mefistofeles pisze:
Opieram się tu na relacjach prasowych (z róznych źródeł), bo niestety osoiście życia parafialnego w Zachodniej Europie nie doświadczyłem.
Nikt od Ciebie personalnej znajomości życia parafialnego nie wymaga, ale stwierdziłeś, że swój pogląd świat tworzysz porównując krytycznie różne źródła i wyciągając na tej podstawie wnioski. Dokładniej
swoje wnioski. Drążę temat bo jakoś nie mogę przyjąć do wiadomości, że osoba po wyższych studiach, do tego dosyć mi bliskich, ścisłych, może na podstawie różnych źródeł wymyśleć takie stwierdzenie. Być może się mylę, natomiast temat nieco podrążę:
Po pierwsze pojęcie "zachodu" było w miarę sensowne w czasach minionych, kiedy znaczyło ono "wszystko co nie jest KDL, żyje się tam lepiej i jest tam jakaś forma demokracji /choć z tym ostatnim to nie do końca, vide Hiszpania w swoim czasie/. W kontekście naszej dyskusji jest to termin szalenie nieprecyzyjny, można powiedzieć, że kwantyfikator "na zachodzie" oznacza "wszędzie w europie". Tak jak Basia zauważyła Europa jest niejednolita, a biorąc pod uwagę stosunek do religii (nie tylko katolicyzmu) to są zarówno takie kwiatki jak mocno laicka Francja (chyba pod względem prawodawstwa najbardziej laicki kraj europy) jak i katolicka Irlandia czy nawet państwa w których istnieje religia państwowa (Dania, do 2000 r. Szwecja). Z drugiej strony wiele krajów jest zupełnie religijnie niehomogennych, różnice to nie tylko tak drastyczne rozbieżności jak pomiędzy katolickimi a kalwinistycznymi kantonami w Szwajcarii, czy Bawarią a północnymi landami, ale nawet Włochy są niejednorodne (północ <> południe). O silnych różnicach prowincja <-> metropolie też nie należy zapominać (widoczne mocno np. w części prowincji Francji).
Po drugie z Twojej wypowiedzi wynika, że "puste kościoły" są efektem zmian posoborowych. To też nie jest, moim zdaniem, prawdą ponieważ dotykamy tutaj raczej w ogóle problemu zeświecczenia społeczeństwa, szczególnie przejawiającego się w zaniechaniu uczestnictwa w praktykach religijnych. Ta tendencja dotyka dotyka wszystkich religii nie jest tożsama dla katolicyzmu, ergo trudno tu mówić o efekcie soboru. Oczywiście można się zastanawiać czy na tle innych wyznań/religii ta tendencja w kościele katolickim była silniejsza/słabsza i czy działania które podejmował kościół na ową tendencję w jakiś sposób wpływały. Moim zdaniem wpływ na to mają nieco inne, niż "efekty soboru" czynniki, ale o tym niżej.
Ale USA to specyficzny kraj, gdzie religia nadal jest ważnym elementem życia.
Owszem tyle, że akurat dla oceny katolicyzmu trochę mało reprezentatywny (to jest największa wspólnota w stanach 30% ale dość specyficzna). Natomiast dobrze, że owe USA wspomniałeś - kilka lat temu czytałem ciekawy artykuł dotyczący właśnie odchodzenia ludzi od zorganizowanych form religii (gdzie w tej chwili nie pomnę) - w artykule tym autor stawiał tezę, że odchodzenie od kościoła jest znacznie silniejsze w miejscach gdzie tenże ma formę zinstytucjonalizowaną, niż tam gdzie ma charakter oddolny, taki wspólnotowy. jako przykład była podana Szwecja (religia państwowa) i kościoły protestanckie właśnie w USA (np. baptyści). O tyle mnie to uderzyło, że wydawało mi się, że CI których obserwowałem w owej Szwecji na i po nabożeństwie wydawali się być w życie religijne (np. posyłanie dzieci na coś w stylu szkółki niedzielnej) znacznie bardziej zaangażowani niż typowy uczestnik mszy w Polsce.
To jakby tyle w kwestii "prostych" prawd, przynajmniej moim zdaniem.
Kuba
P.S. Myślę, że Głos Niedzielny nie jest najlepszym źródłem na temat stosunków medycyna <> kościół. Abstrahując nawet od tego, że stosunek kościoła należy rozumieć ogólnie jako stosunek całego kościoła, a nie tylko papieża i np. uniwersytetu w Bolonii. Bo z jednolitym frontem bywało w historii różnie: np. Edykt z Alhambry wypędzał Żydów z Hiszpanii z jednej strony oskarżając ich o działalnośćc antykatolicką, a z drugiej będąc efektem fali uniesienia po wywaleniu Arabów ("oczyścimy Hiszpanię z innowierców"), co nie przeszkodziło całkiem sporej części przenieść się do Państwa Kościelnego gdzie zresztą pełnili istotne funkcje. innym przykładem jest stosunek do szczepień gdzie co prawda hierarchia nie miała z reguły nic na przeciw ale tzw. dół burzył się w wielu miejscach.