ferrata (podobno) tego lata

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Ciekawe ilu maruderów wytrzymacie zanim postanowicie "obejść" stalówkę? :think:

A szlak z Czerwonej Ławki będzie dwukierunkowy, czy liczą na kolejny zarobek? :))
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Żabi Koń pisze:Ciekawe ilu maruderów wytrzymacie zanim postanowicie "obejść" stalówkę? :think:
To raczej ja będę maruderem więc luz :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Sądząc po nowym położeniu łańcucha na Czerwoną Ławkę z obejściem mogą byc problemy. Obejście po skałach przy samym żlebie nie przekraczało ( i nie przekracza) 0. Teraz, gdy nowy łańcuch jest w litej skale dalej od zlebu, obejście to już tak na oko dwójeczka. Oczywiście można wchodzić dalej przy żlebie, ale kto tak zrobi, nie widząc zbawczego łańcucha w zasięgu wzroku ?
I tak stalówkę na Harnaskiej Grani można też różnie puścić, granią, albo poniżej, albo kombinowanie po najłatwiejszej drodze. Jesli granią lub wariantem najłatwiejszym, to tam można własciwie bez asekuracji iść, więc i z minęciem nie będzie problemów. A jak wymyślą jakiś hardcore-trawers w litej skale po klamrach, to będzie tak, jak obecnie z łańcuchem na Ławce - zrywasz trasę i idziesz całkiem inaczej, albo czekasz w korku
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Musze w końcu przejść się na tę Czerwoną Ławkę od Terry'ego, bo nie szedłem nigdy szlakiem. Raz zimą ale to zupełnie inaczej.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

ja swoje zimowe podejście na Czerwoną Ławkę, dawno remu, zapamiętałem dobrze, bo jako niedoświadczony taternik, szedłem z żoną bez raków, bez czekana i biłem stupaje w śniegu. I mimo, ze był dość miękki, to potem kolana mi omdlewały i bolały. O jakiejś lawinie chyba w ogóle niespecjalnie wtedy myślałem. Schodzilismy do Staroleśnej dupozjazdem z asekuracją wzrokiem. Rzecz niewielka, a wspomnienie zostaje do końca życia.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

No to mamy podobne doświadczenia. Tyle, ze ja ten sprzet miałem, ale pomyslunku o lawinach... Później kumpel latami opowiadał legendy o tym wyjściu.
ODPOWIEDZ