Ja tak samo i dlatego widzę nędzę tego co jest. Przykładowo historia - najpierw uczniowi się klaruje o Egipcie - od 3000 pne do Kleopatry, potem Mezopotamia, potem Grecja, potem Rzym itd. Wszystko fajnie ale dlatego, że osobno to uczeń nie łapie wzajemnych zależności, bo przecież to wszystko w tym samym czasie - gdyby zamiast uczyć o kolejnych królach uczono o kolejnych epokach, to być może w świadomości ucznia ułożyłoby się jak powstawała i rozwijaa się kultura śródziemnomorska, która jest podstawą naszego światopoglądu dzisiaj (a przynajmniej tak być powinno). A na tle tego implikacje wynikające z odrębności Bizancjum, co skutkuje do dziś odrębnością kulturalną Rosji. Albo, co dzisiaj uczeń kapuje z wzajemnego przenikania kultur islamu i chrześcijaństwa? Dokładnie nic i to też ma skutki.dagomar pisze:Janku, ja skończyłem dobre liceum i nie najgorsze studia techniczne. I dlatego pracowałem z powodzeniem na wielu stanowiskach, wiem również bardzo wiele o wojnach punickich tak, jak o mnóstwie innych, do zarabiania obecnie pieniędzy niepotrzebnych - rzeczy. Ale gdybym musiał n.p. uczyć historii, to bym sobie doskonale poradził, zarówno jeśli chodzi o materię przedmiotu, jak i o postępowanie z trudną młodzieżą. Właśnie dlatego potrzebne jest wykształcenie ogólne, bo, jak napisała Basia, wszystko wynika ze wszystkiego, poza tym nigdy nie wiesz, gdzie rzuci cię los
PS.
Do tego dochodzi fatalne nauczanie religii. Z rozmów z moimi wnukami wynikało, że katolik to pójdzie pośmierci do nieba, protestanci i prawosławni niekoniecznie, raczej sporo czyśca a muzułmanie, buddyści, szintoiści itd to mają przechlapane, piekło jak w banku. O dziwo - w lepszej sytuacji są poganie, bo oni wogóle nic, to z uwagi na nieświadomość mogą liczyć na wyrozumiałość, szczególnie jak pilnie będą słuchać misjonarza, najlepiej polskiego. *)
*) oczywiście trochę przejaskrawiłem. Niestety nauka religii u nas to jest nauka pobożności a nie religii.





