Rysy-Rakoń

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Rysy-Rakoń

Post autor: MiG »

Rozpoczynamy nowy wątek:
tomtom pisze:Wilu, podziel sie swoja koncepcja na jedniodniowke Rysy - Rakon. Po pobieznym przestudiowaniu mapy stwierdzam, ze to sie moze czysto teoretycznie udac i to na trzy sposob, acz do realizacji samodzielnie sie nie pale
Mnie tylko frapuje ten Rakoń (nocleg na grani/granicy?) Czy może z zejściem do Chochołowskiej?
Osoby, które chciałyby napisać: "po kiego wała się pchać w taką trasę?" proszę o darowanie sobie takiego komentarza :) :P
Wilu

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 14 lip, 2004

Post autor: Wilu »

ale sie narobiło :D

Po prostu mamy z kolega taki plan, żeby oprócz naszego dorocznego wyjazdu 9-dniowego zrobić coś bardziej ekstremalnego.

Trasa jest 100% wykonalna jeżeli chodzi o przejście drogą pod reglami. Ale my chcemy iść przez Kępe, Zawrat, Świnice, Kasprowy, Czerwonymi wierchami, a dalej Tomanową, Iwaniacką i z Chochołowskiej na Rakoń. Później zejście do Chochołowskiej. Nie mówię, że zrobimy tą trasę na pewno, ale na razie pomysł jest i może go spróbujemy zrealizować.
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Kępe
-> Świstówkę
Zakładając, że macie dobrą kondycję (a pewno macie, bo byście się na to nie porywali) to obstawiam 15 godz. :) Ale nie wiem, czy po takim dniu uda wam się wejść na Rakoń...
zgaga100

-#3
Posty: 242
Rejestracja: czw 29 sty, 2004

Post autor: zgaga100 »

Zamierzacie startowac z Chaty pod Rysami, pozniej zejscie do MOka czy moze start z Moka i powrot ta sama droga adalej jak napisaliscie?
Wilu

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 14 lip, 2004

Post autor: Wilu »

z Chaty pod Rysami
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

IMO tak nie da rady - za duzo czasu zje wam zejscie z Rysow. Jesli juz to tylko dolem - do Mieguszowieckiej, przez Ciemne Smreczyny na Zawory, Wierchcicha w dol do Cichej az na Tomanowa Przelecz, biegusiem na Iwaniacka, takoz na Grzesia i do schroniska. Zalety tego wariantu - zero zatorow ludzkich, caly czas latwy teren, wieksze mozliwosci nadrobienia czasu, male (stosunkowo) deniwelacje, staly dostep do wody. Wady - bezszlakowosc, lewa transgranicznosc, innych nie widze.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Myślenie abstrakcyjne ponoć bardzo zwiększa twórcze możliwości naszego mózgu. Dlatego ze wszech miar polecam i pozwólcie, że racji wieku udzielę swego "imprimatur" i pobłogosławię na drogę. Tylko nie zapomnijcie zabrać dobrze naładowaną komórkę i zapisać gdzieś numer TOPR i Horskiej Służby. Mogą się przydać :D:D:D
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

MiG pisze:Osoby, które chciałyby napisać: "po kiego wała się pchać w taką trasę?" proszę o darowanie sobie takiego komentarza
A co to? Znowu cenzura i narzucanie jedynie słusznego światopoglądu! MiG wstydź się! :D
A poza tym - w XXI wieku taki kawał drogi na nogach i z wywieszonym ozorem. Proponuję wariant prawdziwie nowoczesny.
Jedziemy sobie autem do Rohackiej - w połowie drogi od Zwierowki do tego co zostało z Tatliakowej Chaty jest duży parking. Za 50Sk zostawiamy furę (z bólem serca oczywiście) i lecimy na Rakoń i z powrotem. Herbatka albo kawka i z ulgą wsiadamy znowu do auta. Dalej via Zuberec do Mikulasza (po drodze dla ochłody aquapark) i do Popradzkiego Stawu (można pod schronisko, tylko trzeba dać w łapę chłopakowi od barierki). Stąd na Rysy i spowrotem. No i teraz już tylko dobra kolacyjka w miłym miejscu. Doradzam nie żałować na paliwo i skoczyć za Poprad w stronę Lewoczy do restauracji co nazywa się Spiski Szalas.
Proszę Państwa - ten model jest naprawdę optymalny!!! :D
Jestem gorszego sortu...
Wilu

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 14 lip, 2004

Post autor: Wilu »

zostałem poproszony przez MiG-a o rozwinięcie tematu, więc go rozwinąłem. Jak ktoś chce czytać to niech czyta a opinie na temat sensowności niech zostawi dla siebie, bo i tak nic mnie one nie obchodzą. MiG wszystko ładnie na początku napisał, ale niektórzy jak widać nie potrafia czytać.
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Janek pisze:A co to? Znowu cenzura i narzucanie jedynie słusznego światopoglądu! MiG wstydź się! :D
Hmmm, moja prośba wynikała z tego, że zaraz pojawia się ktoś kto twierdzi, że takie przejście jest bez sensu i zadaje powyższe pytanie (retoryczne), które nic a nic nie wnosi do dyskusji (a ja lubię rzeczowe wypowiedzi :P )
A co cenzury :) - nie bronię posiadania poglądów i ich wyrażania. Równie dobrze krytyka takiej trasy będzie "narzucaniem jedynie słusznego światopoglądu".
tomtom pisze: IMO tak nie da rady
To zdanie przesądza, że Wilu zrobi tą trasę :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

MiG pisze:To zdanie przesądza, że Wilu zrobi tą trasę
To znaczy, że nogi z d*** powyrywa a przejdzie. Oj, jak to dobrze znam z przed lat ileś tam - skłoność do działań absolutnie nieracjonalnych jest właściwa pewnym okresom życia, później trochę słabnie a gaśnie zupełnie w momencie totalnego stetryczenia.

PS. Z punktu widzenia czystej teorii działaniem nieracjonalnym jest zarówno przejście trasy z Rakonia na Rysy w ciągu jednego dnia jak i np. spacerek przez dolinę Strążyską i powrót doliną Białego z zboczeniem i "zdobyciem" Sarniej Skały. Różnica polega tylko na długości oraz trudności wzgl. uciążliwości. Natomiast i jedna i druga trasa (oraz wszelkie inne w Tatrach i innych górach świata) jest pozbawiona absolutnie wszelkiego sensu ponieważ nie przynosi, żadnych konkretnych i wymiernych korzyści co jako ekonomista rozumiesz zapewne znacznie lepiej ode mnie, inżyniera. To "zboczenie" (dewiacja, dziwactwo, głupota, niedorzeczność itp - niepotrzebne skreślić) ma stosunkowo krótką historię bo zaledwie niewiele ponad 200 lat. Wszyscy poprzedni "zdobywcy" gór podejmowali te działania w ramach albo akcji typu militarnego (np. Hannibal) bądź gospodarczego - pasterze owiec i bydła oraz koni lub górniczego. Te ostatnie to czasami bardzo piękne osiągnięcia czego dowodem mogą być takie nazwy jak "złota dolina", "niemiecka drabina" czy "miedziane ławki" w masywie Łomicy i Kiezmarskiego jako ślad po robotach górniczych prowadzonych przez rodzinę Fabry z Kiezmarku. Kto miał okazję iść na Łomnicę właśnie tamtędy (polecam!) wie dobrze, że nie jest to droga przesadnie łatwa a transport urobku (bo coś tam dobywano) był dość ambitnym zadaniem wykonywanym w dodatku bez tej całej techicznej otoczki, która towarzyszy dziś zarówno alpinizmowi jak i tej "gorszej" turystyce.
Czy jednak niektórzy nie ocierają się przy tym o granice absurdu a nawet je przekraczają. Pomijam w tych rozważaniach to co potocznie nazywamy alpinizmem lub na naszym poletku taternictwem - to zupełnie inna bajka. Zostańmy tylko przy turystyce (też pojęcie umowne). Uważam i sądzę, że nie jestem w tym osamotniony, że podejmowanie wysiłku przejścia tak długiej trasy jak Rysy - Rakoń owocować może tylko fenomenalnymi zakwasami na drugi dzień i pewnie następne. Tempo zaś, które trzeba będzie rozwinąć spowoduje, że w ciągu całej drogi oglądać będziemy w stanie jedynie czubki własnych butów oraz pięty i tyłek poprzedzającego towarzysza.
Czy to ma sens - pytam ze smutkiem. Z smutkiem tym bardziej większym, że i sam jest (raczej był) grzesznym i nie bez winy.

Mimo wszystko będę kibicować temu przejściu i ciekaw jestem rezultatu (a i skutków w pewnych grupach mięśni :D)
Pozdrawiam
Jestem gorszego sortu...
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Janek pisze:Uważam i sądzę, że nie jestem w tym osamotniony, że podejmowanie wysiłku przejścia tak długiej trasy jak Rysy - Rakoń owocować może tylko fenomenalnymi zakwasami na drugi dzień i pewnie następne. Tempo zaś, które trzeba będzie rozwinąć spowoduje, że w ciągu całej drogi oglądać będziemy w stanie jedynie czubki własnych butów oraz pięty i tyłek poprzedzającego towarzysza.
Myślę, że razem ze swoim sądem na temat ww. wyprawy jesteś w ogromnej większości :) A czym ta trasa zaowocuje to zobaczymy - kwestia wytrenowania organizmu, może będzie OK. Ostatnia poruszona kwestia - duża część trasy wiedzie w łatwym terenie, co nie wyklucza podziwiania widoków w trakcie marszu. Poza tym przecież trzeba robić jakieś postoje, i tak właśnie wtedy najlepiej chłonie się góry :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

MiG pisze: Ostatnia poruszona kwestia - duża część trasy wiedzie w łatwym terenie, co nie wyklucza podziwiania widoków w trakcie marszu.
Jesteś optymistą MiG - ta trasa jest tak długa, że można ją pokonać w zadanym czasie jedynie metodą, którą kiedyś jeden z znanych poznańskich alpinistów nazwał - "schnell-zapierdalanka" i wtedy o żadnej kontemplacji pięknych widoków nie ma mowy a na postojach się tylko ciężko dyszy. To zupełnie tak samo jak jechać "w sznurku" i z dużą szybkościa na autostradzie - o żadnych widokach z boku nie ma mowy - tylko lampy poprzedzającego auta.
Ale tą "ogromną większością" to mnie podbudowałeś bo już byłem prawie skłonny uwierzyć w "70-letniego starowinę" jak mnie to Wilu z wrodzonym sobie smakiem i elegancją ochrzcił. :D
Jestem gorszego sortu...
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Janek pisze: Jesteś optymistą MiG
Na bazie własnych doświadczeń :) , chociaż przyznam, że Tatry nie są najlepszym miejscem na tego typu przejścia. Lepiej wymyślać sobie takie trasy w Beskidach czy Bieszczadach.
Janek pisze: Ale tą "ogromną większością" to mnie podbudowałeś
Dlatego trzeba być ostrożnym, jak się porusza taki temat :) - można nie znaleźć zrozumienia.
Wilu

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 14 lip, 2004

Post autor: Wilu »

Janek pisze: Ale tą "ogromną większością" to mnie podbudowałeś bo już byłem prawie skłonny uwierzyć w "70-letniego starowinę" jak mnie to Wilu z wrodzonym sobie smakiem i elegancją ochrzcił. :D
myślałem o przykładowej osobie w tym wieku i raczej płci żeńskiej. Starowina jest zgrubieniem, ale widzę, że odniosłeś to do siebie. Nie wypowiadaj się o mojej elegancji i poczuciu smaku.
włóczęga

-#5
Posty: 583
Rejestracja: czw 12 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: włóczęga »

Gdy pierwszy raz przeczytałem o propozycji, wydała mi się absurdalna.
Postanowiłem jednak sprawdzić z mapą i czasami turystycznymi. Wyszło na to, że potrzeba okło 1050 min na przejście turystyczne i to zarówno polską jak i słowacką stroną. To jest 17g20min.Dla wprawnej osoby myślę, że wystarczy 13godzin, a dla spieszącego się może imniej. Oczywiście kondycję i wytrzymałość trzeba mieć bardzo dobrą.
Wg mnie jest to do zrobienia. Sam mając 50 lat /słownie pięćdziesiąt lat/ przechodziłem trasę 900min. zajęło mi to niecałe 12 godzin. I to z dwoma 30-to minutowymi postojami.
Dopiero po przeanalizowaniu tego doszedłem do wniosku, że Rysy - Rakoń w jeden dzień jest do zrobienia. Inna sprawa po co? Ale jak ktoś lubi?
Propozycja skrócenia drogi. Zejście z Rys na polską stronę, skrót na Świstówce, z Dol. Pięciu wejść na Gładką Przeł.i dalej słowacką trasą na Tomanową.
Gładka to oczywiście podwójne ryzyko, ale...
Powodzenia.
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

włóczęga pisze:Propozycja skrócenia drogi. Zejście z Rys na polską stronę, skrót na Świstówce, z Dol. Pięciu wejść na Gładką Przeł.i dalej słowacką trasą na Tomanową. Gładka to oczywiście podwójne ryzyko, ale...
A Tomanowa to potrójne :) biorąc pod uwagę częstotliwość patroli SG w tym rejonie.
włóczęga

-#5
Posty: 583
Rejestracja: czw 12 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: włóczęga »

Tyle, że przez Tomanową idziesz po szlaku, a przez Gładką - poza nim.
W całym przejściu widzę jeszcze problem przy wejścu na Rakoń. Po tylu godzinach przechodząc koło schr. w Chochołowskiej pójść jeszce na Rakoń /jak piwo czuć z daleka/- to już poza chyba moje możliwości. W tym miejscu moja psyche by wysiadła. Jeśli ktoś to przejdzie ma u mnie piwo /DUŻE/ i wcale nie będę żałował, że go stawiam.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

włóczęga pisze:Po tylu godzinach przechodząc koło schr. w Chochołowskiej pójść jeszce na Rakoń /
Tak mało ambitnie? :D:D:D A czemu nie granią przez Smreczyński, Kamienistą i dalej aż do Rakonia. Już i tak była łatwizna od Gładkiej. Bo nie wolno? A cóż to za przeszkoda, w Tatrach i tak więcej nie wolno niż wolno. W dodatku można uprosić kumpli aby na Rakoniu czekali z bambusem - TOPR-owcy chyba pożyczą. Poprzeczka w górę, adrenalinka rośnie, tylko tak dalej :D Cały czas sądziłem, że tu chodzi o górską wycieczkę a nie przepędzanie owiec po dolinach (gdyby to było w Rumunii to napisałbym nie "owiec" a "osłów").
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Wilu pisze:Janek napisał(a):

Ale tą "ogromną większością" to mnie podbudowałeś bo już byłem prawie skłonny uwierzyć w "70-letniego starowinę" jak mnie to Wilu z wrodzonym sobie smakiem i elegancją ochrzcił.


myślałem o przykładowej osobie w tym wieku i raczej płci żeńskiej. Starowina jest zgrubieniem, ale widzę, że odniosłeś to do siebie. Nie wypowiadaj się o mojej elegancji i poczuciu smaku.
No i właśnie - podwójny nietakt skoro pomyślałeś tak o damach.
A teraz gwoli edukacji górskiej: miałem okazję a raczej zaszczyt poznać trzy wielkie tatrzańskie damy i ich dokonania i możliwości właśnie w tym wieku - pierwsza to pani doktor Radwańska Paryska, druga to pani Róża Drojecka (obie już niestety "za granią") i trzecia, jeszcze żyjąca pani Zofia Stecka (ma nie wiem ile lat, damom się nie liczy, ale sporo - ponoć chodzi dalej). Mógłbym się założyć, że w Ich znajomości Tatr nigdy nie zdołasz dorównać a i każdej z Nich w wieku lat 70-u miałbyś w twoim wieku kłopoty aby za Nimi nadążyć. Zalecam zatem większą ostrożność w sądach. (Tak nawiasem - znasz aby napewno te nazwiska bo to pomiar drogi w kilometrach raczej takiej wiedzy nie służy). :D
A co do mojej mizernej osoby - gdy w sierpniu będę znowu jak prawie co roku w Tatrach to będę miał owe magiczne 70 lat plus jeden miesiąc. Z Rysów na Rakonia coprawdy już raczej nie dałbym rady ale nadal mnie raczej limitują możliwości mojego dwunastoletniego wnuka, który mi towarzyszy niż własne nadwątplone niewątpliwie podeszłym wiekiem siły.
A zatem - jak to się teraz mówi - wyluzuj Neskim i bądź bardziej cool, to chyba jest teraz na topie! :D
ODPOWIEDZ