komfort cieplny organizmu

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

komfort cieplny organizmu

Post autor: Agaar »

Cześć,

Takiego wątku chyba na forum jeszcze nie było, a ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować. Umieściłam go w dziale tatrzańskim, gdyż głównie interesuje mnie komfort cieplny ZIMĄ w Tatrach (lub innych górach), ale temat można też odnieść do odczuwanej temperatury w mieście, w lesie itp.

Według wikipedii "Komfort cieplny – stan, w którym człowiek czuje, że jego organizm znajduje się w stanie zrównoważonego bilansu cieplnego, tzn. nie odczuwa ani uczucia ciepła, ani zimna."

Jakie są Wasze doświadczenia w kwestii odczuwania temperatury zimą? Czujecie się komfortowo czy może marzniecie?
Jak się odpowiednio ubrać w górach żeby się nie spocić i nie zmarznąć?
Dlaczego kobiety (zazwyczaj) marzną bardziej niż mężczyźni?

Idąc dalej za wikipedią "Zakres temperatury powietrza, w której człowiek czuje się dobrze, jest bardzo zróżnicowany. Zależy on od preferencji osobistych, ubrania, odżywienia, pory roku, wieku, płci. Na przykład temperatury zapewniające dobre samopoczucie, są zazwyczaj wyższe dla kobiet i osób starszych niż dla mężczyzn i osób młodszych."


Przyznam szczerze, że mam problem z utrzymaniem komfortu cieplnego. Jestem zwyczajnym zmarzluchem i gdy brakuje słońca, a zamiast tego mocno wieje i zacina śniegiem... to zaczynam dygotać, a marznące palce nie pozwalają mi na trzymanie kijków/czekana. Dla porównania, mężczyzna, który idzie obok mnie, jest ubrany podobnie i jadł to samo - czuje się jak najbardziej komfortowo.

Teraz dochodzę do sedna sprawy. Czy zatem brak dobrego samopoczucia przy niskich temperaturach/złej pogodzie dyskwalifikuje daną osobę do zdobywania gór wysokich zimą?

Ciekawa jestem Waszych doświadczeń i opinii.

Pozdrawiam
Agaar :)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Re: komfort cieplny organizmu

Post autor: andy67 »

Agaar pisze:Dla porównania, mężczyzna, który idzie obok mnie, jest ubrany podobnie i jadł to samo - czuje się jak najbardziej komfortowo.
Twój widok go rozgrzewa. I wcale mu się nie dziwię :-)


A co do meritum - u mnie różnie bywa. Mam wrażenie że sporo zależy w moim przypadku od psychicznego nastawienia.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

Pytanie pomocnicze: czy u osób takich jak Ty nie jest możliwe osiągnięcie stanu komfortu cieplnego w ogóle, np. poprzez założenie cieplejszego ubrania, spożycie odpowiedniejszego posiłku?
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

myszoz pisze:czy u osób takich jak Ty nie jest możliwe osiągnięcie stanu komfortu cieplnego w ogóle, np. poprzez założenie cieplejszego ubrania, spożycie odpowiedniejszego posiłku?
Wydaje mi się, że posiłki są wystarczająco energetyczne. Natomiast ostatnio szłam granią w zestawie bielizna termiczna+polar+softshell+kurtka puchowa, ciepła czapka,kaptur, gogle, cienkie rękawiczki polarowe, ciepłe rękawiczki i było mi zimno (w nogi jest ok). Na podejściach się rozgrzewam, na grani i zejściach wyziębiam.
andy67 pisze:Twój widok go rozgrzewa. I wcale mu się nie dziwię
;)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Żart... jaka była pogoda? Bo strój bardziej ekstremalny...
To - chyba - jakieś sprawy indywidualne, krążenie, zmęczenie... - nie wyobrażam sobie co jeszcze mogłabyś na siebie włożyć...
Żarty żartami, a ja tu o poważnych sprawach... Pogoda bardzo górska - silny wiatr i zacinający śnieg. Jedzenie energetyczne, organizm wypoczęty. Dobra pogoda nie obniża (bardzo) komfortu.

Założenie kurtki puchowej było posunięciem desperackim, ale pomogło. Na szczęście i na grani zdarzają się podejścia, więc się rozgrzałam, ale później znowu zejście i marznięcie.

Zauważyłam, że nie tylko ja się z tym borykam Widziałam też kilka innych osób wymarzniętych (głównie problem z palcami). Dlatego też chciałam poznać Wasze doświadczenia.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

W moim przypadku to jest bardzo zależne od stanu wyspania, najedzenia itd.
Jakoś nie przypominam sobie sytuacji, kiedy bardzo wymarzłam. Inna sprawa, że jeżeli jest zimno to staram się po prostu cały czas iść, choćby powoli, nie zatrzymywać się. Twarz chowam do kominiarki, a ręce w grube łapawice.
Zaś jak już dojdę na miejsce to od razu chowam się cała się do ciepłego śpiwora.

Może to faktycznie jakieś problemy z krążeniem ?
Znam osobę (kobietę), której było zimno już w temperaturze około 20 stopni C i potem okazało się, że powodowały to problemy zdrowotne.

A sama osobiście kiedyś odmroziłam sobie uda (na szczęście w niewielkim stopniu). Było to zamierzchłych czasach, wybrałam się do Zbójnickich Okien w jeansach, które najpierw mi się bardzo zamoczyły a potem w temperaturze -15 stopni zamarzły.

No i jeszcze uwaga, chyba oczywista, że temperaturę odczuwalną bardzo obniża wiatr.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

przede wszystkim - kobiety mają inną gospodarkę cieplną od mężczyzn - łatwiej marzną.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

gb pisze:A może byłaś ubrana zbyt ciepło, albo wspaniała odzież powodowała, że nadmiar ciepła (pocenie) nie był w sposób właściwy odprowadzany?
Wątpię. W mniejszej ilości odzieży było mi zimno, a w takich warunkach się nie pocę. Kolejne warstwy ubrań pomagają raczej na chwilę. Głównie jest mi zimno w palce i zdaje się, że zimno promieniuje wtedy na cały organizm. Chyba konieczne są jakieś super extra drogie rękawiczki...
gb pisze:przy takiej pogodzie - nie wyrusza się na wędrówkę tylko spier... pardą - szybko wraca do schroniska.
Tylko co robisz, gdy wychodzisz przy pięknej, słonecznej pogodzie, wędrujesz już kilka dobrych godzin, jest ciepło i wtedy nagle zrywa się wiatr, a jesteś wysoko i do schroniska masz kilka godzin? Albo schroniska w ogóle nie ma? Chodzi mi o to jak w takich warunkach "nie zamarzać". Nie musimy tłumaczyć sobie jaka bywa pogoda w górach, bo wiemy to doskonale. ;) Poza tym zima w górach jest wymagająca i niekoniecznie zawsze świeci słońce, co nie oznacza, że należy wtedy siedzieć w domu lub w schronisku...
Basia Z. pisze:Może to faktycznie jakieś problemy z krążeniem ?
Biorę to pod uwagę, obawiam się, że może być to jedna z przyczyn. Poza tym sprawdzę jeszcze czy dobre rękawiczki nie rozwiążą problemu.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

gb pisze:a tak normalnie, w ciągu dnia, w mieście, etc. - masz dłonie zimne czy ciepłe?
Teraz ciepłe. ;) Ale stopy i dłonie mam zazwyczaj zimne.
gb pisze:Sądząc z obrazków (na fotografiach) masz drobną budowę, palce szczupłe, typu "place pianistki". Często osoby - zwłaszcza kobiety o takiej budowie marzną właśnie w "końcówki"
Może kilka kg więcej i problem się sam rozwiąże. ;) A poważnie - póki co kupię sobie dobre rękawiczki i porównam.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Nie wiem czy powinnam się wypowiadać na temat marznięcia w górach, bo tak szczerze – to nie przypominam sobie takiego faktu.

Wyznaję bowiem zasadę, o której pisze gb “ przy takiej pogodzie - nie wyrusza się na wędrówkę tylko spier... “ …. do chałupy :)) .

Byliśmy (chyba trzy lata temu) w styczniu w Tatrach na Słowacji i całe 10 dni chodziliśmy od rana do zmroku ( 6-7 godzin) w temperaturze około minus 15 stopni. Było jednak bezchmurnie, słonecznie i prawie bezwietrznie, a żeby się nie odmrozić smarowaliśmy twarze dośc grubo tłustym kremem.
Poza tym – ocieplane spodnie, pod spodem cieniutkie rajtki, bluzka z krótkim rękawem, polar i nieopcieplana kurtka. Rękawiczki – łapki podbite cienkim polarem.
Mam bieliznę termiczną, ale jej nie używam, bo jest mi za gorąco.
gb pisze:"Komfort cieplny organizmu" trzeba sobie zapewnić - także planując wyjścia pod kątem pogody
Święta prawda.

mefistofeles pisze:kobiety mają inną gospodarkę cieplną od mężczyzn - łatwiej marzną.
Tu bym się nie zgodziła - sądząc na przykładzie własnym.
Mnie jest zawsze ciepło (wczoraj ledwie zszedł poranny przymrozek, myłam okna w bluzce z krótkim rękawem).
W Tatrach nieraz szliśmy wczesnym rankiem np. Dol. Chochołowską - ja jedna z krótkim rękawem i kamizelce (softszel) , reszta w kurtkach, czapkach a co niektórzy jeszcze w kapturach.
Nie muszę pisać jak na mnie patrzyli....
Miałam za to darmowy zabieg krioterapii na stawy łokciowe :)) .

Małżonek natomiast zmarzluch tragiczny, wiecznie mu zimno – nawet w domu.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Tatry, idę stromo pod górę, temperatura zero - podkoszulka i wełniana czapka, jeśli jest 10 na plusie - podkoszulka i wełniana czapka, pływam w tatrzańskim stawie, czy nawet w zimnym jeziorze, poniżej 18 stopni musi być czepek na głowie.
Generalnie lubię zimno, nie marznę, szczególnie podczas wysiłku, ale głowę mam wrażliwą.
Na nartach n.p. jest taki fajny cykl, zjeżdżam na dół spocony, zziajany, temperatura koło zera, słonko, rozbieram się prawie do rosołu, potem czymś tam wjeżdżam do góry, w bezruchu, często siedząc na jakimś wyciągu, stopniowo się ubieram, na górze minus 20 i wichura, w tym momencie jestem odpocony, zaczynam zjazd i tak od początku.
I nigdy nie miałem nawet kataru
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Jeszcze jeśli chodzi o rękawiczki.
U mnie najlepiej się sprawdzały nie żadne cuda, ale normalne wełniane rękawice kupione u góralki (byle by to była prawdziwa wełna), takie grube z jednym palcem i na to nieprzemakalne łapawice, nie przepuszczające wiatru.

Zdecydowanie nie rękawiczki z pięcioma palcami.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Zakochani w Tatrach pisze:Wyznaję bowiem zasadę, o której pisze gb “ przy takiej pogodzie - nie wyrusza się na wędrówkę tylko spier... “ …. do chałupy
Nie sztuką jest, jak jest ciepło, jak jest ciepło,
sztuką jest, jak jest ciepło, jak jest zimno.
Innymi słowy, nie sztuką jest nie zmarznąć w upał, sztuką jest nie zmarznąć, gdy na dworze piździawka. :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Agaar pisze:Czy zatem brak dobrego samopoczucia przy niskich temperaturach/złej pogodzie dyskwalifikuje daną osobę do zdobywania gór wysokich zimą?
Trudno mi jest odpowiedzieć obiektywnie, bo ja mam zupełnie odwrotnie, dlatego odpuściłem góry w sezonie letnim, nie znoszę męczyć się w upał, gdy pot po d... ścieka, a komfort mam gdy temperatura waha się pomiędzy -20 stopniami i +10 stopniami, wtedy jest to kwestia ilości warstw ubrania. W upał nie potrafię już się bardziej rozebrać, musiał bym chyba wyjść, ze skóry ... własnej. ;-) :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Wiem ,że powinienem z własnych przykładów,ale mi się nie chce nie mniej jednak , taka rada od dziada ,jak no mówią :) .Parę podstawowych błędów: Bielizna pochłaniająca wilgoć (np.bawełniana ),nieprawidłowy dobór zarówno jakości jak i ilości ubrań do wzmożonego wysiłku wysiłku , brak warstwy zewnętrznej odzieży lub dwie warstwy typowo zewnętrznej odzieży.
Odpowiedni warstwowy ubiór jest bardzo ważny,a wilgoć i wiatr naszym wrogiem jest :)
Do wychłodzenia dochodzi bo albo nasz organizm produkuje za mało ciepła albo za dużo go traci i tu dochodzimy do paradoksu : zapobieganie wychłodzeniu w górach polega na unikaniu przegrzania !

Wiadomo ,że najbardziej wrażliwe na zimno są dystalne części naszego ciała ( stopy,dłonie ,uszy itd. :D )
zimą dwie warstwy rękawic ,lub warstwowe systemy oczywiście nie uciskające np. przy ściskaniu kijków .Buty zimowe lekko za duże , dobór skarpet , sznurowanie z lekkim luzem.

To takich parę komunałów , a zimne stopy masz dlatego ,że masz w górach cykora i oblatują Cię zimne poty :P
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

krzymul pisze:nie sztuką jest nie zmarznąć w upał, sztuką jest nie zmarznąć, gdy na dworze piździawka.
:think: Myślisz, że minus 15 to upał ? ….hm :)) ...

A poza tym w górach -

- gdy na dworze jest piździawka
to najlepiej siedzieć w domu
- LEJE, WIEJE, NIC NIE WIDAĆ
:? Po co taki spacer komu …



:P :))
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

@Aga

Pojawiły się już reklamy jakiegoś cudownego specyfiku na tę przypadłość, łykasz pigułkę i kończyny (czy co tam komu marznie) ciepłe. :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Smolik już o tym napisał, ale jeśli wszystko masz oddychające, membranowe i w ogóle, a sama bielizna jest bawełniana, to niestety wszystkie te systemy mające odprowadzić wilgoć na zewnątrz nie będą tego robić, bo w bawełnie będzie kumulować się pot.
W teorii, przed każdym treningiem, do którego można w jakiś sposób zaliczyć trekking/wspin, powinno się odpowiednio rozgrzać. Może odpowiednia rozgrzewka pozwoli Ci ogarnąć Twoją termikę.
Sama też należę do osób, które dość szybko marzną, natomiast w trakcie chodzenia po górach czy nawet zwykłych spacerów, szybszy marsz na początek pozwala mi szybko się rozgrzać i później zachowuję tę ciepłotę przy wolniejszym tempie.
Idąc dalej możesz ewentualnie sprawdzić czy masz prawidłowe krążenie krwi, bo to aż dziwne, żeby marznąć w polarze, sofcie i puchówce. Nawet ja w takiej kompilacji ubraniowej czułabym się jak w tropikach :))
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Smolik pisze:To takich parę komunałów , a zimne stopy masz dlatego ,że masz w górach cykora i oblatują Cię zimne poty
Dzięki Smolik... ale ja to wszystko wiem, wszak po górach chodzę od 15 lat, a od 5 jakby bardziej intensywnie. ;)
A cykora to faktycznie mam, zwłaszcza przed zjazdem żlebem. :)) Ale Ty na pewno też masz. ;)
Smolik pisze:Do wychłodzenia dochodzi bo albo nasz organizm produkuje za mało ciepła albo za dużo go traci i tu dochodzimy do paradoksu : zapobieganie wychłodzeniu w górach polega na unikaniu przegrzania !
Przy bardzo silnym wietrze i dużym mrozie nie ma szans żeby się przegrzać i spocić (na pewno nie ja). Nie mogę się rozgrzać, a co dopiero przegrzać. Bawełny nie noszę.
dagomar pisze:pływam w tatrzańskim stawie, czy nawet w zimnym jeziorze, poniżej 18 stopni musi być czepek na głowie.
To jest myśl! Dagomar przypomniałeś mi o jednej ważnej sprawie. Otóż zdarzało mi się pływać to tu, to tam i to niekoniecznie w lecie. Czy regularne morsowanie mogłoby poprawić krążenie i zwiększyć tolerancję na zimno w górach? W zeszłym roku morsowałam raz tylko, ale może jest to recepta. Pamiętam, że później przez cały dzień było mi wręcz gorąco.
ruda pisze:W teorii, przed każdym treningiem, do którego można w jakiś sposób zaliczyć trekking/wspin, powinno się odpowiednio rozgrzać.
Traktowałam marsz jako rozgrzewkę... ale może błędnie. Spróbuję i tego sposobu. :)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Dragan

-#6
Posty: 1221
Rejestracja: śr 31 sty, 2007
Lokalizacja: Okolice Torunia

Post autor: Dragan »

Olej rozgrzewkę, ćwiczenia są dla tych którzy nie są dość doskonali :) Zainwestuj w dobrą bieliznę, merino albo psp, a puch na grani to nic niezwykłego ;) Żona sweterek puchowy ma ze sobą nawet latem, tak że nie uważam Cię za jakoś specjalnie marznącą ;) pzdr.
"Czasem się leci ładnie, czasem się na dupę spadnie..." (P.Bukartyk)
ODPOWIEDZ