WOŚP

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

KubaR pisze:zdajesz sobie sprawę z cyfr?
Mea culpa!!!!

Mefi - zlituj się, jakie wyczerpanie formuły???? Podobnie można by napisać, że wyczerpała się formuła Olimpiad, mistrzostw świata w rozmaitych konkurencjach a także ekstraklasy piłkarskiej (w tym ostatnim przypadku to nawet może tak)
Zestawienie liczb pokazuje natomiast, że Twoje podejrzenia co do tego, że "chytry" NFZ pomniejszył planowane nakłady na zakupy sprzętu, jest typowym szukaniem dziury w całym, tak aby tylko się przypieprzyć.

Widziałeś szczęśliwą minę tego 10-latkka ze Szczecina, któremu wczoraj zorganizowano specjalny koncert? Dla mnie to najlepszy dowód, żże ta formuła ma sens. A panią "poseł" Pawłowicz to bym najchętniej tak kopnął w gruby tyłek aby poleciała aż na księżyc!
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Janek pisze:A panią "poseł" Pawłowicz to bym najchętniej tak kopnął w gruby tyłek aby poleciała aż na księżyc!
Na Księżyc to za blisko, mogłaby wrócić.


Ale co racja to racja, też wk... mnie ten babsztyl niemożebnie.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Myślę, że gdyby tym sprzętem , które szpitale otrzymały od Fundacji Owsiaka zostało uratowane choćby jedno dziecko – TO JUŻ WARTO.

Jak ktoś ma ciężko chore dziecko – to za przeproszeniem – głęboko w d.... ma roztrząsane tu dylematy, czy sprzęt należy kupować słusznie ze środków ministerstwa, czy niesłusznie przez Fundację Owsiaka.
Ważne jest, by dziecko uratować i wielkie szczęście, że istnieje taka możliwość przy zastosowaniu wysoko specjalistycznego sprzętu, który w szpitalu po prostu JEST...
Dzięki Orkiestrze.
Robi chłop kawał dobrej roboty zamiast siedzieć wygodnie na d... w fotelu przed telewizorem więc – tak po polsku – należy go tłamsić, grzebać i szukać dziury w całym w Jego pracy...
Wedle swojej mało empatycznej wyobraźni jego działanie uznać za szkodliwe, niepotrzebne, a nawet porównać do hitlerowskiego, jak to zrobił jakiś prawicowy oszołom.
Aż dziw, że mu jeszcze dziadka w Wermachcie nie znaleźli.....

Co za naród :? …....

Janek pisze:A panią "poseł" Pawłowicz to bym najchętniej tak kopnął w gruby tyłek aby poleciała aż na księżyc!
Z naszej pożal się Boże sceny politycznej - zwłaszcza z kręgów "pani poseł" - więcej osób przydałoby się zamaszystym kopem posłać w kosmos, bo to co oni sobą reprezentują , to delikatnie mówiąc - żenada.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb - cóż, z tego płynie słusznosć chrześcijańskiej nauki o tym, że rozwody są złe :P

(ale co to ma wspólnego z WOŚP?)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

znowu jakaś afera w ochronie zdrowia.
zmarły nienarodzone bliźniaki. Niewiele (praktycznie nic) nie wiemy - oczywiście ferowane są wyroki, to norma, ja nie o tym.

Kto pierwszy się wypowiada?
Kto jest na czołówce portali?

Ano nadminister zdrowia oraz nadprezes NFZ w jednej osobie.
Pan J.O.

I od razu jest święcie oburzony. Dokumentacja zabezpieczona, środowisko lekarskie samo oczekuje wyjaśnień (świetna postawa Pani Dr Heitzman - to znakomity fachowiec) - a pan J.O. a priori oburzony, już domaga się krwi:

Jesteśmy wstrząśnięci i zbulwersowani wiadomością o śmierci bliźniaczek we włocławskim szpitalu.


Podejrzewamy, że po raz kolejny nie sprzęt, ale ludzie są winni podobnej sytuacji, że niestety po raz kolejny odpowiedzialność za ten wypadek zostanie rozmyta i niewyjaśniona,


Nie, nie będę mu wrzucał do puszki. I szczerze mówiąc, gdybym był szefem placówki ochrony zdrowia, to chyba bym w ogóle się nie starał o owsiakowy sprzęt, a w razie czego - chyba bym odmówił. Bo facet jest za bardzo labilny. Najpierw pomoże, a potem hamletyzuje i histeryzuje.

Dla jasności- nie wypowiadam się wprost o zdarzeniu które oburzyło Owsiaka i nie bezpośrednio do tego zdarzenia się odnoszę - bo o nim prawie nic nie wiemy.
Odnoszę się do parcia pana O. na szkło - w którym to parciu zatracił człowiek proporcje, oraz proporcje te zatraciły niestety media.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

komorfil pisze: gdybym był szefem placówki ochrony zdrowia, to chyba bym w ogóle się nie starał o owsiakowy sprzęt, a w razie czego - chyba bym odmówił.
:O :O


No i taka jest właśnie troska lekarzy o pacjenta, jego zdrowie a nawet życie.
Środowisko się okropnie oburza – tak jabky wszyscy byli aksamitnie czyści i bez skazy....

Lepiej nie mieć czym ratować zwożonych w ciężkim stanie dzieci, niż wziąść sprzęt od osoby, która “ma parcie na szkło”.

Jestem zażenowana Twoją wypowiedzią.

Gdybym była lekarzem, wolałabym schować wybujałe ambicje do kieszeni i wzięłabym nawet od samego diabła, bo to jest sprzęt dla ratowania chorych dzieci, a na tym lekarzowi powinno zależeć najbardziej.
Zakochani w Tatrach
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Zakochani w Tatrach pisze:
No i taka jest właśnie troska lekarzy o pacjenta, jego zdrowie a nawet życie.
uwielbiamy te uogólnienia, to poziom dyskusji winduje na wprost niebotyczne rejony.

Czy naprawdę nie rozumiesz, że nie chodzi o troskę o życie, tylko o obawę (obawę, nie negację!) związaną ze współpracą z cokolwiek jednak oszołomską instytucją, która później ma oczywiście święte prawo kontroli co dzieje się z zakupionym sprzętem i nie sądzę by ktoś przy zdrowych zmysłach to prawo kwestionował; niemniej jednak, naprawdę Owsiak stawia się ponad ministrem, ponad prezesem NFZ - nie widzisz tego? - to jest nie do przyjęcia.
Niezależnie od tego że kasa Orkiestry to są promile całości budżetu systemu - oczywiście lepiej mieć w systemie te parę groszy (bo miliony WOŚPu to są jednak grosze w skali), niż ich nie mieć - i tego Owsiakowi nigdy nie odmawiałem.
Ale - ja pracuję w 4 miejscach. W żadnym nie ma choćby długopisu z logo Orkiestry, o sprzęcie nie wspominając. Jedno z tych miejsc gdzie pracuję to oddział m.in. o profilu geriatrycznym......
Tak, sprzęt od Owsiaka bywa, ale to jest kolejna rzecz która mnie po prostu wkurwia, te opowieści z mchu i paproci, że trudno znaleźć szpital gdzie nie ma sprzętu z serduszkiem.
Gówno prawda. Zapewne w pediatrii jest inaczej, choć gdy przy porodzie umierało (i umarło) nasze pierwsze dziecko, nigdzie nie było serduszek WOŚPu, choć grał już wiele lat (to oczywiście nie zarzut, tylko stwierdzenie faktu).


Środowisko się okropnie oburza – tak jabky wszyscy byli aksamitnie czyści i bez skazy....

Co ma piernik do wiatraka?

Lepiej nie mieć czym ratować zwożonych w ciężkim stanie dzieci, niż wziąść sprzęt od osoby, która “ma parcie na szkło”.
Jeszcze raz: Ty, media i wrzeszczące na finale WOŚP tłumy i potem np, hejtujące lekarzy w internecie, zdajecie się widzieć tylko jedną stronę.
Tak, najważniejsze jest ratowanie życia, tak - Owsiak dostarcza do tego sprzętu.
A potem hamletyzuje i histeryzuje ostatnio chyba przy każdym zgonie dziecka o którym donoszą media.
Nie znając faktów, nie znając ocen biegłych itd.
Pofukując na ministra zdrowia, pouczając gremia naukowe.
To wszystko w nie do przyjęcia, jakimś odklejonym, dziwnym stylu, w nie do końca polskim języku (to akurat najmniejszy problem).


Tak - cel słuszny i poniekąd rozumiem Twoje oburzenie, tylko Ty zdajesz się nie rozumieć naszych - lekarzy - obaw.
Owsiak jest nieobliczalny. Ma parcie na szkło - odnoszę wrażenie że z tym zarzutem się zgadzasz. Gdy cokolwiek ze sprzętem pójdzie - nie że "po prostu nie tak", gdy cokolwiek ze sprzętem pójdzie nie tak wg mniemania wszecheksperta Owsiaka - to będzie więcej problemów niż pożytku (globalnie). Sądzę że Owsiak doszedł do etapu, w którym będzie wykrzykiwał w mediach przy każdym przypadku zgonu dziecka (a to się będzie zdarzać) - zaczynając od "dałem im sprzęt", "na ogół winni są ludzie".
Chodzi mi głównie o to, że krzyczy tak, kiedy gówno widział i gówno wie. A tłum to kupuje.

Jestem zażenowana Twoją wypowiedzią.
Nie pierwszy to raz, i przyznaję - vice versa (też nie pierwszy raz).


Jest mi tym bardziej przykro, że sprowadzasz mnie jak widzę do stereotypowego obrazu "lekarzy broniących swej oblężonej twierdzy", wybielających kolegów niezależnie od błędów, zaniedbań itd.

Jak wiesz, niejeden raz na tym forum dawałem wyraz swemu oburzeniu postępowaniem kolegów.
Ale to jest mój stały problem: wśród kolegów obrywam, bo potrafię głośno powiedzieć, że lekarze robią nie tak (jestem radykalnie - biorąc pod uwagę przeciętną- częstym krytykantem swojego środowiska). Ale np. na forach wystarczy etykietka, że jestem lekarzem, by już - jak Ty - oburzać się i żenować - nie starasz się zrozumieć co zarzucam Owsiakowi; mam wrażenie że żenuje Cię sam fakt krytyki tego człowieka.

Pozostając z wyrazami zażenowania - komorfil (który ostatnio chciał po godzinach pozaproceduralnie jechać do domu pacjenta, bo przyszły jego wyniki, które były tak złe że mogły być krytyczne, a telefon pacjenta nie odpowiadał, komorfil był po 24 godzinach dyżuru: to pokazuje skalę zepsucia, powszechnej żenady, to pokazuje jak najbardziej przez Ciebie wypunktowany brak troski o pacjenta).
Tak, masz rację, żenujące.
Awatar użytkownika
Dragan

-#6
Posty: 1221
Rejestracja: śr 31 sty, 2007
Lokalizacja: Okolice Torunia

Post autor: Dragan »

Oj, Owsiak denerwuje mnie coraz bardziej, tak jakoś od zeszłego roku, a ostatnio to boję się paprykarz szczeciński rozpruć, bo a nuż wyskoczy z puchy. W tv jest wszędzie, bite dzieci, pijani kierowcy, Macierewicz, Wałęsa, "gońcie dziadów z tv republika", zmarłe bliżniaki itp itd. I ten szczególny ton wypowiedzi, szczególnie jeden z jego występów (performance?) gdzie po stole skakał, poraził mnie rzeczowością z jaką odparł zarzuty :p Reasumując: przestałem wrzucać.
"Czasem się leci ładnie, czasem się na dupę spadnie..." (P.Bukartyk)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

komorfil pisze:Jest mi tym bardziej przykro, że sprowadzasz mnie jak widzę do stereotypowego obrazu "lekarzy broniących swej oblężonej twierdzy", wybielających kolegów niezależnie od błędów, zaniedbań itd.
Nie czytaj między wierszami..... proszę......

Nie pisałam tego, żeby Tobie sprawić przykrość, tylko po prostu tak to widzę.
Pacjenci mają inny punkt widzenia, a lekarze inny i nie przypuszczam żeby one kiedyś były zbieżne... :think: choć powinny.

Ministerstwo Zdrowia środków nie miało, nie ma i nie będzie mieć.

Kolejne rządy mają inne bardzo kosztowne priorytety, których tu nie będę wymieniać, bo mi ciśnienie szybuje pod niebo - nawet jak o tym pomyślę.

Matkę ciężko chorego dziecka nie obchodzą ambicje lekarzy, brak pieniędzy w MZ, NFZ, takie czy inne zachowanie Owsiaka.

Jego można - czy nawet w niektórych przypadkach trzeba - przywołać do rzeczywistości, bo faktycznie ostatnio pełno go wszędzie i często to niekorzystnie dla niego wychodzi.
Myślę jednak, że jest to w dużej części spowodowane nagonką na Orkiestrę, która nasila się z każdym rokiem - niestety takim zachowaniem powiększy sobie grono przeciwników.

Z drugiej strony - jak tu się nie wkurzyć, gdy przeczyta się o “udzielonej pomocy” przez jednego z lekarzy.

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3 ... ,id,t.html

Dla każdej matki ważne jest tylko to, że dziecko otrzyma pomoc, bo szpital posiada sprzęt - a prawda jest taka, że jak sprzętu nie kupi Owsiak, to go nie będzie.

Owszem, to jest chore, ale w naszym pięknym Kraju prawie wszystko jest chore :? .


Niech więc każde z nas pozostanie przy swojej racji i ze swoją żenadą.

Należy tylko życzyć - zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom Owsiaka - żeby nigdy nie musieli korzystać z zakupionego przez niego sprzętu.


Mimo wszystko, ode mnie zawsze coś do puszki dostanie .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Ja w ogóle nie oglądam od 6 lat telewizji a w Internecie wybieram co chcę oglądać i czytać (znacznie więcej czytam niż oglądam, jeżeli już to filmy a nie wiadomości), więc jakoś tego "przesytu" Owsiakiem nie odczuwam, pewnie dlatego że nie widzę.
Być może macie rację, że zachowuje się jak pajac, nie widziałam tego więc nie oceniam.

Ale po pierwsze - działa w bardzo ważnej sprawie, gdyż zwraca uwagę na rzeczy ważne, po drugie - robi to skutecznie.

No i potrafi wyzwolić, przede wszystkim w ludziach młodych ogromną pozytywną energię, co w dobie powszechnego marazmu i wygodnictwa jest bardzo ważne.

I moje dzieci już prawie 20 lat temu też korzystały ze sprzętu "z serduszkiem"

Tak więc ode mnie "Orkiestra" też grosik zawsze dostanie.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Zakochani w Tatrach pisze: Pacjenci mają inny punkt widzenia, a lekarze inny i nie przypuszczam żeby one kiedyś były zbieżne... choć powinny.
którą z koncepcji przywołujesz pisząc "powinny"?

przepraszam za brutalną analogię, ale lekarz jest zawodem.
czy jesteś przekonana że interesy mechanika samochodowego i użytkownika samochodu są zbieżne?
kiedyś medycyna była wtopiona w religię i magię- a i wtedy na pewno działały ludzkie odruchy i interesowność; jakoś tak naturalnie widzimy kapłanów, czarowników, szamanów - na przestrzeni tysięcy lat dziejów - jako raczej zamożnych, jakoś się raczej dorabiali.
Choć ideologia leczenia była wtedy wg mnie silniejsza.
Dziś lekarz to fach po prostu.
Wiesz - zdrowie pacjentów jest celem trendu i paradygmatu zwanego "zdrowiem publicznym".
Oczywiście że celem również pojedynczego lekarza jest zdrowie pacjenta, podobnie jak celem mechanika jest naprawienie auta.
Ale w jaki sposób ma się to przełożyć na wspólny punkt widzenia lekarza i pacjenta, mechanika i klienta - doprawdy nie jestem w stanie zrozumieć.


Matkę ciężko chorego dziecka nie obchodzą ambicje lekarzy, brak pieniędzy w MZ, NFZ, takie czy inne zachowanie Owsiaka.

Przepraszam Cię bardzo, ale "świat" już dawno wybrał że nie płaczemy nad jednostkowymi nieszczęściami, tylko planujemy systemy populacyjnie. Także system opieki zdrowotnej. Inaczej się nie da.
To są decyzje nas wszystkich (tak, ja też nie lubię tego demokratycznego bełkotu, że niby coś wybieramy ze wszystkimi tego skutkami, no ale tak to wygląda - jednak pomimo wszystko wybieramy określone trendy).



Jego można - czy nawet w niektórych przypadkach trzeba - przywołać do rzeczywistości, bo faktycznie ostatnio pełno go wszędzie i często to niekorzystnie dla niego wychodzi.
Myślę jednak, że jest to w dużej części spowodowane nagonką na Orkiestrę, która nasila się z każdym rokiem - niestety takim zachowaniem powiększy sobie grono przeciwników.


A ja sądzę że nagonka jest spowodowana tym że go pełno wszędzie i że zawsze wie lepiej.
Poza tym ludzie organicznie nie znoszą gdy ktoś wtyka nos w nie swoje sprawy.
Przy czym - akurat przewietrzenie polskiego systemu opieki zdrowotnej jest konieczne.
Pytanie tylko czy Owsiak jest idealnym wykonawcą tego przewietrzenia.

Z drugiej strony - jak tu się nie wkurzyć, gdy przeczyta się o “udzielonej pomocy” przez jednego z lekarzy.

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3 ... ,id,t.html

Nie wiem jakie masz prawo oceniać lekarza po takim artykule.
Właśnie tego nigdy nie byłem w stanie zrozumieć.
Kiedy widzę ewidentne głupoty pisane przez kolegów w dokumentacji albo idiotyczne decyzje- znając pacjenta, kontekst, możliwości, trochę mimo wszystko znając się na medycynie- to oceniam. Podobnie - znając te same dane- czasami bronię.
Natomiast ja po przeczytaniu tego artykułu nie mam w sobie żadnego zdania, żadnej opinii- jestem zdumiony i zażenowany że ktoś może ją mieć - poza standardową opinią że wydarzyło się nieszczęście i oczywiście że powinno się sprawę wyjaśnić.
Wybacz, ale nie przekonasz mnie cytowaniem o "spacerowym kroku" lekarza itp.
Zbyt wiele widziałem sytuacji w których spacerowy krok i trzy głębsze oddechy przed podjęciem decyzji - ratowały życie pacjenta gdy wszyscy inni miotali się, rzucali, biegali z kąta w kąt i na siebie krzyczeli.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

gb pisze:Cały czas - być może już niepotrzebnie - łudzę się, że dla większości lekarzy - to nie tylko fach... Po prostu...
Grzegorzu - z byciem czymś więcej niż fachem, z zawodem lekarza wiązało się: poczucie wyjątkowości, misji, zatem - poczucie bycia wybranym, byciem ponad innymi.
Sądzę że każdy pacjent zna to z autopsji, bo to pokutuje nadal.
Paternalistyczne podejście lekarza do pacjenta jest niczym innym jak kontynuacją dawnych norm (szaman, czarownik który leczy, do niego też przychodzi się po radę, albo żeby zaklął deszcz, to inny- obok oficjalnego wodza- przywódca, "ojciec" danej zbiorowości").

Tyle że....okazało się że współczesne społeczeństwo zachodnie tego nie trawi.
Więc lekarzom odebrano pewne prerogatywy.
No ale proszę Cię - coś za coś.
Dlatego właśnie zniknęło "powołanie" w sensie czegoś oczekiwanego od lekarza.
Skoro nie jesteśmy już wybrańcami bogów, duchowymi wodzami plemienia, tylko profesjonalistami, to nie ma powołania.
Wymiana barterowa: lekarze tracą wyjątkową pozycję, religijny szacunek, ich naturalne kiedyś (w pełni wytłumaczalne socjologicznie) wywyższanie się jest źle widziane i ma odejść do historii.
Ale za to: nie oczekuje się od lekarza ponadprofesjonalnego poczucia misji.
Najwyższy ton w jaki się uderza to sformułowanie znane nam z wszelkich umów o pracę, kontraktów itp - że będziemy wykonywać pracę z dochowaniem "najwyższej staranności" (umowy kontraktowe z podmiotami prywatnymi)- przychodnie NFZ zadowalają się często dochowaniem "należytej staranności".
A poza tym: w godzinach od-do (z oczywistym wyjątkiem stanu wyższej konieczności, którego każdy z nas doświadczał), w danym miejscu, w określonym zakresie.
Tak jak poczucie wyjątkowości lekarza, skończyło się wypisywanie leków na kolanie dla znajomej szwagra (z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjenta- bardzo dobrze że się skończyło), skończyło się leczenie i udzielanie porad na wakacjach na plaży (plaża nie jest przedsiębiorstwem podmiotu leczniczego ani gabinetem, ani domem pacjenta - tylko w tych miejscach się bywa lekarzem - nie dotyczy stanów nagłych; zwróć uwagę: piszę to świadomie: lekarzem się już bywa, a nie się jest- to regulują przepisy- nie możesz być lekarzem idąc do sąsiada z poradą- chyba że pod szczególnymi warunkami, gdy masz zarejestrowaną praktykę lekarską w miejscu wezwania itd.).

To "myśmy wybrali" - to są decyzje systemowe i populacyjne.

Co do Twojej troski Grzegorzu związanej z ewentualną misją wtedy kiedy trzeba- otóż napisz czy przeczytałeś zakończenie mojego drugiego postu do @Zakochanych - ja, jako zwolennik procedur i unormalnienia zawodu lekarza (przez co rozumiem sprowadzenie go z misji do ram profesjonalnych) - byłem gotów do działań pozaproceduralnych dla dobra pacjenta.
Ale to ma być uzasadnione, a nie wpisane w naturę postępowania.
Lekarz nie jest z powołania - jest z pracy i zdolności (oby) lub z rozdania polityczno-rodzinnego (często nadal)
Lekarz nie ma misji, ma cele zdrowotne.
Lekarz nie jest nad szarymi ludźmi, jest szarym człowiekiem, i od takiego reszta szarych ludzi wymaga tyle ile mieści się w profesjonalnym kontrakcie.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Znam całe mnóstwo lekarzy, którzy wykonują swoją pracę z poczuciem misji, a jednocześnie nie czują się "wybrańcami bogów" i nie okazują na każdym kroku swojej wyższości.

Czasem nie trzeba wiele, wystarczy empatyczne podejście do pacjenta, do jego rodziny, czasem taki gest o jakim sam napisałeś (pojechanie do pacjenta z wynikami), czasem wystarczy zwykła uprzejmość.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

gb pisze:2. Te prerogatywy wiązały się właśnie z tym, co określiłeś mianem "jeszcze pokutuje". Skoro - przepraszam za uogólnienie - przestaliście być wybrańcami, przestaliście się jak wybrańcy zachowywać - nic dziwnego, że przestano was (ponownie przepraszam za uogólnienie) jako grupę tak traktować..
Ale np. mi to odpowiada.
Tylko - jeszcze raz - oczekuję że skoro jestem traktowany jako zwykły szeregowy profesjonalista, nie będzie się ode mnie oczekiwało jakiegoś ekstra poczucia misji.

Czy się z tym zgadzasz, czy nie - każdy z nas powinien mieć tę świadomość - że w zakresie tego, co robi, co umie - jest "ponad" innymi. którzy robią coś zupełnie innego. Lekarz - nie byłby ponad innymi, gdyby ci inni - posiadali podobną jak on wiedzę w zakresie "działania" organizmu ludzkiego.
Ja jestem z pewnością "nad Tobą" w zakresie wiedzy o wodach podziemnych, w zakresie dydaktyki - Ty zdecydowanie "nade mną" w zakresie wiedzy medycznej i przede wszystkim praktyki medycznej.
przecież doskonale wiesz, że w przypadku lekarzy nie chodziło i nie chodzi o wyższość merytoryczną na danym polu.
Jeszcze raz: historycznie stało się tak, że lekarze mieli wbudowane poczucie wyjątkowości po prostu, nie wyjątkowości na swym merytorycznym polu.
To się kończy, ale równocześnie kończy się misyjność i powołanie.
Nie możemy się zrozumieć - dla mnie działania poza-proceduralne są z definicji nieuzasadnione. Nie można zaplanować niespodziewanego zachowania.
nie żebym zrozumiał.
Co innego nieuzasadnione, co innego niezaplanowane.
Czy określisz jako "nieuzasadnione" pozaproceduralne działania na rzecz pacjenta w stanie wyższej konieczności?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Miałem zepsuty komputer i pewnie stąd moja absencja w tym pasjonującym temacie (ha, ha :-P ). Z braku innych zajęć (pogoda nie sprzyjała spacerom) oddawałem się "rozkoszy" śledzenia mediów.
[...] w tym miejscu była wiązka wyrazów powszechnie uważanych za obelżywe lub nieprzyzwoite - staranne wychowanie nie pozwoliło mi ich zacytować.

Na początek było wydarzenie w Kamieniu Pomorskim (może ktoś jeszcze pamięta - pijany i naćpany kierowca zabił 6 przechodniów a właściwie nie przechodniów, bowiem wszyscy stali przed zamkniętą zaporą kolejową. No i się zaczęło, niczym na rozbiegu skoczni narciarskiej - luz w dupie jak mawia Jaś Ziobro (nic wspólnego z europosłem) - zacni politycy wspierani przez "rycerzy mediów" dali upust swoim tęsknotom do stanowienia prawa i spłynęła cała Niagara mądrych lub głupich propozycji. Tylko po co, mamy dostatecznie dobre przepisy, tylko trzeba je stosować a nie wydawać wyroki z zawieszeniem bo to tylko rozzuchwala pijaczków. Czy to nasza cecha narodowa (jazda na dwóch gazach)? Chyba tak - w ostatnim czasie aż 1/3 pijanych kierowców przyłapanych w Wielkiej Brytanii to gentlemeni z polskim paszportem - coś w tym musi być no i co tu się dziwić i oburzać, że premier Cameron ma Polaków dość, jeszcze bardziej niż Muzułmanów - ci ostatni jak wiadomo, nie piją.

Potem na tapetę traił niejaki Trynkiewicz - ten ostatni zajął chyba w polskich mediach miejsce niejakiej matki Madzi. Za kilka dni zacznie się wielkie odliczanie - zdążą czy nie zdążą wsadzić go do "specwariatkowa" - wszystko dlatego, że jakaś głupia pinda (płeć obojętna - informacja dla zwolenników lub przeciwników gender) zapomniała posłać ustawę do druju w Dzienniku Urzędowym - cóż za brak zrozumienia, przecież były ważniejsze sprawy jak np. Wigila i Sylwester, kto tam miał głowę na Trynkiewicza! Oczywiście Trynkiewicz musi być jeszcze przebadany przez psychiatrów i psychologów pod kątem stwierdzenia - nadal niebezpieczny czy może po 25 latach odsiadki już grzeczny jak aniołek? Kompletnie bez sensu - czy znajdzie się w Polsce choć jeden przytomny psychiatra, który nawet przeświadczony, że Trynkiewicz jest już aniołkiem, zaryzykuje aby to stwierdzić? W życiu, nie ma głupich, bo gdyby się okazało, że jednak jest inaczej to by go media zjadły! I nic by nie pomogło tłumaczenie, że badanie odbyło się zgodnie z PROCEDURAMI!!!!!!!

Tak nawiasem - media pokazały wnętrza "specwariatkowa" w Gostyninie - całkiem przyjemny hotelik, nawet krat nie ma bo jak stwierdził jeden wiceminister, specjalne szyby których nie można rozbić. Tylko kto by chciał uciekać? Bo zastanówmy się tak teoretycznie co ma ze sobą zrobić Trynkiewicz, założywszy, że jednak wyjdzie na wolność? Rodzina go nie chce (media cytowały wypowiedź mamy), kasy prawie nie ma w kieszeni bo w polskich pierdlach się nie pracuje i zarabia, jak to było w złowrogich czasach komuny. I co z sobą zrobić? Chyba tylko liczyć, że znajdzie się jakiś "oburzony", który go po prostu zaciuka. Na świecie bywa inaczej, w Belgii niejaką panią Dutroux, która miała mniejszy wyrok niż jej "szacowny" małżonek, umieszczono w zakonie o regule zamkniętej, oczywiście za jej "zgodą".
Zaczynam się zastanawiać co gorsze - fizyczna kara śmierci czy psychiczna kara śmierci?

Ok, w tej chwili Trynkowski spadł na dalsze miejsca w rankingu, bo pojawiłi się Owsiak (a raczej jego hapening pod hasłem "gdzie jest słoik z pieniędzmi), bliźnięta w Włocławku i ostatni, dzisiejszy hit czyli oblodzone druty trakcji pod Ostrowem Wlkp.

Na temat Owsiaka się już wypowiadałem i zdania nie zmieniam. Znacząca kasa zasilająca w sprzęt polskie szpitale, czy też kosmetyka wobec całości wydatków - bez znaczenia. Istotne jest społeczne poparcie i zaangażowanie, szczególnie młodzieży i to w kraju, w której tej młodzieży podobno tylko alkohol, trawka i seks w głowie. A że przy okazji odbywa się shaw medialny, co mają niektórzy za złe? No cóż, takie czasy, show musi być!!!

I teraz chciałbym być DOBRZE ZROZUMIANY - oczywiście tragedia rodziców zmarłych przed urodzeniem bliźniąt z Włocławka jest ogromna, ale to co wyrabia z nią telewizja jest obrzydliwa - to pokazywanie kilkadziesiąt razy na dobę twarzy zdesperowanego taty, to jeszcze mógłbym znieść, ale panowie operatorzy filmowi wprosili się jeszcze biednemu człowiekowi do domu aby mógł pokazać wnętrze szafy wypełnionej ciuszkami dla niemowląt to już jest jawna granda, oczywiście nie ze strony niedoszłego taty, lecz hien z kamerami w ręku. Nic tylko obejrzeć i pójść spalić szpital w Włocławku lub chociażby wybić okna położnikom.

I teraz kilka słów do kolegi Komorfila i kolegi gb: nie mogę zgodzić się z stwierdzeniem, że lekarz to zawód jak każdy inny lecz także i z tym, że to lekarz to nosiciel misji. Nie twierdzę, że 100% czasu pracy lekarza to balansowanie na krawędzi życia i śmierci, bo tak oczywiście nie jest, jednakowoż potencjalna możliwość, że tak może być jest pokaźna, nawet przy najbardziej błachym przypadku (i w dodatku precyzyjnie określonym sławetnymi PROCEDURAMI (niech je szlag trafi, jeśli STOSOWANIE SIĘ DO PROCEDUR ma zastąpić LECZENIE). Swiadomość tego powinna mieć miejsce u każdego maturzysty, który decyduje się na studia medyczne!!!!! Tak niestety jest! Jeśli ktoś tego nie chce (tego balansowania na krawędzi życia i śmierci) niech raczej wybiera inny zawód, takich bez tego ryzyka jest wiele. I tyle a raczej aż tyle na ten temat z mojej strony.

Na koniec kilka słów na temat ostatniego hitu, czyli wtopy pani premier Bieńkowskiej. Mówiąc szczerze byłem pewien, że prędzej czy później do niej dojdzie i to bynajmniej nie dlatego, że pani premier wywodzi się z gruntownie zdemoralizowanego stadka niejakiego Tuska, co już ochoczo podnoszą politycy z "konkurencji". Po prostu dlatego, że sympatyczna skądinąd pani premier dotąd w swojej praktyce zawodowej i urzędniczej nie miała do czynienia z sytuacją, która jest chlebem codziennym dla każdego chociażby kierownika obwodu drogowego, że natura czyli ów "sorry, taki klimat" zmienia się w ciągu nawet paru minut i czasami nawet wbrew prognozie PIHM (czyli wbrew PROCEDURZE). Przemawia tu za mną przeszło 30-letnie doświadczenie emerytowanego pracownika Służby Drogowej, który niejedno widział i niejednego doświadczył, także i straszliwego OPR ze strony przezacnego skądinąd szefa, gdy puściły mi nerwy i wbrew wzmiankowanemu na wstępie starannemu wychowaniu obrzuciłem jedną radiową hienę soczystą wiązką ch****! Później już się nauczyłem trzymać język za zębami, chodź kusiło, och jak kusiło!!! Pani premier, proszę się nie przejmować, pierwsze koty za płoty! Każdy rozmaitego szczebla szef z Służby Drogowej to przeżył! Taki zawód! (prawda Komorfil?).
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Pani premier - jedna dobra rada - jak już pani staje przed gromadą hien z mikrofonami w garści, to niech się pani wystrzega takich informacji, że to dotyczy np. tylko 3% procent pociągów (a nawet tylko 3 promil) czy 15%! To do nich nie dociera. Im wystarczy jeden pociąg, który gdzieś się przestał w polu, albo nawet tylko jeden odcinek drogi, na którym wpakowało się w zaspę kilkadziesiąt samochodów (bo to za chwilę może się zdarzyć). Oni tylko marzą aby pani skroić d*** (lub jak to ładnie stwierdził poseł Jaki z SP - "cztery literki", które pani wozi w wytwornej limuzynie - tak nawiasem, chyba rodzice pana posła zaniedbali skrojenie panu posłowi Jakiowych "czterech literek" za dzieciętych jeszcze tak niedawno lat - chętnie to zrobiłbym teraz w ich zastępstwie, o to wyjątkowo wredny i głupi k****)
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:coś w tym musi być no i co tu się dziwić i oburzać, że premier Cameron ma Polaków dość, jeszcze bardziej niż Muzułmanów - ci ostatni jak wiadomo, nie piją.
Nie, po prostu Polaków można bezkarnie obrażać bez strachu, że zaczną się zamieszki.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:
Janek pisze:coś w tym musi być no i co tu się dziwić i oburzać, że premier Cameron ma Polaków dość, jeszcze bardziej niż Muzułmanów - ci ostatni jak wiadomo, nie piją.
Nie, po prostu Polaków można bezkarnie obrażać bez strachu, że zaczną się zamieszki.
Chyba jakiś kompleks. Napisałem, że ok. 30% kierowców przyłapanych w Wielkiej Brytanii na jeździe po pijaku to Polacy. Chyba 30% mieszkańców Wielkiej Brytanii to nie Polacy


Ale rozumiem - stosujesz metodę portalu wPolityce i podobnych.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Chyba jakiś kompleks.
Skąd. Po prostu mówię jak jest. Brytole mają doscyć przede wszystkim ciapatych, ale głośno żaden polityk tego nie powie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze:I teraz kilka słów do kolegi Komorfila i kolegi gb: nie mogę zgodzić się z stwierdzeniem, że lekarz to zawód jak każdy inny lecz także i z tym, że to lekarz to nosiciel misji. Nie twierdzę, że 100% czasu pracy lekarza to balansowanie na krawędzi życia i śmierci, bo tak oczywiście nie jest, jednakowoż potencjalna możliwość, że tak może być jest pokaźna, nawet przy najbardziej błachym przypadku (i w dodatku precyzyjnie określonym sławetnymi PROCEDURAMI (niech je szlag trafi, jeśli STOSOWANIE SIĘ DO PROCEDUR ma zastąpić LECZENIE).
Oczywiście to co napiszę, będzie uproszczeniem i uogólnieniem.
Niemniej jednak: to, że "stosowanie procedur wobec świadczeniobiorcy" zastępuje "leczenie pacjenta" (a tak się dzieje) - wynika z ogólnego trendu ogólnoświatowego, który na sztandarach a wypisane "profesjonalizm", a w podtekście - "chrońmy się przed wszystkim" oraz "przy okazji można zarobić trochę więcej kasy".

To "myśmy" (przeklęte określenie, ale jakoś prawdziwe) wybrali w którą stronę się kręci.

Co było? Paternalistyczny lekarz który pewnie niejeden raz wziął pod stołem, burczący, z tragicznie niekompletną dokumentacją medyczną.
Co mamy: "lekarz partner" tak naprawdę bojący się pacjenta i jego rodziny, uległy, zlecający ocean badań w ramach tzw. "medycyny defensywnej" (to przyszło z USA i polega na tym że jeżeli w związku z jakąś dolegliwością można zrobić jakieś badanie, to człowiek nie myśli czy jest w tym konkretnym przypadku sens go zlecać, tylko go zleca; wynika to też ze znajomości praktyki procesów o błędy: tor prokuratora ustawiony przez tor biegłego biegnie nie drogą "czy nie powinien pan zrobić tego i tego" tylko "mógł pan zrobić to i to a nie zrobił pan"), no i wytworem tego jest lekarz który tak naprawdę ma gdzieś losy pacjenta i który w ewentualnym sądzie będzie jak mantrę powtarzał "działałem zgodnie z procedurami".

Może masz rację, może to nie przynosi chluby lekarzom, ale to się stało i ja osobiście uważam że lekarze jak "wszyscy" ulegli temu trendowi który idzie jak taran.
Przecież to samo robią prawnicy, nauczyciele, sprzedawcy.....


taka anegdota: idę do jednej z prac, okolice biurowców, korporacyjny parking.
mają wjazd na automatyczne szlabany. I teraz zamontowali do tych szlabanów krawędziowe oświetlenie w formie takiej bajeranckiej czerwonej świetlówki.

I teraz tak: "po nowemu", w czasach profesjonalizmu i procedur, należałoby powiedzieć: o jak świetnie, szlaban jest z daleka widoczny, służy to bezpieczeństwu, przy tym jest to estetyczne, no super.

a "po staremu" powiedzielibyśmy: no OK, ale jak ktoś zza kierownicy przy prędkości 15 km/h na i tak oświetlonym parkingu miałby mieć problem z dostrzeżeniem dość masywnego szlabanu, to może nie szlaban trzeba podświetlać, tylko gościowi nie pozwolić prowadzić?

Jakoś tak mi się to skojarzyło z procedurą vs leczeniem.

Inna rzecz że moim zdaniem - to się już stało, już nie ma odwrotu.
Coraz bardziej ten świat mi przypomina opisywany genialnie przez Lema świat z "Powrotu z gwiazd". Określono go w skrócie jako "mli-mli" od takiego zdziecinnienia- wyeliminowano fizycznie i biologicznie przemoc jako taką, fotele same się wyciągały w stronę siadającego żeby go w trakcie siadania już "przejąć" i zapobiec jakimkolwiek komplikacjom, wszystko samo się do ludzi zwracało automatycznie, ułatwiało, prowadziło, podpowiadało.... Astronauci którzy wrócili z gwiazd i byli metrykalnie jakieś 200 lat starsi - mieli jedno marzenie - nielegalnie zdobyli rękawice bokserskie (oficjalnie nieistniejące) by się trochę ponapierdalać (co było zupełnie niezrozumiałe, bo wygaszono w ludziach te instynkty).

Procedury dają dużo, ale robią świat mli-mli.
Tyle że.... co w związku tym?
Nie przestrzegając procedur można jedynie zapłacić karę lub iść do więzienia.
ODPOWIEDZ