Jest już wprawdzie rok 2014 ale nikt nie założył nowego wątku, wiec się tu podepnę.
Zaczęło się od tego, że moje długoletnie koleżanki ogłosiły iż obchodzą razem 100-lecie urodzin i zapraszają wszystkich chętnych. Dobra okazja aby się spotkać i pogadać a poza tym pozwiedzać co nieco.
Spotkanie zorganizowały w Stodołach obok Rybnika, na terenie stadniny, której właścicielką jest nasza jeszcze inna koleżanka. Do wyboru była opcja kajakowa oraz rowerowa. Ja wybrałam rowerową, ale z indywidualnym dojazdem z Gliwic.
Rano około 9 wyjechałam z domu 9.25 miałam z Chorzowa Batorego pociąg do Gliwic.
Tam przejechałam przez miasto, byłam z okazji święta na mszy w Katedrze Gliwickiej i około 11 dojechałam do Ostropy. A tam odpust:
Poszłam robić zdjęcia drewnianego kościołka p.w. św. Jerzego
I tam niestety dopadła mnie w telefonie wiadomość od Wilczycy (inne fora) o śmierci w Tatrach naszej wspólnej znajomej - Glajzy.
Taka nagła tragiczna wiadomość w taki piękny słoneczny dzień. Skłania do refleksji jakie kruche jest to wszystko co mamy, czym się cieszymy.
Trzeba jechać dalej, upał nieziemski. Planowałam drogę do Smolnicy ale pomyliłam szlak zielony z niebieskim i wyrzuciło mnie na Rachowice a potem już pojechałam szlakiem do Sierakowic. Zamiast jednego drewnianego kościółka obejrzałam dwa.
Rachowice:
Koniec Rachowic:
I początek Sierakowic:
Sierakowice:
Po kolejnych około 5 km dojechałam do zasadniczego celu - kaplicy p.w. św. Magdaleny w środku lasu:
Kaplica ocalała w ogromnym pożarze w roku 1991, chociaż ogień doszedł dosłownie o kilkanaście metrów od niej. To zresztą widać do dziś. Wokół samej kaplicy rosną stare drzewa a obok ciągnie się młody 20-letni las.
Kolejny etap to Rudy Raciborskie, droga od kaplicy prowadzi przez około 7 km prosto jak strzelił przez odrastający las, obok wieży obserwacyjnej i obok leśnych stawków.
W Rudach Raciborskich spaceruję chwilę po parku i robię zdjęcia:
A potem podjeżdżam na stację kolejki wąskotorowej.
Na "Industriadę" szykują się jakieś ważne wydarzenia.
Chciałam iść w Rudach na obiad, ale knajpa na którą liczyłam okazała się zamknięta, tak więc jadę kolejnych 7 km już do Stodół i tam przycumowuję na chwilę w restauracji "Wesoła Kobyłka", na żurku na maślance.
Tymczasem zjeżdżają się goście urodzinowi, odbywa się odśpiewanie 100-lat i wręczenie prezentów.
A solenizantki kroją torty dla gości, których było łącznie 42. Szykuje się tez grill.
Niestety około 19 muszę się z towarzystwem pożegnać i dojechać jeszcze około 7 km do stacji w Suminie. Wyjechałam z pewnym zapasem czasu i potem czekałam 25 minut na pociąg.
Trasa:
A trochę więcej zdjęć tutaj:
https://picasaweb.google.com/1101440235 ... 6nsiKOStgE#
Ale też nie za dużo, nie będę Was zamęczać.