Tak też myślałem, niby udajesz twardziela, a tak naprawdę to ... ech, szkoda gadaćŻabi Koń pisze:andy67, to było moje dobre serce.
Ktoś prosi mnie żeby mu pomóc wejść do windy z ciężkim bagażem, to pomagam, jak ktoś przewraca się na chodniku, to pomagam, a jak ktoś chce zebym zapłakał nad jego losem, to płaczę... Tak mam... Dobre serce... Taka przypadłość...
tak zwany długi weekend
Każdemu jego Everest...
Andy, nie raz dawałem wyraz mojemu poglądowi, że lekarze - jako szeroka statystyczna grupa- to raczej tłumoki niż bystrzaki.andy67 pisze:Narzekają odkąd pamiętam (czyli ponad 30 lat już będzie), a jednocześnie wciąż kolejne roczniki pchają się tłumnie na medycynę, i do tego często są to dzieci i wnuki lekarzy.
Albo więc narzekanie to ściema i zasłona dymna, albo na medycynę idą jacyś niespełna rozumu
Tak jest. Studia głównie pamięciowe, potem, w pracy (pracach - powinienem napisać) - ręce opadają: zero hobby, trywialne gusta, nikła skłonność do refleksji, liniowe myślenie.
Jeszcze raz Andy: mam II stopień specjalizacji, robię kolejną specjalizację, różne takie głupie portale jak znany lekarz dają mi niezłą ocenę (nie nabijaną przez kolegów lekarzy itp), - ogólnie jako tako to wygląda. Moja pensja zasadnicza NIE OSIĄGA ŚREDNIEJ KRAJOWEJ.
tak więc raczej tumaństwo nas na medycynę pcha niż kasa.
i jeszcze jedno o czym wielokrotnie pisałem i co nie jest do przecenienia: pewność zatrudnienia.
co jeszcze mogę dodać?


