Producent autobusów spod Poznania testuje swoje elektryczne pojazdy w Tatrach, w tym na trasie do Morskiego Oka. A swój najnowszy wynalazek - elektryczny autobus, ładowany za pomocą pantografu - zaprezentuje w przyszłym tygodniu na targach w Kielcach.
Solaris, jeden z największych producentów autobusów w Polsce, sprawdza kilka wersji pojazdów elektrycznych. Jeden z nich, model Urbino electric zasilany jest za pomocą zwykłej niemal "wtyczki" (plug-in). Ładowane tak pojazdy jeździły w czasie Euro 2012 po Poznaniu.
Cepry do autobusu i wio!
Teraz taki sam autobus testowany jest w ramach projektu Eko Zakopane i wozi turystów z centrum stolicy Podhala do Kuźnic. - Rozważana jest także eksploatacja takich autobusów na trasie do Morskiego Oka, a także na innych trasach w obszarze Tatrzańskiego Parku Narodowego, bo są niezwykle ciche i całkowicie bezemisyjne - mówi Mateusz Figaszewski, rzecznik Solaris Bus & Coach.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
krzymul pisze:Nie udawaj greka. Spalinowe ogórki, ale też autobusy.
Ale w przypadku wtyczkowozu odpada argument o nieekologiczności. Ten autobus czyni Tatrom mniej szkody niż koniowozy (bo ogólnie to środowiku kuku robi większe z powodu technologgi produkcji i utylizacji baterii, ale to akurat nie jest problem TPNu)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
to co jest bezpieczniejsze ( dla piechurów ) i ekologiczniejsze, rower, czy autobus ?( nawet na prund )... ja bym stawiał na stojący na straconej pozycji rower.
Jakoś wzdłuż Dunajca ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru mogą i nic się nie dzieje, czyżby tam ludzka głupota nie sięgała ???
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
krzymul pisze:Jakoś wzdłuż Dunajca ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru mogą i nic się nie dzieje, czyżby tam ludzka głupota nie sięgała ???
Głupota sięga wszedzie, ale nie wszędzie ma szanse rozwinąć skrzydłą. Na asflacie z Moka w dół jechałoby sie rowerem 40-60km/h, pedałując jeszcze szybciej.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
gb pisze:Z powodu wypadków - w tym, o ile pamiętam jeden był śmiertelny - zamknięto dla ruchu rowerowego drogę do MOka...
Ano, o ile chciałbym by udało sie jakoś pogodzić ruch rowerowy i pieszy na tej drodze to nie widze tego bez rozdzielenia ich (a propos tego, że jestem niereformowalny - to w tej kwestii gb mnie kiedys przekonał do swoich racji). Rower przy 60km/h praktycznie nie hamuje, droga hamowania wynosi nawet 100 metrów.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Janek pisze:Wszyscy jechali bardzo wolno w dół. Na drodze sporo samochodów osobowych oraz autobusy, ruch pieszy minimalny
Bo widzisz - rowerzysta samochodu się boi, a pieszego nie. Choć w razie kolizji obaj odniosą podobne obrażenia. A autokar to najgorsze co można spotkać na takiej drodze bo skręcając na serpentynie zajmuje cała szerokośc drogi i nie ma jak ominąć.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
W czeskich Karkonoszach też jest pełno wąskich asfaltowych dróg gdzie dopuszczony jest zarówno ruch pieszy jak i rowerowy, a na dodatek na niektórych średnio co godzinę jedzie autobus (dla ruchu samochodowego są zwykle zamknięte). Tymi drogami można wyjechać prawie że na sam grzbiet główny, prowadzą nimi szlaki turystyczne.
Jednak takiego tłoku jak w Tatrach nie ma, a po południu było wręcz pusto.
Wyjątkiem jest Śnieżka, ale tam prawie cały ruch bierze się ze strony polskiej.
Są też szlaki zamknięte dla rowerów, o czym informują wyraźne znaki.
A autokar to najgorsze co można spotkać na takiej drodze bo skręcając na serpentynie zajmuje cała szerokośc drogi i nie ma jak ominąć.
_________________
Z tego co wiem to autojarów wycieczkowych tam nie ma, tylko kilka kursowych na dobę.
A jest kilka skrętów piekielnych - wbij na google trasa odcinek Misurina - Rifugio Auronzo to zobaczysz.