Czyli jednak, jak nie wiadomo o co chodzi w całym tym zamieszaniu, to wiadomo o co chodzi. Jak już wcześniej napisałem, wybrał płatny zawód, poparł go jako takim talentem, to teraz zbiera profity. Trudno, żeby wkładając tyle kasy i wyrzeczeń pracował charytatywnie, a w dodatku jak jeszcze chcą płacić i to dużą kasę...., to nie widzę problemu.Janek pisze:Na zakończenie szczypta populizmu. W tejże informacji przedstawicielka władz miejskich Łodzi mówi coś o stypendiach dla Janowicza, dotacjach na używki, finansowaniu biletów lotniczych. Jeśliby dotyczyły one początkowego etapu uprawiania sportu przez młodego człowieka z niezbyt zamożnej rodziny nie miałbym cienia pretensji. Jednak jeśli te "ochłapy" - bo czym są te kwoty 10 tys. zł wobec przeszło 6 milionów złotych dochodów Janowicza w czasie dość krótkiej kariery jeśli właśnie nie ochłapem? Z tekstu wynika, że je inkasował i to jest dla mnie wysoce żenujące. Bo dla niego te dziesięć patyków to pryszcz jednak dla rodziny ciułającej na operację chorego dziecka to kwota wręcz ogromna. Gdybyśmy gdzieś przeczytali, że np. Robert Lewandowski wziął 10 patoli na używki od Zarządu swego rodzinnego miasteczka to raczej byśmy rzucali k******!
Nie mówię, że przez Ciebie, albo któregokolwiek z tu piszących, ale przez wielu przemawia zazdrość. Stąd takie, a nie inne reakcje. Byli sportowcy ( tenisiści również ) którzy jeszcze większe fanaberie wyprawiali i nikt im nie kazał zmieniać obywatelstwa i nie wieszał na nich psów.




