Takiego wątku chyba na forum jeszcze nie było, a ostatnio zaczęłam się tym bardziej interesować. Umieściłam go w dziale tatrzańskim, gdyż głównie interesuje mnie komfort cieplny ZIMĄ w Tatrach (lub innych górach), ale temat można też odnieść do odczuwanej temperatury w mieście, w lesie itp.
Według wikipedii "Komfort cieplny – stan, w którym człowiek czuje, że jego organizm znajduje się w stanie zrównoważonego bilansu cieplnego, tzn. nie odczuwa ani uczucia ciepła, ani zimna."
Jakie są Wasze doświadczenia w kwestii odczuwania temperatury zimą? Czujecie się komfortowo czy może marzniecie?
Jak się odpowiednio ubrać w górach żeby się nie spocić i nie zmarznąć?
Dlaczego kobiety (zazwyczaj) marzną bardziej niż mężczyźni?
Idąc dalej za wikipedią "Zakres temperatury powietrza, w której człowiek czuje się dobrze, jest bardzo zróżnicowany. Zależy on od preferencji osobistych, ubrania, odżywienia, pory roku, wieku, płci. Na przykład temperatury zapewniające dobre samopoczucie, są zazwyczaj wyższe dla kobiet i osób starszych niż dla mężczyzn i osób młodszych."
Przyznam szczerze, że mam problem z utrzymaniem komfortu cieplnego. Jestem zwyczajnym zmarzluchem i gdy brakuje słońca, a zamiast tego mocno wieje i zacina śniegiem... to zaczynam dygotać, a marznące palce nie pozwalają mi na trzymanie kijków/czekana. Dla porównania, mężczyzna, który idzie obok mnie, jest ubrany podobnie i jadł to samo - czuje się jak najbardziej komfortowo.
Teraz dochodzę do sedna sprawy. Czy zatem brak dobrego samopoczucia przy niskich temperaturach/złej pogodzie dyskwalifikuje daną osobę do zdobywania gór wysokich zimą?
Ciekawa jestem Waszych doświadczeń i opinii.
Pozdrawiam
Agaar





