"Fenomen zjawiska o nazwie Lech Wałęsa"

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

"Fenomen zjawiska o nazwie Lech Wałęsa"

Post autor: Janek »

W ostatniej POLITYCE już drugi odcinek eseju pióra Roberta Krasowskiego o Lechu Wałsie - w następnym numerze będzie trzeci i ostatni.
Można się z wieloma tezami Krasowskiego nie zgadzać (ja też), ale nie sposób przeczytać to obojętnie. Złaszcza, że zawiera szereg informacji (o ile prawdziwe), o których dotąd była cisza. Czy np. ktoś słyszał, że w końcówce lat 80-ych władze Rosji a raczej Związku Radzieckiego wywierały naciski na generała aby podjął a potem przyspieszył rozmowy z opozycją solidarnościową? Podobno Gorbaczow i koledzy traktowali je jako poligon doświadczalny dla siebie bo zdawali sobie sprawę, że ich system długo nie pociągnie i szukali metod wybrnięcia z kabały. A Polska była jedynym krajem w bloku, gdzie taka opozycja była i to dość dobrze zorganizowana - w innych krajach bywali pojedyńczy entuzjaści.

Serdecznie namawiam do lektury - naprawdę warto!
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Też mnie zaintrygowało to bardzo wyraźnie w artykule akcentowane zaangażowanie ZSRR w układanie się władzy z opozycją w Polsce.
Jak było - nie wiemy, w każdym razie pytanie które ja sobie zadaję, brzmi tak: jaki czynnik powoduje, że mocarstwo (niech będzie, że na glinianych nogach, ale jednak mocarstwo i to nuklearne, niech będzie że nie wszystkie radzieckie rakiety sięgnęły by celu, ale wiele jednak pewnie tak) które całe dziesięciolecia trzęsie światem i rządzi na tysiącach kilometrów- ot tak nagle "popiera" opozycję w sąsiednim kraiku, "prawie swojej republice"?
Nie lubię łatwych odpowiedzi - że sytuacja ekonomiczna już dojrzała, że 50 lat można było gnoić, ale już tak się waliło, że musieli zmienić styl i podejście....
Może trochę tak. Ale mnie zawsze zastanawia co powoduje takie kluczowe zwroty historii i na ile ich data wynika z jakiegoś tam przypadku czy splotu różnorodnych czynników, a na ile kompletnie nic nie wiemy o kluczowych czynnikach czy decyzjach stojących za tymi zwrotami.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

komorfil pisze:Też mnie zaintrygowało to bardzo wyraźnie w artykule akcentowane zaangażowanie ZSRR w układanie się władzy z opozycją w Polsce.
A mnie nie dziwi zupełnie. System się ekonomicznie walił. Trzeba było zapewnić przekazanie odpowiedzialności i miękkie lądowanie dla wszelkich kacyków. I udało się to doskonale - kto miałzbić majątek zbił, kto się miał uwłaszczyć ten się uwłaszczył a ludzie uwierzyli, że to przez Balcerowicza zrobiła się bieda.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Widzisz, byznes trzeba umieć robić, mieć tzw. smykałkę. Bzdurą jest twierdzenie, że w komitetach partyjnych siedzieli sami ideowi komuniści - nie, to byli faceci co widzieli w tym interes dla siebie. Potem wystarczyło zmienić chorągiewkę. No i nie wszystkim się udało a wielu musiało ustąpić miejsca kolejnym kombatantom. Gdyby tak zechciał jakiś poważny historyk zrobić opracowanie korzeni polskiego byznesu, to by się okazało jaki procent jest pochodzenia partyjnego a jaki z Solidarności lat 80-81. Wydaje mi się, że ten drugi strumyk jest znacznie szerszy.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Często to ten sam strumyk, gdybym chciał widzieć w historii jakąś logikę i przyczynowość, rzekłbym, że największe możliwości robienia biznesu mieli esbecy kontrolujący nielegalne przepływy kapitału i mający dobre solidarnościowe papiery.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Stefan Kisielewski kiedyś napisał, że pierwszy milion trzeba ukraść, potem można już uczciwie. Ja bym jednak dodał do tego skłonność do ryzyka. Bo zawsze jest wtedy pokusa aby ten milion złożyć w banku i odsetki dodawać to pensji. Przy dzisiejszym procencie to jakieś 35 000 zł rocznie, niezła dokładka. I dlatego cenię tych co rzucili się na głęboką wodę i ruszyli interes do przodu a tzw. korzenie są mi dość obojętne. Faceci co poszli w większą lub mniejszą politykę są społecznie bezproduktywni i to niezależnie od przynależności partyjnej - PO, PiS, SLD, PSL, inne kanapki - jedna wielka banda darmozjadów. A głosuję na tych co moim zdaniem najmniej przeszkadzają gospodarce.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Widzisz, byznes trzeba umieć robić, mieć tzw. smykałkę.
Owszem. A jak się jej nie ma trzeba mieć układy. A jak się nie ma w IIIRP ukłądów - to smykałka gówno ci da. Naprawdę - to nie sztuka kraśc cudze pieniądze. Wiesz jak rodziły się fortuny IIIRP? Ano np tak, że jeden oficer SB zakładał firemkę z kapitałem zakłądowym wartości 100 złotych. Inny oficer, przypadkiem jego kolega byłw tym czasie dyrektorem w państwowym banku. I udzielał mu pożyczki na ogromną kwotę. Po czym dług umarzał. To się nazywa smykałka! Albo takie coś (skoro os tronie solidarnościwiej chesz) - za pieniądze z Zachodu przekazywane na Solidarność założono gazetę. Nakłąd ogromny, sprzedaż też - wszak to pierwsza niekomunistyczna gazeta Po czym redaktor gazety zamieniałgazetę w prywatny folwark i na jej bazie tworzył dużą spółkę. Jako, że papierach był delikatnie mówiąc bałagan - numer się udał.

dagomar pisze:Często to ten sam strumyk, gdybym chciał widzieć w historii jakąś logikę i przyczynowość, rzekłbym, że największe możliwości robienia biznesu mieli esbecy kontrolujący nielegalne przepływy kapitału i mający dobre solidarnościowe papiery.
Ano. Nie jest tajemnicą, że najwięksi polscy biznesmeni (np pan co się obecnie nazywa Solorz) mają służbowe korzenie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
ODPOWIEDZ