Język słowacki, jak już wielu się przekonało, jest bardzo podobny do języka polskiego. Stąd nas Polaków mogą śmieszyć niektóre ich słówka.
Ja zapamietałam takie : zachodek:D, paradajki, burka, hranulki,
ale najlepsze i najzabawniejsze jakie poznalismy to słówko "napalawaczka". Kto wie co ono oznacza?
Na pewno nie jest to żadna część aparatu, ale coś co może się przydać, dla osób robiących mnóstwo zdjęć. My szukaliśmy napalawaczki po całej Novej Leśnej.
zoltan pisze:Szukać=stosunek płciowy, czy się nie mylę?
Ja bym to ujął inaczej Ale się powstrzymam.
W każdym razie na Słowacji lepiej jest niczego nie "szukać". Albo wręcz przeciwnie. Dobrze jest trochę poszukać.
Napalawaczka to nagrywarka. Chyba za dużo podpowiedziałam:-).
Ale czasami warto znać takie słowa po słowacku, szczególnie jeśli ma się już pełną pamięć w aparacie, a tyle dni wędrówki i pięknych widoków jeszcze przed tobą.
Niestety żaden sąsiad naszych wspaniałych gospodarzy nie miał napalawaczki i musieliśmy zrzucać zdjęcia na płytkę w punkcie kodaka w Popradzie.
zoltan pisze:Szukać=stosunek płciowy, czy się nie mylę?
Ja bym to ujął inaczej Ale się powstrzymam.
W każdym razie na Słowacji lepiej jest niczego nie "szukać". Albo wręcz przeciwnie. Dobrze jest trochę poszukać.
Aha Tomek ! O to chodzi! Rozumie rozumie!!!! No moze i maz racie!!!