Czternasty marca czyli 366 dni po…

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Czternasty marca czyli 366 dni po…

Post autor: manfred »

Zwolenników dysput o polityce muszę rozczarować nie będzie tu o niej ani słowa. Spoglądam na swoją stronę zastanawiając się kiedy ostatni raz umieściłem wpis z Tatr i wychodzi mi, że 13 marca 2013 r. Ale jako człowiek zabobonny postanawiam udać się w góry dnia następnego czyli 14 marca. Tak się składa, że nigdy nie byłem na Kościelcu zimą czy też wczesną wiosną. Dlatego też pakuje bety i 5 zero zero wyjeżdżam na turystyczny climbing. Raki, czekan, termos ,krem, rakiety a nie te zostawiam przecież ma być beton a po drugie podejście na Kościelec w żadnym miejscu nie przewiduje ich użycie.

1
Obrazek
2
Obrazek
3
Obrazek
4
Obrazek

Podejście Boczaniem idealne choć miejscami lód daje się mocno we znaki. Muszę w końcu zaopatrzyć się w te miernoty raczki, które pewnie teraz uratowały by moją dupę przed bliskim spotkaniem z podłożem lodowym.

5
Obrazek
6
Obrazek

Spoglądam na zygzaki w oddali i tak sobie myślę że trzeba by było sprawdzić co to za śmiałek tam pomykał na nartach. Po krótkiej chwili melduję się w Murowańcu. Ludzi jak na lekarstwo co bardzo mnie cieszy. Wcinam bułki z krakowską popijając fusiastą kawą i po 30 minutach uciekam w dalszą drogę. Tu powoli odsłania się mój cel.

7
Obrazek
8
Obrazek

Przyglądam się bardziej i widzę cztery małe postacie spindrające się wierzchołek. No dziś nie będę niestety pierwszym człowiekiem na świecie który wdrapie się na szczyt. Podejście zimowym szlakiem sprawia mi wielką przyjemność. Beton w czystej postaci.

9
Obrazek
10
Obrazek

Cyk i jestem na przełęczy ale słońce, które mnie dorwało w podejściu pokazało, że potrafi wyrwać trochę sił z człowieka.

11
Obrazek
12
Obrazek

Łyk ciepłej herbaty i pnę się do góry. Podejście idealne mam wrażenie że jest dużo łatwiej niż w lecie. Raki pewnie trzymają się zlodzonego śniegu. Czekan w plecaku w rękach koje które bardziej się przydają. Po kilkunastu minutach osiągam sam wierzchołek jestem zdziwiony szybkością wejścia.

13
Obrazek
14
Obrazek
15
Obrazek
16
Obrazek
17
Obrazek
18
Obrazek
19
Obrazek
20
Obrazek

Ostatnie zdjęcia łyk herbaty i w drogę powrotną. Spoglądam na zegarek jest godzina 10 trochę tak głupio wracać do domu. Wpadam na idiotyczny pomysł aby nie wracać tą samą drogą wejścia tylko wyjechać krzesełkiem na Kasprowy Wierch. Ale natychmiast rezygnuje z krzesła wiedząc że zostałbym zaszczuty przez prawdziwych wyjadaczy górskich za to skromne A0. Plan jest następujący schodzę i wychodzę jakimś tam żlebem dostając się w okolice Beskidu. Jeszcze nie mam pojęcia jak słońce i bryja śniegowa da mi niezły wycisk. Oczywiście będę klął i zarzekał się że już zawsze będę zabierał rakiety ze sobą.

21
Obrazek

Na przełęczy spoglądam na pociąg w stronę przełęczy i trochę im zazdroszczę że pewnie podzielą los kolesia któremu zrobiłem zdjęcie na Świnicy.

22
Obrazek

Schodzę z Kościelca przechodzę przez środek Zielonego Stawu i podchodzę pod Beskid. Nie ma co za wiele pisać bo wyszły by same słowa na „ka” i na „h” i w ogóle na sibie za ten głupi pomysł. A w domu już obiad pewnie kotlety schabowe z kapustą.

23
Obrazek
24
Obrazek

Świetne z tego miejsca prezentuje się niedawny bohater mojego wejścia. A i Świnica wygląda również paradnie.

25
Obrazek
26
Obrazek
27
Obrazek
Jestem na grani i tu następny głupi pomysł aby jednak iść w stronę Kopy Kondrackiej i w zakończeniu wycieczki zaglądać do schroniska na Kondratowej.

28
Obrazek
29
Obrazek
30
Obrazek
31
Obrazek

W sumie to nie jest tak daleko ot parę kroków. Smaruję kufisko kremem bo czuje że na twarzy robi mi się czerwona skórka.

32
Obrazek
33
Obrazek

Pozostają ostatnie metry. Czuję się już nieźle zblazowany wcześniej myślałem o przejściu całych Czerwonych Wierchów ale w ostatniej chwili przypomniałem sobie że nie wyprasowałem pościeli a żona jak wróci z pracy to za bardzo nie będzie zadowolona. Ja tam się jej wcale nie boje i robię co chce ale niech jej będzie.

34
Obrazek
Teraz spoglądam na swoją linię przejścia i utwierdzam się w przekonaniu że dość jak na takiego starego ramola.
35
Obrazek
36
Obrazek

Na Kopie Kondrackiej ostatni wpis na fejsbuka co to się porobiło. Dawniej musiałem wykończyć całą kliszę slajdów. Następnie wywołać, zeskanować i dopiero świat się dowiedział o harcach manfreda w Tatrach. Schodząc spoglądam na śmiałków dla których dzień się jeszcze nie skończył.

37
Obrazek

Na tym koniec mam nadzieje że nie zanudziłem i wytrwaliście do końca. Ej no proszę nie ziewać.
PS Relację dedykuję mojej żonie która wspiera mnie w osiągnięciu mojego nierealnego celu.
Z górskim pozdrowieniem Manfred

38
Obrazek
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

manfred pisze:wcześniej myślałem o przejściu całych Czerwonych Wierchów ale w ostatniej chwili przypomniałem sobie że nie wyprasowałem pościeli a żona jak wróci z pracy to za bardzo nie będzie zadowolona. Ja tam się jej wcale nie boje i robię co chce ale niech jej będzie.

ha ha ha ha dobre.


Kondyche masz niezłą.
MK

-#4
Posty: 262
Rejestracja: czw 03 mar, 2005
Lokalizacja: Wielkopolska

Post autor: MK »

Pięknie!
Ładny kawałek wyrypki.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

manfred pisze:Zwolenników dysput o polityce muszę rozczarować nie będzie tu o niej ani słowa.
A jednak liznąłeś podtekstu politycznego, a mianowicie wyciorałeś sobie czerwonego pyska krymem. ;-) :D




Obrazek
dlaczego chodziłeś wężykiem po Zielonym Stawie ? ;-)

A w ogóle to piękny kawałek trasy, Manfret w dobrej formie i nie tylko o kondycję tu chodzi....
manfred pisze:wcześniej myślałem o przejściu całych Czerwonych Wierchów ale w ostatniej chwili przypomniałem sobie że nie wyprasowałem pościeli a żona jak wróci z pracy to za bardzo nie będzie zadowolona. Ja tam się jej wcale nie boje i robię co chce ale niech jej będzie.
... ten tekst powala. :))
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

Ty o 10 miales juz pierwszy szczyt za soba a jaledwo co wgramolilem sie na Ornak...zlebem od strony szlaku na Iwaniacka...dawno juz zadne podejscie niedalo mi tak w kosc...2,5 h pozniej bylem juz na Bystrej :) Najcieplejszy dzien tego tygodnia do wedrowek...porownojac go do zachodu z niedzieli i wschodu z poniedzialku na Pilsku to doslownie lato na szczycie :))
W Zachodnich pustki,1 os spotkalismy i druga na Starymbocianie...Piekna ture zrobiles :) Graty a i fotki zacne :)
Awatar użytkownika
kael

-#4
Posty: 317
Rejestracja: śr 22 kwie, 2009
Lokalizacja: Ziemia Chełmińska

Post autor: kael »

coś jednak się ruszyło na forum :D
fajna wyprawa przy świetnej pogodzie
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Ech.... chciała by dusza tak połazić po zimowych graniach.....napatrzeć się na cudne białe Tatry z wysokich szczytów …..

A tu reszta mojego steranego dość długim życiem jestestwa sprowadza mnie z obłoków na ziemię i rozdziera japę wniebogłosy:

" gdzie !!!!!!!!! z czym do gości !!!!!!! siedź na d.... jak jeszcze w ogóle chcesz Tatry zobaczyć !!!!!!!!! może ktoś wstawi jaką fajną relację – to se popatrzysz. "

No i sobie popatrzyłam :D .

Napiszę tak – jak powiedział mi baca spod Trzech Koron w Pieninach, kiedy szłam z rowerem do Bramy Wąwozu Szopczańskiego:

NO ...MOCIE ZDROWIE :)) ….....


Barek pisze:jaledwo co wgramolilem sie na Ornak...zlebem od strony szlaku na Iwaniacka.
Obiecałeś, że coś napiszesz …. trzymam Cię za słowo :) .

fajna wyprawa przy świetnej pogodzie
Było 5 dni pod rząd takiej cud-miód pogody.... wiem coś o tym :P ….
Dziś wróciłam :D .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

Zakochani w Tatrach pisze:

Barek pisze:jaledwo co wgramolilem sie na Ornak...zlebem od strony szlaku na Iwaniacka.
Obiecałeś, że coś napiszesz …. trzymam Cię za słowo :) .

Było 5 dni pod rząd takiej cud-miód pogody.... wiem coś o tym :P ….
Dziś wróciłam :D .
Napisze napisze,juz nie mam wyjscia ;)A tych dni to bylo nawet 6 i pol soboty jeszcze :D
Ja wczoraj wrocilem :)A nie spotkalas czasem Manfreda gdzies tam na Kasprowym ;)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Barek pisze:A nie spotkalas czasem Manfreda gdzies tam na Kasprowym
No w tych godzinach - faktycznie - musieliśmy się gdzieś tam minąć, ale Manfred przeleciał pewnie przez Kasprowy jak rakieta, z głową pełną myśli o żonie i schabowych z kapustą, nie zwracał uwagi na kobitki ... zwłaszcza w podeszłym wieku :)) :)) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:A jednak liznąłeś podtekstu politycznego, a mianowicie wyciorałeś sobie czerwonego pyska krymem.
Wczoraj byłem na spóźnionej Krystynie (imieninach). Był tam jeden Ukrainiec - urodził się koło Doniecka, większość życia mieszkał w Kijowie, teraz ma byznes w Czerniowcach. Zastanawia się poważnie nad przeniesieniem go do Polski. Przywiózł na kolację słoninę na sposób ukraiński - nie macie pojęcia jak wspaniale pasowała do dobrze zmrożonej czystej Moskovskiej, zresztą do polskiej Wyborowej też - miód w gębie.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Post autor: manfred »

Co Ty mi tu za słoniną się pakujesz i wódką jak ja mało ducha nie wyzionąłem jak na Kopkę wchodziłem. Nie kuś na odwyku jestem.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Janek pisze:Przywiózł na kolację słoninę na sposób ukraiński -

Ja to znam pod nazwą - sala. Mnie smakowała i bez wódki.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

uszba pisze:Ja to znam pod nazwą - sala.
a ja sało - idealna pod wódeczkę.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

a ja sało

No tak. Miałam to samo na myśli tylko nie wiedziałam jak zapisać, ale to słowo to trzeba usłyszeć, z tym wschodnim "ł"... eta prieliest ;-)
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Ojej Manfred takie szalone wyprawy cud miód :) Piękna pogoda i śnieg, który osobiście ostatnio chyba w grudniu widziałam a te Tatrzańskie widoki ehh poezja.

Za to przywoływany już wcześniej fragment o Żonie i prasowaniu , uśmiałam się :)

Oby więcej takich postów, bo jeszcze trochę czasu do mojego wyjazdu zostało a tak przynajmniej szybciej czas mija :)
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

uszba pisze:No tak. Miałam to samo na myśli tylko nie wiedziałam jak zapisać, ale to słowo to trzeba usłyszeć, z tym wschodnim "ł"
wschodnim, nie wschodnim - zachodnim, ... grunt, że smakuje tak samo. ;-)
manfred pisze:Co Ty mi tu za słoniną się pakujesz i wódką jak ja mało ducha nie wyzionąłem jak na Kopkę wchodziłem. Nie kuś na odwyku jestem.
jak tam fajnie jest, bo ja się tam dopiero wybieram.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Sało nie sało, nie znam się. Ta słonina była cholernie twarda i dlatego dawała się kroić na cienkie plasterki. Poza tym była otoczona jakimiś cholernie ostrymi przyprawami i nie była to sama tylko papryka. Usiłowałem z Siemiona (tego Ukraińca) wydębić przepis, ale nie dał, był nieugięty - powiedział, że być może ten byznes w Polsce założy z tym ukraińskim żarciem i nie ma zamiaru sobie konkurentów robić.

Ale pomyślcie - chlebek polski, słonina (i parę jeszcze innych rzeczy) ukraińska, czyściocha rosyjska ale i polska - jednym słowem sam nastojaszczyj internacjonalizm.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

manfred pisze:Nie kuś na odwyku jestem.
Na odwyku? No to wreszcie rozumiem dlaczego te zdjęcia jakoś do dupy. *)


*) Sorry, trzeba jakoś dyskusję pobudzić... :-P

Ja to zawsze przed włączeniem Photoshopa kielicha sobie strzelam - ręka wtedy na suwakach pewniejsza. :?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Manfred to stara szkoła taternicka ,innymi słowy stary diesel może wolniej jeździ ale dalej zajedzie :) bo te nowe może i lepsze maja osiągi ale się zaraz psują .

Co do słoniny ...faktycznie dobra... z ichniejszą wódką bym nie przesadzał bo są dość przeciętne trunki,natomiast świetną zagryzką oprócz rzeczonej słoniny są suszone na słońcu solone rybki :).
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze:Sało nie sało, nie znam się. Ta słonina była cholernie twarda i dlatego dawała się kroić na cienkie plasterki. Poza tym była otoczona jakimiś cholernie ostrymi przyprawami i nie była to sama tylko papryka. Usiłowałem z Siemiona (tego Ukraińca) wydębić przepis, ale nie dał, był nieugięty - powiedział, że być może ten byznes w Polsce założy z tym ukraińskim żarciem i nie ma zamiaru sobie konkurentów robić.
Ja znam przepis !

Ale specjalnym smakoszem tego "smakołyku" nie jestem.

Ale tu zanieczyszczamy Manfredowi jego relację.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
ODPOWIEDZ