Mic1907 pisze:No dawaj tą relacyje bo sam długo nie byłem i z chęcią zobacze jak to jest po takiej przerwie, w dodatku z kontuzja. Nie buduj napięcia

.
Najpierw muszę się przebić przez te milion pińcet fotek.
W sumie dla mnie najważniejsze było sprawdzenie jak zachowa się kolano, szczególnie przy długim, parogodzinnym schodzeniu. I tu miłe rozczarowanie - trochę trzeszczy, lekko skrzypi (mój ortopeda mówi - ma pan luzy na przegubach

), ale działa. Coś tam czasem zabolało lekko przy jakimś nietypowym szarpnięciu, lecz ogólnie rzecz biorąc jestem bardziej niż zadowolony. I zdecydowany by we wrześniu wyskoczyć w Tatry raz jeszcze.
Ogólnie rzecz biorąc założenie było takie że nic na siłę, ot gdzieś sobie wejść, pokontemplować widoki i zejść. I dlatego najdłuższą trasą (zresztą nieplanowaną - miał być tylko Kościelec), było przejście z Brzezin do Gąsienicowej, a potem przez Zawrat do Pięciu Stawów i w dół na Palenicę. Poza tym Dolinka za Mnichem - tak na rozgrzewkę i w szerszym, kobiecym towarzystwie, a następnie jakieś Rakonie, Trzydniowiańskie, Ornaki itp.
Pogodę miałem różną, ale w porównaniu do ostatniego wyjazdu sprzed trzech lat, gdzie lało prawie całe trzy tygodnie, to teraz było wręcz super. I upały, i prawie mróz, i ulewy, i sucho, i cisza, i halny - dla każdego coś miłego
Wyjazd miał być 10-dniowy, ale tak się rozochociłem dobrym stanem kolana, że zostałem tydzień dłużej.
cdn.
Każdemu jego Everest...