
Tu od strony południowej

Nie tak zupełnie bez przyczyny właśnie ta górka. Dwa tygodnie temu byłam w tym samym miejscu i pogoda uniemożliwiła wejście na szczyt. Nie żeby taki trudny był tylko nie miało sensu. Wtedy obiecaliśmy sobie że jak będą warunki to zrobimy poprawkę bo nie lubimy niedokończonych spraw.
Tak wyglądało przed dwoma tygodniami

A tak w piątek

Od tego czasu napadało trochę śniegu który dodał sporo uroku całemu krajobrazowi.

Wiem że na świecie jest dużo pięknych rzeczy ale dla mnie nie ma nic piękniejszego niż wędrowanie taką granią, zwłaszcza w piątek rano, kiedy moi koledzy i koleżanki siedzą w pracy. No cóż, człowiek to taka trochę ...świnka jest.


Im wyżej, tym ciekawiej

Zebra


W końcu szczytowanie



W drodze powrotnej wylegiwanie się w słońcu i rozmyślanie o życiu i takie tam różne dywagacje

Biwakownia, o dziwo zamknięta, najczęściej są otwarte. No cóż, i tak planowaliśmy zejście na dół.

Słońce już nisko ale nam jakoś niespieszno...

Akurat w ten weekend była pełnia księżyca


No i to tyle, bo co tu można jeszcze powiedzieć. Byliśmy w górach, dokończyliśmy dzieło a poza tym to...nuda
Pozdrawiam
uszba





