Gender
Gender
http://wyborcza.pl/magazyn/1,126715,151 ... NajCzytSST
Radzę przeczytać. Tylko z zrozumieniem. Ostatnie testy polskich gimnazjalistów dowodzą, że jest z tym całkiem dobrze.
Gender to po polsku "rodzaj". Oraz stwierdzenie, że każdy z nas jest trochę inny bo został wychowany/ukształtowany w innych okolicznościach. Dla mnie jest to truizm. Pochodzę z dużego miasta i mam dwie siostry. gdybym urodził się na wsi lub w małym miasteczku i miał dwóch braci, to będąc fizycznie taki sam, byłbym zupełnie innym (innego rodzaju czyli innego gender).
Zupełnie nie rozumiem całego hałasu - z jednej i drugiej strony. Chyba wymyślamy sobie sztuczne problemy.
Radzę przeczytać. Tylko z zrozumieniem. Ostatnie testy polskich gimnazjalistów dowodzą, że jest z tym całkiem dobrze.
Gender to po polsku "rodzaj". Oraz stwierdzenie, że każdy z nas jest trochę inny bo został wychowany/ukształtowany w innych okolicznościach. Dla mnie jest to truizm. Pochodzę z dużego miasta i mam dwie siostry. gdybym urodził się na wsi lub w małym miasteczku i miał dwóch braci, to będąc fizycznie taki sam, byłbym zupełnie innym (innego rodzaju czyli innego gender).
Zupełnie nie rozumiem całego hałasu - z jednej i drugiej strony. Chyba wymyślamy sobie sztuczne problemy.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ten "antygender" ma w naszym kraju długie tradycje - drobny przykład
http://www.youtube.com/watch?v=kjZpI5UOr84
http://www.youtube.com/watch?v=kjZpI5UOr84
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
https://dl.dropboxusercontent.com/u/605 ... nt%204.pdfBasia Z. pisze:A możesz podać linka.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Dziękuję.mefistofeles pisze:https://dl.dropboxusercontent.com/u/605 ... nt%204.pdfBasia Z. pisze:A możesz podać linka.
To był inny wywiad. Pan L.-S. jednak dość sporo powtórzył.
Tyle że dziennikarze prowadzący wywiad wyciągnęli z jego (tych samych !) wypowiedzi zupełnie odmienne wnioski !
Ja przyznaję mu rację, że dziecko należy wychowywać zgodnie z jego rolą płciową, chociaż sama w dzieciństwie należałam do tych dziewczynek, które w ogóle nie bawią się lalkami, a bawiłam się samochodzikami mojego brata.
Prowadziłam na podwórku zabawy "w kosmos", "w rakietę", sama zarządzałam całą gromadą dzieciaków, no i chciałam być kosmonautą i polecieć na księżyc.
Przez całe dzieciństwo nie cierpiałam również różowego koloru (a teraz lubię).
Rodzice mi nie zabraniali żadnych zabaw i nic nie narzucali, nie kupowali również różowych sukienek i na siłę w nie nie ubierali. Za to kupowali mi książki o kosmosie i o matematyce.
I myślę że tak właśnie powinno być, nic na siłę, a rozwijać te zainteresowania, które dziecko samo wyraża.
Mimo wszystko nie wyrosłam na lesbijkę, mam zdecydowanie pociąg do płci przeciwnej.
Natomiast nie cierpię gotowania, sprzątania i tym podobnych tzw. "kobiecych" zajęć, ale to pewnie wynika z mojego lenistwa.
Jeśli chodzi o tak zwane "uświadamianie" to moi rodzice praktycznie w ogóle o tym ze mną nie rozmawiali, wszystkiego dowiedziałam się w wieku około 10 lat z książek medycznych (wzięłam sobie z biblioteki rodziców potajemnie, nikt mi ich nie dał).
Jednak czasy się zmieniają, teraz dzieci już od przedszkola mają dostęp do Internetu i myślę, że dobrze byłoby aby jednak nie stamtąd dzieci się dowiadywały o sprawach płci.
Ale przeżyliśmy to - i jakoś nam nie zaszkodziło.gb pisze: A - co tu dużo ukrywać - jeśli dziecko w wieku lat 10 (albo i młodsze) ma dostęp do internetu - to ów dostęp jest realizowany głównie w domu rodzinnym. I na "poziomie" domu rodzinnego owo uświadamianie powinno się odbywać - przed, albo równolegle z owym dostępem dziecka do internetu. W przeciwnym razie - będzie zachodziła znana naszemu pokoleniu bardzo dobrze, specyficzna dwoistość wykształcenia/wychowania. Innych rzeczy dziecko będzie się dowiadywało w domu, innych w szkole/przedszkolu. A w takich sytuacjach przekaz domowy - jest silniejszy...
Mało tego - odnoszę wrażenie, że przekaz "szkolny" i ogólnie zewnętrzny spłynął po wszystkich ludziach z naszego pokolenia jak woda po kaczce praktycznie nie pozostawiając śladów.
A to jakie teraz mamy poglądy, a mamy często bardzo różne - wynika z wychowania w domu, a najbardziej chyba z tego w jaki sposób te "domowe" poglądy były przekazywane.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Basiu - ale praktyka tych genderowych programow jest taka, że na siłę się wtłacza dzieciaki w role - typu przebieranie chłopców za dziewczynki i odwrotnie. to jest zupełnie co innego niż rozwijanie zainteresowań, to jest ich narzucanie. W ten sposób stygmatyzuje się naturalne role. To jest po prostu krzywdzenie dzieciaków i skrzywianie ich psychiki. I to się robi juz w polskich przedszkolach za nasze pieniądze.
PS Jak odmieniać jego nazwisko? Ja przez analogię do Korwin-Mikkego nie odmieniłem członu Lew, ale widzę, że wszyscy odmieniają. To jak w koncu?
PS Jak odmieniać jego nazwisko? Ja przez analogię do Korwin-Mikkego nie odmieniłem członu Lew, ale widzę, że wszyscy odmieniają. To jak w koncu?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nawiasem - w tym samym numerze DoRzeczy jest świetny tekst Jacka Komudy o kresowych niewiastach z czasów sarmackich. O kobietach, które w czasach gdy na zachodzie Europy nie miałyby żadnych praw - dzieliły i rządziły, napadały na sąsiadów lub broniły swoich posiadłości przed Tatarami.
Bo tu jest sedno problemu - genderfeministkom nie chodzi o to by kobiety wybierały sobie role swobodnie, bo przecież nikt im tego nie zabrania. Im chodzi o to by nie wybierały ról typowo kobiecych. A to już nie jest wolność wyboru tylko narzucanie go. Im do głowy nie przychodzi, że kobieta może chcieć być w domu przy dzieciach z własnej nieprzymuszonej woli, dlatego stygmatyzją te kobiety nazywając je ofiarami.
i jeszcze jedno - tak się składa, że znam wiele rodzin wielodzietnych, gdzie żona zajmuje się w domu kilkorgiem dzieci. To są zazwyczaj bardzo silne i niezależne kobiety, zaręczam, że nie są to osoby, które dałyby sobie cokolwiek narzucić.
Bo tu jest sedno problemu - genderfeministkom nie chodzi o to by kobiety wybierały sobie role swobodnie, bo przecież nikt im tego nie zabrania. Im chodzi o to by nie wybierały ról typowo kobiecych. A to już nie jest wolność wyboru tylko narzucanie go. Im do głowy nie przychodzi, że kobieta może chcieć być w domu przy dzieciach z własnej nieprzymuszonej woli, dlatego stygmatyzją te kobiety nazywając je ofiarami.
i jeszcze jedno - tak się składa, że znam wiele rodzin wielodzietnych, gdzie żona zajmuje się w domu kilkorgiem dzieci. To są zazwyczaj bardzo silne i niezależne kobiety, zaręczam, że nie są to osoby, które dałyby sobie cokolwiek narzucić.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
W pewnym okresie życia, nie wiem dokładnie jakim ale chyba tak w wieku 3-4 lata dzieci zaczynają się interesować różnicami pomiędzy płciami np. tym, że dziewczynki nie mają siusiaków. BTW - pierwsze pełne zdanie jakie powiedział mój brat w wieku około 2,5 roku to było "Basia nie ma siuśka", jak widać dało mu to do myślenia.mefistofeles pisze:Basiu - ale praktyka tych genderowych programow jest taka, że na siłę się wtłacza dzieciaki w role - typu przebieranie chłopców za dziewczynki i odwrotnie. to jest zupełnie co innego niż rozwijanie zainteresowań, to jest ich narzucanie.
W ten sposób stygmatyzuje się naturalne role. To jest po prostu krzywdzenie dzieciaków i skrzywianie ich psychiki. I to się robi juz w polskich przedszkolach za nasze pieniądze.
I tą różnicę należy wyjaśnić bez zbytniego rozwijania ale też bez owijania w bawełnę. Na tym etapie wystarczy powiedzieć że dziewczynki nie mają siusiaków a chłopcy mają - i to wystarcza. Dalszych pytań przeważnie nie ma.
Nigdy nie słyszałam o "zabawach" przedszkolnych w stylu o jakich piszesz. Znasz jakieś konkrety ? Jakieś przedszkole, gdzie to miało miejsce ?
Bo jeżeli nawet gdzieś coś takiego zaistniało to sądzę, że są to przypadki całkowicie incydentalne.
Mi też by się to nie zdecydowanie podobało i gdyby moje dziecko chodziło do takiego przedszkola - to zażądałabym zaprzestania z nim takich zabaw.
Ale nie słyszałam aby gdziekolwiek tak się działo.
(moja bratanica jest wychowawczynią w przedszkolu, mam też kilka koleżanek pracujących w tym zawodzie i nigdy nie słyszałam o narzucaniu takich programów, może to był indywidualny wymysł jakiejś "nawiedzonej" przedszkolanki)
Co do nazwiska - ja też uważam że nie należy odmieniać.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Niestety nie są - pogooglaj "równościowe przedszkole" - to sie dzieje za nasze pieniądzeBasia Z. pisze:Nigdy nie słyszałam o "zabawach" przedszkolnych w stylu o jakich piszesz. Znasz jakieś konkrety ? Jakieś przedszkole, gdzie to miało miejsce ?
Bo jeżeli nawet gdzieś coś takiego zaistniało to sądzę, że są to przypadki całkowicie incydentalne.
Ostatnio zrobiło sie o tym głosno, bo w Rybniku wyrzucono z przedszkola dzieci, których rodzice nie zyczyli sobie udziału w tych zajęciach:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... der_w.html
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
O ile dobrze pamiętam to było jedno przedszkole, chyba w Bielsku-Białej.Basia Z. pisze:Nigdy nie słyszałam o "zabawach" przedszkolnych w stylu o jakich piszesz. Znasz jakieś konkrety ? Jakieś przedszkole, gdzie to miało miejsce ?
PS.
Przebieranie chłopca za dziewczynkę ma bardzo dawne korzenie. Wg mitologii greckiej matka Achillesa aby go ustrzec od przepowiadanej mu śmierci w boju umieściła go na dworze króla (chyba Sycylii - nie chce mi się sprawdzać), gdzie Achilles chował się z córkami królewskimi i chodził w dziewczęcych szatach.
PS2
Mnie wtajemniczył w damsko-męskie sprawy pewien Józek. Miał 9 lat, ja też, bardzo był zdziwiony, że mam takie braki w wykształceniu. Józek był wszechstronnie wykształcony - to on mi wyjaśnił, że "krupniczek zacny" który Kiemlicze lali panu Kmicicowi i jego gościom to rodzaj wódki a nie z zupa z kaszy, którą bardzo nie lubiłem a niestety dość często musiałem spożywać. Czytając Potop bardzo mnie dziwiło, że ta wstrętna zupa miała być "zacnym" specjałem.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Owszem ,zazwyczaj było stosowane jako poniżająca karaJanek pisze:Przebieranie chłopca za dziewczynkę ma bardzo dawne korzenie.
W rybniku, ale tam była afera, program jest realizowany w bardzo wielu przedszkolach w całej PolsceJanek pisze:O ile dobrze pamiętam to było jedno przedszkole, chyba w Bielsku-Białej.
http://wsumie.pl/rodzina/73272-takie-ek ... z-godnosci
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Z komentarzy:mefistofeles pisze:Ostatnio zrobiło sie o tym głosno, bo w Rybniku wyrzucono z przedszkola dzieci, których rodzice nie zyczyli sobie udziału w tych zajęciach:
http://wiadomosci.gazeta....o_gender_w.html
Gdy moja córka była w 4 klasie to wszystkim dzieciom w ramach zajęć ręcznych polecono wykonać określone "dzieła". Dziewczynkom zlecono wykonanie modeli dźwigów, koparek, łódek, domów itp a chłopcom hafty, serwetki itpJestem za równouprawnieniem, to oczywiste, że kobieta i mężczyzna powinni mieć takie same prawa, ale ta ideologia genderowska do mnie nie przemawia.
Dawać małemu chłopcu przybory do makijażu, albo kazać mu ubierać się w sukienki ?
Kazać dziewczynce w przedszkolu bawić się koparką, kiedy ona woli lalkę ?
Dzieci same wybierają sobie zabawki i w tym wieku często się nimi wymieniają bez względu na płeć - ALE SAME, z własnej woli, nieprzymuszone i chłopcy wcale nie muszą się interesować zabawkami dziewczynek, a dziewczynki zabawkami chłopców.
Ja w męskim gimnazjum i liceum na lekcjach "robót ręcznych" uczyłem się przyszywania guzików, cerowania skarpetek a nawet robót szydełkowych. Nie widzę w tym nic złego.
Jeden mój znajomy, bardzo dobry chirurg potrafił robić na drutach przepiękne swetry - twierdził, że go to uspokaja nerwowo po ciężkich dniach operacyjnych i w dodatku wyrabia zręczność palców, dość ważną w jego zawodzie.
Uważam, że obie "aktywne" strony sporu przesadzają - jedne dopasowując ideologię do spraw dość oczywistych, drugie widząc w wszystkim "podszepty szatana".
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Czyli tak jak przypuszczałam - parę eksperymentów nawiedzonych i po prostu głupich paniuś.mefistofeles pisze:Owszem ,zazwyczaj było stosowane jako poniżająca karaJanek pisze:Przebieranie chłopca za dziewczynkę ma bardzo dawne korzenie.W rybniku, ale tam była afera, program jest realizowany w bardzo wielu przedszkolach w całej PolsceJanek pisze:O ile dobrze pamiętam to było jedno przedszkole, chyba w Bielsku-Białej.
http://wsumie.pl/rodzina/73272-takie-ek ... z-godnosci
Słusznie rodzice się sprzeciwili.
Natomiast nie wierze w to "w bardzo wielu". Pewnie kilkanaście przypadków.
Tak poza tym - miałam w przedszkolu okropną wychowawczynię, wspominam to jako koszmar.
Potrafiła otworzyć drzwi z ubikacji i naśmiewać się z dziecka siedzącego zbyt długo (wg niej) w toalecie. Naśmiewała się z dzieci, zawstydzała je przed całą grupą, zmuszała do jedzenia, uwłaczała ich godności.
Nie wiem dlaczego, to była prosta dziewczyna, pewnie po jakiejś szkole, gdzie czegoś ją nauczono, ale kompletnie nie nadawała się na opiekunkę dla dzieci
Wspominam to jako koszmar, ale jakoś nie odegrało to znaczącej roli w mojej psychice. Zawsze miałam wsparcie w domu.
Czy sądzisz, że kiedy dziecko odda niezjedzone jedzenie na talerzu, potem to się przygniecie kolejnym talerzem (brudnym od spodu) a potem nauczycielka to odkryje, zrobi "śledztwo" i każe delikwentowi takie rozgniecione i brudne jedzenie jeść to jest w porządku ?
A takie sytuacje na co dzień mają miejsce w wielu przedszkolach.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
To jest zorganizowana akcja, według "podręcznika" a nie żadna samowolka, ten "program" realizowano w kilkudziesięciu przedszkolach. I trzeba się oburzać i protestować by nie stało sie to obowiązkowe.Basia Z. pisze: Czyli tak jak przypuszczałam - parę eksperymentów nawiedzonych i po prostu głupich paniuś.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Może konkretniej - jaki podręcznik, jaki program? Jak to wygląda w praktyce? Bo to pisze się mediach jest wszystko na zasadzie "jedna pani powiedziała"mefistofeles pisze:To jest zorganizowana akcja, według "podręcznika" a nie żadna samowolka, ten "program" realizowano w kilkudziesięciu przedszkolach. I trzeba się oburzać i protestować by nie stało sie to obowiązkowe.Basia Z. pisze: Czyli tak jak przypuszczałam - parę eksperymentów nawiedzonych i po prostu głupich paniuś.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Janku - tu Gazwyb się zachwyca tym programem:
http://wyborcza.pl/1,75478,14564199,Prz ... ynka_.html
http://wyborcza.pl/1,75478,14564199,Prz ... ynka_.html
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun

