Czy szkołaa to przeżytek?

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

dagomar pisze: nie zgodzę się z Tobą, dobra matematyka w szkole to nie różniczki, nie procenty, a myślenie. Rózniczki i procenty tak przy okazji. Dobra matematyka to zero tzw. "wzorów", bo kazdy jeden "wzór" wyprowadzasz sobie w minutę, a najczęściej go nie potrzebujesz. Dobra matematyka to umiejętność rozwiązywania problemów nowych, a nie nauczonych z "puli zadań" Dobra matematyka to umiejętność zarówno analizy problemów, jak i syntezy rozwiązań. To brak problemów z logicznym rozbiorem nawet najbardziej zagmatwanego prawniczego żargonu. To natychmiastowe wyłapywanie nielogiczności i niedopowiedzeń w wypowiedziach polityków i umowach z różnymi instytucjami, to umiejętność szybkiego przejścia do meritum celowo zagmatwanej ustawy.
Dobra matematyka to nie umiejętność "radzenia sobie" z całkami i różniczkami, a celowe wykorzystywanie całek i różniczek przy rozwiązywaniu codziennych problemów. Widzisz różnicę ?
Bardzo dobrze napisane dagomar.
Ludzie mylą liczenie z matematyką.

Co do rozkładania prawniczego żargonu... No cóż jednak nie jest to takie proste ponieważ często te teksty są tworzone przez osoby, które z tym sobie nie radzą. Chcą zrobić tak, a piszą inaczej. Problem się jeszcze bardziej pogłębia, gdy te teksty są zaimplementowane z prawa np. europejskiego. Czasami mam wrażenie, że jedna osoba rozumie idee, a inna zna język i tłumaczy. Wychodzi na to, ze ta druga nie ma pojęcia co pisze, a pierwsza interpretuje "skażona sugestią". Zdarzało mi się znaleźć zapętlanie przepisów. I jak później to interpretować? Najczęściej robię tak żeby to miało jakiś sens, ale generalnie ślizganie się na tym "co ma autor na myśli" nie jest super pewne, a do przepisów źródłowych po prostu nie chce mi się sięgać, bo to orka przez mękę.
Zdarzyło mi się też wymyślić wraz z koleżanką (też po matmie) fajny tekst obronny. Wszystkim się podobał, nasz prawnik mówił, ze ma to sens. I co? Odpowiedź napisał jakiś "wspaniały" prawnik, który chyba myślał, że jak wrzuci parę zwrotów po łacinie, to nas przestraszy. Głowa mnie bolała jak to czytałem. Wkvrwiłem się po prostu, bo to była oznaka braku szacunku z drugiej strony. Nasz prawnik stwierdził, że to bełkot.
Mimo wszystko te zdolności się bardzo przydają, ale czasami to chyba tylko "z buta" można rozwalić "ścianę".

Jak Basia wrzuciła zadanie, to ja wrzucam zagadkę, którą ostatnio rozwiązałem:

Moja żona wkłada do pralki dwie piłki mojego psa żeby łapały sierść.
Jedna to zwyczajna piłka tenisowa, druga jej miniaturka (taka sama tylko mniejsza o połowę).
Czyściłem tę drugą na balkonie i spadła mi do wylotu klimatyzacji sklepu poniżej.
Wylot wyglądał tak, że jest to jakby mały pokoik 1,5x3 m i głęboki na 3 m z całkiem gładkimi ścianami. Góra jet zakratowana tak, ze nie da się wejść. Z boku jest okienko tuż pod wylotem także zakratowane. Udało mi się przez nie przecisnąć głowę i jedną rękę. A zatem widzę wtedy piłkę ale dłoń oddalona jest od niej jakieś 2,5 m.
Jak ją wydobyć?
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

ketivv pisze:
Basia Z. pisze:Błędna odpowiedź.
wiem nie przekopiowałem reszty wyliczeń
I druga odpowiedź jest dobra.
Panie liczyły na kalkulatorze tak jak w pierwszym przypadku i było wielkei halo że "komputer liczy źle".
Ale po wyjaśnieniu przyznały rację komputerowi ;)

Oczywiście wszystko w tym wypadku zależy od przepisów i od ich interpretacji, a mianowicie czy licencje się opłaca "za rok" czy "za kwartał".
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Żabi Koń pisze:taka sama tylko mniejsza o połowę
a konkretnie ? ;-) , o połowę czego ?
ale niezależnie od tego, jak jest mała, myślę, że wystarczy ci jakaś rura i dobre płuca
Ostatnio zmieniony śr 15 maja, 2013 przez dagomar, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Żabi Koń pisze: Moja żona wkłada do pralki dwie piłki mojego psa żeby łapały sierść.
Jedna to zwyczajna piłka tenisowa, druga jej miniaturka (taka sama tylko mniejsza o połowę).
Czyściłem tę drugą na balkonie i spadła mi do wylotu klimatyzacji sklepu poniżej.
Wylot wyglądał tak, że jest to jakby mały pokoik 1,5x3 m i głęboki na 3 m z całkiem gładkimi ścianami. Góra jet zakratowana tak, ze nie da się wejść. Z boku jest okienko tuż pod wylotem także zakratowane. Udało mi się przez nie przecisnąć głowę i jedną rękę. A zatem widzę wtedy piłkę ale dłoń oddalona jest od niej jakieś 2,5 m.
Jak ją wydobyć?
Czy pies się mieści w tym okienku ?

;)

Rozwiązanie niestandardowe - wkładam tam psa, on łapie swoją piłkę, potem wyciągam psa z piłką w zębach.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

dagomar pisze:
Żabi Koń pisze:taka sama tylko mniejsza o połowę
a konkretnie ? ;-) , o połowę czego ?
ale niezależnie od tego, jak jest mała, myślę, że wystarczy ci jakaś rura i dobre płuca
Jedna piłka jest tenisowa, a druga ma o połowę mniejszą od tej pierwszej objetość. Tak mniej wiecej.
Aż tak dobrych płuc nie mam. Poza tym zauważ, że ledwo przeciskam tam głowę i rękę. Weź teraz wysuń się razem z tą rurą i przez te 2,5 m wsysaj powietrze. Musisz też zauwazyć, że jest to piłka tenisowa, czyli ma takie futerko i jak wsysasz powietrze, to ona nie przylega tak dokładnie do rury i częściowo tracisz moc ssania.
Podobny pomysł padł u moich kolegów z odkurzaczem i jest on dobry, ale niestety nie w tym przypadku, bo jest to za duża odległość i rura nie starczy, ale gdyby włożyć odkurzacz do tej rury, gniazdko jest na balkonie... Pomysł dobry, tylko jak ma się taką rurę i najlepiej o lekko większym otworze od piłki. Takiej rury nie miałem. Może o mniejszym bym znalazł i może by sie udało... Ja miałem lepszy pomysł. ;) Mniej kombinowania.

Mój pies się tam nie zmieści. Pewnie gdybym miał yorka, to wtedy można by tak zrobić. Tylko pewnie zona by mnie zabiła, jakby to zobaczyła.

Czyli mamy trzy pomysły:
- york na sznurku.
- długa rura z odkurzaczem.
- no i ten mój ;)
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

wiesz, ja mam w piwnicy trójpalczasty chwytak na cięgle, więc nie miąłbym problemu :D
ale mała włochata piłka tenisowa przyczepi Ci się znakomicie do napa , czyli stara kurtka, albo pas przepuklinowy, sandał albo coś innego sportowego lub rehabilitacyjnego, każdy z nas ma coś w domu, plus drut stalowy fi 4
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

I podobnie zrobiłem.

Spory kij (niestety giętki) z przyczepionym rzepem na końcu. :D
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

wrzucę, Grzegorzu, może kamyczek ;-)
Odpoczywając przy hotelu popradzkim, jedząc i karmiąc hotelowego kota, słuchałem opowieści przewodnika do grupy przypadkowych turystów występujących pod wspólnym mianem "wycieczka w Tatry"
Byli zieloni, pewnie znudzeni, może miałkiego umysłu i bez zainteresowań, ale sluchając niekończącego się rozhoworu na temat płaszczowin, lodowców i gnejsów, cisnęła mi się do głowy myśl, czy aby w Tatrach, a w Dolinie Mięguszowieckiej w szczególności, nic ciekawego w czasie ostatnich dwustu lat się nie działo ??.
Tak, jak ten Pan Przewodnik, działa polska szkoła, tak działają uczelnie wychowujące nauczycieli ( i przewodników), tak działa cały system edukacji. Nie dziw się, że młodzi ludzie wytworzyli w sobie mury i zapory ochronne. Myslę, że jeśli komus udało by się je skruszyć, okazało by się, że mlodzież jast obecnie taka sama, jak zawsze, ani lepsza, ani gorsza.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Ja myślę, ze trzeba się pogodzić z myślą, że dzisiaj umiejętność zdobywania informacji jest nawet ważniejsza niż sama wiedza.
Taki jest teraz świat. Informacje są dostępne da każdego na wyciągnięcie ręki. Trzeba tę rękę tylko mieć i zamiast ucinać te ręce należy ją pokierować. Walczycie z wiatrakami po prostu, a to właśnie system edukacji po prostu nie nadąża za zmianami.

Oczywiście nie bronie też studentów uczniów. Rozpasanie jest potworne. Studentów jest za dużo. Poziom uczelni wyższych to dramat. Wychuchane dzieciątka (tak jakbym ja nie chuchał) nie wolno męczyć nadmierną nauka itd... Z drugiej strony judo, angielski, bierki i struganie ludków z ogórka.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

aha, i jeszcze jedno, zupełnie nie na temat, ale od 2 lat zapominam powiedzieć - w Bedekerze brak mi przynajmniej szkiców, jeśli nie zdjęć szczegółowo opisywanych grani i schematów dolin - może w następnym wydaniu ? :-) :think:.
Ja już teraz tego nie potrzebuję, ale kiedyś były by mi bardzo przydatne, za to nowi czytelnicy szukający w tej publikacji przecież nie kolorowych obrazków, a konkretnej wiedzy topograficznej będą na pewno zachwyceni
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

"Kościół chce religii na maturze."

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

No i? Przecież chodzi o przedmiot do wyboru, obecnie zdaje się można zdawać maturę np z wiedzy o tańcu czy historii muzyki
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Bzdurny pomysł.

W ogóle jak można oceniać coś takiego jak religia ? To kwestia wiary, nie nauki.

Gdybyż to było np. coś pt. "nauka o religiach" to jeszcze mógłbym doszukać się jakiegoś sensu w nauczaniu tego w szkole, za budżetowe pieniądze. I wtedy ok, niech sobie będzie nawet i matura, skoro ludzie zdają np. z kaszubskiego.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

andy - są studia teologiczne, taką maturę wybieraliby przede wszystkim ci co się na teologię wybierają.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:andy - są studia teologiczne, taką maturę wybieraliby przede wszystkim ci co się na teologię wybierają.
Argument jest logiczny i zasadny. Co nie zmienia faktu, że system naboru na wyższe uczelnie jest moim zdaniem idiotyczny bowiem zaprzecza idei ogólnokształcalności szkoły.

Tak nawiasem, mój wnuk kilka dni temu zakończył zdawanie matury. O tym, czy zdał dowie się 28 czerwca, tego nawet markiz de Sade by nie wymyślił.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

To jest ogólnie skandal, że uczelnie straciły prkatycznie wpływ na rekrutacje. Dochodzi do tego, że na matematykę dostają się ludzie co nie mają zielonego pojęcia o tym co będą studiować i praktycznie cały pierwszy rok jest zmarnowany na uczenie tego co powinni wiedzieć.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

mefistofeles pisze:są studia teologiczne, taką maturę wybieraliby przede wszystkim ci co się na teologię wybierają
""Maturzyści mogą zdawać WOS, chemię, geografię, biologię, ale religii nie. Na pytanie, dlaczego tak się dzieje, nie otrzymujemy odpowiedzi" - poskarżył się w "Naszym Dzienniku" bp Marek Mendyk"

nie ma w szkole przedmiotu teologia tylko religia zamiennie z etyką (której w praktyce się odmawia)
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

mefistofeles pisze:są studia teologiczne, taką maturę wybieraliby przede wszystkim ci co się na teologię wybierają
""Maturzyści mogą zdawać WOS, chemię, geografię, biologię, ale religii nie. Na pytanie, dlaczego tak się dzieje, nie otrzymujemy odpowiedzi" - poskarżył się w "Naszym Dzienniku" bp Marek Mendyk" - cytat z przytoczonego wcześniej art.

nie ma w szkole przedmiotu teologia tylko religia zamiennie z etyką (której w praktyce się odmawia)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ketivv pisze:
nie ma w szkole przedmiotu teologia tylko religia zamiennie z etyką (której w praktyce się odmawia)
No ale skoro jest przedmiot i byliby chętni na zdawanie takiej matury to w czym problem? W sumie to nawet niegłupie, bo pozwalałoby to wydziałom teologicznym premiować kandydatów, którym rzeczywiście zalezy na tym kierunku a nie nie dostali się na nic innego.

Co do etyki - to cóż, może trzeba sobie uświadomić tę smutną dla antyklerykałów prawde, że po prostu chętnych do uczęszczania na etykę jest garstka a szkół na to nie stać.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Generalnie mogę o szkole opowiedzieć z trochę innej perspektywy. Dorabiam sobie jako korepetytorka dwóch młodzieńców lat 11, czwarta klasa podstawówki. Dla mnie to też jest niezła szkoła życia oraz kolejny dowód na to, że lepiej nie mieć własnych dzieci. Ale do rzeczy. Szkoła z perspektywy 11latka to po pierwsze miejsce wybitnie niesprawiedliwe, bezsensowne i nudne. Zagrożenie można mieć nawet z muzyki, gdyż jeśli dziecko nie ma poczucia rytmu ani wybitnego słuchu muzycznego, to nauczycielka nie jest w stanie tego pojąć ani zrozumieć, więc dowala dzieciakowi same jedynki. Obaj moi uczniowie wiedzą jak w szkole kantować, pyskują gorzej niż ja w ich wieku, a to moim zdaniem jest całkiem pokaźny wyczyn. Potrafią być naprawdę bezczelni. Jeden z nich, kiedy milionowy raz tłumaczyłam mu jak tworzy się czas Present Simple, spojrzał się z na mnie z drwiącym uśmieszkiem i stwierdził "Ola ale ty doskonale wiesz, że ja się tego nie nauczę." W takich sytuacjach muszę metaforycznie przywiązać się do krzesła, żeby się na gnojka nie rzucić. Na pewno można się przy takich małolatach nauczyć cierpliwości, ale czasami po prostu się nie da. Bywa też zabawnie, kiedy np. dostaję zdanie "Mój kolega zażywa maryhułaninę." Choć może wcale nie jest to takie śmieszne, w końcu pisze to 11latek :P W każdym razie im dłużej z nimi przebywam, tym widzę coraz mocniej jak nasze szkoły bezsensownie uczą. A może raczej powinnam powiedzieć, że nie uczą. Chociaż w przypadku moich dwóch uczniów wychodzi permanentne lenistwo i brak silniejszego nadzoru ze strony rodziców. Ale w sumie po to płacą mi, żeby ze swoich barków zdjąć ciężar nauki polskiego czy angielskiego. Do tego dochodzi kwestia idiotycznych podręczników. Nie za wiele z nich wynika, są tak skonstruowane, że w sumie najlepiej nadawałyby się na podpałkę do kominka. Jeśli dzieciak nie jest ciekawy świata, to na pewno się go nie nauczy z podręczników i z lekcji.
Naprawdę cieszę się, że zawodowo nie jestem nauczycielką, bo to orka na ugorze, ciężki kawałek chleba itd.
ODPOWIEDZ