Kolejne wypadki w Tatrach
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Kiedy czytam taką wiadomość, boję się czy to nie mój kolega - przewodnik ze Słowacji.Angie84 pisze:http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=18317
Już wiem, że to zginął kto inny, ktoś inny po nim płacze, mi trochę ulżyło.
Smutne.
[']
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/8 ... ,id,t.html
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=18765
No to sobie popływali
.....
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=18765
Ostatnio zmieniony śr 01 maja, 2013 przez Zakochani w Tatrach, łącznie zmieniany 1 raz.
Zakochani w Tatrach
Jedni próbują pływać w tym bądź co bądź, ale porywistym potoku a inni "popłynęli" w drodze z Morskiego oka
http://24tp.pl/index.php?mod=news&id=18770
http://24tp.pl/index.php?mod=news&id=18770
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
- Na szlak, który wiedzie na szczyt na Świnicy praktycznie nie ma śniegu. Pułapka jest taka, że na najtrudniejszym fragmencie jest śniegi i lód. Trzeba tam iść w rakach. Dla wprawnych turystów jest to do przejścia, jednak niedoświadczonym całkowicie odradzamy wyjście na takie szlaki - mówi Cikowski.
Nie rozumiem tego. Był synem ratownika, a to chyba wyklucza możliwość pomyślunku - e tam, dam sobie radę, nie chce mi się zakładać raków na tak krótki odcinek.
Każdy ma swój Everest marzeń.
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=18888
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=18890
400 letni obywatel Niemiec i wybrał się sam w Tatry .....
Co ci dziennikarze wypisują w tych gazetach
No...już się ktoś obudził ....i poprawił.
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod= ... 1&id=18890
Co ci dziennikarze wypisują w tych gazetach
No...już się ktoś obudził ....i poprawił.
Zakochani w Tatrach
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt
Topniejący w Tatrach śnieg odsłonił jednego dnia zwłoki dwóch osób.
Wizjoner, czy co ... ?Mic1907 pisze:We wtorek, 30.05, po godz. 8.15 poproszono ratowników o przyjazd do Murowańca i przetransportowanie do szpitala turystki, która spadła z piętrowego łóżka, doznając urazu głowy, złamania ręki i dość mocnych potłuczeń ogólnych.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
A ja nie rozumię Twojego rozumowanie. Czy bycie synem ratownika (ba, nawet samym ratownikiem) oznacza posiadanie glejtu na nieomylność, szczęście, superdoświadcznie?Mic1907 pisze:- Na szlak, który wiedzie na szczyt na Świnicy praktycznie nie ma śniegu. Pułapka jest taka, że na najtrudniejszym fragmencie jest śniegi i lód. Trzeba tam iść w rakach. Dla wprawnych turystów jest to do przejścia, jednak niedoświadczonym całkowicie odradzamy wyjście na takie szlaki - mówi Cikowski.
Nie rozumiem tego. Był synem ratownika, a to chyba wyklucza możliwość pomyślunku - e tam, dam sobie radę, nie chce mi się zakładać raków na tak krótki odcinek.
Poza tym jest jeszcze podnoszenie poprzeczki - im jesteś lepszy, bardziej doświadczony tym potrzebujesz większęgo ryzyka, aby poczuć dreszczyk emocji, który wcześniej czułeś np wdzodząc na Zawrat, bo teraz to "zwykły" szlak.
ps. " O godz. 1.35 jedna ekip ratowników dotarła na wierzchołek Świnicy i zobaczyła dość świeże ślady zjazdu żlebem opadającym w kierunku NE. O godz. 3 druga grupa ratowników pod wylotem żlebu odnalazła zwłoki poszukiwanego narciarza. Ponieważ miał on przypiętą jedną nartę do plecaka, a druga była wbita w pobliżu w śnieg, wszystko wskazywało na to, że mężczyzna dojechał do skalnego progu w żlebie, na którym nie było już śniegu, tam odpiął narty i próbował zejść stromym progiem, do bardziej zaśnieżonej części żlebu. Schodząc, najprawdopodobniej się poślizgnął i spadł."
Na nieomylność i szczęście na pewno nie. Ale super doświadczenie ? Nie wiem czy super czy nie, ale jakieś doświadczenie na pewno. Bycie synem ratownika, do czegoś zobowiązuje.
Jeżeli dodatkowym bodźcem, który ma zapewniać zastrzyk adrenaliny jest nie założenie raków na jakimkolwiek niebezpiecznym, zalodzonym odcinku szlaku to dla mnie jest to co najmniej dziwną sprawą . Uważam to po prostu za dość hardkorową formę dostarczania sobie mocnych wrażeń.
Jeżeli dodatkowym bodźcem, który ma zapewniać zastrzyk adrenaliny jest nie założenie raków na jakimkolwiek niebezpiecznym, zalodzonym odcinku szlaku to dla mnie jest to co najmniej dziwną sprawą . Uważam to po prostu za dość hardkorową formę dostarczania sobie mocnych wrażeń.
Każdy ma swój Everest marzeń.
Czytać uważnie należy:Mic1907 pisze:Jeżeli dodatkowym bodźcem, który ma zapewniać zastrzyk adrenaliny jest nie założenie raków na jakimkolwiek niebezpiecznym, zalodzonym odcinku szlaku to dla mnie jest to co najmniej dziwną sprawą . Uważam to po prostu za dość hardkorową formę dostarczania sobie mocnych wrażeń.
Po za tym nie było Cię tam, wiec taka gadka jest bezsensowna.wszystko wskazywało na to, że mężczyzna dojechał do skalnego progu w żlebie, na którym nie było już śniegu, tam odpiął narty i próbował zejść stromym progiem




