Olimpiada w Krakowie?
Olimpiada w Krakowie?
Będzie referendum. Ciekawe jak się skończy. Osobiście mam do tego stosunek dość obojętny bo jest wysoce prawdopodobne, że nie będę już żył a jeśli nawet, to w jakim stanie - czy zdołam odróżnić bieg od skoku. Czyli to Wasza, Młodzi, sprawa. Natomiast jako aktywny obserwator (niestety nigdy bezpośredni) 18 olimpiad zimowych i 17 letnich pozwalam sobie na wyrażenie poglądu w tej kwestii.
Jak wiadomo po raz pierwszy od początku olimpiad Kraków ma realne szanse na otrzymanie prawa jej organizacji. Między innymi dlatego, że takie tuzy jak Oslo i Monachium się wycofały. Powód rezygnacji - zbyt wielkie koszty. Czyli europejski "Kuwejt" i przebogate Niemcy nie stać. Nie komentuję czy nas stać, jak napisałem - nie moja sprawa.
Natomiast jako aktywny obserwator 35 olimpiad ośmielam się zauważyć, że MKOL sam buduje sobie swój "grób". A co jest łopatą? Rosnąca lawinowo ilość konkurencji i eo ipso ilość uczestników.
Popatrzmy:
Olimpiada zimowa 1948 St. Moritz - 22 konkurencje 669 uczestników
w kolejnych olimpiadach są niewielkie wzrosty ale rzecz jest w normie
Ostatnie cztery to już jawny gigantyzm z ekstremum w Soczi
Olimpiada zimowa 2014 Soczi - 98 konkurencji 2900 uczestników.
Jedna z Olimpiad zimowych była w 1956 w Cortinie d'Ampezzo. Piszę o tym bo wiem, że sporo osób z tutejszych użytkowników zna tą miejscowość. Nie jest specjalnie wielka a w 1956 prawdopodobnie była znacznie mniejsza. I proszę sobie wyobrazić, że w tej małej Cortinie, w jej bezpośredniej bliskości odbyły się WSZYSTKIE konkurencje i jak pisał jeden z polskich dziennikarzy, to właściwie wszędzie można było bez większego trudu dojść pieszo.
Olimpiady letnie:
Londyn 1948 - 136 konkurencji - 4104 uczestników
i znowu
Londyn 2012 - 302 konkurencje - 10820 uczestników
Czyli globalnie w okresie powojennym nastąpił rozrost z 158 konkurencji do 400 czyli o 2.53 razy. Ilość uczestników wzrosła 4773 osób do 13720 osób czyli 2.87 razy.
Powie ktoś - czego się czepiasz, następuje wzrost usportowienia itd itd. Terefere kuku, mogę się zgodzić jedynie co do konkurencji, które były uprawiane tylko przez mężczyzn a potem wystartowały w nich również kobiety (podejrzewam, że mało kto wie, że jeszcze stosunkowo niedawno najdłuższy dystans biegu la pań to było 1500 m a przedłużony sprint pań czyli 400 metrów był biegany po raz pierwszy w Meksyku)
Proszę Państwa, bądźmy szczerzy, większość tego wzrostu ilości konkurencji to specjalności niszowe, o niewielkiej by nie powiedzieć znikomej popularności, czasami wręcz "wymyślone", szczególnie w konkurencjach zimowych.
I jeszcze jedno - niby wszystkie medale równe sobie, ale czy naprawdę. Ja, i podejrzewam, że nie jestem w tym osamotniony jakoś wyżej cenię takie klasyki zimowe jak 10 km bieg pań lub panów, skok na wielkiej skoczni czy zjazd lub slalom gigant niż jakieś.... (nie wymieniam aby nikomu nie podpaść). Czy taka np. Holandia jest taką potęgą w sportach zimowych jak by to wynikało z miejsca w klasyfikacji medalowej?
Podsumowując - wyhodowaliśmy "potworki" i nie dziwmy się, że niedługo już nie będzie chętnych na ich organizację. No chyba, że tylko Arabia Saudyjska, Emiraty, Chiny i Rosja!
Jak wiadomo po raz pierwszy od początku olimpiad Kraków ma realne szanse na otrzymanie prawa jej organizacji. Między innymi dlatego, że takie tuzy jak Oslo i Monachium się wycofały. Powód rezygnacji - zbyt wielkie koszty. Czyli europejski "Kuwejt" i przebogate Niemcy nie stać. Nie komentuję czy nas stać, jak napisałem - nie moja sprawa.
Natomiast jako aktywny obserwator 35 olimpiad ośmielam się zauważyć, że MKOL sam buduje sobie swój "grób". A co jest łopatą? Rosnąca lawinowo ilość konkurencji i eo ipso ilość uczestników.
Popatrzmy:
Olimpiada zimowa 1948 St. Moritz - 22 konkurencje 669 uczestników
w kolejnych olimpiadach są niewielkie wzrosty ale rzecz jest w normie
Ostatnie cztery to już jawny gigantyzm z ekstremum w Soczi
Olimpiada zimowa 2014 Soczi - 98 konkurencji 2900 uczestników.
Jedna z Olimpiad zimowych była w 1956 w Cortinie d'Ampezzo. Piszę o tym bo wiem, że sporo osób z tutejszych użytkowników zna tą miejscowość. Nie jest specjalnie wielka a w 1956 prawdopodobnie była znacznie mniejsza. I proszę sobie wyobrazić, że w tej małej Cortinie, w jej bezpośredniej bliskości odbyły się WSZYSTKIE konkurencje i jak pisał jeden z polskich dziennikarzy, to właściwie wszędzie można było bez większego trudu dojść pieszo.
Olimpiady letnie:
Londyn 1948 - 136 konkurencji - 4104 uczestników
i znowu
Londyn 2012 - 302 konkurencje - 10820 uczestników
Czyli globalnie w okresie powojennym nastąpił rozrost z 158 konkurencji do 400 czyli o 2.53 razy. Ilość uczestników wzrosła 4773 osób do 13720 osób czyli 2.87 razy.
Powie ktoś - czego się czepiasz, następuje wzrost usportowienia itd itd. Terefere kuku, mogę się zgodzić jedynie co do konkurencji, które były uprawiane tylko przez mężczyzn a potem wystartowały w nich również kobiety (podejrzewam, że mało kto wie, że jeszcze stosunkowo niedawno najdłuższy dystans biegu la pań to było 1500 m a przedłużony sprint pań czyli 400 metrów był biegany po raz pierwszy w Meksyku)
Proszę Państwa, bądźmy szczerzy, większość tego wzrostu ilości konkurencji to specjalności niszowe, o niewielkiej by nie powiedzieć znikomej popularności, czasami wręcz "wymyślone", szczególnie w konkurencjach zimowych.
I jeszcze jedno - niby wszystkie medale równe sobie, ale czy naprawdę. Ja, i podejrzewam, że nie jestem w tym osamotniony jakoś wyżej cenię takie klasyki zimowe jak 10 km bieg pań lub panów, skok na wielkiej skoczni czy zjazd lub slalom gigant niż jakieś.... (nie wymieniam aby nikomu nie podpaść). Czy taka np. Holandia jest taką potęgą w sportach zimowych jak by to wynikało z miejsca w klasyfikacji medalowej?
Podsumowując - wyhodowaliśmy "potworki" i nie dziwmy się, że niedługo już nie będzie chętnych na ich organizację. No chyba, że tylko Arabia Saudyjska, Emiraty, Chiny i Rosja!
Jestem gorszego sortu...
Oslo nie zrezygnowało i pozostaje głównym faworytem. Zrezygnował Sztokholm.
Temat igrzysk w Krakowie specjalnie mnie nie grzeje ani nie ziębi, zwłaszcza po rozbrajających wypowiedziach pani Jagny, która chyba chciała tylko posiedzieć przy korycie. Krakowscy zwolennicy idei argumentują się dotychczasowym pomijaniem Krakowa w szeroko pojętych kwestiach rozwoju i możliwością względnie taniego wybudowania infrastruktury sportowej, która i tak powinna powstać oraz infrastruktury transportowej, która może powstać przy okazji. I o ile godne poparcia są plany rozbudów sieci tramwajowej, połączeń kolejowych w regionie (totalna porażka na tę chwilę) czy budowa S7, to boję się kolejnych inwestycji w drogi w mieście (to wcale nie jest właściwa droga). Na forum SSC jeden z użytkowników dobrze zauważył jak sprytnie pod nazwą budowy linii tramwajowej kamufluje się budowę dwujezdniowej trasy opatulonej ekranami akustycznymi.
Osobiście chciałbym żeby imprezę dostały Ałmaty, bo mocno ciekawi mnie ten region.
Temat igrzysk w Krakowie specjalnie mnie nie grzeje ani nie ziębi, zwłaszcza po rozbrajających wypowiedziach pani Jagny, która chyba chciała tylko posiedzieć przy korycie. Krakowscy zwolennicy idei argumentują się dotychczasowym pomijaniem Krakowa w szeroko pojętych kwestiach rozwoju i możliwością względnie taniego wybudowania infrastruktury sportowej, która i tak powinna powstać oraz infrastruktury transportowej, która może powstać przy okazji. I o ile godne poparcia są plany rozbudów sieci tramwajowej, połączeń kolejowych w regionie (totalna porażka na tę chwilę) czy budowa S7, to boję się kolejnych inwestycji w drogi w mieście (to wcale nie jest właściwa droga). Na forum SSC jeden z użytkowników dobrze zauważył jak sprytnie pod nazwą budowy linii tramwajowej kamufluje się budowę dwujezdniowej trasy opatulonej ekranami akustycznymi.
Osobiście chciałbym żeby imprezę dostały Ałmaty, bo mocno ciekawi mnie ten region.
..ujowa strefa czasowa, kiepsko by się oglądało w Europie .... no i kto ogląda w wakacje olympiadę w telewizorze .... w ogóle telewizję ?sponsor pisze: Chile i Argentyna. Ewentualnie może Nowa Zelandia.
wg mnie poroniony pomysł, podobny ( aczkolwiek inny )
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
czemu nie, nie od razu obiekty olimpijskie w Krakowie zbudowano... czy jakoś tak.Janek pisze:Ja optuję za Lublinem. Góry się zbuduje, śnieg dowiezie i... Krzymul będzie zadowolony.
PS. Kraków to dupa nie pomysł i jeszcze ten spot reklamowy... po prostu zajebiście.
PS1. Twój Janku pomysł zorganizowanie w Lublinie nie jest dobrym pomysłem, już lepiej w Koszalinie .... bardziej na pólnoc to i bliżej Skandynawii - ojczyzny sportów zimowych.
PS2. czy był jakiś zawodnik na ostatniej olimpiadzie z Argentyny, lub Chile ? .... bo mi się wydaje, że tam sporty zimowe jakoś takoś mało popularne.
PS3. To tak jak by zorganizować mistrzostwa w krykieta w Polsce...
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Co z tym spotem reklamowym? Zły?krzymul pisze:Kraków to dupa nie pomysł i jeszcze ten spot reklamowy... po prostu zajebiście.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
W Koszalinie w odróżnieniu od Lublina jest góra. 131 npm niby niewiele ale zawsze. Za czasów Germańców na tej gorze były narciarskie trasy biegowe, niewielka trasa zjazdowa i slalomowa, oraz zjazd saneczkowy. stadion z bieżnią, hotel i restauracja. Oraz wieża widokowa.Miasto miało ok. 35 tys. mieszkańców. Wieża jest nadal, nawet wyremontowana i resztki stadionu. Oprócz tego jest kaplica i klasztor. Te wszystkie narciarskie zarósł las. Miasto ma ok. 100 tys. mieszkańców.
Jestem gorszego sortu...
A co jest złego w tych Tatrach jako tło Krakowa? Przecież to tylko grafika, nie musi być w 100% realistyczna, a z pasmem gór wygląda atrakcyjnie. Jak na wizualizacji jakiegoś budynku artysta wymyśli pomarańczowe niebo to nikt nie narzeka 
Słabe był te pierwsze telewizyjne spoty bo zwyczajnie prezentowały niski poziom graficzny no i totalny brak pomysłu na reżyserię, jakikolwiek scenariusz, muzykę itp. Mówię o tym:
https://www.youtube.com/watch?v=HB2NyVJTxf0
Gdyby nie konkurencje zjazdowe to w zasadzie IO można by zorganizować w wielu fajnych miejscach.
Słabe był te pierwsze telewizyjne spoty bo zwyczajnie prezentowały niski poziom graficzny no i totalny brak pomysłu na reżyserię, jakikolwiek scenariusz, muzykę itp. Mówię o tym:
https://www.youtube.com/watch?v=HB2NyVJTxf0
Gdyby nie konkurencje zjazdowe to w zasadzie IO można by zorganizować w wielu fajnych miejscach.
Dla mnie właśnie Kraków leży pod Tatrami. Ale to może dlatego, że wiele razy widziałam góry z balkonu, z kopca czy z innego wzniesienia. Widok jest taki sam jak na spocie reklamowym, tylko że bardziej odległy. I jak słyszę wypowiedzi Krakusów w stylu "nigdy nie widziałam/em gór z Krakowa" to myślę sobie, że te osoby są strasznie poszkodowane, bo nigdy nie były na żadnym wzniesieniu Krakowa, albo były i patrzyły na północ.krzymul pisze:Wykombinowali sobie Kraków u podnóża Tatr, trochę to małe oszustwo....
Gusta i guściki.sponsor pisze:Słabe był te pierwsze telewizyjne spoty bo zwyczajnie prezentowały niski poziom graficzny no i totalny brak pomysłu na reżyserię, jakikolwiek scenariusz, muzykę itp. Mówię o tym:
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151


