Opole

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Można nie lubić, ale wydaje mi się że wstawiony tekst był kontynuacją tekstu Cz. Niemna
Ależ ja nie mam żadnej pretensji do literackiej zawartości zakończenia piosenki. Po prostu, moim zdaniem zawiodło rzemiosło. Dziewczyna musi się jeszcze wiele nauczyć.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:...dla Janka.
http://www.youtube.com/watch?v=T_5uI2PX8ng
Dziękuję, ale ja niezmiennie preferuję to:

http://www.youtube.com/watch?v=CD-TnBx-Kng

Jeśli czegoś żałuję to tylko tego, że nie będę czynnie uczestniczył w takim misterium jak to z linku. Jestem pewien, że w Warszawie będzie jeszcze większe niż w Moskwie.
Ale to co w Moskwie działa pozytywnie - niech politycy, wszelkiej maści, idą sobie do diabła - Europa jest jedna, od Lizbony i Londynu po Moskwę, bo to Hey Jude zawsze od strony entuzjazmu widowni wygląda tak samo - mam całą kolekcję nagrań.

Cholera, był bilet i wszystko miało być tak pięknie. Niestety... Ale duchem tam będę.
Nie wiem czy zwróciliście uwagę, że w Moskwie na widowni nie tylko młodzież, sporo ludzi 50+ i tak chyba do 80. Potęga wspomnień! :-)

Sir Paul, dziękuję, thank you, bolszoje spasiba!
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze: ja niezmiennie preferuję to
No tak, świetne, ale to Beatlesi, myślałem, że lubisz Paula McCartneya jako Paula McCartneya... :think:
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:No tak, świetne, ale to Beatlesi, myślałem, że lubisz Paula McCartneya jako Paula McCartneya...
Bez Beatlesów nie byłoby Paula Mc Cartneya i to właśnie te beatlesowskie piosenki to nadal główne jądro jego kolejnych wcieleń i jego legenda. Choć oczywiście nie można mu odmówić osobistego dorobku postbeatlesowego, tymbardziej, że pozostałym członkom zespołu, George Harrisonowi i Ringo Starr właściwie nic specjalnego się nie udało. Ale z Paulem i Beatlesami jest trochę tak jak z Leninem i Partią z wiersza Majakowskiego - "mówimy Paul Mc Cartney i myślimy Beatlesi"

Jedno jest pewne - ma facet zdrowie - 72 lata i nadal daje czadu jak dwudziestolatek, podobnie zresztą jak Stonesi, choć po nich bardziej widać lata.

PS.
Tak się czasami zastanawiam jak by to się wszystko potoczyło dalej gdzyby Lennon nie związał się z tą Yoko Ono? Gdzie on miał on oczy a i uszy bo muzycznie też była fatalna. Lennona zgubiła baba i - tu mogę zgodzić się z Mefistfelesem - lewactwo. A przecież mógłby jak Charlie Watts hodować konie arabskie.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:Bez Beatlesów nie byłoby Paula Mc Cartneya
..lub odwrotnie.
Janek pisze: gdzyby Lennon nie związał się z tą Yoko Ono? Gdzie on miał on oczy a i uszy bo muzycznie też była fatalna
Jeśli chodzi o urodę to mogę się zgodzić, chociaż w tym przypadku nie jest to ważne, co do "muzycznie" to bym się spierał.
Janek pisze:George Harrisonowi i Ringo Starr właściwie nic specjalnego się nie udało
...między innymi...
http://www.youtube.com/watch?v=cJR44H48POo
http://www.youtube.com/watch?v=a48gIt84AZc
http://www.youtube.com/watch?v=4p5yzdCa2GE

trochę trudniejsze niż McCartney i dlatego świetne.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:trochę trudniejsze niż McCartney i dlatego świetne
No i nieśmiertelny problem - co to znaczy "trudniejsze"i dlaczego z tego powodu "lepsze"?
Historia muzyki, tej "klasycznej" czy jak kto woli "poważnej" czy jeszcze inaczej aż się roi od kompozytorów niekiedyś bardzo znanych, poważanych, których utwory wykonywało setki orkiestr a dziś kompletnie zapomnianych, o których mają wiedzę tylko nieliczni specjaliści i tylko czasami jakaś orkiestra symfoniczna włączy jeden utwór do swego programu na zasadzie "urozmaicenia". Natomiast o tych co się ostali na trwałe czasami współcześni mówili pogardliwie, że to muzyka "łatwa" - sztandarowy przykład - niejaki Fryderyk Chopin.

Podobnie było w jazzie i coraz bardziej w rocku (to w końcu już przeszło 50 lat).
Czas, Krzymul, czas - tylko on jest uczciwym weryfikatorem wielkości.

PS.
Swoją drogą robi się ciekawa dyskusja, warto kontynuować.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

krzymul pisze:
Janek napisał/a:
George Harrisonowi i Ringo Starr właściwie nic specjalnego się nie udało
...między innymi...
http://www.youtube.com/watch?v=cJR44H48POo
http://www.youtube.com/watch?v=a48gIt84AZc
http://www.youtube.com/watch?v=4p5yzdCa2GE

trochę trudniejsze niż McCartney i dlatego świetne.
w czym jest to "trudniejsze" niż McCartney?
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze:Historia muzyki, tej "klasycznej" czy jak kto woli "poważnej" czy jeszcze inaczej aż się roi od kompozytorów niekiedyś bardzo znanych, poważanych, których utwory wykonywało setki orkiestr a dziś kompletnie zapomnianych, o których mają wiedzę tylko nieliczni specjaliści i tylko czasami jakaś orkiestra symfoniczna włączy jeden utwór do swego programu na zasadzie "urozmaicenia". Natomiast o tych co się ostali na trwałe czasami współcześni mówili pogardliwie, że to muzyka "łatwa" - sztandarowy przykład - niejaki Fryderyk Chopin.

Podobnie było w jazzie i coraz bardziej w rocku (to w końcu już przeszło 50 lat).
Czas, Krzymul, czas - tylko on jest uczciwym weryfikatorem wielkości.
Nie do końca.
Obecnie nurt odkrywania tych zapomnianych jest ogromny. I uzyskują trwałe miejsce w życiu koncertowym i nagraniowym.
Przykłady pierwsze z brzegu: Myslivecek, Heinichen, Erlebach i wielu, wielu innych.
Z kolei weź takiego Haydna. Od "zawsze" podręczniki muzyki stawiały go w gronie największych kompozytorów "ever", a spróbuj znaleźć większy wybór przyzwoitych nagrań, to samo z koncertami - Haydn poza trochę przypadkowo granymi symfoniami to nadal duża rzadkość.
Piszę to by pokazać że chyba nie ma tu prostych mechanizmów.
Co do uznawania Chopina za łatwego w jego czasach też mam pewne wątpliwości.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

komorfil pisze:w czym jest to "trudniejsze"
w czym ? ...hmm. ...to weź sobie zaśpiewaj przy goleniu ( o ile się golisz ) "Majteczki w kropeczki" Bayer Full i np. "Whole lotta love" Led Zeppelin. ;-)
Co do muzyki tzw. "poważnej" to trochę inna bajka, bo jak Janek napisał : "czas, krzymul, czas ... "
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

krzymul pisze:w czym ? ...hmm. ...to weź sobie zaśpiewaj przy goleniu ( o ile się golisz ) "Majteczki w kropeczki" Bayer Full i np. "Whole lotta love" Led Zeppelin.
Hmm...........

Ja jestem tylko tępy konował.
Wyjaśnij mi - bo ja za cholerę tego nie kapuję - jak się ma różnica poziomu artystycznego Bayer Full i Led Zeppelin (tą różnicę dostrzegam wyraźnie) do różnicy artystycznej solowej twórczości McCartneya i Harrisona, bo zdaje się że teza dotyczyła tejże właśnie (McCartneya i Harrisona) różnicy?

Jeszcze inaczej - czyżbyś próbował snuć taką analogię: "Kozi Wierch jest trudniejszy od Świnicy. A w czym trudniejszy? Ano spróbuj sobie najpierw wejść na Nosal, a potem na Wysoką").
Krzymul - tłumaczenia różnicy między McCartneyem a Harrisonem za pomocą różnicy między BayerFull a Led Zeppelin - nie jestem w stanie pojąć.

Co do klasyki i że "czas pokaże" tak jak już napisałem - nie do końca.
Jeszcze raz: obecnie odkrywa się na nowo MASOWO- zapomnianych kompozytorów -i okazuje się że pisali świetnie. Czy czas pokazał? Nie- zupełnie nieporównywalne z jakimkolwiek dawniejszym okresem są teraz możliwości odkrywania a przede wszystkim DZIELENIA się odkryciami, nagrywania itd.
To że Myslivecek nie został doceniony w 1960 roku a został po 2000 roku to o czym świadczy?
Że działa "czas"? Poniekąd tak, ale dlatego, że możliwości wykonywania, nagrywania a przede wszystkim udostępniania wiedzy - są zupełnie inne.
A z drugiej strony - powtórzę - Haydn. Weź dowolny podręcznik. Dowiesz się że to filar muzyki zachodniej, jak Bach, Mozart czy Schubert. No i co z tego? Spróbuj kupić dobre nagranie "Jahreszeitung" Haydna - to jeden z jego kluczowych utworów. Będzie trudno. I spróbuj iść na koncert z tym.
A równocześnie idź po płytę z mszą h-moll Bacha. W przyzwoitym sklepie znajdziesz 10 nagrań, a tylko dlatego, że CD odchodzi do lamusa, pare lat temu w przyzwoitym sklepie w Krakowie znalazłbyś pod 20, a w Wiedniu 40 wykonań tego utworu.
Rozumiesz? A w książce przeczytasz, że Haydn to prawie taki sam filar jak Bach (co zresztą wg mnie jest prawdą).
Kwestia mód, kwestia zmienności.
Jeśli czas ma coś z tym wspólnego, to to, że to się w czasie zmienia, i tyle.
Przypomina mi się - tak na zasadzie luźnego skojarzenia, pozostańmy przy szeroko pojętej sztuce - pogląd na szkołę bolońską w malarstwie. Wiesz, ten "nowy renesans" Carraccich itd.
Przez 200 lat uznawano to za bodaj największe malarstwo ever, potem za niegodne uwagi śmiecie, a teraz ani za jedno, ani za drugie, a pytanie do czego dojdziemy kiedyś?
Wiesz tu nie ma liniowości.
Haydn - wielki wielki wielki, wow jaki wielki, ale nie nagrywa się go (tzn. mało), i nie grywa na koncertach.
Kogoś tam się odkrywa, jest boom, nagrywa się go i gra, potem albo zostaje dołączony do kanonu, albo nie, ale jeśli nie to wcale nie znaczy, że "czas pokazał", że coś zweryfikowano.
Krzymul, to często jest tak, że zależy jak co sprzedajesz. W latach 90. XX wieku wydawało się że np. Boccherini będzie nowym św. Graalem muzyki, okazało się że nie, ale też nie jest tak że sie go przestało wykonywać, - nie wiem, mam wrażenie że próbujesz szukać prostych reguł tam gdzie ich po prostu nie ma.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Wszystko jest względne. Muszę, z wstydem, przyznać, że zupełnie nie wiedziałem, że Jalu Kurek napisał dalszy ciąg Księgi Tatr pty. "Księga Tatr Wtóra", opisującą czasy 1913 - 1939. Właśnie ją czytam. I dowiedziałem się, ż w roku 1913 i kolejnych kierownikiem Czytelni Zakopiańskiej mieszczącej się w budynku gminy był Stefan Żeromski. Kierownikiem bardzo skrupulatnym bo np. publikował dane o czytelnictwie poszczególnych książek lub autorów wg. ilości wypożyczeń.
Jak wygląda poczytność autorów w roku 1913?
Powieści - Przybyszewski, Żeromski, Tołstoj, Sienkiewicz, Zapolska, Strug, Żuławski, Weysenhoff, Daniłowski, Mniszkówna, Reymont, Sieroszewski, Srokowski, Gąsiorowski, Rodziewiczówna, Makuszyński, Prus, Wielopolska, Nowaczyński, Rygier-Nałkowska, Miciński, Orkan, Orzeszkowa, Kraszewski, Berent.

Ciekawe? Co? Pierwsze miejsce Przybyszewskiego, którego dzisiaj chyba nikt nie czyta. I odległe Prusa.

Jeśli chodzi o poezje jest jeszcze dziwniej: Wyspieński, Tetmajer, Staff, Kasprowicz, Lemański, Konopnicka, Norwid, Słowacki, Mickiewicz.

Tak mi się wydaje, że z poezją jest tak jak z muzyką rozrywkową (wiem, że to nieprecyzyjna nazwa, ale brak innej) - popularne jest to co nowe lub stosunkowo nowe i dlatego wieszczowie powędrowali daleko, za jakiegoś Lemańskiego i grafomankę Konopnicką.

Odnośnie "łatwości" Chopina - pewien profesor muzykolog powiedział mi kiedyś tak - rozpoznajesz utwór Chopina po pierwszych kilku taktach? Tak. To znaczy, że jest to muzyka łatwa, co wcale nie znaczy, że kiepska.
I tak jest ze wszystkim. Wziąłeś się np. za "Doktora Faustusa" Manna - przeczytałeś 50 stron i gdyby przyszło ci w paru zdaniach powiedzieć o co chodzi, to jesteś "ugotowany". Aha, musi, że "trudne", znaczy "wielkie". A Sienkiewicz kiepściuszek. Gówno prawda!

Zdaję sobie sprawę, że w kwestii rocka z racji wieku nie mogę być ekspertem. Ale cóż, odważę się - słyszę od "ekspertów", że zespół "taki to a taki" to sam slecz i w ogóle top, górna półka! A moja jedyna reakcja to - natychmiast wylączyć, narząd słuchowy jest delikatny, może nie wytrzymać. A są takie kapele, które mogę bez końca - celowo nie wymieniam żadnych nazw. Ale jestem prawie pewien,że za lat np. 30, to co mi nie leży, zostanie kompletnie zapomniane (jak np. w literaturze Przybyszewski) a to co leży, sprzedawane i słuchane dalej.

To tak jak w jazzie - Louis Armstrong (łatwizna, komercja itd) wielkim trębaczem był, trochę późniejszy Miles Davis (trudny) - wielkim trębaczem jest. Ale w statystykach sprzedaży znacznie gorzej niż Armstrong. Za lat 30, jak sądzę, Armstrong będzie dalej kupowany a Miles Davis tylko przez nielicznych koneserów.

A zatem, Panie i Panowie, wystrzegajmy się etykietek, szczególnie w odniesieniu do aktualniych twórców i wykonawców.

PS.
W ostatniej GW jest ciekawy wywiad z Wojciechem Młynarskim. Mówi on w nim, między innymi o zaniku zawodu "tekściarza". A niegdysiejsze teksty bywały często prawdziwymi "perełkami". Dzisiaj prawie każdy pan lub pani trudniący się śpiewaniem pisze sobie teksty sam. Jeśli po angielsku to pół biedy, bo ich nie rozumiemy, nawet dość nieźle władając tym językiem. Gorzej z polskimi, tu nas "ratuje" tylko naogół kiepska dykcja wykonawców.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Przed meczem Brazyli-Italia ( niezły mecz ) puścili skróty Opola i była to NN, NS. JP i AM .... przypadek ?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

krzymul pisze:puścili skróty Opola i była to NN, NS. JP i AM ..
Właśnie dziś rano około 8.30 przypadkiem włączyłam telewizor (1 program) - i dopiero teraz usłyszałam omawiane tu - genialne wprost - wykonanie „koni” przez Natalię Sikorę.... wbiło mnie w fotel .

Niesamowicie zdolna dziewczyna.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janku - coś w tym jest co piszesz. Patrzę sobie na mój ulubiony gatunek czyli heavy-metal. I moje ulubione kawałki, nawet takie sprzed 30 lat to te, gdzie główny riff mogę łatwo zanucić. Ulubione zespoły to te, których wpływ słyszę w muzyce innych*. Znawcy muzyki, fani gatunku zrzymają się na melodyjność, że to kicz i tandeta. Ale wystarczy zobaczyć co się dzieje na koncercie gdy np zespół zagra Breaking the LAw czy The Trooper o Fear of the Dark nie wspominając (bo to ballada i w istocie nieco kiczowata) - tłum szaleje.

*Bardzo lubię polski zespół Turbo, ale jak ich słucham to aż się śmieję jak rżną z Iron Maiden. Ale robią to tak wdzięcznie, że wybaczam. O proszę: http://www.youtube.com/watch?v=1LqWkRkqZqk
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Znawcy muzyki, fani gatunku zrzymają się na melodyjność, że to kicz i tandeta.
Ktoś kiedyś powiedział, że zawodowy krytyk, obojętnie jakiego gatunku sztuki, to facet, który chciał być twórcą, ale Pan Bóg talentu poskąpił. Podobnie jest z znawcami i fanami, naogół nawet nut nie znają (w przypadku muzyki). Cały batalion znawców i fanów może mnie przekonywać, że Hey Jude do chała, ale jak na koncertach Paula Mc Cartneya, kilkadziesiąt tysięcy luda wstaje z miejsc i śpiiewa razem z Paulem, to jest to dla mnie jednoznaczne - publiczność się nie myli, nawet wtedy jak krytycy i znawcy są innego zdania.
Cholernie żałuję,, że mnie coś tam zmogło i nie mogłem w tym misterium uczestniczyć.

PS.
Czy ktoś może coś wie o najbliższym występie w Polsce U2 lub Rogera Watersa czy Davida Gilmoura wzgl samego Pink Floyd? Może los będzie dla mnie pomyślejszy.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Czy ktoś może coś wie o najbliższym występie w Polsce Rogera Watersa
Roger Waters The Wall Live

http://www.eventim.pl/roger-waters-bile ... uid=467124 lub
http://www.livenation.pl/event/366634/r ... ve-tickets

Warszawa, 20 sierpnia, stadion narodowy.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Dzięki.

Klip bardzo słaby technicznie, ale niech ktoś powie, że to kicz...

http://www.youtube.com/watch?v=cE0Ge8CJwmg
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

A to może też kicz?

http://www.youtube.com/watch?v=5cCANKXEKtY&noredirect=1

Sir Paul powinien dostać pokojowego Nobla za łączenie ludzi.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

gb pisze:Można tylko pomarzyć o takim zestawie na warszawskim stadionie...
Bilet, pewnie byłby wiele droższy niż marne 5 stówek na płycie stadionu. ;-) ...niezła "zbieraninka"

Dla koneserów .... mniej doceniany członek...
http://www.youtube.com/watch?v=9qdKZBXMX5E
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

krzymul pisze:
gb pisze:Można tylko pomarzyć o takim zestawie na warszawskim stadionie...
Bilet, pewnie byłby wiele droższy niż marne 5 stówek na płycie stadionu. ;-) ...niezła "zbieraninka"

Dla koneserów .... mniej doceniany członek...
http://www.youtube.com/watch?v=9qdKZBXMX5E
Ależ "pościelówy". ;)

Mi się to kojarzy z jakąś imprezą w liceum, ciemno, jedna świeczka się pali, wszyscy się przytulają ;)

Jak fajnie, że przeżyliśmy coś takiego przy takiej muzyce.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
ODPOWIEDZ