referendum szkolne

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Wilczyca pisze:
komorfil pisze: ile tysięcy pacjentów rocznie spotykasz, by twój głos był choć trochę nawiązujący do realnych, twardych i reprezentatywnych obserwacji?
A ilu ty?

dyskusja z tobą to prawdziwy pokaz logiki, konsekwencji, a przede wszystkim rzeczowości.
Pozwól że spróbuję się dostosować do twojego poziomu dyskusji: no a ilu ty?

Ja nie twierdzę że lekarze są winni kolejkom przed ich gabinetami piszę tylko że byc może powinni kłaść wiekszy nacisk na wyznaczenie kolejnej daty wizyty
jak grochem o ścianę...
gadał dziad do obrazu....
Tak i jeszcze tam było że w Polsce jest 200 geriatrów z czego zapomnieli dodac ilu z nich pracuje bo kilka lat wczesniej pracowało czynnie 74.
pewnie tak, choć cóż, ja, szaraczek, nikt taki, z dołów, osobiście znam bodaj 4 praktykujących geriatrów, lekka nadreprezentacja chyba, ale pewnie mam szczęście, jestem głupszy niż statystyczny doktor, nadrabiam to statystycznie nadprzeciętną liczbą znajomych praktykujących geriatrów....
lukka

-#3
Posty: 179
Rejestracja: wt 02 paź, 2012

Post autor: lukka »

komorfil pisze:jestem głupszy niż statystyczny doktor, nadrabiam to statystycznie nadprzeciętną liczbą znajomych praktykujących geriatrów..
Skoro jest tak dobrze to czemu jest tak źle? :))
Spadają deski
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

lukka pisze:Skoro jest tak dobrze to czemu jest tak źle?
to chyba częste pytanie zadawane przy próbach wyjaśnienia złożonych mechanizmów regulujących różne sfery życia?

jedna z odpowiedzi na pytanie brzmi: pracuję w mieście uniwersyteckim, i także od lat toczę różne boje na forach lekarskich na których udowadnia się że w Polsce jest "niedobór lekarzy", ja bez trudu udowadniam coś wręcz przeciwnego.

podejrzewam że Kraków jest bardzo specyficzny: lekarzy ma w przeliczeniu na liczbę mieszkańców pewnie podobną ilość co taka Warszawa, ale pacjenci w Warszawie są po prostu mniej więcej 2 x bogatsi.
pewna duża medyczna prywatna firma sieciowa w milionowym (na okrągło) Krakowie ma 8 placówek, a w dwumilionowej (na okrągło) Warszawie ma ich bodaj 23.
czyli: lekarze w Krakowie się kiszą, stąd i na geriatrę łatwo się natknąć.

rozumiem - choć nie znam dobrze problemu z autopsji- że na poziomie tzw. Polski powiatowej to pacjent szuka lekarza, w Krakowie jednak mimo wszystko lekarz szuka pacjenta (nawet nie wiecie ile gabinetów prywatnych upadło- co jak się łatwo domyślić obniża ceny, podobnie: wiele planów otwarcia gabinetu nie dochodzi do skutku bo się najzwyczajniej w świecie nie opłaca).

uzmysłowiła mi to też moja własna sytuacja: potrzebowałem wykonać pewne badanie oka, niezbyt może wyrafinowane, ale nie że dostępne na każdym rogu. Wykonałem oczywiście prywatnie bo terminy państwowe na za pół roku (och, jakże upadają mity że konował ma koneksje i omija kolejki, prawda?). Zapłaciłem 100 zł, Ok, na tyle mnie stać.
Chodzi o to że termin badania miałem za te 100 zł na za 3 dni. Z wynikiem badania pojechałem do mojej zaprzyjaźnionej okulistki która leczy mnie od dziecka, ale ona przyjmuje w "Polsce powiatowej", choć zaraz obok Krakowa. Była bardzo zdziwiona, bo ona kieruje na takie badanie i ludzie chcą je mieć prywatnie ale w Polsce powiatowej ono jest i droższe, a i tak na za miesiąc (prywatnie!- na fundusz za pół roku albo za rok).


Więc rozumiem że punkt widzenia itd....


Lukka, czy oświecisz mnie w sprawie kas fiskalnych o których pisałeś na 3 stronie wątku?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

System opłat typu "5 zł" został wprowadzony w Czechach i podobno doskonale się sprawdza. Tyle.
Jestem gorszego sortu...
lukka

-#3
Posty: 179
Rejestracja: wt 02 paź, 2012

Post autor: lukka »

Janek pisze:System opłat typu "5 zł" został wprowadzony w Czechach
Trzy miesiące po wprowadzeniu w Czechach opłat za usługi medyczne liczba wizyt u lekarza pierwszego kontaktu spadła o 36 proc., a na pogotowiu o 44 proc.

Od stycznia Czesi za poradę u lekarza pierwszego kontaktu lub specjalisty płacą 30 koron (ok. 4 zł), każdy dzień pobytu w szpitalu to 60 koron (8 zł), a wezwanie pogotowia to koszt 90 koron (12 zł). Wypisanie recepty też kosztuje. Na jednym druku (30 koron) lekarz może przepisać tylko jedno lekarstwo.

W poczekalni dr. Karla Jencika, lekarza pierwszego kontaktu na obrzeżach Pragi, przed południem trzeba było spędzić kilka godzin w kolejce. W styczniu korytarze opustoszały .Czesi mają jednak swoje sposoby na przechytrzenie reformę - np. zamiast odwiedzać lekarzy, dzwonią do nich. Za telefon w odróżnieniu od wizyty nie muszą płacić.

Czesi zaczęli też rozważać czy po operacji lub w czasie choroby zostać dłużej w szpitalu, czy leczyć się w domu. Tydzień w szpitalu to 400 koron (55 zł). Lżej chorzy pacjenci często wypisują się do domu na weekend, a w poniedziałek wracają, by kontynuować leczenie. Wcześniej nie było takich sytuacji tak często.

W pierwszych trzech miesiącach roku Czesi zostawili w przychodniach i szpitalach 1,3 mld koron. W skali roku daje to 6 mld koron (825 mln zł). Kolejne 4 mld Czesi zapłacą za wypisywanie recept. Ponieważ cały budżet czeskiej służby zdrowia to ponad 200 mld koron, wpływy z opłat będą stanowić prawie 5 proc. budżetu.

W CZECHACH PRZEPROWADZONO PRYWATYZACJĘ SŁUŻBY ZDROWIA
Janek pisze:podobno doskonale się sprawdza
Spadają deski
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

To takie podejście z gruntu etyczne, chrześcijańskie i nacechowane wiarą w przyzwoitość innych...
Widzisz, myk polega na tym, że system umożłiwiający przestawicielm władzy okradanie obywateli musi skutecznie uniemożliwiać transfery w drugą stronę. Ot co.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

lukka pisze:Czesi mają jednak swoje sposoby na przechytrzenie reformę - np. zamiast odwiedzać lekarzy, dzwonią do nich. Za telefon w odróżnieniu od wizyty nie muszą płacić.

Cóż, lekarze czasami dają upust swojej frustracji i w bardziej czy mniej wybredny sposób wyrażają swoją opinię o inteligencji tzw. przeciętnego pacjenta.
Jakkolwiek by ta opinia nie była wyrażona, na lekarzy spadają gromy o wywyższaniu się (to najłagodniejsze określenie), itp.

Wiadomość z Czech niestety potwierdza lekarskie diagnozy społeczne.
Człowiek który wybiera na ogół kompletnie bezwartościową poradę telefoniczną (DOGMAT: nie leczy się i nie diagnozuje nie widząc pacjenta) zamiast przynajmniej potencjalnie wartościowej osobistej wizyty i zbadania pacjenta - wystawia chyba swej inteligencji niezbyt pochlebne świadectwo.
Ba! - żeby porada telefoniczna była tylko bezwartościowa. Ona może być szkodliwa!

Oczywiście, o ile są lekarze którzy diagnozują przez telefon i dają telefoniczne sugestie lecznicze, to podsumowanie może być jedno: pacjenci to często durnie, ale lekarze to często kryminalnie i zbrodniczo ograniczeni idioci.

Z własnego doświadczenia. Dyżuruję w takim tworze co to się nazywa "nocna i świąteczna pomoc lekarska". To jest okrojone przedłużenie POZ na dni robocze w godzinach 18:00-8:00, i całe doby w weekendy i święta.
Finansowane jest to tak, że jest stawka godzinowa, czy się stoi czy się leży.
Oczywiście są telefony: bo dziecku to, bo babci tamto, dać, nie dać, już, jeszcze, co to może być, bo nie przechodzi .... no wiadomo.
O ileż łatwiej mi byłoby załatwić to telefonicznie a potem rozsiąść się na wersalce i mieć to w dupie. Praktycznie zawsze w sytuacji cienia wątpliwości sugeruję przyjazd celem osobistego zbadania pacjenta. Nie mam z tego grosza, pacjenta przyjmuję w ramach stawki godzinowej "gotowości", więc w moim doraźnym ekonomicznym interesie jest nie ściągać pacjentów.
Ale mało jest rzeczy głupszych od "leczenia" przez telefon.
lukka

-#3
Posty: 179
Rejestracja: wt 02 paź, 2012

Post autor: lukka »

komorfil pisze:wystawia chyba swej inteligencji niezbyt pochlebne świadectwo
Komorfil rzucasz tutaj przykładami swej bystrej inteligencji i wielkiego serca i co chcesz przez to osiągnąć? Chcesz się zareklamować? Chcesz zyskać uznanie? I szukasz tego uznania na forum górskim? Głodnymi kawałkami niewiele zdziałasz. Masz powołanie czy nie? Poczucie misji? Szukasz potwierdzenia swoich działań? Nie czujesz się doceniany w pracy i jakiś śmierdzący biedny górołaz ma Cię dowartościować?
No i wogóle to jest zajebisty OT.
Spadają deski
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

lukka pisze: Komorfil rzucasz tutaj przykładami swej bystrej inteligencji i wielkiego serca i co chcesz przez to osiągnąć? Chcesz się zareklamować? Chcesz zyskać uznanie? I szukasz tego uznania na forum górskim? Głodnymi kawałkami niewiele zdziałasz. Masz powołanie czy nie? Poczucie misji? Szukasz potwierdzenia swoich działań? Nie czujesz się doceniany w pracy i jakiś śmierdzący biedny górołaz ma Cię dowartościować?
No i wogóle to jest zajebisty OT.
Przyjacielu, po pierwsze cierpliwie czekam na odpowiedź na pytanie które Ci zadałem, do podstawowego kanonu dobrego wychowania należy wszak odpowiadanie na pytania, prawda?

Po drugie, rzucam przykładami przede wszystkim działania czy też nie działania systemu - nie jak inni na podstawie rojeń lub pojedynczych obserwacji, tylko na podstawie obserwacji praktyka tkwiącego w systemie, opartych na setkach lub tysiącach przykładów.

Po trzecie - niby jak miałbym się zareklamować? Przecież pozostaję anonimowy. Jedyne co wiecie, to to że jestem lekarzem z Krakowa, który kiedyś chodził po górach, teraz robi to sporadycznie i w skromnym wymiarze ze względu na brak czasu i zaniedbania kondycyjne.

Po czwarte oczywiście że nie mam powołania, bo jestem lekarzem, a nie kapłanem, szamanem, jurodiwym czy innym wiedźminem.

Po piąte, to jest - gdybyś nie zauważył - Hyde Park. Mówienie o OT w Hyde Parku, no cóż, hm, trochę dziwne, czyż nie?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Bruk, horror i dziczyzna.

Żal mi Policji, cokolwiek zrobią i tak będzie niedobrze.
Jestem gorszego sortu...
lukka

-#3
Posty: 179
Rejestracja: wt 02 paź, 2012

Post autor: lukka »

Janek pisze:Żal mi Policji
Dowcip...
Młody policjant zaczyna pracę w dochodzeniówce. Już pierwszego dnia komendant zarzucił go sprawami. Dokumenty sięgały pół metra wysokości. Młody wyszedł po 20 z pracy. Na drugi dzień to samo, stos raportów. Młody patrzy starzy o 15tej idą do domu a on zawalony siedzi do nocy. Na trzeci dzień to samo. Starzy o 15 wychodzą do domu a on dalej siedzi. W końcu się wkurzył i poszedł do komendanta.
- Panie komendancie, ja siedzę do późnych godzin a inni kończą o 15tej - na to komendant...
- Jak będziesz na urlopie to też będziesz kończył o 15tej.
Spadają deski
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

tak jak myślałem, lukka.
podałem Ci pięć wątków z których przynajmniej do jednego wypadałoby się odnieść, choćby z racji elementarnej kultury (ponowiona prośba o odpowiedź na zadane pytanie, pytanie które dotyczyło wątpliwości które Ty osobiście wobec moich wypowiedzi zasiałeś).

żyjesz, anegdoty na forum prawisz.

odpowiedzi - nie ma.

sytuacja jest czytelna.
lukka

-#3
Posty: 179
Rejestracja: wt 02 paź, 2012

Post autor: lukka »

komorfil pisze:odpowiedzi - nie ma
No już dobrze. Co do kasy fiskalnej w gabinecie... jak bym dał lekarzowi 5 złotych to chciałbym paragon, paragony drukuje kasa fiskalna.
Kiedyś zdarzyło mi się umierać. Była karetka potem szpital. Lekarze pokazali pełen profesjonalizm, dowód - żyję i mogę drażnić lekarza z Krakowa. No ale co potem. Leżałem i tylko zajmowałem miejsce i generowałem koszty dla szpitala. I wtedy lekarze mieli mnie centralnie w dupie i to nawet nie pielęgniarki ale salowe okazały mi serce. To samo na rehabilitacji. Lekarz mnie pomacał i z powątpiewaniem przyjął na zabiegi. Potem lekarza spotykałem tylko na obchodzie kiedy to zadawał wkurwiające pytanie - jak się pan czuje? I też tylko dzięki mojej fizjoterapeutce, która zarabiała po 10 latach 1700 na rękę, doszedłem do pewnej sprawności. Lekarze są dobrzy w krojeniu i zszywaniu ale kiedy jest już po wszystkim nie wiedzą co z tym fantem zrobić.
Spadają deski
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

lukka pisze:
No już dobrze. Co do kasy fiskalnej w gabinecie... jak bym dał lekarzowi 5 złotych to chciałbym paragon, paragony drukuje kasa fiskalna.
ale rozmawiamy przecież o POZ czy o AOS. Więc czemu w gabinecie?
Dałbyś w rejestracji, przed wizytą, a gwarantuję Ci że nie widziałem przychodni bez kasy fiskalnej w rejestracji, a trochę ich widziałem.
Stąd moje pytanie- mam wrażenie że często w doktrynalnej krytyce ("bo przecież wiadomo że jest źle") nie widzi się że pewne sprawy naprawdę zostały już rozwiązane.
Rytualne wołania "gdzie jest kasa fiskalna u lekarza?" naprawdę brzmią teraz śmiesznie, bo te kasy są, podobnie jak terminale do kart płatniczych - tak w przychodniach funduszowych (gdzie pewne usługi bywają płatne), jak i całkowicie prywatnych.


Kiedyś zdarzyło mi się umierać. Była karetka potem szpital. Lekarze pokazali pełen profesjonalizm, dowód - żyję i mogę drażnić lekarza z Krakowa. No ale co potem. Leżałem i tylko zajmowałem miejsce i generowałem koszty dla szpitala. I wtedy lekarze mieli mnie centralnie w dupie i to nawet nie pielęgniarki ale salowe okazały mi serce. To samo na rehabilitacji. Lekarz mnie pomacał i z powątpiewaniem przyjął na zabiegi. Potem lekarza spotykałem tylko na obchodzie kiedy to zadawał wkurwiające pytanie - jak się pan czuje? I też tylko dzięki mojej fizjoterapeutce, która zarabiała po 10 latach 1700 na rękę, doszedłem do pewnej sprawności. Lekarze są dobrzy w krojeniu i zszywaniu ale kiedy jest już po wszystkim nie wiedzą co z tym fantem zrobić.
sporo racji w tym co piszesz. Problem jest złożony, nie tyle chcę uniknąć OT bo to przecież Hyde Park, ;-) , ale problem jest godny osobnego wątku.
To są cenne przemyślenia.
Mam swoje koncepcje, dlaczego tak może być. Znajdę trochę czasu, to napiszę.
Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

komorfil pisze: Rytualne wołania "gdzie jest kasa fiskalna u lekarza?" naprawdę brzmią teraz śmiesznie, bo te kasy są,
Są i owszem, ale wciąż nie wszędzie i nie zawsze.

W tym roku trafiłem na dwóch panów doktorów którzy za wizytę pobrali odpowiednio 120 i 150 zł, a zamiast kwitka z kasy fiskalnej dostałem jakiś świstek z niewyraźna pieczątką.
Każdemu jego Everest...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

andy67 pisze:W tym roku trafiłem na dwóch panów doktorów którzy za wizytę pobrali odpowiednio 120 i 150 zł, a zamiast kwitka z kasy fiskalnej dostałem jakiś świstek z niewyraźna pieczątką.
teoretycznie jest jeszcze możliwe że nie osiągają z gabinetu dochodów obligujących do posiadania kasy fiskalnej, ale sądzę, że tak nie jest.

Andy, postawa obywatelska- mały donosik do US? Serio piszę.
W naszej rzeczywistości musimy trochę wyrosnąć z, że tak powiem, genetycznego nastawienia że informowanie władzy o patologii jest naganne.
Sądzę że w takich sytuacjach powinno się reagować.
Z drugiej strony, fakt że jakikolwiek świstek zaistniał - sugeruje że podatek jednak zapłacili.
Konowały to bardzo często durnie skończone, ale żeby aż takie by dokumentować wizytę i jej nie opodatkować? Nie sądzę.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zmiany -
Elżbieta Bieńkowska - czyżby "delfinka"? Tchatcher, Merkel, Bieńkowska?

Rafał Trzaskowski - syn Andrzeja Trzaskowskiego, nieżyjącego już pianisty jazzowego, współtwórcę legendarnego zespołu Melomani, uroczego faceta i twórcę. Trzymam kciuki. No i życzę sukcesu proporcjonalnego do sukcesu ojca.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze:Zmiany -
Wczoraj Passent w TokFM powiedział coś z czym głęboko się zgadzam: że to, kto jest ministrem, nie ma większego znaczenia.

Z tego co wiem o polityce (niewiele wiem, nie uczestniczę w tej sferze aktywności życiowej, ale zdarzyło mi się znać polityków ze szczebla ministrów) to podejmowane decyzje, także w konkretnym resorcie, są wynikiem osiągniętej subtelnej równowagi oczekiwań przede wszystkim partii politycznych. Po drugie, ten rząd jest silnie autorski, to rząd Tuska nie tylko z nazwy (w sensie "rząd Tuska bo Tusk jest premierem"), ale faktycznie (w sensie "rząd Tuska bo Tusk decyduje żelazną ręką o wszystkim").
Tak więc minister (w każdym razie - w obecnej sytuacji politycznej tego kraju i w obecnym rządzie) jedynie firmuje twarzą pewien konsensus który wynika obecnie głównie z potrzeb środowisk PO, w dalszej kolejności PSL, w pewnych sytuacjach zapewne SLD, nie wypowiadam się co do PIS, bo nie mam bladego pojęcia na ile tzw "opozycyjność" jest nią faktycznie, a na ile jest fasadowa i na ile główni gracze PIS uczestniczą w decyzjach. Trochę - uczestniczą na pewno.
W każdym razie nie za bardzo rozumiem istotność roli tej czy innej osoby jako ministra w tym rządzie.
kilgor

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pn 26 cze, 2006
Lokalizacja: Dębica

Post autor: kilgor »

Janek pisze:Elżbieta Bieńkowska - czyżby "delfinka"? Tchatcher, Merkel, Bieńkowska?
Myślę, że min. Bieńkowska ma takie szanse na zostanie nową Thatcher, jak D. Tusk nowym Churchillem 8)
A już (prawie) serio - dziś min. Sikorski stwierdził, że jego ministerstwo jest przeżarte korupcją. I co? Ano nic, ministrem jest i przestać nie zamierza. Do odpowiedzialności się nie poczuwa. Normalnie jak w ,,Misiu" - nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

kilgor pisze:Myślę, że min. Bieńkowska ma takie szanse na zostanie nową Thatcher, jak D. Tusk nowym Churchillem
Zgoda co do Tuska i Churchilla. Ale trzeba przy tym powiedzieć, że aktualnie żaden polityk na świecie nie ma takiej szansy, nie te czasy.

Pani Thatcher została premierem w wieku lat 54. Pani Bieńkowska ma "prawie 50" (jak sama powiedziała)... No i doradzam zapoznanie się z życiorysem pani Thatcher (chociażby w wikipedii) - znajdziesz bardzo ciekawe informacje, które Cię zadziwią.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ