fortepian na rysach
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ani w 10tke bys ma go nie wniesli! Nie da rady!tomek.l pisze:Jeśli coś trzeba wnieść to proponuje ten
http://www.bobasmarket.pl/stuff/little_fortepian.jpg
Czy to o to chodziło?tomtom pisze:Janku, moze w ramach prostowania historii z fortepianem opowiesz autentyczna dla odmiany historie o panach w gajerkach? Uwielbiam ja czytac
Był sobie taki wspinacz, powiedzmy, że nazywał się Kwiatkowski. Osiągnięć to on specjalnych nie miał ale słynął w środowisku z nieprawdopodobnych wprost „zgrywów”, które wyczyniał. Pewnego słonecznego sierpniowego poranka, gdzieś tak skoro świt, czyli około 9-ej pojawił się wraz z kolegą pod Murowańcem. Ubrani byli w smokingi, na nogach lakierki, na głowie cylindry, biała koszula, muszka – pełen wypas, w dodatku każdy z walizką w ręku. Znający Kwiatkowskiego nabrali wody w usta bo było wiadomo, że Kwiatkowski szykuje nowy koper (czy to się nie nazywa teraz hapening?). Opadli ich oczywiście gapie z gatunku tych co od razu muszą koniecznie udzielać dobrych rad. A oni się wypytywali – „kędy iść przez Zawrat do tego hotelu w Pięciu Stawach”. Oczywiście wyrażono im wątpliwości czy w takim ekwipunku przejdą, zaczęto odradzać itp. A oni odpowiadali tylko – „W Zakopanem nam powiedzieli, że przejdziemy”. Ktoś im wskazał drogę, ruszyli a za nimi sporo osób, „doradcy” aby zanotować triumf a „wtajemniczeni” z ciekawości; m.in. i ja. Na przełęczy przystanęli i zaczęli się przypatrywać „drodze” na Zawratową Turnię, popularnie zwaną „nad Matką Boską’. Doradcy znowu przystąpili do akcji – pokazywali ścieżkę do Stawów, tłumaczyli, że tamtędy bardzo trudno, że dalej, że nie przejdą itp. Kwiatkowski odpowiedział krótko – „W Zakopanem nam powiedzieli, że przejdziemy”. A potem otwarli te walizki, wyjęli z nich normalne ciuchy i cały szpej, przebrali się i na oczach całego towarzycha zrobili chyba dwa wyciągi i potem przetrawersowali do ścieżki na Świnicę, zeszli do walizeczek, przebrali się znowu na wieczorowo i wolnym kroczkiem udali się w kierunku Pięci Stawów.
Jestem gorszego sortu...




