Ten widok to zna każdy z Was a ja tam już tak dawno nie byłam.

Najlepsze jest to że w ogóle tu nie chciałam. Miałam iść na Kasprowy jako rozgrzewka i dla kondycji. Przegapiłam jednak szlak na Kasprowy i kiedy się zorientowałam że to nie tu to już mi się nie chciało wracać. Ach, idziemy w takim razie na Giewont, mówię do Baśki. Już sam ten incydent świadczy o tym będę musiała kupić mapę...
Basia

Ktoś chyba jednak zrezygnował z tej formy powrotu z Giewontu

chyba nie muszę podpisywać

Trawkowanie

Przez całą drogę towarzyszy nam huk lawin. Na szczęcie z drugiej strony doliny.

Na Owczej jestem już dość zmęczona. Snieg mokry, głęboki . Po prostu męka lub...masochizm

Od tej pory będzie już tylko w dół.

Jest to druga wycieczka w ciągu ostatnich trzech dni i w pewnym sensie egzamin dla mojej kontuzjowanej nogi. Wprawdzie nie czuję się jeszcze pewnie po czterech miesiącach ograniczonego chodzenia i stopę stawiam niepewnie, jednak zauważam że nie odczuwam już bólu i jest szansa na to ....nie, jednak nie powiem głośno, żeby nie zapeszyć.
Ta wycieczka nie zapowiadała się pogodowo najlepiej choć prognozy nie były najgorsze.

Snieg już trochę siadł ale na wszelki wypadek ruszamy wcześnie.

Ergaj w prawym Abgarowiczu

Na szczycie


Schodzimy granią do Hińczowej przełęczy a stamtąd trawersując śnieżne pola podchodzimy pod Zelazko.
Prawy Abgarowicz i nasze ślady widziane z przełączki pod Zelazkiem

Pozdrawiamy serdecznie
Basia ....pełen lans:)))

i ja

PS.Pewnie zastanawiacie się, dlaczego sentymentalna? No cóż, mam sentyment do Tatr




