Wielka woda
Byłam dopiero co (to jest we wtorek) w Tatrach, wprawdzie tylko na Kalatówkach ale zawsze. Nie wygląda wcale gorzej niż 2 miesiące temu, a nawet lepiej, bo poprzewracane drzewa są stopniowo sprzątane. Jedynie źle wygląda droga do Kuźnic w okolicy pomnika autorstwa Hasiora, ale tam akurat trwały intensywne prace.
Tak, że proszę mi tu nie tragizować.
Pogoda była piękna, słońce świeciło, widoczność nadzwyczajna.
Tak, że proszę mi tu nie tragizować.
Pogoda była piękna, słońce świeciło, widoczność nadzwyczajna.
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Pogoda - po krótkiej przerwie - znowu daje popalić w Zakopanem i okolicach ....
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=23190
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=23190
Zakochani w Tatrach
Z mojego doświadczenia wynika, że to raczej taka śródziemnomorska pogoda w Tatrach jest czymś nienormalnym. A ulewa, grad, mgła czy takie kapu kapu to norma.Drodzy Zakochani w Tatrach - pogoda nie daje popalić. Ona po prostu jest. Nie wiem skąd się bierze przekonanie - lansowane zwłaszcza w mediach, że każdy inny rodzaj pogody - od "śródziemnomorskiego standardu" - zwłaszcza w Polsce, zwłaszcza na obszarze Tatr - to kataklizm, "Krótkotrwały armagedon" - albo inna klęska żywiołowa... Nie wierzę, że ci dziennikarze całe 6 lat szkoły podstawowej spędzili na wagarach. Nie zdaliby egzaminu kompetencyjnego przed gimnazjum...
_________________
Jestem gorszego sortu...
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Drogi gb ….... jesteś bo bólu zasadniczygb pisze:Drodzy Zakochani w Tatrach - pogoda nie daje popalić. Ona po prostu jest. Nie wiem skąd się bierze przekonanie - lansowane zwłaszcza w mediach, że każdy inny rodzaj pogody - od "śródziemnomorskiego standardu" - zwłaszcza w Polsce, zwłaszcza na obszarze Tatr - to kataklizm, "Krótkotrwały armagedon" - albo inna klęska żywiołowa...
Naprawdę nic Ci nie wiadomo o tzw. mowie potocznej ?
Dla znawców tematu, każde zjawisko - pogodowe, czy inne – jest naukowo do wytłumaczenia i nazwania - ale „na co dzień” ludzie raczej naukowo nie myślą i w takim języku nie rozmawiają .
Dotyczy to miłośników Tatr - dla których ostatnie tam wydarzenia to kataklizm oraz tych, którym wichura wywaliła drzewa uszkadzając dachy, a ulewa zalała domostwa, zniszczyła ulice i mosty.
Oni nie zastanawiają się nad tym, czy to prawidłowość klimatu śródziemnomorskiego ...…. dla nich to katastrofa, klęska żywiołowa, armagedon i koniec świata .
Po prostu.
Zakochani w Tatrach
W dawnych czasach na obozie żeglarskim we Wielu trafiło mnie takie oberwanie chmury, że poczciwa Omega po prostu zaczęła tonąć wraz z nami, bo nie nadążaliśmy wylewać wody. Większość namiotów w obozie popłyneła, roboty mieliśmy na pół nocy. I co ?gb pisze:Zgadzam się z jednym z komentatorów tego "wspaniałego" materiału. Taki- to się normalnie nazywa: oberwanie chmury. I kto jak kto - ale dziennikarze z Tygodnika Podhalańskiego powinni być z czymś takimi "obeznani"...Krótkotrwały armagedon
Rozpacz w kratkę...
pozdrawiam
gb![]()
ps
Drodzy Zakochani w Tatrach - pogoda nie daje popalić. Ona po prostu jest. Nie wiem skąd się bierze przekonanie - lansowane zwłaszcza w mediach, że każdy inny rodzaj pogody - od "śródziemnomorskiego standardu" - zwłaszcza w Polsce, zwłaszcza na obszarze Tatr - to kataklizm, "Krótkotrwały armagedon" - albo inna klęska żywiołowa... Nie wierzę, że ci dziennikarze całe 6 lat szkoły podstawowej spędzili na wagarach. Nie zdaliby egzaminu kompetencyjnego przed gimnazjum...
I pies z kulawą nogą o tym w żadnych mediach nie wspomniał - bo nie było internetu, a tv miała 2 (DWA - czy młodzież jest w stanie sobie to wyobrazić ???
A teraz z byle burzy z gradem musi być NEWS. I mamy to co mamy.
Każdemu jego Everest...
Oj, czasami daje, uwierz mi, a jak nie mi, to porozmawiaj z mieszkańcami Wilkowa, lub z tymi co im dachy pozrywało, albo z rodzicami tego gostka ze Śląska ( górnego, czy dolnego - nie pamiętam ) co go "piorun" trafił..... no i wielu wielu innymi ...gb pisze:- pogoda nie daje popalić.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
No jest i daje popalić przy czym mamy tak, że popada ze skrajności w skrajność: tu upał a za chwilę spadek z 30 do 15 stopni . Jak leje to na całego , jak wieje to dachy zrywa lub trąby się tworzą. Mieszkamy podobno w klimacie umiarkowanym i jakieś uśrednienie powinno być, ale zmiany się dzieją i mamy co widać.gb pisze:pogoda nie daje popalić. Ona po prostu jest.
Takie czasy że tylko katastrofy, wojny i inne złe do bólu rzeczy się sprzedają .Szkoda że na te dobre nie ma tyle miejsca w mediach i tylko przy okazji Dnia Dobrej wiadomości wrzucą na koniec pozytywnego Newsa...andy67 pisze:A teraz z byle burzy z gradem musi być NEWS. I mamy to co mamy.
Wyobraźnię mam bujną i chyba dam radęgb pisze: jest sobie w stanie wyobrazić (mam na myśli ową młodzież) - tylko 1 (słownie: jeden) program nadający w godzinach popołudniowych i wieczornych.???
Ba nawet telefon stacjonarny w domu miałam dopiero w 1997
A co do mediów to poziom dziennikarstwa przypomina pogodę albo jest małe grono wybitnych w dziedzinie ale piszą do periodyków dla wąskiego grona , albo liczna grupa takich co to prosty artykuł potrafią naszpikować błędami z podstaw gramatyki , stylistyki i itp. o poziomie tematów i treści nie wspomnę...
Nie sądziłam że niewinna rozmowa o pogodzie może wprowadzić takie zamieszanie że dojdzie do zwady użytkowników
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Mimo, że dość często nie zgadzam się z GB to w tym wątku popieram go w 100%.
Powiem więcej, byłem w tym roku już kilka razy w Chochołowskiej i Kościeliskiej i mi się te drzewa powalane jak zapałki po prostu podobają - szczególną chrapkę nabrałem na Wielkie Turnie
A ostatnie nawałnice? Ot w kilku miejsca brzegi lekko pozrywane w Kościeliskiej widziałem.
Jednak coś innego bardziej ucieszyło moje oko.
Kilka dni temu odwiedziłem (po raz któryś) uroczą dolinę po słowackiej stronie - ścisły rezerwat. Przez dolinę biegnie dość porządna droga używana przez leśników, drwali i innych polowaczy. No i ta droga dość porządnie ucierpiała przez te nawałnice - rzeka sie na nią wdarła i utworzyła dwa metrowej wysokości uskoki - teraz to nawet czołg nie przejedzie
Niszczycielskim siłom natury w Tatrach mówię stanowczo - tak
Powiem więcej, byłem w tym roku już kilka razy w Chochołowskiej i Kościeliskiej i mi się te drzewa powalane jak zapałki po prostu podobają - szczególną chrapkę nabrałem na Wielkie Turnie
A ostatnie nawałnice? Ot w kilku miejsca brzegi lekko pozrywane w Kościeliskiej widziałem.
Jednak coś innego bardziej ucieszyło moje oko.
Kilka dni temu odwiedziłem (po raz któryś) uroczą dolinę po słowackiej stronie - ścisły rezerwat. Przez dolinę biegnie dość porządna droga używana przez leśników, drwali i innych polowaczy. No i ta droga dość porządnie ucierpiała przez te nawałnice - rzeka sie na nią wdarła i utworzyła dwa metrowej wysokości uskoki - teraz to nawet czołg nie przejedzie
Niszczycielskim siłom natury w Tatrach mówię stanowczo - tak
Dokładnie, poza pozytywnym oddziaływaniem potoku w Białej Wodzie, można też spodziewać się mniejszej ilości turystów w związku z częstymi burzami okraszonymi wyładowaniami elektrycznymi potocznie zwanymi piorunami.świster pisze:Niszczycielskim siłom natury w Tatrach mówię stanowczo - tak
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
-
Mało zdjęć z Tatr
-

- Posty: 263
- Rejestracja: śr 13 cze, 2007
- Kontakt:
Uważaj.., to może być pretekst by rzucić tam asfalcik na solidnej podbudowie.świster pisze: No i ta droga dość porządnie ucierpiała przez te nawałnice - rzeka sie na nią wdarła i utworzyła dwa metrowej wysokości uskoki - teraz to nawet czołg nie przejedzie
Niszczycielskim siłom natury w Tatrach mówię stanowczo - tak
Byłam w czwartek w Kościeliskiej. Padało, było zimno, no i co z tego ?
Przecież to o tej porze roku zjawisko zupełnie normalne.
Bardziej mnie zmartwiło coś innego.
Byłam jako przewodnik z grupą uczniów klas IV-VI.
Bardzo sympatyczne nauczycielki, sama zamiłowane turystki wcześniej uprzedzały rodziców, dały nawet dzieciom spis wszystkich niezbędnych do zabrania rzeczy. No i co ?
Dzieci były przeważnie w "halówkach"., które na mokrym wapieniu nieźle się ślizgają. Prawie nikt nie miał okrycia od deszczu, a niektóre dzieci nie miały nawet kurtki.
Nie potrafię zrozumieć jak ludzie tak mogą nie mieć wyobraźni pakując swoje dziecko na wyjazd w Tatry.
Musiałam dość mocno okroić program, bo nie było sensu chodzić po deszczowej Kościeliskiej i kolejnego dnia po równie deszczowej Chochołowskiej.
Przecież to o tej porze roku zjawisko zupełnie normalne.
Bardziej mnie zmartwiło coś innego.
Byłam jako przewodnik z grupą uczniów klas IV-VI.
Bardzo sympatyczne nauczycielki, sama zamiłowane turystki wcześniej uprzedzały rodziców, dały nawet dzieciom spis wszystkich niezbędnych do zabrania rzeczy. No i co ?
Dzieci były przeważnie w "halówkach"., które na mokrym wapieniu nieźle się ślizgają. Prawie nikt nie miał okrycia od deszczu, a niektóre dzieci nie miały nawet kurtki.
Nie potrafię zrozumieć jak ludzie tak mogą nie mieć wyobraźni pakując swoje dziecko na wyjazd w Tatry.
Musiałam dość mocno okroić program, bo nie było sensu chodzić po deszczowej Kościeliskiej i kolejnego dnia po równie deszczowej Chochołowskiej.
Pytanie tylko ile w tym głupoty, a ile być może po prostu prozaicznej biedy.Basia Z. pisze:Dzieci były przeważnie w "halówkach"., które na mokrym wapieniu nieźle się ślizgają. Prawie nikt nie miał okrycia od deszczu, a niektóre dzieci nie miały nawet kurtki.
Nie potrafię zrozumieć jak ludzie tak mogą nie mieć wyobraźni pakując swoje dziecko na wyjazd w Tatry.
Każdemu jego Everest...
To też możliwe. Mimo wszystko to nie byli ci najbiedniejsi, bo ci po prostu nie pojechali (koszt 3-dniowej wycieczki to około 350 zł).andy67 pisze:Pytanie tylko ile w tym głupoty, a ile być może po prostu prozaicznej biedy.Basia Z. pisze:Dzieci były przeważnie w "halówkach"., które na mokrym wapieniu nieźle się ślizgają. Prawie nikt nie miał okrycia od deszczu, a niektóre dzieci nie miały nawet kurtki.
Nie potrafię zrozumieć jak ludzie tak mogą nie mieć wyobraźni pakując swoje dziecko na wyjazd w Tatry.
Ale nie chodziło już nawet o buty a np. o cieplejsze kurtki, które w "szmateksie" można kupić za około 20 zł. Wiem bo sama tam kupuję.
Jednocześnie "głupotą" bym tego nie nazwała, raczej brakiem wyobraźni i zdolności przewidywania.
A może ludzie najnormalniej nie wiedzą że mimo iż wszędzie już wiosna ba momentami lato , to w Tatrach śnieg jeszcze leży... Co niemniej nie zwalnia ich z tego by zasięgnąć wiedzy jak przygotować dziecko na taką wyprawę.Basia Z. pisze:raczej brakiem wyobraźni i zdolności przewidywania.
Swoją drogą też kiedy pod koniec kwietnia mijała mnie wycieczka młodzieży z nauczycielką i przewodnikiem, i też zwróciłam uwagę na ich obuwie, które na ówcześnie momentami śnieżne i mokre szlaki nijak były przydatne.
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Wracając do "lamentu nad połamanymi drzewami" chyba jednak zacznę na ten temat inaczej zerkać. Otóż od niedawna jestem radosna posiadaczką albumu :Tatrzańska Atlantyda" wydanego przez TPN
http://sklep.tpn.pl/index.php?route=pro ... uct_id=193
I tak przeglądając sobie stwierdzam że pewna liczba miejsc lekko traci na uroku przez to że zarosły :-O np pewne formacje skalne są dziś mało widoczne niż na początku ubiegłego wieku. No i przemyślałam sobie, że w sumie trochę dobrze się stało, mamy piękne widoki dzięki Halnemu właśnie.
A i serdecznie polecam ten album bo wydawnictwo godne uwagi a i treścią i wykonaniem trzyma wysoki poziom.
http://sklep.tpn.pl/index.php?route=pro ... uct_id=193
I tak przeglądając sobie stwierdzam że pewna liczba miejsc lekko traci na uroku przez to że zarosły :-O np pewne formacje skalne są dziś mało widoczne niż na początku ubiegłego wieku. No i przemyślałam sobie, że w sumie trochę dobrze się stało, mamy piękne widoki dzięki Halnemu właśnie.
A i serdecznie polecam ten album bo wydawnictwo godne uwagi a i treścią i wykonaniem trzyma wysoki poziom.
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Pojedziesz - to na własne oczy zobaczysz te piękne widokiAngie84 pisze:w sumie trochę dobrze się stało, mamy piękne widoki dzięki Halnemu właśnie.
Ech
Album sobie kupię - jak będę w Zakopanem ... zaraz na początku września
Zakochani w Tatrach
Tutaj masz urok szlaku przez Durbaszkę w kierunku Wysokiej. Jeszcze jesienią było tu pięknie .....Angie84 pisze:I tak przeglądając sobie stwierdzam że pewna liczba miejsc lekko traci na uroku przez to że zarosły

Na połamanych drzewach siadają zaskoczone i zdziwione ptaszyska...

Największe zniszczenia wyrządziła woda w Wąwozie Szopczańskim....tutaj była ścieżka...


W ogóle to nie jest prawdą, że tylko sztucznie zalesiony teren świerkami cierpi od halnego. W Pieninach mnóstwo powywracanych buków i jodeł.
Ogólnie widoki ładne...

Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.




