
To jest Basia. Basia chce coś powiedzieć. Na przykład - ferrata Piazzetta jest beeee, albo - niech jeszcze raz ktoś wypowie Piz Boe lub Sella to się porzygam, albo - znowu te Dolomity, och....
Chyba jest w tym wszystkiego po trochu. Mnie się Piazzetta podobała, co widać na poniższym zdjęciu.
Miałam trochę zabawy bo przed wejściem na ferratę zgromadziła się grupka chętnych i fachowym okiem oceniała pierwsze 10 m, które podobno mają oddzielić ziarno od plewów. Wszystko młode, na milupie wypasione brytany i jak zobaczyli taką ciocię jak ja to wyczytyłam w ich oczach pytanie - czy pani się nie pomyliła?
Tego dnia pobiłam rekord. Byłam zdecydowanie najstarszą kobietą na tej ferracie
No więc wracając do pierwszego zdjęcia. Byłyśmy znowu w Dolomitach i do tego znowu w tym samym miejscu co w zeszłym roku - Pozza di Fassa. Wszystko kręciło się wokół Selli i Marmolaty. Nie wiem ile razy przejeżdżałam przez Canazei, gdzie podziwiałam kunszt kierowania ruchem przez miejscowe policjantki. Niezłe tancerki. Nie wiem ile razy byłam Sella Joch, Passo Pordoi, Passo Fedaia. Nie wiem. Ale wiem że na razie mam dosyć.
Kiedyś wylądowałyśmy na Trincee, to takie pasmo wulkanicznego pochodzenia, które jakby w ogóle nie pasowało do reszty otoczenia. Kontrast robi wrażenie.





Via eterna. Oczywiście nie ta ścieżka a toto skaliste w lewej górnej części zdjęcia. Punta Serauta na którą prowadzi ferrata o tej pięknej nazwie.

Dolomity to w ogóle świat kontrastów. Także takich jak tutaj, na szczycie Sass Rigais

Na ferracie Poesnecker, gdzie trzeba się trochę powspinać "solo"

spotkałyśmy Michalinę i jej mamę Ilonę. Nie wiem skąd to dziecko miało taką energię no i w końcu też...umiejętności. Michalina była tego dnia zdecydowanie najmłodszą ferracistką

Dzięki dziewczyny za wspólną drogę!
A później to już byliśmy w trójkę i wybraliśmy się na Delago Kante na Vajoletach.
Normalnie to ta wieża jest prosta ale mój aparat jakoś tego nie obejmuje:)


Ciocia. Już teraz wiem dlaczego Ergaj zawsze mówi do mnie: co tam powiecie, matko chrzestno:)




Na szczycie jednej z wież Vajolet


Niektórzy to się mają fajnie

I tak łazimy po i wokół Selli, raz w wielkim tłumie

raz w mniejszym


Ale tak naprawdę to moje serce już w zeszłym roku pozostało zupełnie gdzie indziej, tam na horyzoncie, w lewej, górnej części zdjęcia.

cdn.























