinie swego czasu był taki przypadek - tata z kilkuletnim synkiem podjechał pod swój garaż, taki najgorszy jak tylko można, czyli z stromym zjazdem do piwnicznej kondygnacji. Tata zostawił samochód na luzie (pierwszy błąd) ale zaciągnął ręczny hamulec (idiotyczny nawyk wdrażany przez idiotycznych nauczycieli jazdy) i wyszedł aby otworzyć bramę. Synek bawiąc się zwolnił ręczny hamulec (widać niezbyt dobrze zaciągnięty, skoro dziecku udało się go zwolnić - kolejny błąd), samochód się stoczył i zabił tatusia. No i pewnie zafundował w ten sposób dziecku traumę na całe życie.
Trzeba nie tylko pamiętać, że ma się dziecko w aucie, trzeba również myśleć!!!!
PS.
W tym konkretnym przypadku - pewnie za chwilę pojawią się wpisy, że tata był opóźniony o kilka minut, np. z powodu korka, a ma szefa zwyrodnialca, który w takich przypadkach zrównuje podwładnego z glebą i dlatego tata tak był tym zdenerwowany, że zapomniał o dziecku.I to jest nawet dość prawdopodobne bo szefów zwyrodnialców nie brakuje. Komuna miała rozliczne felery ale takich szefów było jakby stanowczo mniej.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Temu człowiekowi mogę tylko współczuć. A już na pewno nie mam zamiaru go oceniać.
Nikt nie chciałby się znaleźć na jego miejscu. Straszna tragedia go spotkała.
To jest przecież zupełnie inny przypadek niż świadome pozostawienie dziecka w aucie idąc np. na zakupy czy gdzieś tam.
Nikt nie chciałby się znaleźć na jego miejscu. Straszna tragedia go spotkała.
To jest przecież zupełnie inny przypadek niż świadome pozostawienie dziecka w aucie idąc np. na zakupy czy gdzieś tam.
Każdemu jego Everest...


