mefistofeles pisze: Bo jak na razie dał się wykorzystać złym ludziom i jeszcze dalej się nakręcał.
Złym? A dlaczego złym? Bo mają inny światopogląd? tak samo media - są złe bo nie są "po Twojej linii"? Przeczytaj dokładnie co napisał Janek - zbył łatwo szufladkujesz.
Awantura zaczęła się po wizycie u Lisa, którego stosunek do Kościoła jest jasny.
Przepraszam ale co takiego powiedział ks. Lemański w tym programie? W którym miejscu odciął się od nauczania kościoła? Moim skromnym zdaniem wyrażał się w sposób bardzo stonowany i nie krytykował nauczania kościoła tylko
język, formę w jaki sposób mówi się o in vitro.
Podam taki przykład (chyba nawet o tym pisałem) - musiałem z żoną przejść cykl "nauk przedmałżeńskich". W miejscu gdzie wylądowaliśmy ksiądz swoimi wypowiedziami doprowadził moją babę do stanu wrzenia i to ja, agnostyk/ateista musiałem ją uspokajać coby go nie zbluzgała. Fakt, było mi łatwiej bo patrzyłem na to z boku, coś jak na składanie ofiar przez murzynów Bantu. W efekcię trafilismy na takowe nauki do Dominikanów, gdzie tą samą treść (przynajmniej w tej części co zdołałem zaobserować) potrafiono przekazać w taki sposób, że nawet mnie skłoniło to do rozmyślań, mimo, że meritum było niezgodne z moim światopoglądem. Da się? Więcej, ponieważ mieliśmy ten epizod z księdzem inteligentnym inaczej, zaliczono nam jedno ze spotkań awansem. Mieliśmy je dorobić po ślubie. I poszliśmy na takowe nawet nie dlatego, że czuliśmy się zobowiązani, ale faktycznie chcieliśmy posłuchać. I myślę, że o to chodzi ks. Lemańskiemu - wrzaski straszenie ogniem piekielnym, odsądzanie od czci czy tak jak ów ksiądz wyzywanie od cudzołożników wcale nie daje lepszych efektów niż dialog. Wręcz przeciwnie.
Nawiasem mówiąc w owym programie to Terlikowski w tym programie wyszedł nieszczególnie, w przeciwieństwie do swojej żony. To jest zresztą casus M.Jurka - można bronić swoich poglądów w sposób nawiedzony, można z klasą.
Problemem według mnie jest to, że z bliżej nieokreślonej przyczyny część hierarchów w Polsce wybrała ten język "nawiedzony", taki który może był dobry w XVIII wieku na głębokiej wsi w miejscu gdzie dodatkowo nie było jodu ale nie teraz. I mam wrażenie, że formułując przekaz w sposób Rydzykowy sam sobie strzela w stopę, a jednym z elementów takowego przekazu jest właśnie sprawa ks. Lemańskiego. Wbrew pozorom, wcale mnie to nie cieszy. Napisałem, że nie lubie chrześcijaństwa, a szczególnie katolicyzmu, ale prawidłowiej powinienem napisać, że nie lubię realizacji chrześcijaństwa, a szczególnie wersji katolickiej. Bo tak naprawdę, to tak jak napisał S.Bratkowski w ostatniej (30) polityce, w artykule o którym pisał GB, a ja Ci go naprawdę polecam do przeczytania, chrzecijaństwo jest najpiękniejszą z religii bo każe szukać dobra w drugim człowieku. W każdym. A tego poszukiwania u części naszych hierarchów, przynajmniej w ich wypowiedziach nie widać.
Wracając do in vitro - napisałeś tu, że Twój sprzeciw wobec tej metody jest efektem Twoich własnych przemyśleń, inspirowanych wyjasnieniami pochodzacymi z Kościoła. A co jeżeli stosunek kościoła się zmieni? Co wcale nie jest takie nieprawdopodobne patrząc na historię stosunków medycyny i nauki kościoła.
Kuba